Postautor: Imperator » 24 gru 2006, 15:54
mrt pisze:Życie bez sentymentów jest mniej skomplikowane i bez obciążeń. Jestem zwolenniczką palenia mostów na zasadzie zatrzaskiwania drzwi za sobą i na wieki. Jest tak mało czasu na wszystko, że nie ma go dla przeszłości. Wnioski wyciągnięte, przepis na przyszłość i do przodu. I tak się staram żyć

Że okrutne? Chyba nie. Oby najmniej mnie w życiu innych ludzi i mało śmieci u mnie po innych. Kilka ważnych relacji, głębokich, sprawdzonych w czasie i przestrzeni, trochę znajomych i wystarczy. To, co było ważne kiedyś, dziś już często nie jest - ani w moim, ani w eks życiu. Każdy niech buduje swój świat od nowa i niech ma w tym życiu to, co ważne dziś. Dzięki temu potem, kiedy spotka się eks na ulicy, to można powiedzieć "cześć" jak normalnemu znajomemu, a nie jak dawnej wielkiej miłości, której listy chowam w szafce przy łóżku. Nie, to już tylko znajomy, z którym łączy mnie tyle, co nic. Tak to widzę, tak żyję i jeszcze nikt z tego powodu nie płakał, więc chyba nie jest źle

Ogólnie - cały post. Wcześniejszy również.
Żyję tym co czuję, z życia biorę to, co mi smakuje.
Szukam i znajduję. Nie dołuję, kiedy mi brakuje.
Lubię, siebie lubię, co chcę robię i co myślę mówię.
Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.