agnieszka.com.pl • zabijanie
Strona 1 z 1

zabijanie

: 28 sty 2006, 09:07
autor: kot_schrodingera
Co sądzicie o V przykazaniu?Uściślę.Co zrobicie w takiej sytuacji?Jesteście w wojsku.Pojechaliście do Awganistanu.Zgubiliście się na patrolu.Znaleźliście rwącą rzekę.Nie do przejścia.Nagle widzicie po drugiej stronie Bin Ladena.Właśnie wypełz z norki na słoneczko.Nie aresztujecie go,bo nie przejdziecie rzeki.Ale macie karabin.Chciałbym uniknąć dywagacji co by było gdyby... itp. Bin Ladem był kobietą i w dodatku waszą ciotką.Albo że 11 września zrobili wietnamczycy.Chodzi mi o sam akt moralny.Albo jesteście znowu w tym Awganistanie.Macie patrol w Kabulu.Na targu.Widzicie że nadjeżdża samochód.A kierowca pokazuje wam przycisk bomby.Albo zabijecie albo zginiecie wy i z 100 ludzi.Co zrobicie?

Re: zabijanie

: 28 sty 2006, 09:25
autor: ptaszek
Blazej30 pisze:Albo zabijecie albo zginiecie wy i z 100 ludzi.Co zrobicie?

Życie to sztuka wyboru. Kierując się rozsądkiem lepiej poświęcić życie jednego szaleńcy i szantażysty niż 100 innych ludzi. Gorzej, jakby się okazało, że ta bomba to atrapa :)
A tak na serio... nie wiem czy bym zabiła w takich sytuacjach. Naprawdę tego nie wiem. Ale pozbawienie kogoś życia w celach obronnych nie jest śmiertelnym grzechem.

: 28 sty 2006, 09:35
autor: kot_schrodingera
Źle wybrałem ten drugi przykład.Wiafomo człowiek się broni nie ma wyjścia.Ale co z odpowiedzialnością jego dowódcy?Jest pewnie daleko w centrum dowodzenia.i to na nim spoczywa odpowiedzialność.Co myślicie o jego sumieniu?Albo o sumieniu ludzi którzy muszą podejmować decyzję co zrobić Koreą Północną?w końcu umierają tam w obozach ludzie.Jak w oświęcimiu.

: 28 sty 2006, 14:43
autor: rafii
zanijając 1 osbe ratujemy w koncu 100 innych. Newet jesli okazaloby sie, ze bomba jest atrapą to i tak: skąd moglibyśmy o tym wiedzieć??


Blazej30 pisze:i to na nim spoczywa odpowiedzialność.Co myślicie o jego sumieniu?


wydaje mi sie, ze on ma czyste sumienie(albo raczej tak mu sie wydaje), wie co sie stalo. Ale co robi idzie sobie spokojnie na kawke i opowiada kawaly z innymi dowódcami.

: 28 sty 2006, 15:03
autor: Ciekawski
Wojna rządzi się swoimi prawami.
Zabij, albo zabiją Ciebie.
Poza tym...przykazania jakoś zbytnio mnie nie ruszają ;)

: 28 sty 2006, 19:50
autor: Eisenritter
Wojna wyłącza dywagacje tego typu. A poza tym AFAIR oryginalne brzmienie właściwego przykazania możnaby tłumaczyć jako "nie morduj" - bo w końcu biblijni Żydzi też nie praktykowali pacyfizmu. Jozue przykładem.

: 28 sty 2006, 20:25
autor: Ciekawski
Taki mały OT, dot. przykazań - akurat tutaj Eisenritter niejedno zostało zmienione. Spójrzcie ot choćby na 9 i 10 przykazanie - w rzeczywistości jest to jedno, tyle że podzielone na pół. Dotyczy to uprzedniego, istniejącego pierwotnie drugiego przykazania, dotyczącego zakazu oddawania czci "świętym" obrazom, obrazkom, figurom, itp.

: 28 sty 2006, 23:40
autor: kot_schrodingera
Eisenritter pisze:Wojna wyłącza dywagacje tego typu

To przypomina :"tylko wykonywałem rozkazy"
Ciekawski pisze:Poza tym...przykazania jakoś zbytnio mnie nie ruszają

Zabijałeś zwierzątka w dzieciństwie?

: 29 sty 2006, 00:09
autor: Ciekawski
Blazej30 pisze:Zabijałeś zwierzątka w dzieciństwie?

Miałeś kiedyś klapki na oczach?
Nie drażnij mnie.

: 29 sty 2006, 00:21
autor: Maverick
Sytuacja 1 - nie zabilbym go bo go lubie :)
Sytuacja 2 - oczywiscie ze bym zakatrupil

: 29 sty 2006, 01:57
autor: Orbital
Blazej30 pisze:Jesteście w wojsku.Pojechaliście do Awganistanu.Zgubiliście się na patrolu.Znaleźliście rwącą rzekę.Nie do przejścia.Nagle widzicie po drugiej stronie Bin Ladena.Właśnie wypełz z norki na słoneczko.Nie aresztujecie go,bo nie przejdziecie rzeki.Ale macie karabin


Blazej30 ogladałeś przypadkiem film 9 kompania (rosyjski) :>

Ja bym go zabił bez zastanawiania się.


p.s. tak na prawde to zanim do Bin Ladena by doleciał pocisk z mojego karabinu, Chuck Norris zabiłby go kopniakiem z półobrotu :P

: 29 sty 2006, 02:24
autor: asurbanipal
Blazej30 pisze:
Eisenritter pisze:Wojna wyłącza dywagacje tego typu

To przypomina :"tylko wykonywałem rozkazy

Eisenritter ma rację. Albo ty zabijesz, albo ciebie zabiją. Tu nie ma miejsca na pacyfizm, chyba, że jest się samobójcą.

: 29 sty 2006, 06:33
autor: Eisenritter
Na pacyfizm ogólnie nie ma w życiu miejsca. To tak cudownie samobójcza doktryna, że kolektynie ewangelizujący pacyfiści pokroju różnych stopwarów, których pod PKiN regularnie widzę nadają się do nagrody Darwina.

Acha, Błażej. Nie przesadzaj z powoływaniem się na Norymbergę. Pod względem obiektywizmu i standardów sądowych Trybunał nie był za idealny. Nie dziwota zresztą, pokłosie pozwolenia na sądzenie kogokolwiek Sowietów.

: 30 sty 2006, 22:25
autor: mrt
Ja bym nie zabiła, bo się do tego nie nadaję. Szybciej sama bym sobie palnęła w łeb, żeby mieć problem z głowy.

Są czyny złe, ale słuszne. To byłby czyn zły, chociaż słuszny. Z punktu widzenia chrześcijaństwa żadne zabicie człowieka, nawet w obronie własnej, jest nie do obronienia (sorry za masło maślane) jako czyn, ale da się usprawiedliwić zabijającego.

: 30 sty 2006, 22:35
autor: Hyhy
Gdybym byl zolnierzem w takich sytuacjach jak opisales, strzelilbym zawsze, nawet do malego dziecka. To jest wojna, jest wrog i jest przyjaciel. Strzelasz do wrogow. Kazdy kto nie jest twoim przyjacielem moze byc twoim wrogiem. Nie ufa sie nikomu, tylko sie walczy. Plus przeszkolenie i nie ma mocnych. Mozesz to nazwac morderstwem zabojstwem ale to jest wojna. Wiadomo ze dobre to nie jest.

Generalnie nie chcialbym byc zmuszony uzyc broni w stosunku do kogos kto byc moze nie powinien byc ta druga osoba, ale zolnierz nie ma wyboru. Co innego strzelac w innych sytuacjach czy dopuszczac sie bestialstwa tam gdzie to nie potrzebne. Ale wyobraz sobie naszych polskich zolnierzy - to ze oni nie pojechali strzelac, nie znaczy ze nie gina - oni musza strzelac w momencie zagrozenia lub po otrzymaniu rozkazu. Nie ma innej mozliwosci.

: 30 sty 2006, 22:42
autor: J-94
Niestety ktoś po to szkoli żołnierza aby zabijał, takie są losy zresztą wojna jest zawsze brudna i brutalna a giną niewinni w imię jakiegoś szaleńca np 2 wojna jeden rozpętał piekło a ilu zgineło niewinnych ludzi , to jest po prostu temat rzeka ma swoje plusy i minusy

: 30 sty 2006, 22:47
autor: mrt
Dobrze, że nie jestem facetem i na żadną wojnę mnie nie wezmą. Przynajmniej kobiety mają jeden problem mniej :D

[ Dodano: 2006-01-30, 22:48 ]
O ile wiem, żadna wojna nie ma żadnych plusów. Same minusy.

: 31 sty 2006, 09:26
autor: Eisenritter
Cynicznie? To, że mamy komputery, patelnie teflonowe i inne bzdety, to dzięki wojnie, a raczej wojnom. Nie ma nic silniej wpływającego na postęp techniczny i społeczny jak wojna. Nawet emncypacja jest po części pokłosiem zatrudniania kobiet w przemyśle w czasie, gdy faceci szli na front.

Tak, wiem. Upraszczam.

: 31 sty 2006, 09:35
autor: kot_schrodingera
mrt pisze:O ile wiem, żadna wojna nie ma żadnych plusów. Same minusy.

To dlaczego tam takie tlumy?

: 31 sty 2006, 13:42
autor: Hyhy
Eisenritter ty jakis censored jestes chlopaku?

Nie wydaje mi sie zeby wojna byla najlepsza machina rozwojowa. Gdyby raz na 100 lat Polska przezyla taka wojne jak 2 św to bysmy dzis uczyli sie konstruowac kolo :)

: 31 sty 2006, 20:26
autor: Eisenritter
Bo w tym cały dowcip, żeby toczyć wojny poza swoim terytorium i czerpać z nich profity. Polsce się to nigdy nie udawało, bo w geopolityce nie byliśmy najlepsi, a i militarnie bywaliśmy kiepscy - w końcu jak można określić pospolite ruszenie i brak stałej armii w czasie królów elekcyjnych?

I daruj sobie teksty o tym, jaki jestem. Korzystasz z komputera? To znaczy, że jesteś beneficjentem takiej ilości technologii wojskowych, że nawet nie jesteś w stanie zliczyć.

: 31 sty 2006, 20:33
autor: kot_schrodingera
A widzieliście "Monachium"?

: 31 sty 2006, 20:42
autor: Mysiorek
mrt pisze:Przynajmniej kobiety mają jeden problem mniej

Nie wszystkie. Kobiety ze służby zdrowia miały karty mobilizacyjne. Nie wiem jak jest teraz.

Hyhy pisze:Nie wydaje mi sie zeby wojna byla najlepsza machina rozwojowa.

Wojna i wojskowość jest motorem rozwoju cywilizacyjnego. Tak, tak.
A czasem ekonomicznego (USA).

Blazej30 pisze:Co sądzicie o V przykazaniu?

To "prawo" moralne, które podlega indywidualnej interpretacji. Jak cały dekalog.
Czy papież nie zabija bakterii mydłem? Lub wirusów antybiotykiem?

: 31 sty 2006, 21:08
autor: Hyhy
No w tym sensie ze prowadzi sie wojne jak niedawno calkiem Adolf Hitler to sie zgodze, rusza cala gospodarka. Ale czy bezwojenne istnienie nie jest na dluzsza mete lepszym rozwiazaniem? Dzis mamy takie czasy, ze pokoj sie raczej ceni, wiekszosc Panstw stara sie nie doprowadzic do wojen, ale mysle ze to tylko krotka pokoleniowa tradycja po 2 ww, za jakis czas to sie wedlug mnie zmieni i wtedy bedziesz mogl porownac czy ta wojna-motor taka jest dobra dla swiata. Mysle ze systematycznie rozwijajace sie Panstwo w dlugim czasie samo w sobie staje sie znacznie lepszym motorem napedowym.

: 31 sty 2006, 21:21
autor: Mysiorek
Hyhy pisze:na dluzsza mete lepszym rozwiazaniem?

Hmm... ludzie zawsze się zabijali. Zawsze. Wiem, że to smutne, ale historia cywilizacji to historia wojen.
Zapewniam Cię, że gdyby były 2 planety Ziemia i na 1 byłoby tak jak tu, a na 2 sielanka - to MY bylibyśmy o WIELE bardziej rozwiniętą planetą.

: 01 lut 2006, 07:23
autor: Ted Bundy
Eisenritter pisze:Bo w tym cały dowcip, żeby toczyć wojny poza swoim terytorium i czerpać z nich profity. Polsce się to nigdy nie udawało, bo w geopolityce nie byliśmy najlepsi, a i militarnie bywaliśmy kiepscy - w końcu jak można określić pospolite ruszenie i brak stałej armii w czasie królów elekcyjnych?


a wiesz, jak to się nazywa? zbrodnie wojenne w białych rękawiczkach i najgorsze censored czyli mordowanie niewinnych w imię ekonomicznych profitów.... <belt>

: 02 lut 2006, 08:39
autor: Eisenritter
I? Taki tekst to mi Wellsem pachnie: "Oburzenie moralne to zazdrość z aureolką". W geopolityce nie ma miejsca na sentymenty. Albo pniesz się po trupach, albo jesteś jednym z nich. Wybacz, Ted, ale wolałbym jednak dla mojego kraju to pierwsze. Innych alternatyw nie ma. O pokojowym współiistnieniu można zapomnieć.