ech... jesteś tym mocno przytłoczony i Ci się nie dziwię

nie robię Ci przecież wyrzutów. Myślę tylko, że nie jesteś gotowy znieść tej sytuacji i nie masz na tyle silnej psychiki, żeby mimo wszystko z dziewczyną być. Mylę się? Wiem, że nikt by nie chciał mieć takiej teściowej i tego typu spraw na głowie, ale mimo wszystko niektórzy jakieś rozwiązania znajdują. Mogę sobie tylko wyobrażać w jakim stanie jest Twoja dziewczyna, bo o niej nie napisałeś raczej nic. Jest rozbita między Tobą a najbliższą rodziną. To chyba jeszcze gorzej... I mi jej szkoda, po prostu. A może ma silniejszy charakter? Nie wiem, bo tego nie ująłeś w swej wypowiedzi. Moglibyście poszukać jakiegoś rozwiązania, jak np wspomniana przez fisha wyprowadzka... Nie wiem, czy Twoja dziewczyna byłaby na coś takiego gotowa. Wspomniałeś też o innym problemie:
problem z chorym bratem którym kiedyś trzeba będzie się opiekowac jak juz nie będzie miał rodziców.
Jak widać - ta myśl też Cię przeraża, i dlatego napisałam
Jesteś niedojrzały do wzięcia także na swoje barki tego, co mógłby zgotować Wam los
Ale przecież Ci tego nie wyrzucam - rozumiem to, bo rzadko kto chciałby czegoś takiego się podjąć. Każdy marzy, o tym "normalnym życiu". W spokoju i szczęściu. Ale czasem coś za coś... i bywa, że trzeba się poświęcić.
Ciebie to cholernie męczy... i dlatego też skupiasz się teraz na swoich odczuciach. Ciekawa właśnie jestem jak to wygląda z punktu widzenia Twojej dziewczyny. Co ona o tym sądzi, czy coś w tym kierunku robi, lub chce zrobić...
"Jeśli traktujesz życie ze śmiertelną powagą, nie licz na wzajemność" [A. Mleczko]