Mona pisze:A co z tym, że zawsze możemy zwalić na buzujące w nas hormony? Czyż to nie piękne, że to wszystko przez nie?
Nooooo! I zarazem straszak na facetów, bo przed tym owianym mgłą tajemnicy PMS-em to oni zawsze czuli mores! Że o przydatności bojowej tego zjawiska nie wspomnę ;d
To może anegdota; swego czasu były w USA projekty utworzenia alternatywy dla elitarnej szkoły wojskowej, West Point. Alternatywą miał być East Point - szkolący wyłącznie kobiety.
Plan opierał się na specyfice okresu kobiet, a konkretnie na fenomenie, w ramach którego okres pań przebywających razem dłuższy czas, zaczyna się samoistnie synchronizować. A skoro synchronizuje się okres, to synchronizacji ulega też, siłą rzeczy, straszliwy PMS....
W związku z tym, planowano utworzyć 31 zsynchronizowanych oddziałów kobiecych, tak, aby w każdym momencie miesiąca któryś z nich przechodził właśnie PMS i był gotów do akcji. Bo wiadomo, do kobiety z PMS-em w pojedynkę i bez broni lepiej nie podchodzić ;d
Nie wiem, jak się potoczyły losy tego projektu. Chyba ostatecznie go utajniono, bo o East Point jakoś nie słychać ;d