Witam wszystkich forumowiczów.Temat naszego działu to",chleb powszedni",każdego człowieka na tej planecie.Ciągle zadawanie sobie pytań w stylu:"Czy on/ona mnie jeszcze kocha?,"starzeje się ratunku czy będę sie jeszcze podobać komuś?","nie nienawidzę go/jej,mam już tego dość,koniec","wiesz nie podniecasz mnie już jak dawniej","rozbolała mnie głowa znowu dziś wieczorem......"Cała masa problemów i problemików dotyczy całej naszej cywilizacji.Jednak może prawda jest taka,że gdyby ludzie odkryli,że każdy człowiek z każdym pasują do siebie i potrafią tworzyć udany związek było by lepiej.W modzie są hasła typu:"e to strzelec ,a raki ze strzelcami to nigdy nie wypali"..,"baby są głupie",.."nigdy się nie otworzę przed nią/nim","tak ją/jego upokorzę ,ze sie jej/jemu odechce"..Walka płci trwa,na każdym skraweczku ziemi.Powiem,że bardzo trudno wprowadzić nasze myśli w czyn,chodzi mi o te które pojawiają sie pierwsze,bo przeważnie są dobre,spontaniczne,wypływające z serca.Lecz człowiek kalkuluje,jak tu nie zostać zrobionym w konia,nie zaufać bo nie wolno...itd Wydaje mi się,że po prostu kluczowym podejściem ,do tego by cokolwiek zaczęło sie zmieniać na lepsze,jest zaakceptowanie stanu obecnego.Spojrzenie w oczy życiu,swemu partnerowi i zderzenie z prawdą,która czasem boli.Jednak gdy zaakceptujemy pewne zachowania partnera,które nas irytują czy drażniąi związkiem!!Porozmawiać (to wbrew pozorom wydaje się najtrudniejsze),szczerze ,otwarcie o tym co nas denerwuje,złości,o naszych humorkach i humorach i dać sobie odrobinę wolnego poletka,na to,by nie czuć się osaczonym przez tę drugą osobę.
Partnerstwo to sztuka życia,życia razem mi osobno.Sama,walczę o mój związek i gdybym umiała zastosować to co piszę a to tylko teoria,było by dużo lepiej,jednak to musi wynikać z chęci obu płci!!Każdy z nas zdany jest na pułapki,zasadzki które są i będą w naszym umyśle,gdzie w większości ego dominuje!!Zrozumienie już nawet samego ego daje nam pewna kontrole nad nim,by zbytnio się nie narzucało,i kierowało nami.Tak więc,jedynie miłość oparta na szczerych intencjach,może przetrwać wszystko!!Tylko zapominamy,czasem jak to było gdy byliśmy dziećmi,i czuliśmy bezwarunkową miłość od Boga,świata,ludzi...Każdy może kochać taką miłością,gdyż należy odnalezć w sobie te zagubione dziecko,które ma swoje potrzeby.Partner służy ku naszemu wzrostowi i jest potrzebny do dalszej naszej ewolucji,jednak to powinno odbywać sie w jak najbardziej świadomy sposób ,a nie ,że ktoś tam jest kolo nas i co z tego?Sztuka przetrwania w związku jest samodoskonaleniem sie i praca nad sobą.Trzeba tylko chcieć!!być razem!!
Kryzys małżeński 7letniego związku..
Moderatorzy: ksiezycowka, modTeam
Kryzys małżeński 7letniego związku..
****greatest weapon is love****
Gdy byłem dzieckiem denerwował mnie mój wygląd i wcale bezwarunkowo świata nie kochałem. Ale kumam o co Ci chodzi.goodwoman pisze:Tylko zapominamy,czasem jak to było gdy byliśmy dziećmi,i czuliśmy bezwarunkową miłość od Boga,świata,ludzi
Dla mnie to za mało. Ja jednak wolę miłość bezwarunkową i dojrzałą jednocześnie. Jestem do takiej zdolny; a z płcią przeciwną nie walczę, wręcz przeciwniegoodwoman pisze:Każdy może kochać taką miłością,gdyż należy odnalezć w sobie te zagubione dziecko
Twój tekst bez akapitów okrutnie niewygodnie się czyta.
dziecko z natury nie czuje czegoś takiego jak 'miłość do boga', to już zostaje wpojone przez opiekunów, myślę ze dziecko z natury czuje tylko bezinteresowną miłość do rodziców i ciekawość świata
Ostatnio zmieniony 11 lut 2009, 19:39 przez Beksa, łącznie zmieniany 1 raz.
Nie zgadzam się,dziecko czuje ze wsząt otaczającą miłość Boga,bo jest jest najbliżej!!Do 7 roku życi
a jest po prostu nieskalane,tymi wszystkimi emocjami i całym brudem tej ziemi.To taki okres ochronny,dziecko czuje sie wtedy bezpiecznie i dopiero widzi jak dorośli postępują w życiu,i wtedy czuje się spokojne,ale już napełnia się tym wszystkim,choć nie rozumie tego.Dzieci są bliżej Boga. 


****greatest weapon is love****
goodwoman pisze:Jednak może prawda jest taka,że gdyby ludzie odkryli,że każdy człowiek z każdym pasują do siebie i potrafią tworzyć udany związek było by lepiej.
ale tak nie jest. Ja do usera Teda nie pasuje , nie pasuje do mojego kumpla Darka
goodwoman pisze:Powiem,że bardzo trudno wprowadzić nasze myśli w czyn,
Komu trudno temu trudno, ja z tym nie mam dużego problemu
goodwoman pisze:Lecz człowiek kalkuluje,jak tu nie zostać zrobionym w konia,nie zaufać bo nie wolno...itd
Ja tak nie mam, ja jestem w miarę ufna, ale nie naiwna czy łatwowierna
shaman pisze:Twój tekst bez akapitów okrutnie niewygodnie się czyta.
I bez spacji po kropkach czy przecinkach, oczko mnie lewe rozbolało od tego. I tak sie skupiłam by się nie zgubić, ze średnio załapałam o co chodzi
goodwoman pisze:ale ja pisze własnie o miłości bezwarunkowej dojrzałej!!
Aaaaa jak o miłości to znaczy, ze mam być naćkane, trudne w czytani
goodwoman pisze:Nie zgadzam się,dziecko czuje ze wsząt otaczającą miłość Boga,bo jest jest najbliżej!!
Ja tam nie czułam
Zaraz o co tu chodzi. Nie nie przeczytam jeszcze raz, bo mi oczko lewe łzami zajdzie, a prawe się spoci
Ja za trzecim podejściem przeczytałem całość. Nie dla mnie takie wywody po ciężkim dniu pracy. Zresztą w ogóle nie dla mnie takie wywody.Dzindzer pisze:I bez spacji po kropkach czy przecinkach, oczko mnie lewe rozbolało od tego. I tak sie skupiłam by się nie zgubić, ze średnio załapałam o co chodzi
Właśnie. Gdzie tu o jakimś kryzysie? Co ma Bóg do tego?Dzindzer pisze:Zaraz o co tu chodzi.
Nigdy nie czułem czegoś takiego. Ciekawe czy dzieci wychowane w ateistycznej rodzinie, które nie wiedzą, że Bóg istnieje, czują miłość od Boga.goodwoman pisze:Tylko zapominamy,czasem jak to było gdy byliśmy dziećmi,i czuliśmy bezwarunkową miłość od Boga,świata,ludz

ale wkoło jest wesoło
goodwoman pisze:Do 7 roku życia jest po prostu nieskalane,tymi wszystkimi emocjami i całym brudem tej ziemi.To taki okres ochronny,dziecko czuje sie wtedy bezpiecznie i dopiero widzi jak dorośli postępują w życiu,i wtedy czuje się spokojne,ale już napełnia się tym wszystkim,choć nie rozumie tego.Dzieci są bliżej Boga.
Pierwszy raz slysze zeby dziecko do 7 roku zycia nie czulo "zlych" emocji. To jakas nowatorska teoria. Mnie tam uczyli i ucza, ze dziecko odczuwa od poczatku wlasciwie.
Nie, nie jest tak, ze kazdy do kazdego pasuje, wystarczy ze dwoje sie wysili. Niektore zwiazki nie moga przetrwac, dla dobra ludzi w zwiazku wlasnie.
Zycze powodznia w walce o zwiazek, ale Twoje wywody wydaja mi sie bardzo infantyle, co zle wrozy odbudowie zwiazku.
"a miłość tylko jedną można wszędzie spotkać
przed grzechem i po grzechu zostaje ta sama"
przed grzechem i po grzechu zostaje ta sama"
Wróć do „Wszystkie inne tematy”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 292 gości