Przedstawiam go Wam, na przestrogę (?) może i z niego cos wyciągniecie.
Szczególnie o to prosił Miguel86, wiec oto i jest
Nie bede operował imionami, bo się jeszcze ktos domysli. Ja bede bash, a ona dajmy na to Aga.
Age poznałem na sylwertrze, rok temu (nie dawno rocznica). Troche potanczylismy i wsumie na tym sie skonczyło. Kilka dni później wysłalem jej sygnala, pozniej ona SMSa i tak jakos zaczela sie nasza znajomosc. Bylismy dobrymi kumplami, aż wkoncu pomyslalem, dlaczego by nie sprobowac czegos wiecej. Tak od słowa do słowa, az wkoncu zapytałem sie ja, Aga stwierdziła, ze nie jest pewna. Wkoncu staneło na tym, ze do siebie nie pasujemy, czyli NIE
(bylo to gdzies w czerwcu). Rok szkolny sie konczy, wakacja sie zaczynaja, i tak sobie mysle trzeba sie ogladac za kims innym Sytuacja sie sama nadażyła, zaczyna do mnie na gg pisac dajmy na to Agata. Spotkałem sie z nią kilka razy, aż tu słysze od niej "czy nie chcesz być ze mną? " no cóż, ja byłem w szoku, że to ona pyta. Nie badzo wiedziałem co zrobić, troche ja zbyłem, aż wkoncu powiedziałem że nie. Nie lubie takich lasek. Jeszcze przed było kilka lasek, ale nie warto wspominać, krókie znajomości
<Początek sierpnia>
Dosteje SMSa od Agi, przemyslała wszysko, i chce zacząc od początku <taka nagła zmiana
Pojechałem nad morze z znajomymi, poznałem fajna dziewczyne, a ona tu znowu sie mnie pyta
Z Aga byslismy razem od 13 wrzesnia, wszysko fajnie sie ukladalo.Spedzalismy ze soba praktycznie kazda wolna chwile, dlugo rozmawialismy, chodzislismy gdzies tam przed siebie
Jak sie ją spytałem czy mnie kocha <ani razu tego nie usłyszałem osobiscie, w SMSach tak> ona odpowiedziała po chwili "yhhy" czyli niby tak...
Gdzie byliśmy razem, wsród znajomych, kumpli, trakotowała mnie jak osobe którą po raz pierwszy widzi na oczy. Totalna ignorka, no może raz czy dwa sie odezwie i to tyle. Poźniej jak wracalismy do domu, wszystko OK. Zaczelo mnie to bardzo irytowac, wiec pisze jej, czy ona tego nie widzi. ona odpowidziała, ze postara sie zmienienić. Owszem, troche sie zminiała. Na pocztaku grudnia, znowu to samo, wiec tym razem znowu wysyłam SMSa, <tak jakoś wyszło, ze nie osobiscie> Ona odparła, ze nic sie nie zminiło, ze mnie kocha i tam takie gówna. Ale ja nie wystrzymałem i pytam sie ja osobiscie, jak sie to dalej wyobraża ? Aga na to ze nie wie czy mnie kocha, ze oszukuje od jakiegos czasu siebie, no i przy tym tez mnie =)
Wszystko fajnie, na pocztaku byłem załamany troche, ale teraz mi juz przeszło i dziele sie z Wami doświadczeniami, i pocieszam innych uzytkowników forum
Ale mam pytanie, jest to narmalne, pisac, ze sie kogoś kocha, zalezy na nim, tęskni, a na drugi dzień powiedzieć, ze to wszystko tylko złudzenia ?
Mnie nie bolało same rozstanie, tylko fakt bycia oszukiwanym przez osobę, dla której zrobiłbym wszystko
Byłem z nią przez 3 miesiace, przez ten czas ona nie pozwoliła mi sie nawet głaskać po nodze, czy po głowie <też szło opornie> Nie mówiąc o czymś więcej, jedynie kilka buziaków... lol A przytulac na powitania to moge przytulankę
Normalnie? Nie sądze... Skarajny katolicyzm? Ja tez jestem katolikiem <ministarantem> a zahamowam do całowania nie mam. Co Wy o tym myślicie? Na moje oko taki zwiazek nie miał sensu, może za młodzi bylismy. +)
Teraz rada dla wszystkich rzuconych szczególnie dla Miguel86'a : da się zapomnieć o ukochanej osobie, mi to zajeło 3 tygodnie, choc stare nawyki pozostaja <czytanie opisów>, zagladanie do okna (mieszka niedaleko mnie, wiec widze jej mieszkanie)
Boli też to, ze dałem kosza tylu laskom, dla niej... a tu nic nie wyszło
Pozdrawiam
Podzielcie się Waszymi wrażeniami, co sądzcie o mojej sytuacji <byłej sytuacji> ?







