Poezja bardzo luźna (i walentynkowa :))
: 13 lut 2006, 15:23
IMPREZA
Słońce stało wysoko, lecz ranek był jeszcze,
Na trawie mokro było, to przez nocne deszcze.
Wtem dzwi się otworzyły i wszedł se Mysiorek.
"Wreszcie" Pomyślał z ulgą nasz Imperatorek.
Mysior równym chłopem był i torbę przytachał
A w niej chlebuś, smalec i niejedna flacha
WYBOROWEJ, tę którą Imperator lubił,
Nieraz by ją se kupić musiał popaść w długi.
Poprawił se koszulę i zapiął rozporek,
Mysior na szczęście przyszedł tutaj w samą porę!
"Ach Mysiorku, ach Bracie! Świniaka zabiłem,
Żeby cosik se zagryzać, kiedy wódkę pijem"
Siedzieli więc we dwójkę, piekąc świniaka
Któren na wieczór miał być, bo impreza jakaś
Miała być dzisiaj wieczór u Imperatora.
Siedzieli tak, siedzieli, aż nadeszła pora
Aż goście mieli przybyć, ci pozapraszani.
Mysior z Imperatorem już byli na bani,
Albowiem ze dwie flaszki wypili popołudniem.
Mimo to byli trzeźwi i czuli się cudnie.
Gdzieś tak wczesnym wieczorem przyjechali goście
Nie będę ich wymieniał, bo tak będzie prościej.
Wszyscy zacni bywalcy knajpy "U Agnieszki"
Na twarzach wszystkich gości gościły uśmieszki.
Świniaka wnet podano, wódkę przyniesiono.
Zaczęła się zabawa, gdy się napojono.
Niczym jabłko niezgody, pewna dama była,
Ciężki miała charakter, więc ludzi wkur.wiła.
Weszła tu przez przypadek, od strony piwnicy
Zatem nie widzieli jej domowi strażnicy.
Trochę szpetna se była, cycory kanciaste.
Żaden chłop nie chciał z nią iść przez pobliskie miasto!
Twarz była jakby PRZESZCZEP. A fe! to paskudne!
Tak ogólnie w pożyciu dziewczę było trudne.
Nosiła imię drzewa, owoce którego
Niedaleko padają obok drzewa tego.
Owa brzydka niewiasta imprezę popsuła,
Wszystkim zebranym w sali farmazony truła.
Wrzeszczała i krzyczała "Wyście są przeciętni,
Na wyższe ludzkie myśli bardzo obojętni!
Ja mam oczy otwarte i myśli głębokie
Moje pole widzenia jest bardzo szerokie!"
Lecz miarka się przebrała, gdyż Mava pewnego,
Imperatora domu strażnika wiernego,
Obraziła dość srodze. Ten tak się zachował:
Wziął ją grzecznie pod ramię i ją ZABANOWAŁ.
Endriuł powstał z siedzenia i zaprotestował.
Bo ona taka biedna, a Mav ją poczęstował
Kopem w dupę i za drzwi brutalnie wyrzucił.
Ted na kapitalistów całą winę zrzucił.
Tak z radosnej zabawy, radosnej jedności,
Zrobiły się obozy poróżnionych gości..
Tymczasem Imperator oraz osób parę
Siedzieli se w kąciku poza tymże żarem.
Zupełnie bezstresowo pili se wódeczkę
Lubieżnie przeżuwając wieprzową kosteczkę.
Patrzyli se na gości, co to się kłócili.
Gadając sobie luźno, aż wódkę skończyli.
Po co się bowiem wdawać w dyskusje nijakie.
Lepiej się wyluzować pieczonym świniakiem!
Słońce stało wysoko, lecz ranek był jeszcze,
Na trawie mokro było, to przez nocne deszcze.
Wtem dzwi się otworzyły i wszedł se Mysiorek.
"Wreszcie" Pomyślał z ulgą nasz Imperatorek.
Mysior równym chłopem był i torbę przytachał
A w niej chlebuś, smalec i niejedna flacha
WYBOROWEJ, tę którą Imperator lubił,
Nieraz by ją se kupić musiał popaść w długi.
Poprawił se koszulę i zapiął rozporek,
Mysior na szczęście przyszedł tutaj w samą porę!
"Ach Mysiorku, ach Bracie! Świniaka zabiłem,
Żeby cosik se zagryzać, kiedy wódkę pijem"
Siedzieli więc we dwójkę, piekąc świniaka
Któren na wieczór miał być, bo impreza jakaś
Miała być dzisiaj wieczór u Imperatora.
Siedzieli tak, siedzieli, aż nadeszła pora
Aż goście mieli przybyć, ci pozapraszani.
Mysior z Imperatorem już byli na bani,
Albowiem ze dwie flaszki wypili popołudniem.
Mimo to byli trzeźwi i czuli się cudnie.
Gdzieś tak wczesnym wieczorem przyjechali goście
Nie będę ich wymieniał, bo tak będzie prościej.
Wszyscy zacni bywalcy knajpy "U Agnieszki"
Na twarzach wszystkich gości gościły uśmieszki.
Świniaka wnet podano, wódkę przyniesiono.
Zaczęła się zabawa, gdy się napojono.
Niczym jabłko niezgody, pewna dama była,
Ciężki miała charakter, więc ludzi wkur.wiła.
Weszła tu przez przypadek, od strony piwnicy
Zatem nie widzieli jej domowi strażnicy.
Trochę szpetna se była, cycory kanciaste.
Żaden chłop nie chciał z nią iść przez pobliskie miasto!
Twarz była jakby PRZESZCZEP. A fe! to paskudne!
Tak ogólnie w pożyciu dziewczę było trudne.
Nosiła imię drzewa, owoce którego
Niedaleko padają obok drzewa tego.
Owa brzydka niewiasta imprezę popsuła,
Wszystkim zebranym w sali farmazony truła.
Wrzeszczała i krzyczała "Wyście są przeciętni,
Na wyższe ludzkie myśli bardzo obojętni!
Ja mam oczy otwarte i myśli głębokie
Moje pole widzenia jest bardzo szerokie!"
Lecz miarka się przebrała, gdyż Mava pewnego,
Imperatora domu strażnika wiernego,
Obraziła dość srodze. Ten tak się zachował:
Wziął ją grzecznie pod ramię i ją ZABANOWAŁ.
Endriuł powstał z siedzenia i zaprotestował.
Bo ona taka biedna, a Mav ją poczęstował
Kopem w dupę i za drzwi brutalnie wyrzucił.
Ted na kapitalistów całą winę zrzucił.
Tak z radosnej zabawy, radosnej jedności,
Zrobiły się obozy poróżnionych gości..
Tymczasem Imperator oraz osób parę
Siedzieli se w kąciku poza tymże żarem.
Zupełnie bezstresowo pili se wódeczkę
Lubieżnie przeżuwając wieprzową kosteczkę.
Patrzyli se na gości, co to się kłócili.
Gadając sobie luźno, aż wódkę skończyli.
Po co się bowiem wdawać w dyskusje nijakie.
Lepiej się wyluzować pieczonym świniakiem!


( 


- ŚWIETNA POEZJA, jak zawsze