Po pierwsze zazwyczaj jak ludzie są razem i się kochają, to powinno być widać - słowa, gesty, etc. Dwóch moich kumpli natomiast na imprezie totalnie olewało swoje dziewczyny. Jedna siedziała w kącie i z nikim nie rozmawiała, bo nikogo nie znała, a druga kręciła się bez celu. Nie pojmuję, jak można tak potraktować swoją połówkę, że wprowadzając ją w grono swoich znajomych pozostawić ją samą sobie
Musialo być jej przykro.
Po drugie czemu niektórzy w związkach flirtują z innymi?? Niby niewinne figo - fago, komplemenciki, rozmówki na gg, jakieś propozycje spotkań niby to dla żartu, a jednak... Gdybym z kimś była to nie chciałabym, żeby moja połowica tak sobie z innymi żartowała
To wszystko można odnieść i do babek i do facetów. Ale mnie po prostu coś trafia jak widzę takie coś
I nie rozumiem, naprawdę. Chyba jak się z kimś jest to dlatego, że ta osoba coś dla nas znaczy. A może młoda jestem i się nie znam?

