To było tylko tak tytułem wstępu. Więc w sieci siedzi masa ludzi, a wszędzie gdzie są ludzie po jakimś czasie rodzi się potrzeba komunikacji, kopulacji i innych czynności życiowych które stały się możliwe dzieki gadu-gadu czy portalach pozwalających na jakiekolwiek relacje między nim a oną.
Są trzy typy ludzi których możemy spotkać w sieci. Takich którym czasem po prostu się nudzi a z jakichś powodów nie mogą odejść od komputera, zakompleksionych ludzi ktorzy w realnym zyciu niezbyt sobie radza wiec wola ponapinac sie tutaj oraz psycholi i innej maści ludzi powszechnie uwazanych za szkodliwych.
Teraz przejdzmy do przenoszenia tych znajomosci do reala. Dwa ostatnie typy można łatwo rozpoznać bo odzywkach typu "Cześć jestem Adaś, też mam 13 lat i dobrze dotykam" czy całodniowej obecności na GG etc. Wiadome, takich ludzi lepiej unikać.
Przejdźmy więc do pierwszego typu. Normalny on czy normalna ona. Ludzie ze swoimi zainteresowaniami, wartosciami, wygladem i charakterem zachowujący się jak sąsiad czy koleżanka z grupy. Fajnie się z nimi gada - lepsze to niż nuda która czasami się zdarza nawet wtedy kiedy mamy natłok innych zajęć niż siedzenie na necie. Gada się im dobrze, mają wiele wspólnych tematów i obydwoje myślą, że warto byłoby się spotkać na ławce w parku.
Taką sytuację uważam za jaknajbardziej zdrową jeśli pozna się w ten sposób 2je osób z jednego miasta czy też mieszkających kilka kilometrów od siebie, którzy jeszcze nie wygadali się zbytnio przez internet i mają jeszcze wiele do powiedzenia czy pokazania w świecie realnym. Wtedy możliwe jest poznawanie tej drugiej osoby na świeżo i na żywo. Możliwe jest wszystko...od kumplowania się poprzez krótki romans aż do małżeństwa czasem nawet - oczywiście totalna kompromitacja i rozczarowanie też wchodzą w rachubę - ale tak samo jest w rzeczywistosci.To była właśnie ta zdrowa i normalna sytuacja, Gucio podlatuje do Maji i robią wszystko tak, krok po kroku jak w podręcznikach od wychowania do życia w rodzinie opisane...
Druga sytuacja nie jest już niestety taka cukierkowa. Gucio ma do Majki kawałek drogi ale piszą sobie na GG. Bardzo się polubili. Zaczeli gadac coraz wiecej i wiecej i tak załóżmy 5 miesięcy(za cztery powinni mieć dziecko
). On wydaje się dla niej ideałem i ona dla niego - łączy ich romantyzm, wierność, szczerość, inteligencja (każdy w sieci taki jest, a raczej uważa się za takiego). Wspólne plany, zainteresowania i marzenia (on mówi to co ona chce uslyszec i tak to wszystko sie zgrywa), czasem ona da jemu buziaka na GG a on po sekundzie jej tez i zwalają to wszystko na przeznaczenie, dzięki temu wiedzą, że już nie mogą czy mają ale muszą być razem. Nie wiedzą o sobie wszystkiego - ale to czego nie wiedzą automatycznie dopowiadają sobie gdzieś w podświadomości kreując sobie w główce ideał bo przeciez on czy ona musi taki/taka byc. Wszystko jest takie ładne i piękne, mówi jej kocham nawet wtedy kiedy siedzi w lokach z podkrążonymi okami zajadając frytki, a on gdy idzie postawic stolca melduje jej, ze idzie do kuchni po batonika - przeciez sobie obiecali, ze jedno drugiemu mowi wszystko. Nastepuje chwila ktora ma dopelnic magii temu izwiazkowi - on decyduje się, że pojedzie do niej pociągiem nie tylko seksualnym w celach nie poznawczych
tylko stawiających kropkę nad i. Czy to jest zdrowe? Nie;] Moim zdaniem bierze sie z leńistwa, bo przeciez latwiej usadowic cztery litery na obrotowym siodełku łącząc strumień miłości kablem na ktorego drugim koncu siedzi jej obiekt. Tu wszystko jest łatwiejsze - bo jest jedynie naszym urojeniem, przez to traci sie naprawde bardzo wiele, czyli caly etap poznawania tej drugiej osoby w cztery oczy.
Tak to byla prowokacja nie. Temat rozwine ale jesli wywiaze sie w nim jakakolwiek polemika. Pisalem to nie znajac tego z autopsji, ale wkurzyła mnie pewna kolezanka ktora wierzy w taka milosc. Troche uszlo ze mnie cisnienie przy okazji 2-0 w plecy <wsciekly>





pięknie to ujałeś

![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)