miałam powiększoną tarczycę (młodzieńcze schorzenie). od 4 lat jestem pod obserwacją endokrynologa. wszystko wróciło do jak najlepszej normy, jest już dobrze, a w lipcu, jak badania będą nadal w porządku - pożegnam się z przychodnią
przyjmowałam głównie jod (lek zwany jodid) i przez pewien czas witaminę B.
może miałam o tyle łatwiej, że moja szybko wykryta "przerośnięta" tarczyca ze względu na to, że była tzw. młodzieńcza miała szansę na wyleczenie.
moja ciocia ma już typowe wole. człowiek może się dusić.
byłam bardzo zdziwiona, jak mój lekarz-endokrynolog pokazał mi zdjęcia rentgenowskie ludzkich dłoni, na których podstawie określał wiek psycho-fizyczny człowieka (coś tam w nadgarstku było takiego, co na to wskazywało. nie powiem co, bo się na tym nie znam).
moje ostatnie badanie ma na tym polegać. jak okaże się, że mój rozwój jest "zaniżony" (bardzo możliwe

), to niestety zostanę jeszcze pod kontrolą
jak widać, nie tylko data urodzenia świadczy o naszym wieku
aaa, i jeśli powiększona tarczyca nie wróci do normy po 4 latach od pierwszej miesiączki u dziewczyn, to może już być coś nie tak. mój lekarz sprawdzał mi też łokcie i kolana - szorstkie często oznaczają chorobę tarczycy.
napisałam tyle, co zdołałam się dowiedzieć po 4 latach wizyt w gabinecie endokrynologicznym

co mogę doradzić? zawsze lepiej się zbadać i w razie "W" zacząć szybko działać, żeby nie było powikłań. nie jestem pewna, ale podobno kobiety mające już bardzo powiększoną tarczycę mogą mieć problem z zajściem w ciążę.
pozdrawiam!
