to przykre, ze nie akceprujesz jej takiej jaka jest, tylko kazesz wtłaczac jej sie w jakies wyznaczone przez siebie ramy, ja bym tak nie chciała.
"idź swoją drogą,nie daj satysfakcji wrogom"...
Moderator: modTeam
nie akceptuję i nie mam zamiaru akceptować marudzenia bez konkretnego powodu. Ona o tym doskonale wie,ale kobieca natura lubi się droczyć. Tak,jestem stanowczy. Przecież to uwielbiacie


http://www.facebook.com/LKSPogonLwow
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
jakich granic
? Po prostu zna mą reakcję,gdy przesadzi. Co w tym trudnego do zrozumienia?
nigdy nie napisałem,że ma zastępować inne cechy. Jest dobrym punktem wyjścia. Dobrze wróży. Altruizm, a nie żałosny podnóżek. Jest istotna różnica![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
Ciekawa kwestia
Czym jest zatem to podporządkowanie w związku? Jak się objawia? I gdzie jest granica... 
Dzindzer pisze:Czy ten altruizm jest tak uniwersalna i az tak cholernie wazna cecha, ze ma zastapic wszystko inne.
nigdy nie napisałem,że ma zastępować inne cechy. Jest dobrym punktem wyjścia. Dobrze wróży. Altruizm, a nie żałosny podnóżek. Jest istotna różnica
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
Dzindzer pisze:Jak ja bym mogła miec oparcie w kims kto nawet mi sie podporzadkowuje bez zadnego ale.
Ciekawa kwestia

http://www.facebook.com/LKSPogonLwow
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
TedBundy pisze:Altruizm, a nie żałosny podnóżek. Jest istotna różnica![]()
a to dobrze, że wiesz ze roznica jest.
TedBundy pisze:Czym jest zatem to podporządkowanie w związku? Jak się objawia? I gdzie jest granica...
tak na szybko to robienie wszystkiego pode mnie. Ewentualnie pod zwiazek, ale cześciej podemnie. Na poczatku to może jest miłe, ze on robi wszystko tak by mi pasowałao, nie mysli o sobie, ja sie czuje rozpieszczana. ale za jakis czas mam wrazenie, ze jestem z jakims bezwolnym mechanizmem który sluzy tylko po to by mi bylo dobrze. Okazuje sie, ze ten ktos ze wszystkiego dobrowolnie rezygnuje dla mnie, zaniedbuje siebie i ciach okazuje sie, ze on mdly jest, nijaki, przejmuje moje zachowania, poglady, matko jak bym powoli zaczynała byc z lustrem. Raz tak trafiłam
To tak na szybko i chaotycznie troche, bo dzisiaj ciezko mi mysli zebrac
rozumiem
Ale widzę wyjątek od tej reguły: robić wszystko,by drugiej stronie było dobrze, druga strona robi wszystko, by mi było dobrze. Akcja - reakcja. Reakcja zwrotna obowiązuje ![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
http://www.facebook.com/LKSPogonLwow
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
TedBundy pisze:Ale widzę wyjątek od tej reguły: robić wszystko,by drugiej stronie było dobrze, druga strona robi wszystko, by mi było dobrze. Akcja - reakcja. Reakcja zwrotna obowiązuje
u mnie, a własciwie z mojej strony taka reakcja zwrotna była o wiel mniejsza. On poswięcił znajomych, przestal sie widywac by miec duzo czasu dla mnie, ja troche ograniczyłam kontakt, nie zrezygnowałam ze znajomych. On zrezygnował z jakis kursów, ja z zajecc pozaszkolnych i pomagania kotom nie ( koniec liceum). On zaczął sobie kupować tylko takie ciuchy jaki mi sie podobały( mimo, że jemu niebardzo), ja chodziłam w tym co podobało sie mi i nie zalozylam ciucha wedlug mnie szpetnego. On wywalał kupe kasy na telefony do mnie, ja wydawałam malo bo wolałam karme kupic kotom niz godzinami o niczym gadac. Oczywiscie on po czasie mial wielki zal, ze ja go wykorzystalam, że ja to nic z siebie, ze ja nie tak jak on. A ja zwiazałam sie z młodym zaradnym i kreatywnym facetem, zostawiłam przylepe bez własnego ja.
Wiec sa jakies granice dawania
jak reakcji zwrotnej nie ma, po cholerę mi taka znajomość?
Proste i logiczne. Sam się mam starać, a druga strona się tym samym nie rewanżuje? Niewarta skórka wyprawki. A raczej frajerstwo, które się mści tym, co Dzindzerko, powyżej napisałaś.
kim jest taki facet?
Dalej to ciekawe 
Dzindzer pisze:zwiazałam sie z młodym zaradnym i kreatywnym facetem
kim jest taki facet?

http://www.facebook.com/LKSPogonLwow
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
TedBundy pisze:jak reakcji zwrotnej nie ma, po cholerę mi taka znajomość?
Ted czytaj uwaznie, prooosze, nie napisalam, ze reakcji nie było. Napisałam, ze ja dałam mu mniej niz on mi, ja dalam tyle ile uwazalam, ze chce i moge, on zrobił to samo. On sie zatracił ja nie.
TedBundy pisze:A raczej frajerstwo, które się mści tym, co Dzindzerko, powyżej napisałaś.
no pewnie, trzeba byc frajerem by oczekiwac, ze dostanie sie to samo, dokladnie w ten sam sposób, trzeba byc frajerem by oczekiwac, ze stane sie taka jak on
- pani_minister
- Administrator

- Posty: 2011
- Rejestracja: 23 kwie 2006, 05:29
- Skąd: Dublin
- Płeć:
Martinoo pisze:Z jakiego filmu zaczerpnełas
No tak. Ludzi naturalnych już nie ma, jak przypadkiem jakąś tam wyraźną w miarę osobowość pokazują, to musi być to na amerykańskim filmie wzorowane. Nawet nie na książce już, bo pewnie słowo pisane to przeżytek
Ted, przeceniasz dobroć. Na dobroci nie zbudujesz związku, tak samo jak nie zbudujesz związku na samej inteligencji. Albo zaradności. Albo uczciwości. Musisz mieć kompletnego człowieka, kompatybilnego z drugą, wybraną "połówką", żeby coś miało szansę powstać. Co z tego, że ktoś jest dobry (swoją drogą ciekawa jestem, co dla Ciebie kryje się pod tym słowem), skoro poza tym mierny zupełnie w życiu i za dużo do zaoferowania nie ma? Mam z kimś takim 20 lat spędzić, bo herbatkę gorącą przyniesie i głaskał mnie będzie? Są ludzi, którzy poza tą dobrocią nie mają w sumie nic innego do zaoferowania innym i pozwalają się tej dobroci pochłonąć, sami gdzieś po drodze altruistycznie znikają. Dla takich ludzi potrzebny jest specyficzny partner, który w tej dobroci będzie się wygrzewał i z niej korzystał, ale który nie będzie pragnął niczego więcej. A ja mam dziwne wrażenie, że dla Ciebie żądanie czegoś więcej poza spokojem i dobrocią, to już szmirowate wydziwianie. Dzindzer zapytała się trafnie:
Dzindzer pisze:a Ty bys chcial byc z bardzo dobra kobieta, ale taka która za cholere nie wie czego chce, zdania wlasnego nie posiada, przyjmuje bezkrytycznie zdanie misia (czyli Twoje) i za bystra nie jest
Wielu by chciało. A Ci, którzy szukają sobie innych cech w partnerce też mają do tego prawo. Dla jednych są rude, dla innych blondynki. Dla jednych dobrzy i spokojni, dla drugich dobrzy, spokojni - ale z lekka cyniczni. Albo egocentryczni. Albo jeszcze jacyś inaczej osobowościowo ukształtowani.
A poza tym ucieka mi tu gdzieś myśl przewodnia, o którą mi tu chodzi, zjem coś (bom głodna), winka się napiję i może mi się przejaśni, to do tego topiku jeszcze wrocę.
do Dzindzer i Pani m
A myślicie, że dziewczęta (Panie) są inne. Poznajesz taką pewną siebie, silną. I ...w gęś ci się zmienia, bo to była tylko maska do występów publicznych.
I co w tym złego?
W domu szukamy ciepła, na zewnątrz nie tyle staramy się przetrwać, co walczyć o nasze. Czy takie dziwne jest, że każdy potrzebuje odprężenia? Czy kiedy przed kimś, komu ufasz, odsłonisz się, tracisz punkty? Czy masz wszystko gryźć w sobie i popaść w stany przedzawałowe ciut po trzydziestce (ćwiczyłem)?
Co stoi na przeszkodzie, by w domu zebrać siły do walki ze światem "na zewnątrz".
Czy dzieciakowi na drogę nie mówisz "nie ważne co się stanie, mamusia cię kocha".
Czy kiedy jesteśmy dorośli musimy wracać do mamusi, czy możemy się wspierać wzajemnie?
Sprawę mikołaja pewnie przećwiczyłyście już dawno, pora zmierzyć się z mitem królewicza (tam zresztą wątek urywa się na ślubie i nie podejmowano się rozwijania tematu
).
A myślicie, że dziewczęta (Panie) są inne. Poznajesz taką pewną siebie, silną. I ...w gęś ci się zmienia, bo to była tylko maska do występów publicznych.
I co w tym złego?
W domu szukamy ciepła, na zewnątrz nie tyle staramy się przetrwać, co walczyć o nasze. Czy takie dziwne jest, że każdy potrzebuje odprężenia? Czy kiedy przed kimś, komu ufasz, odsłonisz się, tracisz punkty? Czy masz wszystko gryźć w sobie i popaść w stany przedzawałowe ciut po trzydziestce (ćwiczyłem)?
Co stoi na przeszkodzie, by w domu zebrać siły do walki ze światem "na zewnątrz".
Czy dzieciakowi na drogę nie mówisz "nie ważne co się stanie, mamusia cię kocha".
Czy kiedy jesteśmy dorośli musimy wracać do mamusi, czy możemy się wspierać wzajemnie?
Sprawę mikołaja pewnie przećwiczyłyście już dawno, pora zmierzyć się z mitem królewicza (tam zresztą wątek urywa się na ślubie i nie podejmowano się rozwijania tematu
).zenon pisze:A myślicie, że dziewczęta (Panie) są inne. Poznajesz taką pewną siebie, silną. I ...w gęś ci się zmienia, bo to była tylko maska do występów publicznych.
mysle, że skoro sa tacy faceci to i sa takie kobiet, znam takie kobiety, jednak nie doswiadczyłam bycia w związku z kobieta.
zenon pisze:Sprawę mikołaja pewnie przećwiczyłyście już dawno, pora zmierzyć się z mitem królewicza
w krolewicza nigdy nie wierzyłam, nie wychowano mnie na bierna ksieznicze, nie nauczono idealizowania zycia, nie jestem nastolatka której jednya wiedza na temat zycia to tanie romasidla.
zenon pisze:W domu szukamy ciepła
to chyba naturalne.
zenon pisze:I co w tym złego?
dla mnie tak, bo ja nie chce kogos kto sie zatraca, traci siebie, mieczakiem totalnym, wystarczy, ze ja jestem czasami plocha. Nie chce faceta dla którego miała bym byc mamusia, którym musiala bym sie opiekowac czesto. Chce kogos silniejszego psychicznie niz ja, kogos bardziej zdecydowanego, zaradniejszego. Kogos kto ma silna osobowośc, kogos dla kogo nie bede całym swiatem
- ksiezycowka
- Weteran

- Posty: 12688
- Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
- Skąd: Wawa
- Płeć:
No dokladnie. ja rozumiem ze bywam upier.dliwa. I ok ale w tym momencie slysze "Kochanie przestan juz... Przasadzasz." a nie "skończ!".Dzindzer pisze:Stanowczos bardzo lubie, ale nie cenzure,
Pewnie z etez bywaja. Sama raz tak mialam. Zupelnie sie zatracilam dla faceta. Jak o tym teraz pomysle to dalej mi wstydzenon pisze:dziewczęta (Panie) są inne. Poznajesz taką pewną siebie, silną. I ...w gęś ci się zmienia, bo to była tylko maska do występów publicznych.
Dzindzer pisze:ie chce faceta dla którego miała bym byc mamusia, którym musiala bym sie opiekowac czesto. Chce kogos silniejszego psychicznie niz ja, kogos bardziej zdecydowanego, zaradniejszego. Kogos kto ma silna osobowośc, kogos dla kogo nie bede całym swiatem
O to chodzi. Przyklad z mojego zycia. Moze Ci sie Tedziu spodoba.
Poznalam faceta. Mily przystojny zabawny ale stanowczy. Zderzenie 2 roznych pogladow - on byl rasista, nacjonalista a ja - no to ja
Znalam jego poglady kiedy zaczelismy sie spotykac. Nie byly z kosmosu, ladnie elokwentnie, argumentowal. Wiec sie nie czepialam. Ma prawo patrzec na rzeczy inaczej niz ja przeciez. Po 2 miesiacach byl klucha. Z kolegami swoimi sie nie spo tykal, inne ksiazki czytal, inaczej wygladal sie zachowywal, bal sie swoich pogladow pryz mnie wyrazac. Nigdy juz nie powiedzial "Chodźmy do kina/knajpy/spacer/itd." Zawsze bylo "Gdzie chcesz isc?" [mimo ze sam chcial bardzo np na dany film isc] Kiedy gdzies spacerowlaismy pytal nawet czy chce w prawo czy lewo isc
A jak mowialam "A Ty ktoredy chcesz?" odpowiedzia bylo "ja sie dostosuje". Wszystko chcial pode mnie dostosowac. Nawet swoja przyszlosc. Jak wspomnialam ze historia sztuki to musi byc fajny kierunek studiow to mimo ze on umysl scisly to juz twierdzil ze na to pojdzie. Pokazywalam mu jakas ladna rzecz w sklepie a on w zachwyt mimo ze wiedzialamz e jemu sie tak naprawde nie podobalo by to. ITD. Myslalam ze skonam. Oczywiscie zakonczylam to
Na poczatku bylo tak jak mowisz - kazdy z siebie cos daje, ale potem to on mi siebie calego dal, a ja nie chce podnozka a faceta. moon pisze:O to chodzi. Przyklad z mojego zycia. Moze Ci sie Tedziu spodoba.
ciekawa historia
http://www.facebook.com/LKSPogonLwow
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
- pani_minister
- Administrator

- Posty: 2011
- Rejestracja: 23 kwie 2006, 05:29
- Skąd: Dublin
- Płeć:
...po obiadku, najedzona już i w związku z tym jasniej myśląca, dopiszę jeszcze coś do poprzedniego posta.
Ted, strasznie dużo ludzi uważa, że są dobrzy, a tak naprawdę są nijacy. Nie ma taki jeden z drugim (jedna z drugą, płeć nie ma znaczenia) tak naprawdę poglądów na życie, własnego charakteru ani asertywności za grosz - i uważa, że fakt, że nie jest złym człowiekiem, automatycznie oznacza, że jest dobry. A to nie tak, on (ona) jest zaledwie nijaki. I mnóstwo takich ludzi po ulicach chodzi, a jak się w parę dobierze, to utworzonemu związkowi nie nadaje żadnego tonu żywszego - bo jak nijakość ma zaznaczyć swą obecność? Taka bezbarwność odbija jedynie barwy drugiej połówki, a często jeszcze się swoją zdolnością do tego naśladownictwa szczyci (tak jakby uleganie drugiej osobie miało być zasługą samą w sobie, godną nagrody i uznania).
Nie. Z moich własnych obserwacji wynika, że to faceci mają większe predyspozycje do zostania pantoflarzami, ale jak już któryś charakter i pazur przejawia, to bardzo często świetnie partnerkę sobie wytresowac potrafi. Znaczy to, że kobiety też gęsie zachowania przejawiają, z tym nie będę się sprzeczać.
Tak. Bo to oznacza, że wcześniej skrywałeś się za sztucznością, maską, zgrywałeś twardziela. Jeśli ja zakocham się w nieczułym draniu, a on w domu kapcie założy i okaże służalczą naturę, to chyba mam prawo czuć się rozczarowana? I odwrotnie, jeśli ktoś zgrywa kochającego i czułego, a w domu okaże się brutalem i egoistą (co przecież popularne jest), także mam prawo czuć się oszukana i wykorzystana. Wiążąc się z kimś powinnam wiedzieć, czego mogę sie po nim spodziewać, choć w przybliżeniu. W każdej sytuacji, nie biorąc pod uwagę tego, ze w domowych pieleszach mam do czynienia z jedym typem osobowości, a "na zewnątrz" z kimś innym.
I oczywiście, że:
tylko nie wiem, dlaczego żądanie poukładania życiowego i niezależności mentalnej u partnera ma wykluczać ciepło i odprężenie. Przecież dopiero wtedy pojawia się możliwość prawdziwego, silnego związku, dającego oparcie i wytchnienie obojgu. A nie ukłądu, w którym jedna połówka jest pasożytem, czerpiącym z energii życiowej i siły drugiej, nawet za obopólną zgodą. Niesymetryczny związek dość często kończy się niefortunnie.
Jaki tam mit, kilku ich chodzi po tym świecie. Jakiś czas temu przygarnął mnie jeden taki
Ted, strasznie dużo ludzi uważa, że są dobrzy, a tak naprawdę są nijacy. Nie ma taki jeden z drugim (jedna z drugą, płeć nie ma znaczenia) tak naprawdę poglądów na życie, własnego charakteru ani asertywności za grosz - i uważa, że fakt, że nie jest złym człowiekiem, automatycznie oznacza, że jest dobry. A to nie tak, on (ona) jest zaledwie nijaki. I mnóstwo takich ludzi po ulicach chodzi, a jak się w parę dobierze, to utworzonemu związkowi nie nadaje żadnego tonu żywszego - bo jak nijakość ma zaznaczyć swą obecność? Taka bezbarwność odbija jedynie barwy drugiej połówki, a często jeszcze się swoją zdolnością do tego naśladownictwa szczyci (tak jakby uleganie drugiej osobie miało być zasługą samą w sobie, godną nagrody i uznania).
zenon pisze:A myślicie, że dziewczęta (Panie) są inne
Nie. Z moich własnych obserwacji wynika, że to faceci mają większe predyspozycje do zostania pantoflarzami, ale jak już któryś charakter i pazur przejawia, to bardzo często świetnie partnerkę sobie wytresowac potrafi. Znaczy to, że kobiety też gęsie zachowania przejawiają, z tym nie będę się sprzeczać.
zenon pisze:Czy kiedy przed kimś, komu ufasz, odsłonisz się, tracisz punkty?
Tak. Bo to oznacza, że wcześniej skrywałeś się za sztucznością, maską, zgrywałeś twardziela. Jeśli ja zakocham się w nieczułym draniu, a on w domu kapcie założy i okaże służalczą naturę, to chyba mam prawo czuć się rozczarowana? I odwrotnie, jeśli ktoś zgrywa kochającego i czułego, a w domu okaże się brutalem i egoistą (co przecież popularne jest), także mam prawo czuć się oszukana i wykorzystana. Wiążąc się z kimś powinnam wiedzieć, czego mogę sie po nim spodziewać, choć w przybliżeniu. W każdej sytuacji, nie biorąc pod uwagę tego, ze w domowych pieleszach mam do czynienia z jedym typem osobowości, a "na zewnątrz" z kimś innym.
I oczywiście, że:
zenon pisze:W domu szukamy ciepła
zenon pisze:Czy takie dziwne jest, że każdy potrzebuje odprężenia?
tylko nie wiem, dlaczego żądanie poukładania życiowego i niezależności mentalnej u partnera ma wykluczać ciepło i odprężenie. Przecież dopiero wtedy pojawia się możliwość prawdziwego, silnego związku, dającego oparcie i wytchnienie obojgu. A nie ukłądu, w którym jedna połówka jest pasożytem, czerpiącym z energii życiowej i siły drugiej, nawet za obopólną zgodą. Niesymetryczny związek dość często kończy się niefortunnie.
zenon pisze:pora zmierzyć się z mitem królewicza
Jaki tam mit, kilku ich chodzi po tym świecie. Jakiś czas temu przygarnął mnie jeden taki
- ksiezycowka
- Weteran

- Posty: 12688
- Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
- Skąd: Wawa
- Płeć:
Oczywiscie ze go nie kochalamTedBundy pisze:Wiesz,co myślę? Że go nie kochałaś
Dobrze sie przy nim czulam i lubilam sie z nim spotykac. Moze by sie uczucie pojawilo. Tedziu sek w tym ze ja go palcem nie tknelam! O to tu chodzi. O to ze on sam zaczal sie tak zmieniac pode mnie. A mi sie podobal ten on takim jak go poznalam.TedBundy pisze:Bo nie chodzi w związku o to,by kogoś modyfikować w stu procentach, na siłę, na nasz wymarzony obraz.
Wiem o co chodzi w zwiazku. Moj trwa juz prawie 3 lata.

moon pisze:Tedziu sek w tym ze ja go palcem nie tknelam! O to tu chodzi. O to ze on sam zaczal sie tak zmieniac pode mnie
tez tak miałam.
Tez nie chciałam zmieniac, ale on wszystko robił pode mnie, wyglad, charakter, ze wszystkiego rezygnował by tylko byc ze mna. a jak rezygnował i dowiadywał sie, ze ja w tym czasie siedze w szkole bo robimy jakies przedstawienie, albo jade do schroniska to bylo wielkie cooo bo on przeciez sie poswiecil, on chcial mi niespodzianke, a ja wstretna egoistka plany mam. ale jak warknęłam to przepraszal i sie dostosowywał, potem wypytywal ciagle czy przypadkiem nie bede zła jak on by ogladał mecz bo ma wolne zamiast spotkac sie zemna. Ciagle zaznaczal, ze sie dopasuje, ze jemu obojetnie byle mi pasowało.
- jamaicanflower
- Maniak

- Posty: 567
- Rejestracja: 13 paź 2004, 15:43
- Skąd: Jamajka :D
- Płeć:
O! Maglujemy znów temat kluch
No to ja napiszę, że zawsze zwracałam uwagę na facetów z wielkiimi (jak na moją nastoletnią miarę) umysłami. Ich inteligencja mnie podniecała i miałam uczucie, że mogłabym wyjść za mąż za ich mózgi
Niestety, jakoś tak nieszczęśliwie się składało, że Ci wielcy to były, jak sie później okazywało, snoby, egocentrycy, osobniki buchające pychą, arogancją i prostacko zwerbalizowaną pogardą dla uboższych umysłowo, jednostki cyniczne do tego stopnia, że zęby trzeszczały przy przełyk(gryz)aniu ich wypowiedzi, a to wszystko doprawione przewrażliwieniem na swoim punkcie. Brr...<kijem nie tyka> Ogólnie jacyś tacy bez ogłady, szorstcy w kontaktach z ludźmi. No i tak mnie zniechęcili, że dostrzegłam, że w tym wyścigu IQ pomijałam kompletnie osobowość i zaczęłam doceniać dobro, ciepło, skromność, prostolinijność, taką szczególną radość życia, w tym naiwność...
Do czego zmierzam (zgubiłam wątek)
Do tego, że tak jak napisała juz pani m. - na samej inteligencji, jak i dobroci niczego się nie zbuduje.
No i nie nazywam kluchą faceta, który zgadza się ze mną w pewnych kwestiach dla świętego spokoju, albo dlatego, że go dana kwestia nie interesuje. Nie trzeba mi faceta, który będzie wciąż uderzał w stół i mówił: "nie zgadzam się!", "nie masz racji!", "co Ty kobieto w ogóle wiesz o życiu? ja to zrobię lepiej!". Nie potrzebuję mężczyzny, który jak przywódca stada będzie wyznaczał kierunek rozwoju naszego związku ani silniejszego psychicznie czy osobowościowo, bym czuła się bezpieczna i spokojna. Nie jest też warunkiem koniecznym jego większa zaradność, mądrość życiowa etc. Naprawdę dość, że będziemy się poruszać na podobnych platformach
Historia tak przerysowana, że aż prawdziwa
Mam wrażenie, że tu dwa obozy się wytworzyły; fajtłapofile i gurufile
Ja gdzieś pośrodku się znalazłam. Przerabiałam okres, kiedy Promyczek chciał mi przysłowiowego nieba przychylić nazbyt nachalnie, bo myslał, że tak trzeba, w ten sposób chciał mnie zatrzymac przy sobie, ale rozmawialiśmy o tym wiele razy i rozwiałam jego obawy - że jakiejś rezygnacji ze spotkań z kumplami nie wymagam i bardzo nie chcę, by rezygnował z czegokolwiek, co dotąd robił. No i dopinguję go w jego pasjach, bo są przedłużeniem jego osobowości, a ja go kocham. I tak, gdy pojawiają się zaczątki męczącej miłości, wystarczy pogadać o tym problemie ze swoim facetem i poczekać na efekt. Tylko musi być jeden warunek spełniony - musi nam zależeć na tym, żeby wyprostować tę milość w krzywym zwierciadle. Ja to w porę dostrzegłam, pokazałam i udało się
E tam, Wy macie: "zerżnij mnie!", Tedy ma "kochaj się ze mną". Podobnie Wy macie "Przestań!", a on "Skończ!"
Dostrzegłam pewne zapędy Teda do "układania" partnerki, ale mam nadzieję, że to tylko moje niesłuszne podejrzenia 
No to ja napiszę, że zawsze zwracałam uwagę na facetów z wielkiimi (jak na moją nastoletnią miarę) umysłami. Ich inteligencja mnie podniecała i miałam uczucie, że mogłabym wyjść za mąż za ich mózgi
Niestety, jakoś tak nieszczęśliwie się składało, że Ci wielcy to były, jak sie później okazywało, snoby, egocentrycy, osobniki buchające pychą, arogancją i prostacko zwerbalizowaną pogardą dla uboższych umysłowo, jednostki cyniczne do tego stopnia, że zęby trzeszczały przy przełyk(gryz)aniu ich wypowiedzi, a to wszystko doprawione przewrażliwieniem na swoim punkcie. Brr...<kijem nie tyka> Ogólnie jacyś tacy bez ogłady, szorstcy w kontaktach z ludźmi. No i tak mnie zniechęcili, że dostrzegłam, że w tym wyścigu IQ pomijałam kompletnie osobowość i zaczęłam doceniać dobro, ciepło, skromność, prostolinijność, taką szczególną radość życia, w tym naiwność...
Do czego zmierzam (zgubiłam wątek)
Do tego, że tak jak napisała juz pani m. - na samej inteligencji, jak i dobroci niczego się nie zbuduje.
No i nie nazywam kluchą faceta, który zgadza się ze mną w pewnych kwestiach dla świętego spokoju, albo dlatego, że go dana kwestia nie interesuje. Nie trzeba mi faceta, który będzie wciąż uderzał w stół i mówił: "nie zgadzam się!", "nie masz racji!", "co Ty kobieto w ogóle wiesz o życiu? ja to zrobię lepiej!". Nie potrzebuję mężczyzny, który jak przywódca stada będzie wyznaczał kierunek rozwoju naszego związku ani silniejszego psychicznie czy osobowościowo, bym czuła się bezpieczna i spokojna. Nie jest też warunkiem koniecznym jego większa zaradność, mądrość życiowa etc. Naprawdę dość, że będziemy się poruszać na podobnych platformach
moon pisze:Przyklad z mojego zycia.
Historia tak przerysowana, że aż prawdziwa
Mam wrażenie, że tu dwa obozy się wytworzyły; fajtłapofile i gurufile
moon pisze:Dzindzer napisał/a:
Stanowczos bardzo lubie, ale nie cenzure,
No dokladnie. ja rozumiem ze bywam upier.dliwa. I ok ale w tym momencie slysze "Kochanie przestan juz... Przasadzasz." a nie "skończ!".
E tam, Wy macie: "zerżnij mnie!", Tedy ma "kochaj się ze mną". Podobnie Wy macie "Przestań!", a on "Skończ!"
Dostrzegłam pewne zapędy Teda do "układania" partnerki, ale mam nadzieję, że to tylko moje niesłuszne podejrzenia // Life is...
zatraconyŚwiatNagichSłów,PudłoStarychMyśli,
WysypiskoLudzkichSił
iZałzawionyKrzakPytań
międzyMarzeniami,ASnem
chcęWiedziećPierwszaJakiJestŚwiatBezNocy
jakiŚwiatBezNocy
więcWyjęSzeptemDoWieczornegoMilczenia
...but a dream //
zatraconyŚwiatNagichSłów,PudłoStarychMyśli,
WysypiskoLudzkichSił
iZałzawionyKrzakPytań
międzyMarzeniami,ASnem
chcęWiedziećPierwszaJakiJestŚwiatBezNocy
jakiŚwiatBezNocy
więcWyjęSzeptemDoWieczornegoMilczenia
...but a dream //
Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 393 gości

