do rozwoju tej skądinąd miłej sytuacji wyszła z mojej strony, ja "nakręciłem" pozytywny klimat, feeling, który spotkał się -paradoks?..z pozytywnym odzewem totalnej apropaty z jej strony. Ale nie tylko o to mi chodzi..wśród wielu tematów poruszanych na łamach tego forum często powtarza się teza, iż seks ( w różnorakich konfiguracjach) jest czymś wspaniałym, pięknym, najprzyjemniejszym, najdoskonalszym łączącym dwoje osób...hehehe, mam co do tego pewne wątpliwości...Jak dla mnie, sama poprzedzająca "wymianę płynów ustrojowych" (że tak cynicznie rzeknę) otoczka składająca się z bliskości, poczucia bezpieczeństwa, pieszczot i pełnego otwarcia się i zrozumienia drugiej strony znaczy o wiele, wiele więcej niż sedno, w którym nic takiego wyjątkowego nie widzę:) Tak! Gdyż cała przyjemność z aktu seksualnego jest JEDNĄ Z WIELU przyjemności życia - na pewno nie najbardziej liczącą się i najważniejszą..Upieram się przy tej bliskości możliwe że z powodu, że miałem ją do tej pory w totalnym deficycie, jeśli w ogóle ją miałem. Po prostu, "otoczka poprzedzająca";) daje o wiele więcej frajdy, spokoju psychicznego i zwykłej, ludziej radochy...Ale naszły mnie dwie ciekawe refleksje:)
-to miły,przyjemny i ekonomiczny sposób na spędzanie wolnego czasu (ach, tańszy,o wiele od kin, teatrów , restauracji i tego typu fajnych rozrywek)
-fajek "po" smakuje zajebiście;)
cóż, tym sposobem zrobiłem sobie swoisty urodzinowy prezent:) (drugi, oprócz tego cholernego zasilacza
)
Dziękuję za uwagę i przeczytanie moich powyższych wypocin
<browar>


obiecales ze bede pierwsza odbierac tego typu info 


-> często sie śmieję...ze wszystkiego...


![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
tylko kto tam był ta dziewicą?? 