agnieszka.com.pl • moda na rzucanie palenia (?)
Strona 1 z 3

moda na rzucanie palenia (?)

: 29 sie 2005, 23:22
autor: ___ToMeK___
W ciagu ostatnich kilku lat chyba setki razy slyszalem znane chyba wszystkim zdanie:
rzucam palenie
O ile smiesza mnie takie slowa padajace z ust siedemnastolatek/siedemnastolatkow, ktorzy tylko od czasu do czasu popalali sobie na imprezach, to nie wiem co myslec o tych starszych. Oczywiscie nietrudno jest sie domyslec, ze w kazdym z tych przypadkow osoba, ktora wypowiedziala te slowa do palenia wracala po "rzuceniu" go max na kilka miesiecy. Ogolnie rzecz biorac wyglada mi to na taka jakas dziwna mode - rzucanie palenia jest trendy :]. Jak myslicie? Czy czesciej ludzie mowia tak (nie majac jakiegos silnego postanowienia, wiary w to, ze rzuca) tylko po to by sprawic zludne wrazenie, ze cos sie u nich dzieje (wprowadzaja dynamizm w ich zycie)? Czy moze naprawde chca pozbyc sie tego nalogu ale pod wplywem pewnych czynnikow (jakich?) im sie to nie udaje? A moze po prostu dlatego, ze tak jest fajnie/modnie/whatever?

W kazdym badz razie gdy jakis znajomy mi mowi po raz n-ty, ze rzuca palenie to go poprawiam: nie rzucasz, przerywasz. Na ile? :]

Swoja droga znam chyba sposob na zrazenie czlowieka do palenia na cale zycie. Niestety, zadne z Was nie bedzie moglo juz z niego skorzystac (no, chyba ze... :D). Mianowicie, pierwszego papieroska pociagnalem w wieku 5 lat. I tak mi to swinstwo nie smakowalo, ze zrazilem sie do tego na amen. Od tamtej pory ani razu nie probowalem, nie chcialem probowac, w ogole mnie do tego nie ciagnie :]. Trzeba bedzie w przyszlosci dzieciom zafundowac paczke fajek...

: 29 sie 2005, 23:26
autor: Yasmine
___ToMeK___ pisze:Mianowicie, pierwszego papieroska pociagnalem w wieku 5 lat. I tak mi to swinstwo nie smakowalo, ze zrazilem sie do tego na amen. Od tamtej pory ani razu nie probowalem, nie chcialem probowac, w ogole mnie do tego nie ciagnie

Ja pozniej jeszcze sprobowalam jak bylam starsza, ale w ogole mnie nie ciagnie.
A co do trendy...hmm to mysle,ze ludzie rzucaja glownie bo na to idzie za duzo kasy. Zdrowie jest pozniej :).

: 29 sie 2005, 23:29
autor: ___ToMeK___
hehe, tez tak moze byc :D. Moze pewnego dnia nie mieli kasy w portfelu, swinka juz dawno rozbita, a w chlebaku zamiast resztek chleba lezala paczka fajek :]...

: 29 sie 2005, 23:37
autor: kattia
Kurcze.... moze masz racje... ja chce rzucic, bo wiem, ze zdrowie marnuje, o pieniadzach nie wspominajac. Boje sie, ze bedzie tak jak mowisz- ze to tylko przerwa w paleniu, a nie jego rzucenie. Poki nie pali tez moj chlopak, to jest latwiej. Chcialabym rzucic, ale to nie jest takie proste. Po tym, jak palilam ponad 4 lata i to spore ilosci, to jednak przy piwku ciagnie do fajeczki. No ale coz... Trzymajcie kciuki :)

: 29 sie 2005, 23:39
autor: CichyPL
No bo tak jest, ze ostatnio rzucanie palenia stalo sie modne. Sam sie lansuje, bo juz 2 miesiace nie pale :D Z tym tylko, ze ja juz nie chce palic. Zobaczymy jak to bedzie :) Trzymajcie kciuki <aniolek2>

: 30 sie 2005, 00:59
autor: sadi
HeHe a ja mam po prostu wrodzone obrzydzenie do papierosow i za to jestem wdzieczny Stworcy...tak samo mam z vvoodka i innymi takimi "ostrymi" [czyt. vol 40%] napojami :D

: 30 sie 2005, 01:47
autor: ksiezycowka
Trzeba bedzie w przyszlosci dzieciom zafundowac paczke fajek...

Metoda stara jak swiat. Mój tata ze moim dziadkiem to przerabiali. MIał jakieś 7 lat jak go dziadek zobaczył z fajkiem. Kupił mu więc paczkę najgorszych machor jakie były wtedy dostępne, zaprowadził do łazienki i kazał palić. Jednego po drugim do końca paczki. Generalnie oczywisty jest rezultat tego <belt1> + niechęc do palenia.
Cóż jakoś się nie sprawdziło, bo mój staruszek nałogowo palić odkąd 9 lat skończył.

ze rzuca palenie to go poprawiam: nie rzucasz, przerywasz. Na ile?

Cham! <bicz1>

Moja motywacja: zrzedzenie mojego Słonka i obietnica że postaram się rzucić jak nigdy dotąd, kupa kasy idąca na fajki (ale to mi już tak nie dokucza jak pare lat temu, bo od jakiś 2 lat mama mi kupuje fajki) i złośc na to,że takie gówno jest w stanie mnie zniewolić i doprowadzić do kilkudniowego delirium.
Ale palić lubie i chciałabym dojśc do takiego stanu zeby móc sobie ot tak do piwka tylko zapalić.
___ToMeK___ pisze:O ile smiesza mnie takie slowa padajace z ust siedemnastolatek/siedemnastolatkow, ktorzy tylko od czasu do czasu popalali sobie na imprezach, to nie wiem co myslec o tych starszych.

A wiesz ilu jest takich ludków w moim wieku palących nałogowo od podstawówki?Choć tez nie mam co gaadac o technikach rzucania palenia z tymi popierdólkami co teraz wielcy palacze są bo to nie ten poziom nałogu i nie są w stanie mi żadnej nowej techniki doradzić czy coś.

: 30 sie 2005, 09:33
autor: ___ToMeK___
oczywiscie, zdaje sobie z tego sprawe. Aczkolwiek, jak juz napisalem, nikt z tych, ktorzy mowili, ze "rzucaja", nie rzucil palenia naprawde. Dlatego nie mam podstaw uwazac aby moje poprawianie ich bylo chamskie. To jest po prostu prawda prosto w oczy.

Poza tym przyczepie sie: >nalogowe< palenie od wieku 9 lat? <hahaha>
Starasz sie mi powiedziec, ze juz w wieku 9 lat, kiedy nie palil przez 1-2 dni to mu sie rece trzesly i byl nerwowy? :D dobre :]

btw, od dwoch lat mama kupuje Ci fajki??? <boje_sie> Czyli gdy mialas zaledwie ok. 16 lat zaczela to robic? Wspolczuje, chyba g... obchodzi ja Twoje zdrowie...

zabawne jak taki maly skrawek papieru z niewielka iloscia tytoniu moze zniewolic ta wielka, wspaniala, inteligentna isote - czlowieka :].

: 30 sie 2005, 09:45
autor: kattia
Wiesz co Tomek, to jest chyba tak, ze osoba niepalaca palacej nie zrozumie. Moze i probowales jak miales 5 lat, ale inaczej smakuje papierosek jak juz potrafisz sie nim zaciagnac, a inaczej, jak jako 5- letnie dziecko zaczynasz sie krztusic wciagnietym do gardla dymem. Palilam dlugo, dla smaku, dla towarzystwa, ze stresu. Poza tym
___ToMeK___ pisze: nikt z tych, ktorzy mowili, ze "rzucaja", nie rzucil palenia naprawde. Dlatego nie mam podstaw uwazac aby moje poprawianie ich bylo chamskie. To jest po prostu prawda prosto w oczy.

dzieki za waire w tych, ktorzy probuja :D :D :D Moze i mi sie nie uda, ale przynajmniej sie staram, robie cos ze soba, a niepalenie przez kilka miesiecy uwazam za duzy sukces!

: 30 sie 2005, 11:05
autor: nEO~
Ja mam za sobą 2dni i dzis leci trzeci :P, dotychczas paliłem 2-3 moze wiecej fajek dziennie przez 3 lata.. nie bylo to jakies uzależnienie fizyczne.. ale ciąnie do tego jak ***. Kto wie ten zrozumie ;)

: 30 sie 2005, 11:06
autor: Maverick
Jak to mowi moja mama: "rzucenie palenia? Nic prostrzego! Robilam to dziesiatki razy" <banan>

: 30 sie 2005, 11:11
autor: mikaaa
dobre.... <aniolek2>

: 30 sie 2005, 13:13
autor: Hardcore
Ja sam rzucałem palenie wiele razy i to nie jest takie proste. Teraz ma nastąpić kolejna próba rzucania palenia wraz z moję lubą :)

: 30 sie 2005, 14:00
autor: ksiezycowka
___ToMeK___ pisze:Starasz sie mi powiedziec, ze juz w wieku 9 lat, kiedy nie palil przez 1-2 dni to mu sie rece trzesly i byl nerwowy?

Tak to starm CI się powiedziec.
___ToMeK___ pisze:Czyli gdy mialas zaledwie ok. 16 lat zaczela to robic?

Wtedy jej powiedziałam,ze palę. Cóżnie chciałam jej dłużej okłamywać i się z paleniem kryć.

[ Dodano: 2005-08-30, 14:01 ]
___ToMeK___ pisze:Wspolczuje, chyba g... obchodzi ja Twoje zdrowie...

A co za różnica?Przecież gdyby mi fajek nie kupowała i tak bym to sama robiła. Co miała tupnąc nóżką i powiedzieć, że mam nie palić?<hahaha>
kattia pisze:to jest chyba tak, ze osoba niepalaca palacej nie zrozumie.

To fakt.

: 30 sie 2005, 16:55
autor: ___ToMeK___
moon pisze:Co miała tupnąc nóżką i powiedzieć, że mam nie palić?


nie widze w tym nic smiesznego, zwlaszcza gdyby slowa te wsparla uwagami na temat tego jak to niszczy zdrowie. Moglaby powiedziec: to Twoje zycie, rob z nim co chcesz, ja sie do tego nie bede przyczyniac. To chyba by bylo lepsze rozwiazanie niz kupowanie wlasnemu dziecku fajek :D... Jesli kiedys dowiem sie, ze moj dzieciak jest uzalezniony od alkoholu, to na pewno nie bede mu kupowal flaszki :].

ale nie o tym mialo byc. Chodzilo mi o to, zebyscie powiedzieli, czy wsrod Waszych znajomych tez sa tacy, ktorzy wiecznie "rzucaja" palenie i co jest tego przyczyna (i tego, ze im sie nie udaje).

: 30 sie 2005, 17:18
autor: CichyPL
Przyczyna tego, ze ludziom nie udaje sie rzucic palenia jest przede wszystkim slaba wola i srodowisko, w ktorym sie obracaja. Np. u mnie na wydziale pali jakies 70 procent osob. Te osoby spotykaja sie na tzw. fajeczce, gdzie moga pogadac, zawiazac znajomosci. To wlasnie osoby palace przez wspolne chodzenie na fajke sa najlepiej zintegrowane itd. Mysle, ze to ma bardzo duzy wplyw, bo osoba ktora przestala palic teskni za tym.

: 30 sie 2005, 17:29
autor: ksiezycowka
___ToMeK___ pisze:nie widze w tym nic smiesznego, zwlaszcza gdyby slowa te wsparla uwagami na temat tego jak to niszczy zdrowie.

Ona sama pali to co ma mi uwagi robić. :D
___ToMeK___ pisze:hodzilo mi o to, zebyscie powiedzieli, czy wsrod Waszych znajomych tez sa tacy, ktorzy wiecznie "rzucaja" palenie

Co drugi palacz taki jest więc watpię żeby był ktios kto by takiej osoby nie znał.
___ToMeK___ pisze:co jest tego przyczyna

Rózne przyczyny. Najczęściej kasa, u dziewczyn niszczejąca uroda, ale jeśli CI o zdrowie chodzi to albo nikt tego nie wymienia albo na ostatnim miejscu.
(i tego, ze im sie nie udaje).

Najczęściej wydaje mi się,że po prostu to że oni naprawdę bardzo lubia palić i moaja słabą motywację.
Wiadomo,że palacze wokół nie pomagają. Poza tym problemem są stresy i imprezy.

: 30 sie 2005, 18:20
autor: nefretete
Najlepiej nie zaczynac:) A rzucanie to ciezka sprawa. Wielu moich znajomych probowalo a tylko jednostkom sie udalo. Ale praktyka czyni mistrza:)

: 02 wrz 2005, 23:18
autor: megami
___ToMeK___ pisze:Mianowicie, pierwszego papieroska pociagnalem w wieku 5 lat. I tak mi to swinstwo nie smakowalo, ze zrazilem sie do tego na amen. Od tamtej pory ani razu nie probowalem, nie chcialem probowac, w ogole mnie do tego nie ciagnie Usmiech pelna gemba.



u mnie to nie 5 lat, tylko 8. a "rzuciłam" bo:

1) mama mnie przyłapała - czyli mój Wielki autorytet mnie zganił (nigdy wcześniej tego nie robiła). inna rzecz że ona pali nałogowo od swojej 30-stki ;)
2) musiałam się z tego spowiadać - to była moja najgorsza [pierwsza] spowiedź. nie lubie tego ksiedza ale jestem mu wdzieczna <aniolek2>

: 06 wrz 2005, 09:23
autor: Albercik
CichyPL pisze:Przyczyna tego, ze ludziom nie udaje sie rzucic palenia jest przede wszystkim slaba wola i srodowisko, w ktorym sie obracaja. Np. u mnie na wydziale pali jakies 70 procent osob. Te osoby spotykaja sie na tzw. fajeczce, gdzie moga pogadac, zawiazac znajomosci. To wlasnie osoby palace przez wspolne chodzenie na fajke sa najlepiej zintegrowane itd. Mysle, ze to ma bardzo duzy wplyw, bo osoba ktora przestala palic teskni za tym.


no i z tym się zgadzam w 100%. Fajeczka integruje(niestety) sam przez to kiedyś popalałem sobie na wakacjach. Ale wakacje się skończyły wróciłem do niepalącego towarzystwa i przestałem. Ale do pifka to do dizś lubię sobie zapalić czasem jak ktoś ma pety to mnie kusi.

A co do tematu. To palacze sobie czasem jaja z tym rzucaniem robią!! Np. kolo mówi na uczelni, że rzuca i żeby go nie częstować, a w domku to pali dalej jak smok i to jeszcze czasem się wygada :P

No i co mnie jeszcze w tym topicu poruszyło, a nie będę zakładał nowego:
NIe wyobrażam sobie mojej kobiety palącaj przy stanie, zę ja nie palę?? Nie wiem jak można coś takiego znosić. Przecież od petów to paluszki śmierdzą i ciuszki i oddech czasem nie ten, trzba zaraz odświerzacze używać, a jak się akurat nie ma?!?!No i nie podchodziłem w ogóle do dziewczyn palących, ale po tym jak sam paliłem troszkę zliberalniałem i poznałem moje Słoneczko.
Tylko potem poszedłem po rozum do głowy i powiedziałem od razu, że ja sobie nie życzę palenia(przynajmniej przy mnie) No i zaczęło się od marudzenia(czy mogę zapalić), aż w końcu przestała i teraz też czasem tak jak ja zapali sobie do pifka, na co i tak patrzę czsem spod oka, ale dopifka czasem to jeszcze można bo to przyjemne pić pifko i kurzyć peta:)

: 06 wrz 2005, 10:53
autor: ksiezycowka
Łoborze!Następny.
Ja nei zamierzam rzucaac fajek dla żadnego faceta. Jak się zakochuje i widzi,że palę to potem niech nie ma pretensji i nie póbuje mnie na siłę zmieniać.
A Twój przyklad znam z niedawnych doświadczeń i nigdy więcej marudzacego faceta, ktory mi mowi żebym nie paliła.

: 06 wrz 2005, 11:42
autor: Albercik
A Twój przyklad znam z niedawnych doświadczeń i nigdy więcej marudzacego faceta, ktory mi mowi żebym nie paliła


wiesz ja tam nie marudziłem! powiedziałem raz i tyle, a potem to już tylko potwierdzałem zapytany: "a może jednak mogę zapalić", że nadal tak myślę. A czy Ona paliła jak mnie nie było w to nie wnikałem bo mi to wtedy nie przeszkadzało.
No ale fakt, że jak się widzi że babka pali to widzisz co bierzesz. Tyle, że jakby Ona nie rzuciłą to ja bym zaczął. Bo nie widziabym tego inaczej.
Ale myślę, że nie wyrządziłem jej aż takiej krzywdy!! z tym rzucanie palenia. :>

: 06 wrz 2005, 12:26
autor: Prologue
tyton jest najlepsza uzywka na swiecie! mhmmmm taka fajeczka z rana albo zaraz po sycacym obiadku po prostu daje rade. Albo do kawki, to juz w ogóle nie mowie... poezja. Kto nie pali nie zrozumie.

: 06 wrz 2005, 12:30
autor: Albercik
tyton jest najlepsza uzywka na swiecie


a próbowałeś wszystkich? że się tak wypowiadasz? :>

: 06 wrz 2005, 12:31
autor: Olivia
Rzucenie palenia przychodzi samo. Rzucanie dla kogoś, a zwłaszcza dla faceta lub kobiety, jest największą głupotą. Jak się rozstaniecie, to co-znów zacząć palić? Kiedyś przeszkadzali mi palący faceci, a dziś mi to wisi kalafiorem, bo można kogoś skreślić przez głupotę. Są ważniejsze sprawy!!!

: 06 wrz 2005, 12:42
autor: Albercik
Olivia pisze:Rzucenie palenia przychodzi samo. Rzucanie dla kogoś, a zwłaszcza dla faceta lub kobiety, jest największą głupotą


co za różnica dlaczego się rzuciło?!?!?! No i czemu miałobysię zacząć po tym jak się rozstaliście. Przecież rzucasz dla siebie i dla nikogo innego, a jeśli masz do tego dodatkową motywację w postaci tego, że partnerowi by się to spodobało to źle??
Czy to taka zbrodnia zrobić coś w imię miłości??
Czy nigdy nic nie robicie dlatego, że partnerowi się to podoba?
Emancypacja przez was przemawia Kobietki.
Jak popieścić faceta bo mu tak dobrze to ok; ubrać się ładnie, ok; pooglądać mecz piłki, ok; czy tam jeszcze co mi teraz do gowy nie przychodzi. Ale jak już rzucić palenie to o bosz??? To jakieś nielogiczne. Przecież jak się z kimś jest to powinno nam zależeć na tym by się mu podobać i starać się nie robić tego co mu nie pasuje(a może ja mam jakieś dziwne myślenie??)
No a jeśli można w ramach robienia czegoś dla kogoś zrobić od razu coś dla siebie(rzucanie palenia) to co, ZBRODNIA???

Kobiety, kto was zrozumie :>

: 06 wrz 2005, 12:49
autor: Olivia
Ehh Nie mam w zwyczaju nikogo do niczego zmuszać. Jeśli facet sam stwierdzi, że rzuca palenie, bo robi to też z myślą o mnie, to fajnie, ale nie jest to aż takie konieczne.
Albercik pisze:Czy nigdy nic nie robicie dlatego, że partnerowi się to podoba?

Nie ;)
Albercik pisze:Jak popieścić faceta bo mu tak dobrze to ok; ubrać się ładnie, ok; pooglądać mecz piłki, ok; czy tam jeszcze co mi teraz do gowy nie przychodzi. Ale jak już rzucić palenie to o bosz??? To jakieś nielogiczne.

To logiczne, bo pieszczoty czy ubieranie sie to nie nałóg!!! Wiem, jak jest trudno rzucić palenie, bo mój ojciec duuuużo palił i wiem, ile to Go wysiłku kosztowało. Ale nikt Go o to nie prosił, samo przyszło...
Albercik pisze:Przecież jak się z kimś jest to powinno nam zależeć na tym by się mu podobać i starać się nie robić tego co mu nie pasuje(a może ja mam jakieś dziwne myślenie??)

A jak sie z kimś jest, to się Go akceptuje, jakim jest, a jak nie to droga wolna. A nie sądzę, by palenie było takim strasznym bodźcem do rozstania.

: 06 wrz 2005, 13:05
autor: Albercik
A jak sie z kimś jest, to się Go akceptuje, jakim jest, a jak nie to droga wolna. A nie sądzę, by palenie było takim strasznym bodźcem do rozstania.


Ale czy nie powinniśmy starać się ludziom pomagać, nawet nie koniecznie tym naszym ukochanym ale w ogóle. A to chyba dobry uczynek namówić kogoś do rzucenia palenia. No i nie pisałem żeby się z tego powodu rozstawać, nawet napisałem, że jakby Ona nie rzuciła to ja bym zacząl palić :> (choć to nie najmądrzejsze). No i jak się z kimś jest, a wiedziało się że ktoś palił jak go poznawaliśmy to nie można miec o to pretensji, bo to nieuczciwe!

Chyba lepiej w privach o tym pogadamy bo się robi chat a nie forum :D

: 06 wrz 2005, 13:09
autor: Olivia
Albercik pisze:Ona nie rzuciła to ja bym zacząl palić (choć to nie najmądrzejsze).

To rzeczywiście baaardz mądre, jak cholera. :/ A namówić może można, ale to sposobem i z cierpliwością. Bo text "Rzuć!" jest od razu skazany na niepowodzenie.

: 06 wrz 2005, 13:18
autor: Albercik
Bo text "Rzuć!" jest od razu skazany na niepowodzenie.

no tak tak . Nic na siłę wszystko młotkiem <mlotkiem2>