jeszcze z miesiąc pochodzę do tej szkoły i zmieniam na inną, tak dla odmiany jakiejś
Mi za starą tęskno trochę. Za dancem u P. najbardziej! Dużo lepsza muzyka i układy, nieraz prawie mdlałam z potu, zmęczenia, duchoty, ale z tymi dziewczynami i tą instruktorką zasuwałam dalej nawet jak ciemność przed oczy się nasuwała już!

A no i za strechem u O. mi tęskno też, bo to była rewela. Teraz gdyby nie to, że nie posiadam zakwasów ani nic i zima się skończyła i nic mi w sumie nie grozi to nie wiem czy to by miało jakikolwiek sens
Teraz to trochę kichniejsze jest no. Co innego dość znany, w centrum klub gdzie wpadały ludki chodzące tam cało rocznie na "swoje" zajęcia po pracy z biur, a co innego osiedlowy klubik gdzie przekrój wiekowy spory, a dziewczyny wiedzą co robić tylko jak padnie hasło "step", a na pozostałe to albo koślawo jak się przypatrzą albo w ogóle nie umieją

Wolniej zajęcia płyną, ale teraz mam 3 x w tygodniu i wychodzę z domu na 10 minut przed rozpoczęciem zajęć i jestem na czas. No i taniej.
Nola pisze:mix
Nola pisze:bup
U nas takich nie ma. Ja w poprzednim klubie chodziłam na "fatburning" (dla średnio zaawansowanych), "TBC", "ABT", "dance" (dla zaawansowanych), "aerobox" (dla średnio zaawansowanych) - oczywiście nie wszystko na raz, ale w sumie na takie zajęcia karnety brałam bądź na nich zajęcia odrabiałam. A tutaj pon. - "TBC", wt. - "aerobic dance", śro. - "płaski brzuch" <nazwę ma genialną

>
[ Dodano: 2008-05-28, 00:31 ]Mati pisze:JA CHCE TAKI!!!!!
ble.