Pajączki.... takie malutkie, niegroźne a Wy się ich boicie

szkoda tylko, że one bardziej Was się boją niż Wy ich
Sama kiedyś też to przechodziłam. Zawsze na wakacjach u babci - jak to na wsi - u niej w domu lubią gdzieździć się pająki, tak z 8-10 na pokój ma swoje pajęczyny. Babciula słabego wzroku to ich nie widzi, a ja zawsze wypatrzę
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
Kiedyś jak panicznie się bałam, to zawsze kogoś wołałam żeby je powybijał. Raz musiałam się zmierzyć w nocy sama - ze 20 min się na niego gapiłam z łapką w ręku, a pot mi spływał po plecach... Ale w końcu zabiłam. Z czasem jakoś jednak zaczęłam sama siebie przekonywać, że to bez sensu. Po co takie małe żyjątko ma być obiektem mojej paniki i lęku? Ono mi nawet nic nie zrobi. Cóż, że brzydkie, ale pożyteczne

I po jakimś czasie trochę mi przeszło...
Za to inaczej sprawa wygląda z karaluchami itp. - nienawidzę tego chrzęstu zgniatanej skorupy! ! ! Nie lubię też tłuczenia ciem o ściany :039:
Najgorszym jednak moim lękiem jest krew :572: ! Chyba mogę powiedzieć, że mam hematofobię. Wystarczy parę słów, moja wyobraźnia... i już jestem biała

Pamiętam jak oglądałam "Helikopter w ogniu".... musiałam wywiesić się przez okno i nałykać powietrza. I chyba to już oczywiste, że przy pobieraniu krwi mdleję. Wolałabym, żeby tak nie było i naprawdę nie wiem skąd nagle taka fobia się u mnie zjawiła, ale wkrótce na pewno będę starała się coś z tym zrobić!