Miała na Niego i milion lat czekać. Choćby Klepsydra Czasu tysiąc razy przesypała Piasek Wieczności. Miała czekać i tysiąc pierwszy raz.
Myślała, że będzie Ją Jej-samej uczył. Odkrywał sekrety kobiecości dzień po dniu. To przy Nim miała po raz pierwszy oddech tracić. W Jego ramionach drżeć. Oddać całą siebie. Od czubka głowy po skrawek stóp. Od najdrobniejszego pocałunku do wspólnej starości.
Wiedziała, że Go spotka i od razu pokocha. Całą sobą. Rozpozna choćby był w tłumie miliona Ich. Bo Jego myśli przeplatają się z Jej myślami. Jego oddech ich wspólnym oddechem miał być.
I wreszcie się zjawił. Zapanował zupełnie nad Jej światem. Zmieniła swoje plany. Zmieniła zasady. Zaryzykowała jedyną prawdziwą przyjaźń.Siebie widziała już tylko z Nim. Bo to było Jej Miejsce. Przystań. Oaza. Wspólny Dom.
Ale on nie chciał wiązać z nią swojej przyszłości, a przynajmniej ona tak myślała.Nigdy nie miała odwagi go o to zapytać.
Płakała. Wyła. I rozpaczała. Nie umiała zapełnić Sobą swoich dni. Budziła się i umierała o poranku. Chciała zapomnieć oddychać. Zniknąć. Nie być.
A na wszystko najlepszym lekarstwem jest Czas.
Minęło parę miesięce, parę miliardów cholernie samotnych nanosekund i....
Od tej chwili już zawsze byli razem, na dobre i na złe, zaplątani w idealne My.
Ta historia doczekała się finałowego happy endu
Czemu ma to służyć? Nie wiem... może po przeczytaniu paru postów osób, które nie chcą walczyć o swoją miłość postanowiłam wyrazić swój sprzeciw, zmotywować Was jakoś, podzielić się Swoją historią. Jeśli bardzo czegoś pragniemy, oznacza to, że to pragnienie zrodziło się w Duszy Wszechświata. A spełnienie Tego Pragnienia to Nasza misja na Ziemi...
Pozdrawiam i życzę wszystkim smutnym, niekochanym, opuszczonym, zgorzkniałym, zdradzonym, oszukanym, aby dostrzegli to prawdziwe uczucie...
Bo ono zawsze czai się cichutko gdzieś obok....
ważne aby go nie przegapić
Pozdrawiam



![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)



ja mam inne zdanie i wolno mi ! <browar>