kozły ofiarne

Zagadnienia związane ze sferą uczuciową, a także z problemami dotyczącymi tematów miłosnych oraz kontaktów emocjonalnych z płcią przeciwną.

Moderator: modTeam

Awatar użytkownika
Miltonia
Weteran
Weteran
Posty: 1359
Rejestracja: 17 paź 2004, 22:45
Skąd: Warszawa
Płeć:

Postautor: Miltonia » 09 mar 2006, 09:03

Blazej, a moze nie zastanawiaj sie jedynie skad to sie bierze i czy inni tak maja. Tylko pomysl, co mozna z tym zrobic. Ja, tak po wstepnej diagnozie <aniolek> zaproponowalabym Ci grupowy trening interpersonalny. Troche lez i "potu", ale ciekawa i wartosciowa sprawa.
"a miłość tylko jedną można wszędzie spotkać
przed grzechem i po grzechu zostaje ta sama"
Awatar użytkownika
Andrew
Weteran
Weteran
Posty: 12396
Rejestracja: 23 lis 2003, 14:38
Skąd: z domu
Płeć:

Postautor: Andrew » 09 mar 2006, 09:10

Błazej ? a zdradz mi ile Ty masz lat ? bo to bym cokolwiek napisał jest dla mnie wazne
poszukuje radia CEZAR - QUADRO unitry diora
Awatar użytkownika
kot_schrodingera
Weteran
Weteran
Posty: 2114
Rejestracja: 21 wrz 2005, 10:18
Skąd: z nikąd
Płeć:

Postautor: kot_schrodingera » 09 mar 2006, 09:14

Andrew pisze:a zdradz mi ile Ty masz lat ? bo to bym cokolwiek napisał jest dla mnie wazne

31
Miltonia pisze: zaproponowalabym Ci grupowy trening interpersonalny

nie załamuję łapek. nie jest tak źle jak to wypada na forum. A jednak lepiej żyć bez garba.
Patrz, Kościuszko, na nas z nieba raz Polak skandował.
I popatrzył nań Kościuszko i się zwymiotował.
/Konstanty Ildefons Gałczyński/
Awatar użytkownika
Miltonia
Weteran
Weteran
Posty: 1359
Rejestracja: 17 paź 2004, 22:45
Skąd: Warszawa
Płeć:

Postautor: Miltonia » 09 mar 2006, 09:20

Zrobisz jak zechcesz, ale poszukaj moze czegos takiego, jak Ci radzilam. Przez gadanie w necie niczego nie zalatwisz.
"a miłość tylko jedną można wszędzie spotkać

przed grzechem i po grzechu zostaje ta sama"
Awatar użytkownika
Andrew
Weteran
Weteran
Posty: 12396
Rejestracja: 23 lis 2003, 14:38
Skąd: z domu
Płeć:

Postautor: Andrew » 09 mar 2006, 09:30

Chyba wiem jaki masz problem , mialem chyba kiedyś podobny choc mnie nikt za czasów młodosci nie ustawiał w koncie <aniolek>
urodzilem sie niesmiały <browar>
Potem gdy poszedłem do pracy w pewnej firmie która prowadził mój znajomu zucono mnie na głeboką wode ! zostałem szefem marketingu , choc broniłem sie przed tym jak mogłem , juz nie bede pisal co na to prezes Chodzi o to ,iż nagle musialem jezdzic po Polsce sam i przeprowadzać rozmowy handlowe z dyrektorami cukrowni w całej zachodziej (powiedzmy) czesci Polski , jak producentami mąk (ziemniaczanej , tortowej , poznansckiej itd.)
Pierwsza rozmowa taka wygladała zapewnie okropnie !! dlaczego chyba sie mozna domyslec , tu troche czasy mi pomogły lata 1991-1994.
Ale na moje szczescie załatwiłem co mi było zadane , mało tego wynegocjowałem lepszą cenę , to mnie uskrzydliło , potem to juz było z górki jak i coraz lepiej.
Pani z inowrocławia wrecz mnie uwielbiała , dostałem taka cene octu 100% spirytusowego , ze nikt takiej nie dostał , i jeszcze własnym transportem to przywozili i odbierali puste butelki a termin płatnosci faktur 21 dni <aniolek>
prezes sypał premią ze miło !
I tak z cichego skromnego faceta zrobiło sie to co zrobiło , dziś już nie mam tej nizszosci swej nad innymi , bo to np. dyrektor czy profesor .
Mysle , ze Tobie cos podobnego jest potrzebne
Masz juz troche duzo lat , ale nie masz jeszcze 40-tki
poszukuje radia CEZAR - QUADRO unitry diora
Awatar użytkownika
jabłoń
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 377
Rejestracja: 14 lis 2005, 17:43
Skąd: Wielkopolska
Płeć:

Postautor: jabłoń » 09 mar 2006, 09:58

W postawówce nie byłam kozłem ofiarnym - raczej prowodyrem "band" :) W liceum (to już było w innym mieście - mieszkałam w itnerancie) byłam trochę nieśmiała ale kozłem ofiranym to na pewno nie.

Na studiach żadnego kozła - chociaż muszę przyznać, że większość koleżanek z grupy jakby jakoś mnie nie lubiła... nie wiem dlaczego.... nie zwracałam na to uwagi :)

Zawsze starałm sie bronić słabszych i interesu wspólnego <evilbat> więc nie miałam czasu zastanawiać się nad sobą... i czy jestem kozłem ofiarnym <hahaha> <hahaha>
"Bądźmy niewolnikami prawa, abyśmy mogli być wolni."
Cyceron (Cicero Marcus Tullius, 106-43 p.n.e.)
Awatar użytkownika
..::WdOwA::..
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 244
Rejestracja: 08 mar 2006, 08:27
Skąd: Stąd:D
Płeć:

Postautor: ..::WdOwA::.. » 09 mar 2006, 12:53

quote="Bash"]Myslę, ze większość ludzi tz. "kozłów ofiarnych" sami się na takich kreują[/quote]
e... Masz dziwne podejście... to raczej kwestia charakteru lub trybu/stylu życia. Myślisz, że ktoś chcę byc kozłem ofiarnym? Przecież to głupota!!!

Bash pisze:Byłem i jestem postrzegany jako osoba, której jakis szacunek się nalezy

Szacunek Tobie tak, ale Ty innym to już nie?:/

Kemot pisze:NIE LUBIĘ, JAK KTOŚ NIE POTRAFI WYSŁUCHAĆ.

Niestety w dzisiejszych czasach nikt słuchać nie potrafii, albo nie chce...:(

Blazej30 pisze:nie załamuję łapek.


I bardzo dobrze:D
Awatar użytkownika
AMX
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 324
Rejestracja: 02 lis 2005, 00:29
Skąd: Burkina Faso
Płeć:

Postautor: AMX » 09 mar 2006, 13:56

W podstawówce raczej nie byłem kozłem ofiarnym.W sumie takie przeciętne do bólu dziecko.A liceum przez pierwsze dwie klasy podobnie.Od 2 klasy zaczałem ćwiczyc na siłowni i jakoś tak sie złożyło,że największ postepy uczyniłem przez wakacje.I w 3 klasie wróciłem, powiedzmy odmieniomy.Ludzie czuli przedemną respekt.Miłe to było i na pewno łechtało moje ego.Ale na pewno tego nie wykorzytywałem.
Wy jeździcie, My latamy.
maro
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 221
Rejestracja: 21 gru 2005, 16:45
Skąd: Wzgórek Pagórek
Płeć:

Postautor: maro » 09 mar 2006, 14:18

Ja nie byłem kozłem ofiarnym zawsze potrafiłem sobie poradzic i nadal potrafie chociaz czasem z kobietami jest cięzko bo wtedy sobie nie radzę, nie wiem dlaczego ale lubię dogryzać ludziom w róznych sytuacjach, potem tego żałując ale zawsze mi się wytrwie tak bez zastanowienia. A z rówieśnikami miałem dobre kontakty od podstawówki az do studiów, tylko czasem dogryzam, staram się to zmenic ale czasem sie nie da się powstrzymać. Pozdrawiam :*
"Milośc to nie jest kontrakt który zrywasz gdy dzień masz gorszy"
Adam_xxx

Postautor: Adam_xxx » 09 mar 2006, 14:19

W podstawówce niektórzy mnie dręczyli ale jak ich zlewałem to też im przeszło, no a w gimnazjum to rożnie było... ale nie dawałem sobą pomiatać a jeśli ktoś chciał mnie słowem obrazić to niestety zazwyczaj poległ z kretesem bo należałem do tych którzy mieli niewyparzoną gębę i nie dali sobie nawrzucać za byle co… no a w technikum to raczej czuja do mnie respekt bo czuje do inny szacunek a jeśli trafie na kogoś kto za mną nie przepada to po prostu traktuje go jak powietrze i jest dla mnie nikim….
Awatar użytkownika
Bash
Weteran
Weteran
Posty: 1412
Rejestracja: 03 sty 2006, 20:24
Skąd: Sląsk
Płeć:

Postautor: Bash » 09 mar 2006, 14:46

..::WdOwA::.. pisze:quote="Bash"]Myslę, ze większość ludzi tz. "kozłów ofiarnych" sami się na takich kreują
e... Masz dziwne podejście... to raczej kwestia charakteru lub trybu/stylu życia. Myślisz, że ktoś chcę byc kozłem ofiarnym? Przecież to głupota!

Bash napisał/a:
Byłem i jestem postrzegany jako osoba, której jakis szacunek się nalezy

Szacunek Tobie tak, ale Ty innym to już nie?


PS. Popraw błąd w cytowaniu, masz nie zaznaczony tekst.
Dziewczyno do początku działasz mi na nerwy!!
Czytaj dokładnie moje posty, co pisze ?
"Własnie, mnie rodzice wychowywali w poczuciu, ze zawsze jestem wazny, nie mogę dać sobą pomiatać. Ale też mieć szacunek do innych osób. "
CZYTAJ DO KONCA POSTY, a nie wyrwane z kontekstu wypowiedzi.
Prawdę trzeba wyrażac prostymi słowami.
Awatar użytkownika
gargando
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 183
Rejestracja: 15 sty 2006, 21:49
Skąd: z d***
Płeć:

Postautor: gargando » 09 mar 2006, 18:04

ja bylem dreczony przez moja dziewczyne tylko...chciala ze mnie jelenia zrobic <diabel> ale nie udalo jej sie:D


tak w ogóle to nikkomu innemu dreczenie mnie nie wychodzilo na dobre <diabel>
Nie Trać Czasu Z Kimś Kto Nie Ma Go, Aby Spędzać Go Z Tobą...
Awatar użytkownika
..::WdOwA::..
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 244
Rejestracja: 08 mar 2006, 08:27
Skąd: Stąd:D
Płeć:

Postautor: ..::WdOwA::.. » 09 mar 2006, 21:26

Bash pisze:Dziewczyno do początku działasz mi na nerwy!!


TO TY SIE DO MNIE UPRZEDZIŁEŚ OD POCZĄTKU! PANIE 'SZACUNEK MI SIE NALEŻY!'
Awatar użytkownika
Labda
Zaglądający
Zaglądający
Posty: 18
Rejestracja: 28 lut 2006, 15:50
Skąd: :dąkS
Płeć:

Postautor: Labda » 09 mar 2006, 21:29

Bash pisze:Myslę, ze większość ludzi tz. "kozłów ofiarnych" sami się na takich kreują


Jest taka dziwna zależność że w niemal każdej grupie ludzi (i często zwierząt) w pewnym momencie wyłaniają się osoby o wyższym autorytecie które grupą 'kierują', oraz te 'do bicia' na których inni członkowie rozładowują swoją frustrację. To nie działa w ten sposób że ktoś sam chce stać się kozłem. Po prostu najsłabiej się broni by tym kozłem nie zostać.

Jeśli ktoś raz jest dręczony w jednej grupie, często spodziewa się że w innej też będą go dręczyć i przez takie podejście stawia się na przegranej pozycji.

Zazwyczaj kozła najbardziej dręczą ci którzy są tuż za nim w kolejce do dręczenia :>

Sam takim osobom staram się pomagać. Kiedyś zdarzało mi się być outsiderem - może dlatego że czasem jest mi totalnie obojętne co niektórzy ludzie o mnie myślą :) Dręczyć jednak nikt mnie nie dręczył ( może poza gangiem w podstawówce, ale bardzo szybko się to skończyło ;P ).

Tak do zastanowienia - na tym forum też są 'kozły' i 'liderzy'. Błażej, mi się zdaje że tutaj nie jesteś żadnym z nich - a bliżej Ci do góry niż do dołu :)
Ostatnio zmieniony 10 mar 2006, 09:29 przez Labda, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Bash
Weteran
Weteran
Posty: 1412
Rejestracja: 03 sty 2006, 20:24
Skąd: Sląsk
Płeć:

Postautor: Bash » 09 mar 2006, 21:40

..::WdOwA::.. pisze:TO TY SIE DO MNIE UPRZEDZIŁEŚ OD POCZĄTKU! PANIE 'SZACUNEK MI SIE NALEŻY!'

Nie przecze :)
Szacunek albo jest nabyty, albo trzeba się na niego zapracować.


Labda pisze:Jest taka dziwna zależność że w niemal każdej grupie ludzi (i często zwierząt) w pewnym momencie wyłaniają się osoby o wyższym autorytecie które grupą 'kierują', oraz te 'do bicia' na których inni członkowie rozładowują swoją frustrację. To nie działa w ten sposób że ktoś sam chce stać się kozłem. Po prostu najsłabiej się broni by tym kozłem nie zosta

Masz rację, ale zastanów się kto zostaje kozłem ofiarnym?
Wsród zwierząt, najsłabszy, ranny, inny...
Wsród ludzi, najsłabszy, zamknięty w sobie (nie zawsze), inny... Jaki z tego wniosek, kozły posiadaja wspólne cechy, przez które owymi ofiarami się stają. Typowy przykład przyczynowo - skutkowy.
Rozwinę temat osób zamkniętych w sobie. Skoro jest cichy, mało mówny, to też zazwyczaj nie potrafi zadbac o swoje interesy, nie potrafi przedstawić i uargumentować swojego zdania. Jaki jest tego skutek? Nikt się z nim nie liczy, wiedzę, że przystanie na tym co inni zadecydują. Z takiej sytuacji do bycia kozłem już jak rzut beretem.

Labda pisze:Tak do zastanowienia - na tym forum też są 'kozły' i 'liderzy'. Błażej, mi się zdaje że tutaj nie jesteś żadnym z nich - a bliżej Ci do góry niż do dołu

W każdej sytuacji sa teki osoby: w drużynie, w klasie, w pracy. Tego nie da sie uniknąć, tylko nalezy zdać sobie sprawę, aby nikt na tym ie cierpiał.
Prawdę trzeba wyrażac prostymi słowami.
Awatar użytkownika
..::WdOwA::..
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 244
Rejestracja: 08 mar 2006, 08:27
Skąd: Stąd:D
Płeć:

Postautor: ..::WdOwA::.. » 09 mar 2006, 21:45

Bash pisze:Szacunek albo jest nabyty, albo trzeba się na niego zapracować.


Aluzja? Ja na Twój szacunek pracowac nie będę, bo nie widzę sensu. Nie mam w zwyczaju mieć szacunku do kogoś, kto mnie nie szanuje... Nie zrobisz ze mnie kozła ofiarnego, wiec oszczędź sobie odpowiedzi!
Awatar użytkownika
Bash
Weteran
Weteran
Posty: 1412
Rejestracja: 03 sty 2006, 20:24
Skąd: Sląsk
Płeć:

Postautor: Bash » 09 mar 2006, 21:54

vice versa...
Broń Boże, nie wymagam od Ciebie szacunku.
Co do kozłów ofiarnych, ja wole pisać o nich, a nie robić kogoś nim. Tobie też proponuje zacząc pisac na temat :] enjoy yourself ...
Prawdę trzeba wyrażac prostymi słowami.
Awatar użytkownika
kot_schrodingera
Weteran
Weteran
Posty: 2114
Rejestracja: 21 wrz 2005, 10:18
Skąd: z nikąd
Płeć:

Postautor: kot_schrodingera » 09 mar 2006, 22:08

Bash pisze: pisac na temat

no właśnie
Bash pisze:Masz rację, ale zastanów się kto zostaje kozłem ofiarnym?
Wsród zwierząt, najsłabszy, ranny, inny...
Wsród ludzi, najsłabszy, zamknięty w sobie (nie zawsze), inny...

widziałem już osiłków cierpiących na brak akceptacji w grupie
Bash pisze:Skoro jest cichy, mało mówny, to też zazwyczaj nie potrafi zadbac o swoje interesy, nie potrafi przedstawić i uargumentować swojego zdania. Jaki jest tego skutek? Nikt się z nim nie liczy, wiedzę, że przystanie na tym co inni zadecydują. Z takiej sytuacji do bycia kozłem już jak rzut beretem.
raczej taki który potrafi przeforsowac swoje zdanie osiągnie większy skutek. Jeśli mnie znacie to wiecie że do milczków nie należę. Mimo to ostatnio zwróciłem uwagę że za dużo wazeliny używam...
Patrz, Kościuszko, na nas z nieba raz Polak skandował.

I popatrzył nań Kościuszko i się zwymiotował.

/Konstanty Ildefons Gałczyński/
Awatar użytkownika
Bash
Weteran
Weteran
Posty: 1412
Rejestracja: 03 sty 2006, 20:24
Skąd: Sląsk
Płeć:

Postautor: Bash » 09 mar 2006, 22:16

Blazej30 pisze:widziałem już osiłków cierpiących na brak akceptacji w grupie

Możliwe, ale na pewno częsciej spotykasz "mięczaków" przekreowanych na kozłów.

Blazej30 pisze:raczej taki który potrafi przeforsowac swoje zdanie osiągnie większy skutek

O to własnie mi chodzi, siła persfazji.
Prawdę trzeba wyrażac prostymi słowami.
Awatar użytkownika
Labda
Zaglądający
Zaglądający
Posty: 18
Rejestracja: 28 lut 2006, 15:50
Skąd: :dąkS
Płeć:

Postautor: Labda » 09 mar 2006, 22:17

Bash, masz wiele racji... Jednak nie tak łatwo zmieniać siebie. Myślę że nikt tak naprawdę nie chce zostać kozłem, zaś często ludzie którzy są na nich kreowani w rzeczywistości okazują się bardzo wartościowi gdy pozna się ich od innej strony - o czym pisała mrt.

Bash pisze:W każdej sytuacji sa teki osoby: w drużynie, w klasie, w pracy. Tego nie da sie uniknąć, tylko nalezy zdać sobie sprawę, aby nikt na tym ie cierpiał.


Racja, uniknąć często się nie da bo kijem rzeki nie zawrócisz. Ale ograniczyć czasem się da. Z drugiej strony nadmierna tolerancja też nie jest dobra. Czasem ludzie zostają kozłami nie dlatego że są najsłabsi. Tak jest choćby z pewnym moim kumplem - rasistowskim faszystą. Nie jest bynajmniej nieśmiały ;P
Awatar użytkownika
Bash
Weteran
Weteran
Posty: 1412
Rejestracja: 03 sty 2006, 20:24
Skąd: Sląsk
Płeć:

Postautor: Bash » 09 mar 2006, 22:22

Labda pisze:Bash, masz wiele racji... Jednak nie tak łatwo zmieniać siebie. Myślę że nikt tak naprawdę nie chce zostać kozłem, zaś często ludzie którzy są na nich kreowani w rzeczywistości okazują się bardzo wartościowi gdy pozna się ich od innej strony - o czym pisała mrt.

w 80 % błąd tkwi w wychowaniu małego dziecka, jeśli rodzice uczą go potulności do otaczającego go świata, nie bedzie umiał racjonalnie przedstawic swojego zdania.
Oczywiście, nikt nie che byc kozłem ofiarnym, ale mimowolnie sie nim staje, i podświadomie on wie, że sam jest temu winien. Wcale nie twierdze, że jest to wina jego samego, ale w dużej mierze tak? Dleczego to juz pisałem wczesniej.
Prawdę trzeba wyrażac prostymi słowami.
Awatar użytkownika
kot_schrodingera
Weteran
Weteran
Posty: 2114
Rejestracja: 21 wrz 2005, 10:18
Skąd: z nikąd
Płeć:

Postautor: kot_schrodingera » 09 mar 2006, 22:26

Bash pisze:w 80 % błąd tkwi w wychowaniu małego dziecka, jeśli rodzice uczą go potulności do otaczającego go świata, nie bedzie umiał racjonalnie przedstawic swojego zdania.

po sobie widzę że to prawda
Patrz, Kościuszko, na nas z nieba raz Polak skandował.

I popatrzył nań Kościuszko i się zwymiotował.

/Konstanty Ildefons Gałczyński/
Awatar użytkownika
miś
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 114
Rejestracja: 09 lut 2006, 08:05
Skąd: Gdańsk
Płeć:

Postautor: miś » 09 mar 2006, 22:42

Ja jakos nie mialem wiekszych problemow. Pamietam w drugiej gim dostalem 2 razy w czape a nastpenie koles jakis mi strzleil dwa liscie kiedys za jakas obraze to go po szkole dorwalem(po walce z moja psychicka i strachem) i tak skopalem ,ze koles pamieta do dzisaj i po tym czasie jakos sie nie boje oddac komus. Wlasciwie to utrzymuej sie w przekonaniu ,ze nie wazne czy wygrasz wazne aby stawic czola. Zazwyczaj to jest tak ,ze tacy wielcy prowodyrzy to zwykle cioty ktorych sie ludzie boja i sobie robia opinie zajebistych przechwalajac sie. Ogolem stary mnie utorzsamia z biciem sie ba nawet dowiedzial sie ,ze moi koledzy jada na mcz elany i mi taki zasponsorowal po czym mialem przez 2 tygodnie plame krwii na oku.
"Polityczny Żołnierz może szanować swego wroga - lecz zdrajcą i dezerterem będzie tylko pogardzał."
Awatar użytkownika
R1
Maniak
Maniak
Posty: 509
Rejestracja: 20 lis 2005, 17:14
Skąd: PL
Płeć:

Postautor: R1 » 09 mar 2006, 22:53

Ja miałem różne kompleksy od dzieciństwa. Byłem dzieckiem nerwowym, bardzo wrażliwym, mizernej postury, do tego trochę się jąkałem. Wychowywała mnie praktycznie tylko babcia. W podstawówce można powiedziec, że byłem gnębiony przez tzw. osiłków. Szkoła średnia to już inna bajka. Wiadomo, LO to ludzie na poziomie, trzymałem się w swojej paczce, z którą imprezowałe itd. Mimo to nie poszedłem na studia dzienne, bo po prostu się bałem - nowego otoczenia, ludzi, dziwnych spojrzeń itd. Trochę to irracjonalne, ale wszystko leży w głowie. Postanowiłem to zmienić parę lat temu. Zapisałem się na półroczną terapię grupową u psychologa. Tam poznałem ludzi z podobnymi problemami. Terapia dała mi naprawdę sporo, bo zmieniłem się. Oczywiście coś we mnie jeszcze pozostało, np. za swoją wadę uważam brak asertywności, jestem po prostu zbyt miły dla ludzi i nie potrafię odmawiać, gdy ktoś mnie o coś prosi. A już w szczególności kobiety, tym to nie umiem odmawiać w ogóle ;), co niestety przeważnie obraca się przeciwko mnie. Moja najlepsza koleżanka powiedziała mi niedawno, że nie mogłaby być z takim facetem jak ja, bo bym ją zagłaskał. Cholera, może i coś w tym jest. Nie jestem typem macho, nie jestem "twardzielem". Po prostu utarło się, że dobry ze mnie chłopak, bezkonfliktowy. Ale ja inaczej nie potrafię. No może po ostatnim nieudanym związku będę starał się to zmienić. W ogóle kontakty z kobietami to osobna kwestia. Po prostu jestem ciągle zbyt mało pewny siebie, mam wrażenie, że nie jestem w stanie niczym kobiecie zaimponować, że będę dla niej co najwyżej przyjacielem. A najlepsze jest to, że jest to zupełnie bezpodstawne myślenie - wiem od koleżanek ;) No ale nie jest tragicznie, z wiekiem człowiek mądrzeje i nie przejmuje się tak jak kiedyś. Błażej - ja myślę, że Tobie po prostu kobiety potrzeba, wyleczyłaby Cię na pewno z niektórych kompleksów :)
Awatar użytkownika
kot_schrodingera
Weteran
Weteran
Posty: 2114
Rejestracja: 21 wrz 2005, 10:18
Skąd: z nikąd
Płeć:

Postautor: kot_schrodingera » 09 mar 2006, 23:05

Arkady, czy po terapi stałeś się bardziej asertywny?? czy twoje życie zmieniło się??
Patrz, Kościuszko, na nas z nieba raz Polak skandował.

I popatrzył nań Kościuszko i się zwymiotował.

/Konstanty Ildefons Gałczyński/
Awatar użytkownika
Mysiorek
Weteran
Weteran
Posty: 5887
Rejestracja: 14 lip 2004, 11:22
Skąd: z wykopalisk
Płeć:

Postautor: Mysiorek » 09 mar 2006, 23:20

Arkady pisze:Błażej - ja myślę, że Tobie po prostu kobiety potrzeba, wyleczyłaby Cię na pewno z niektórych kompleksów

Toż miałem to na myśli pisząc wcześniej, że nikt mu nie pomógł.
Ale czy On chce, czy się podda (i na ile można), żeby Sobie pomógł?
KOCHAJ...i rób co chcesz!
Awatar użytkownika
kot_schrodingera
Weteran
Weteran
Posty: 2114
Rejestracja: 21 wrz 2005, 10:18
Skąd: z nikąd
Płeć:

Postautor: kot_schrodingera » 09 mar 2006, 23:26

Mysiorek pisze:Ale czy On chce, czy się podda (i na ile można), żeby Sobie pomógł?

pracuję nad sobą pracuję

[ Dodano: 2006-03-09, 23:26 ]
i idzie mi nieźle
Patrz, Kościuszko, na nas z nieba raz Polak skandował.

I popatrzył nań Kościuszko i się zwymiotował.

/Konstanty Ildefons Gałczyński/
Awatar użytkownika
R1
Maniak
Maniak
Posty: 509
Rejestracja: 20 lis 2005, 17:14
Skąd: PL
Płeć:

Postautor: R1 » 09 mar 2006, 23:47

Blazej30 pisze:Arkady, czy po terapi stałeś się bardziej asertywny?? czy twoje życie zmieniło się??


Wiesz, terapia dotyczyła czegoś innego. Nie uczyła asertywności, raczej wmawiano nam, żeby traktować innych z uprzejmością, by być dobrym dla ludzi, żeby być otwartym itd. A życie zmieniło się o tyle, że wcześniej byłem bardzo zamknięty na ludzi, a po terapii to się zmieniło. Dzięki temu zacząłem się w końcu umawiać z dziewczynami. W ciągu pół roku poznałem chyba z 10 dziewczyn, z czego jedna okazała się później moją dziewczyną :) (pierwszą poważną, a miałem wtedy 22 lata) Do dziś nie mam problemów z nawiązywaniem nowych znajomości. No i pozbyłem się większości kompleksów jakie miałem, nie boję się już ludzi tak jak poprzednio. Generalnie bardziej optymistycznie patrzę na świat.
Awatar użytkownika
kot_schrodingera
Weteran
Weteran
Posty: 2114
Rejestracja: 21 wrz 2005, 10:18
Skąd: z nikąd
Płeć:

Postautor: kot_schrodingera » 09 mar 2006, 23:59

Arkady, dla dobra ludzkości podaj jak szukać takiej terapi
Patrz, Kościuszko, na nas z nieba raz Polak skandował.

I popatrzył nań Kościuszko i się zwymiotował.

/Konstanty Ildefons Gałczyński/
Awatar użytkownika
R1
Maniak
Maniak
Posty: 509
Rejestracja: 20 lis 2005, 17:14
Skąd: PL
Płeć:

Postautor: R1 » 10 mar 2006, 00:16

Nic trudnego. Wybierasz się do jakiegoś dobrego ośrodka pomocy psychologicznej i zapisujesz na terapię :) W każdym większym mieście coś takiego znajdziesz, a jeśli mieszkasz w mniejszym, to może to być choćby nawet mały, prywatny gabinet. Oby tylko takie terapie były tam przeprowadzane. Oczywiście to tak w skrócie. Najpierw psycholog musi zdiagnozować Twój problem i zaproponuje Ci konkretne leczenie. U mnie to było tak, że umówiłem po prostu na spotkanie z panią psycholog z myślą, że to będzie jednorazowa wizyta. Ale gdy przedstawiłem jej moje problemy to od razu zaproponowała terapię grupową. A że były akurat wolne miejsca, to wpisała mnie na listę. No i po tygodniu przyszedłem na pierwsze spotkanie z grupą. A później to już wszystko potoczyło się błyskawicznie. Zaletą terapii grupowej jest to, że skupia ludzi którzy mają podobne do Twoich problemy. Możesz się wygadać (a nawet musisz) o tym co Cię męczy i gnębi, więcej - możesz sobie nawet poryczeć bez obaw, że ktoś Cię wyśmieje itd. Już po paru spotkaniach nabierasz dużej pewności siebie i ludzie dookoła Ciebie to zauważają, zaczynają Cię inaczej traktować i Ty inaczej się czujesz. To naprawdę działa! A po paru miesiącach dostajesz takiego kopa energii i pozytywnego myślenia, że wszystko wydaje się prostsze. Ja po terapii wręcz szalałem, umawiałem się z dziewczynami, rozmawiałem z nieznajomymi kobietami na ulicy. Naprawdę miło to wspominam :)

aha, jeszcze może podam linka dla zainteresowanych: http://www.arche.krakow.pl/pro.html
Co prawda moja terapia nie odbywała się w Krakowie i nie nazywała dokładnie tak jak tutaj,ale zasady były niemal identyczne jak opisane na tej stronie. Koszt też zbliżony ;)

Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 637 gości