Nie, to nie jest dziwne- to jest normalne ale ja pytałam bardziej w sensie takim co dalej Ci świadomość tego, ze ważysz nie 56 tylko 59 skoro i tak wyglądasz tak samo.Yasmine pisze:Dziwne to
odchudzanie
Moderator: modTeam
Jest i było. Nie pojawiły się nagle w czasie kiedy Ty trafiłaś na inną wagę.Yasmine pisze:Te parę kilogramów jest gdzieś ulokowane.
Dziwi mnie, że aż tak bardzo ważna jest dla Ciebie ta swiadomość, że waższysz więcej skoro proporcja jest i tak zachowana.
"(...) pomyśl... co za głupiec z niego-
mówi, że umiera z mego powodu....
zupełnie jakbym była chorobą"
mówi, że umiera z mego powodu....
zupełnie jakbym była chorobą"
Jawka pisze:Jest i było. Nie pojawiły się nagle w czasie kiedy stanełaś na innej wadze.
Jestem chyba zbyt przemęczona, ale nie wiem do czego zmierzasz. Więc ważyłam się w domu w styczniu i ważyłam na zepsutej wadze 64 kilogramy - co znaczyło, że myślałam, że nie przytyłam (a przytyłam bo ważyłam już 67) i mój mozg nie przyjął alarmu "zaczynam tyć" no i odżywiałam się dalej jak śmiec, aż na koniec lutego weszłam na wagę lekarską a tam było 72 kg, co przy moim 1,70 (mierzonym rano po wstaniu) było wielkim wynikiem. Przeraziłam się i zaczełam odchudzać. Koniec historii
[ Dodano: 2007-09-27, 19:40 ]
Jawka pisze:więcej skoro proporcja jest i tak zachowana.
no nie wiem, miałam wielkie uda i oponkę na brzuchu małą
Mnie jak w nogi poszło to wziełam się za sibie na powaznieYasmine pisze:no nie wiem, miałam wielkie uda i oponkę na brzuchu małą
Do czegoś inneg- ale mniejsza z tym, chodziło mi o samą swiadomość cyferek.Yasmine pisze:Jestem chyba zbyt przemęczona, ale nie wiem do czego zmierzasz.
Ale swoją droga 72 kg przy 170 cm to rzeczywiście już trochę było.
(a tak z ciekawości, ile teraz ważysz
"(...) pomyśl... co za głupiec z niego-
mówi, że umiera z mego powodu....
zupełnie jakbym była chorobą"
mówi, że umiera z mego powodu....
zupełnie jakbym była chorobą"
Jawka pisze:a tak z ciekawości, ile teraz ważysz, w ogole to wzrostu zazdroszczę
59 kilogramów
.Jawka pisze:Bo nogi to zawsze był mój atut,
zazdroszczę, moje to moja zmora od zawsze i jeszcze nad nimi pracuje
lamaa pisze:nie wyobrazam sobie dnia bez czekolady
na to nic nie poradzimy Tobie, trzeba samemu się zebrać w sobie i walczyć
To gratulujęYasmine pisze:59 kilogramów

Zrzucić 13 kg to jest spory wyczyn.
Ja nigdy takiej nadwagii nie miałam, ale przy moim wzroście nawet wahania 2-3 kilogramowe widać, więc muszę się pilnować.
Jak wazę 48 kilogramów to najlepiej się czuję.
Na co czekasz? Aż ktoś Ci powie, ze tak?lamaa pisze:kurcze, czyli powinnam się zacząc odchudzac...?
Jak źle się ze sobą czujesz to bierz się za siebie i tyle.
"(...) pomyśl... co za głupiec z niego-
mówi, że umiera z mego powodu....
zupełnie jakbym była chorobą"
mówi, że umiera z mego powodu....
zupełnie jakbym była chorobą"
- Cold Princess
- Pasjonat

- Posty: 181
- Rejestracja: 14 sty 2007, 23:53
- Skąd: North Kingdom
- Płeć:
Jawka pisze:To gratulujęYasmine pisze:59 kilogramów
Zrzucić 13 kg to jest spory wyczyn.
Ja nigdy takiej nadwagii nie miałam, ale przy moim wzroście nawet wahania 2-3 kilogramowe widać, więc muszę się pilnować.
Jak wazę 48 kilogramów to najlepiej się czuję.Na co czekasz? Aż ktoś Ci powie, ze tak?lamaa pisze:kurcze, czyli powinnam się zacząc odchudzac...?
Jak źle się ze sobą czujesz to bierz się za siebie i tyle.
a ile masz wzrostu Jawka?
i ile teraz ważysz?
161-162, zalezy jak mierzą. Jestem bardzo niska- nad czym zresztą ubolewam- i nawet małe różnice wagi widać.Cold Princess pisze:a ile masz wzrostu Jawka?
i ile teraz ważysz?
Teraz waże 50- kilkograma się już pozbyłam, jeszcze mi dwa zostały w zapasie

WiemYasmine pisze:Im mniej ma człowiek do stracenia, tym oporniej idzie.
"(...) pomyśl... co za głupiec z niego-
mówi, że umiera z mego powodu....
zupełnie jakbym była chorobą"
mówi, że umiera z mego powodu....
zupełnie jakbym była chorobą"
Jak tutaj czytam niektóre z was, to mnie ciarki przechodzą, jak sobie pomyślę, ile ja ważyłam 2 lata temu i jak musiałam wyglądać (czego oczywiście nie zauważałam, wiedziałam że jestem gruba, ale nie aż tak).
Przy wzroście 160 cm był taki czas kiedy podchodziłam pod 80 kg.
Teraz też nie jest najlepiej, ważę tak na oko 65-67 kg... Ale 10 kg mniej mam, chociaż prawdę powiedziawszy nie czuję tego. Nadal czuję się tak, jak sprzed tych dwóch lat.
Przy wzroście 160 cm był taki czas kiedy podchodziłam pod 80 kg.
Teraz też nie jest najlepiej, ważę tak na oko 65-67 kg... Ale 10 kg mniej mam, chociaż prawdę powiedziawszy nie czuję tego. Nadal czuję się tak, jak sprzed tych dwóch lat.
Jawka pisze:Marissa, Ale Ty masz jakieś problemy ze zdrowiem? Prawda?
Hmm, owszem, ale IMHO żadne nie powodują u mnie nadwagi.
Bardziej powodem u mnie jest to, że mam złe nawyki żywieniowe, źle się odżywiam, brak ruchu, a dopiero potem jakieś wadliwe geny, bo matka i ojciec - szczególnie ojciec mają nadwagę, czy podchodzą pod otyłość.
Ale najważniejsze to odżywianie i brak ruchu, a może przede wszystkim brak ruchu.
Jawka pisze:Wierzę natomiast w złe nawyki żywieniowe wyniesione z domu i złe przezwyczajenia. Czyli w niedzielę po obiadku telewizor i ciasto, a nie rower czy basen....
Dlatego to chcę w sobie zmienić. Pierwsze idą złe nawyki żywieniowe. Staram się jeść często, ale w małych ilościach, ale mam wrażenie że przez to jeszcze przytyje. Nie pije niegazowanych od jakiegoś czasu, nie jem ciastek, chociaż czasem jak przejdę obok, to wzrok na nie pada. Jem więcej zieleniny - bób, marchewka, kalafior, itp.
Potem przyjdzie trudniejsza część z wysiłkiem fizycznym.
Wysiłek można polubić. Tylko trzeba podejść do tego rozsądnie- jak nie lubisz biegać- nie męcz się na siłę, jak źle czujesz się na siłowni- zrezygnuj z niej. Dobierz sobie taki sport który lubisz- rolki, rower, skakankę, cokolwiek co sprawia Ci przyjemność.
Na początku nie ważne co robisz- ważne, że sie ruszasz. Lepiej spokojniej a dłużej i regularanie. Czyli nie codziennie po 15 minut, bo to i tak nic nie da, ale także nie raz w tygodniu 5 godzin- bo to też nic nie da.
W koncowej fazie diety- kiedy waży sie juz mało, a problemy ma sie z tylko poszegolnymi partiami ciała najlepsza jest siłowania- bo można skupić się na konkretnych mięścniach i wymodelować sylwetkę tak jak chce się wygladać.
Na początku nie ważne co robisz- ważne, że sie ruszasz. Lepiej spokojniej a dłużej i regularanie. Czyli nie codziennie po 15 minut, bo to i tak nic nie da, ale także nie raz w tygodniu 5 godzin- bo to też nic nie da.
W koncowej fazie diety- kiedy waży sie juz mało, a problemy ma sie z tylko poszegolnymi partiami ciała najlepsza jest siłowania- bo można skupić się na konkretnych mięścniach i wymodelować sylwetkę tak jak chce się wygladać.
"(...) pomyśl... co za głupiec z niego-
mówi, że umiera z mego powodu....
zupełnie jakbym była chorobą"
mówi, że umiera z mego powodu....
zupełnie jakbym była chorobą"
- Cold Princess
- Pasjonat

- Posty: 181
- Rejestracja: 14 sty 2007, 23:53
- Skąd: North Kingdom
- Płeć:
Jawka pisze:161-162, zalezy jak mierzą. Jestem bardzo niska- nad czym zresztą ubolewam- i nawet małe różnice wagi widać.
Teraz waże 50- kilkograma się już pozbyłam, jeszcze mi dwa zostały w zapasie![]()
to mamy identyczne wymiary
ale nie mam mobilizacji na chudnięcie, wieć niech sie dzieje cio chce
Nola pisze:prawda jest taka, że odchudzanie jest dosyć łatwe, ale wcielenie w życie nowego sposobu żywienia i trzymanie się nowych zasad cholernie trudne.
ja mam odwrotnie. Mi jest cholernie łatwo się zdrowo odżywiać, trzymać sie zasad i w ogóle. Nie mam TOTALNIE żadnych ciągów. Trudno mi było schudnąć za to. To było najtrudniejsze pół roku w moim życiu. żeby utrzymać wagę wystarczy jeść normalnie, żeby schudnąć trzeba jednak jeść za mało i do tego ćwiczyć jeszcze.
Yasmine pisze:o było najtrudniejsze pół roku w moim życiu. żeby utrzymać wagę wystarczy jeść normalnie, żeby schudnąć trzeba jednak jeść za mało i do tego ćwiczyć jeszcze.
no to rzeczywiście mamy na odwrót - mi odchudzanie idzie bardzo łatwo i nie męczę się zbytnio. jednak chudnę i tyję tak samo szybko. a utrzymanie właściwej to już tylko(albo aż) kwestia silnej woli, której mi niestety często brakuje.
Chaos is a friend of mine
Jawka pisze:Wysiłek można polubić. Tylko trzeba podejść do tego rozsądnie- jak nie lubisz biegać- nie męcz się na siłę, jak źle czujesz się na siłowni- zrezygnuj z niej. Dobierz sobie taki sport który lubisz- rolki, rower, skakankę, cokolwiek co sprawia Ci przyjemność.
Wiem. Dla mnie najtrudniejsza będzie systematyczność i utrzymanie silnej woli na to, żebym nie przestała ćwiczyć.
Mnie jak w nogi poszło to wziełam się za sibie na powaznieBo nogi to zawsze był mój atut, a tu nagle przestałam dobrze wyglądać w spódniczkach i szortach.
u mnie nogi to tez jest wyznacznik. Sa moim duzym atutem i jestem strasznie przewrazliwiona na ich punkcie wiec jak tylko ubzduram sobie ze mi w nogi poszlo tak od razu na drugi dzien na basen biegne, bo plywanie naprawde ladnie ksztaltuje nogi o wiele lepiej niz bieganie.
teraz postanowilam sobie ze musze 2 kg zrzucic. Narazie bardzo ciezko idzie
[ Dodano: 2007-09-30, 11:35 ]
no to rzeczywiście mamy na odwrót - mi odchudzanie idzie bardzo łatwo i nie męczę się zbytnio. jednak chudnę i tyję tak samo szybko. a utrzymanie właściwej to już tylko(albo aż) kwestia silnej woli, której mi niestety często brakuje.
diety maja to do siebie ze nie mozna ich rzucac tylko jak juz osiagniemy zamierzony efekt bo jak zaczniemy jesc normalnie, nasza waga wroci do punktu wyjscia. Organizm potrzebuje ok roku zeby przyzwyczail sie do nowej wagi i ja sobie zakodowal. Inaczej ciagle bedzie staral sie przywrocic nam "stare" kilogramy
wbrew pozorom najlepszym sposobem na szczupla sylwetke jest rozbudowanie miesni. Miesnie potrzebuja bardzo duzo energii wiec automatycznie wiecej spalamy, nawet we snie.
reaguję na magiczne dźwięki i trzaski z winylowej płyty. Bob Marley śpiewa pieśń, Niesie treść pełną miłości,
Która wypełnia cale pomieszczenie. Nie zauważam wrogich spojrzeń, Nie słyszę złych słów - Rozmyta.
http://rycerze.wp.pl/?ac=vid&vid=176166738
Która wypełnia cale pomieszczenie. Nie zauważam wrogich spojrzeń, Nie słyszę złych słów - Rozmyta.
http://rycerze.wp.pl/?ac=vid&vid=176166738
Jawka pisze:2 kg cieżkoprzecież to właściwie kwestia kilku dni, trochę poćwiczyć i mniej jeść.
w moim przypadku to takie proste nie jest. Wczesniej bardzo duzo trenowalam i jadlam malo w porownaniu do wysilku jaki wykonywalam. Teraz mam duzo mniej ruchu a samo ograniczanie jedzenia nic nie daje. Poza tym i tak mam za niski poziom tłuszczu w organizmie bo ok 17% a osobom z taka iloscia tkanki tłuszczowej z reguly ciezko jest schudnąć bo organizm nastawia sie na odkladanie tluszczyku a nie jego spalanie. wiec w moim przypadku to nie kwestia kilku dni tylko kilku tygodni.
Otyła na pewno nie jestem tylko po prostu chce zrzucic 2 zbedne kilogramy zdobyte przez wakacje i wrocic do starej wagi.
reaguję na magiczne dźwięki i trzaski z winylowej płyty. Bob Marley śpiewa pieśń, Niesie treść pełną miłości,
Która wypełnia cale pomieszczenie. Nie zauważam wrogich spojrzeń, Nie słyszę złych słów - Rozmyta.
http://rycerze.wp.pl/?ac=vid&vid=176166738
Która wypełnia cale pomieszczenie. Nie zauważam wrogich spojrzeń, Nie słyszę złych słów - Rozmyta.
http://rycerze.wp.pl/?ac=vid&vid=176166738
- unlucky_sink
- Maniak

- Posty: 739
- Rejestracja: 06 maja 2005, 15:42
- Skąd: ...
- Płeć:
żeby nie wróciły to wcale nie kwestia kilku dni... owszem, można zrzucić 2kg, ale problemem jest utrzymanie wagi. Moja dieta trwa już tydzień, pozbyłam się właśnie 2kg, przy czym zmieniłam swoje nawyki żywieniowe, jem to co lubię tylko duzo mniej.Prawdopodobnie to najgorsza dieta na świecieJawka pisze:2 kg cieżko przecież to właściwie kwestia kilku dni, trochę poćwiczyć i mniej jeść
właśnie skończyła mi się moja ulubiona zielona herbata i nigdzie jej nie ma <boje_sie>"Mężczyzna kolo 30 czy 40 nie wiąże się z mlodszą kobietą dla jej jędrnego ciala i przeklutego języka. To czysta propaganda. Wiąże się z nią, by móc stać się tym,kto spieprzy jej życie." T. Parsons
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 401 gości






przecież to właściwie kwestia kilku dni, trochę poćwiczyć i mniej jeść.