agnieszka.com.pl • Ślub i wesele. Tradycja a współczesność.
Strona 1 z 2

Ślub i wesele. Tradycja a współczesność.

: 21 maja 2007, 19:26
autor: Koko
Jak to było u Was? Albo jak będzie?
Jak z poszanowaniem tradycji? Ślub w miesiącu z "r" w nazwie, czy też nie ma/nie miało to dla Was znaczenia?
Rola świadków, drużb i druhen. Rozdział czy też 2 w 1?
Kto płaci? I za co?
Przesądy, zwyczaje, a zwariowane pomysły na niespodzianki dla Młodych.

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie- zapraszam :)

: 21 maja 2007, 19:33
autor: lollirot
jeśli chodzi o samo wesele, zaznaczyłam opcję trzecią, czyli obiad dla rodziny, dla znajomych huczna impreza. nie zdarzyło mi się chyba jeszcze być na weselu dla całej rodziny, na którym by mi się podobało :|

jeśli zaś chodzi o ślub, to będziemy mieć problemy z dogadaniem się :| jako ateistka bronię się przed kościelnym rękami i nogami. mój, chociaż raczej nie jest wierzący upiera się, że nas babcie i ciocie poślą na drzewo jak takiego nie weźmiemy, i że odrobina hipokryzji jeszcze nikomu nie zaszkodziła <pijak> na szczęście zostało jeszcze sporo czasu aż będziemy o to toczyć faktyczne boje.

: 21 maja 2007, 19:33
autor: pani_minister
Mi jest obojętnie. Może być huczne, ale w takim przypadku wszystkim zajmuje się wynajęty organizator, ja występuje w charakterze honorowego gościa (i wybrzydzam ewentualnie przy menu). Może byc skromne, wtedy pewnie sama mogę się nim zająć. Może nie być wcale, podpis w Urzędzie Stanu Cywilnego mnie satysfakcjonuje zupełnie. Więc jakby kiedyś w końcu miało wesele być, będzie tak, jak małżonek sobie tego zażyczy, bo mi jest totalnie wszystko jedno, bylebym nie musiała się naharować przy tym.

Moja siostra miała niedawno wesele, zmieściła się w 50 osobach i bardzo sobie chwali kameralność imprezy. Że niedrogie i proste w organizacji i że bez spędu nieznajomych się obyło. Ale jakiś czas temu byłam na weselu w pałacyku, z pokazem sztucznych ogni o północy i innymi bajerami - i też nie mogę narzekać, fajna impreza była.

A w ogóle mnóstwo wesel koło mnie, teraz idę do domu, ale jak już dotre i kolację zjem to postaram się opisać kto, co, jak, za ile i kiedy ślubuje :)

: 21 maja 2007, 19:46
autor: Ted Bundy
chętnie zaznaczyłbym opcję trzecią, tylko wywaliłbym durny klub,zamieniając go w sympatyczną domówkę albo wynajętą chatkę w jakiejś zielonej okolicy :)

Ani ja nie mam ochoty na huczny jubel i spuszczenie n-tysięcy w niebyt, ani kobieta. Ale... No właśnie :]

lollirot pisze:babcie i ciocie poślą na drzewo jak takiego nie weźmiemy, i że odrobina hipokryzji jeszcze nikomu nie zaszkodziła


no właśnie, po stokroć :] :]

I tu leży faktyczny problem. Rodzina mej kobiety jest dosyć spora i całkiem rozgałęziona, moja zamyka się w 4,5 osobach. Pierwszej córce rodzice wyprawili wypasione wesele i z tego co wiem, nie wyobrażają sobie, by młodsza miała gorsze :) Te wszystkie wujki,ciotki z przychówkiem, z drugiego krańca Polski, widywane jedynie na ślubach i weselach, gdyż większość wówczas z zagranicy wraca i lans uskutecznia nowymi wozami z holendersko-niemieckich autohausów :]

Takie życie <diabel>

: 21 maja 2007, 20:03
autor: jamaicanflower
Też chciałabym móc zaznaczyć opcję trzecią, ale jak zobaczyłam minę mamciaka, gdy pierwszy raz coś o tym przebąkiwałam, stało się dla mnie jasne, że nastąpią spore utrudnienia we wprowadzaniu moich planów w życie. I prawdopodobnie skończy się na pięciu dziesiątkach ludzi. Szkoda mi tylko, że słowa "To moje wesele i chciałabym, by od początku do końca wyglądało tak, jak sobie je wymarzę" - okazują się być frazesami :/
Marzę o weselu nad morzem, na plaży, na statku lub chociaż lokalu, z którego jest widok na morze. <zakochany> No i chciałabym, żeby na tym weselu zagrali jedną piosenkę. Tylko tyle [:D]

: 21 maja 2007, 20:06
autor: SaliMali
lollirot pisze:nie zdarzyło mi się chyba jeszcze być na weselu dla całej rodziny, na którym by mi się podobało
a ja wlasnie chyba na razie bylam tylko na 1 co mi sie nie podobalo. Bo generalnie mam baardzo fajną rodzine z którą super sie bawie.
Moj brat slubowal we wrzesniu 2006, osob bylo sporo(bo mamy duzą rodzinę i utrzymujemy ze wszystkimi, ktorzy byli zaproszeni kontakt) cos okolo 120. Organizacja nalezała do Ojców młodej pary. Tzn menu ustalane bylo przez rodzicow i pare, ale np zakupy wódek nalezaly do ojców. Reszte załatwiał lokal. No a strojenie kosciola i sali firma dekorujaca.
co do płacenia to bylo ustalone, ze sumuja wsyztskie koszty dzielili na ilosc gosci i kazdy placil za swoich gosci. sprawiedliwie wzyszlo.

a ja jak bede slubowala za 360 lat to chcialabym o ile fundusze pozwola tez zrobic wesele, zaproscic rodzine, znajomych i swietowac z nimi do bialego rana. Tylko nie chce wiejskiego wesela gdzie wszytscy schleja sie wodka weselna o 23, ale takie fajne jak moj brat mial. w ciekawie polozonym osrodku, z hotelikiem, zeby goscie sie o nocleg nie martwili i jakos tak na poziomie bylo. Kulturalnie, nikt sie jakos tak baardzo nie schlal a wszyscy dobrze sie bawili.

: 21 maja 2007, 20:11
autor: Candy Killer
moja kolezanka ostatnio sie slubowala i bylo tak ze byl cywilny pozniej przyjecie dla rodziny jakies obiadki itd a wieczorem impreza w klubie i bylo calkiem sympatycznie choc w ogole klimatu slubnego nie bylo...ot impreza...
a w czerwcu kolezanka slub bierze taki typowy,koscielny z weselem dla wszystkich...rodzice ich sie podzielili po polowie kosztami i organizowali wszystko..mlodzi sobie mieli wybrac sale fotografa i kamerzyste i menu a reszta zajela sie rodzinka.kosztowalo ich to 40 tys.weselicho na 150 osob wiec troooszke tego bedzie:)

: 21 maja 2007, 20:13
autor: Marissa
Ja chciałabym mieć ślub i wesele skromne. Bo jakoś żal mi byłoby wydawać kaskę na jedną imprezę - lepiej zainwestować te 40 tys. w jakieś mieszkanko, fundusze inwestycyjne itp, itd. Na lepszy start życiowy.
Ale wiem że to moje pobożne życzenia - bo moja rodzina może mieć inne zdanie, a tak samo może być z rodziną mojego przyszłego męża - o ile taki będzie. Więc ciężko cokolwiek powiedzieć poza moimi marzeniami.

: 21 maja 2007, 20:18
autor: Candy Killer
no tak jak dla mnie to tez lekka przesadza z tymi 40tys.ale to nie mlodzi wymyslili tylko tato mlodej bo powiedzial ze ma jedna corke i czy chce czy nie to weselicho ma byc z pompa;P

: 21 maja 2007, 20:36
autor: Mati
a ja 3 :) nie chce żadnego wesela...rodzinka, obiadek, jakaś muzyczka, pogadać, poświętować...

a co to za sens robić wesele na 100 osób? z większością i tak nie pogadasz...a zapraszać jakiś kuzynów, ciotki, babcie ciotek i ich matek...eee tam

Marissa pisze:Ja chciałabym mieć ślub i wesele skromne. Bo jakoś żal mi byłoby wydawać kaskę na jedną imprezę - lepiej zainwestować te 40 tys. w jakieś mieszkanko, fundusze inwestycyjne itp, itd. Na lepszy start życiowy.

tu się zgadzam...jakieś większe przyjęcie można zrobić po pewnym czasie nawet

Candy Killer pisze:czy chce czy nie to weselicho ma byc z pompa;P

ale to nie znaczy przecież, że musi być milion osób i nie wiadomo jak...zależy kto jak rozumie z pompą...chociaż w sumie "z pompą" ma jedno określenie ;)

: 21 maja 2007, 20:39
autor: Marissa
Candy Killer pisze:no tak jak dla mnie to tez lekka przesadza z tymi 40tys.ale to nie mlodzi wymyslili tylko tato mlodej bo powiedzial ze ma jedna corke i czy chce czy nie to weselicho ma byc z pompa;P

No ja rozumiem :)
Ale jak rodzice się na coś uprą, to nie ma bata - znajdą się i tacy co wydadzą na ślub ukochanej córusi i 70 tys. :]
Mi to żal by było i 20 tys wydawać.

: 21 maja 2007, 21:25
autor: złotooka kotka
Prosto bylo, w knajpce, na 30 osob, jedynie obiad, zadnych badziewnych kapeli czy cus.

Wesel nie znosze i rodzicom ktorzy przebakiwali wczesniej o jakims wiekszym stwierdzilam wyraznie: OK, chcecie robcie, ale ja na nie nie przyjde. :]

Zadowolona jestem, ale trwalo troche za dlugo (okolo 4-5h) i pod koniec robilo sie juz nudnawo.

: 21 maja 2007, 21:46
autor: Mati
złotooka kotka pisze:(okolo 4-5h)

noo...ja jak byłem nie dawno na weselu kuzynki to tez po paru godzinach już się kisiłem...ale tak to jest jak się jedzie samemu :/ ... ehh

złotooka kotka pisze:Prosto bylo, w knajpce, na 30 osob, jedynie obiad, zadnych badziewnych kapeli czy cus.

a mój brat miał na 15 czy 20 osób chyba i ja również tak preferuje

Marissa pisze:znajdą się i tacy co wydadzą na ślub ukochanej córusi i 70 tys. :]

no w sumie to ślub kochanej córusi jest (a przynajmniej powinien być) tylko raz :P

: 21 maja 2007, 21:57
autor: Mysiorek
Tradycyjne, rodzinne wesele. Bo ono nie jest tylko dla nas samych, jest dla całej Rodziny. My tam gramy główną role, ale wesele jest dla uczczenia tej chwili przez wszystkich...
Teraz pewnie zdecydowana większość będzie chcieć kameralnej imprezy w myśl kasy i mieniawdupie innych oraz fascynacji własnym dupskiem. I ma do tego prawo. Przecież pojęcie rodziny się już zatarło. Teraz wesela można ograniczyć tylko do znajomych i tzw. "przyjaciół". Ma być kolejna zabawa, kolejna biba, tylko na biało. Bawta się <aniolek>

: 21 maja 2007, 21:58
autor: SaliMali
a jak ojciec ma i chce to niech da, ale wolalabym aby 70 tys mi dal na samochod albo dolozyl do mieszkania. Wesele chce miec, ale nie za tyle kasy aż. Moj brat twierdzi, ze cieszy sie, ze wyprawial takie duze jak wyprawial(w sumie rodzice wyprawiali), natomiast siostra twardo i stanowczo mowi, ze wielkiego nie chce. Ale znajac zycie i tak sie zdecyduje zrobic cos wiekszego niz tylko male przyjecie.

Mojego brat teraz w swieta w marcu slubowal i mial tylko cywilny i potem przyjecie w takim jakby zajezdzie i tez bylo milo, ale to jednak dla mnie nie to co wesele

: 21 maja 2007, 22:05
autor: Dzindzer
Ja bede miała obiad dla najblizszej rodziny, nigdy nie podobały mi sie wesela. moi rodzice wiedza, nie maja nic przeciwko, nawet podoba im sie ten pomysł coraz bardziej

: 21 maja 2007, 22:19
autor: pani_minister
Zwróćcie uwagę, że wesele to taka impreza, której koszty się często zwracają :> Ja nie znam ani jednej pary, która by jakoś tragicznie pod kreską na koniec wyszła.

Co do spędów okazjonalnych rodzinnych przy okazji wesel i pogrzebów: to chyba dobrze, że raz na czas cały klan się spotyka, prawda? Ten akurat aspekt zaliczyłabym do plusów całej sytuacji. O ile oczywiście choć mgliście krewnych kojarzymy... Choć w sumie nawet jeśli nie kojarzymy, to może zaczniemy? <aniolek>

Jako, że wiek już po temu, żeby o żeniaczce myśleć, większość moich rówieśników pomyślała. I większość miała tradycyjne wesela, z różnych powodów, najczęściej chyba dlatego, że rodzice dawali kasę - a więc wesele było takie, jakie rodzice sobie zażyczyli. A państwo młodzi nie oponowali szczególnie, bo w sumie utarło się, że jak wesele to wesele. Różnie to w praktyce wyglądało, jeden znajomy np. brał cywilny ślub, a z różnych powodów po dwóch latach dopiero kościelny, jedne pary przed ślubem długie miesiące razem mieszkały, inne w cnocie - sic!- i osobności żyły. Tym niemniej jak przychodziło co do czego i o listach gości trzeba było myśleć, okazywało się, że bez najmniejszego problemu do setki nazwisk można dobić. Znam tylko dwie pary, które miały typowo studenckie wesela - jedna po znajomości na statku na Wiśle, druga zorganizowała właśnie obiad dla rodziny (20 osób niecałe) i imprezkę w klubie wieczorem (koło 50 osób znajomych). Płacili sami, rodzice się raczej nie dokładali.

Druhny i drużbowie zwykle są pro forma, choć przepiękne pro forma widziałam ładnych parę lat temu w formie 12 góralek i 12 górali w strojach ludowych asystujących młodej parze. Rewelacja. Żeby zresztą drużbowie mieli jakąś konkretną rolę, to trzeba katolickiego obrządku i wierzących uczestników, a to widziałam do tej pory raz.

A pieniądze... daje, kto ma, zwłaszcza w przypadku dużych wesel. Zwykle mają rodzice. Jeśli obie strony mają mniej więcej po równo, to dzielą się tradycyjnie - wesele rodzice pani młodej, wódka, kapela, kwiaty itp - rodzice pana młodego. W praktyce różnie to wygląda, bo a nuż na przykład dostęp do taniej wódki ma tata pani młodej. Poza tym narzeczeni czasem chcą mieć wpływ na to, co się dzieje i dokładają ze swojej kieszeni (stosunkowo rzadko, co mogę powiedzieć na podstawie moich doświadczeń :D ). Znam też przypadki, że narzeczeni zapożyczali się u rodziców, a oddawali potem z prezentów ślubnych.


Ja sobie zaś po raz kolejny uświadamiam, że jakoś w ogóle ślubnie się nie czuję, smarkato bardziej i niezobowiązująco. Ciekawe, kiedy mi przejdzie :D Acha, a Suońce coś przebąkuje, że jak ślub, to w Las Vegas, na co ja mogę nawet pójść, o ile nie będzie w tej samej kaplicy, co ślub Michała Wiśniewskiego :]

: 21 maja 2007, 23:07
autor: ksiezycowka
3 opcja. Oczywiscie.
Tylko nie wiem czy to jakas restuaracja i czy klub.
Nie dlatego, ze nie lubie wesel [choc fanem tez nie jestem], ale ze wzgledu na koszty.
Mam swiadomosc ze mi nikt slubu, wesela, mieszkania, auta czy czegokolwiek nie zasponsoruje, bo nie ma z czego, a nawet jesli by sie wyskrobalo to oznaczaloby to potem zycie dla rodzicow o chlebie i wodzie. Wiec i ja nie chce.

: 21 maja 2007, 23:27
autor: Pegaz
Nie wiem.. mnie tam w zasadzie obojętne..zobaczy się jak moja lepsza połowa będzie chciała ;) Choć mnie w zasadzie sam kościelny by wystarczył :P i jakiś uroczysty obiad..

: 22 maja 2007, 00:52
autor: Zaq
Również zaznaczam trzecią opcję, o ile w ogóle kiedykolwiek zdecyduję się na ślub, bo na razie widzę sobie życie na kocią łapę, jeżeli po trzydziestce zwiążę się z jakąś kobietą na dłużej. I nie może być mowy o ślubie kościelnym, choć za to spora część rodziny pewnie by mnie znienawidziła.

: 22 maja 2007, 02:13
autor: Koko
Mysiorek pisze:Tradycyjne, rodzinne wesele. Bo ono nie jest tylko dla nas samych, jest dla całej Rodziny. My tam gramy główną role, ale wesele jest dla uczczenia tej chwili przez wszystkich...

<jestdobrze>
Na swoje, które mi się marzy, zaprosić bym chciała całą rodzinę, nawet jeśli kogoś nie lubię, z prostej przyczyny: świętujmy razem :)
I iść wedle tradycji, która różni się jak świat szeroki, ale nadaje chwili klimat.
I tak Kościół, świadkowie (bez drużb czy druhen) a z starostami (zabawiają ludzi na weselu), przepięknym błogosławieństwem od rodziców jeszcze w domu Panny Młodej, przywitaniem chlebem i solą, a także kieliszkiem z wodą bądź wódką, (ten, kto wybierze wódkę podług przesądu będzie miał głos decydujący w małżeństwie), przed domem weselnym i zabawą do białego rana. Z oczepinami i przyśpiewkami rzecz jasna :)
Orszakiem ślubnym i bramami, wykupywanymi za wódkę. A jak :D

Mój już wie, że wesele urządza się tam, skąd Panna Młoda pochodzi, bo On za zadanie ma Ją stamtąd zabrać. Wie o roli świadków, którzy najgorsze humory powinni przetrwać, jak i zadbać o dobry wygląd Panny Młodej, odrobinę humoru na weselu czy dopilnować, aby przypadkiem Pan Młody obrączek nie zapomniał :)

A Ci, którzy preferują odejście od tradycji... dlaczego? Czy to czysta wygoda, czy przekonanie?

: 22 maja 2007, 06:17
autor: Ted Bundy
Moje zdanie nt wartości, polskości i polskich tradycji większość z Was zna. Ale to IMO bardziej buraczna z polskich tradycji. Tradycją jest cucenie pijanego wuja pod kranem? Tradycją jest ekspediowanie chwiejących się gości do taksówki? Tradycją są jakieś kretyńskie gry i kapele disco-polo, grające coś co uchodzi za muzykę? Tradycją jest lans "zastaw się a postaw się"? Zadłużanie się,branie kredytów, ba, nawet robota na zachodzie by na wesele zarobić? Tradycją jest spuszczenie w sedes kilku, bądź kilkunastu/kilkudziesięciu tysięcy, bo ktoś ma takie widzimisię, bo "co sobie rodzina dalsza pomyśli" A ch... mnie obchodzi, co sobie pomyśli :] Idiotyzm.

: 22 maja 2007, 07:43
autor: Dzindzer
TedBundy pisze:Ale to IMO bardziej buraczna z polskich tradycji.

to nie tradycja jest buraczana a buraczani ludzie zburaczyli tradycje. Jak ludzie na poziomie to i całe wesele po tradycyjnemu takim bedzie.
TedBundy pisze:Tradycją jest cucenie pijanego wuja pod kranem?
sa rodziny w których tak. tylko, ze z prawdziwa tradycja to to g** ma wspólnego.

kiedys miarzył mi sie slub i wesele w jakims ładnym urokliwym miejscu tak na powietrzu a nie w pomieszczeniu jakims. Góre biora wzgledy praktyczne oraz to, ze ja wesel nie lubie.
a pieniadze, jeszcze nie wiadomo kto bedzie płacił, na pewno my i pewnie rodzice.

: 22 maja 2007, 07:57
autor: _normalna_
Ja miałam typowe wesele ok. 100 ludzi w wynajętej sali, a sam ślub był w kościołku na Stecówce http://pl.wikipedia.org/wiki/Grafika:St ... ciolek.JPG tu jest zdjęcie naprawde cudeńko i dookoła rozciągają się góry...

Zależało mi na tradycyjnej imprezie przy kapeli z klasycznym jedzeniem, bo wychodzę z założenia że wesele jest dla gości a ślub dla młodych i w zależności od przedziału wiekowego tak imprezę trzeba zorganizować co by się wszystkim podobało. Co do kosztów to wszystko zapłacone z mojej strony bo większość osób zaproszonych to moja rodzina a od strony mojego m było raptem kilka osób (bo ma malutką rodzinę)więc śmiesznie było by się jakoś szczegółowo rozliczać.
Oczywiście zabawa do białego rana a na następny dzień poprawiny przy kapeli góralskiej i grillowanie na wolnym powietrzu i pifko raczej już na luzie i dla młodszej grupy wiekowej.

Zapomniałam napisać... oczywiście było witanie chlebem z solą, błogosławieństwo, brama, ciepanie kielonkami, o północy oczepiny i tym podobne sprawy bo strasznie mi się takie rzeczy podobają a jakaś nasiadówa w klubie to nie dla mnie zresztą byłam na takim „weselu” i straszna nuda i kicha, generalnie ął, ęł i bułkę przez bibułke wymyślne żarcie i driny a wszyscy się zmyli po 3-4 godzinach...

: 01 cze 2007, 11:16
autor: Joasia
Koko pisze:Ślub w miesiącu z "r" w nazwie
Oczywiście - w czerwcu, sierpniu albo wrześniu :]
Koko pisze:drużb i druhen
Brak.
Koko pisze:Kto płaci? I za co?
Chciałabym móc sama z partnerem opłacić wesele, tak jak to robi moja siostra coteczna teraz.
Chciałabym zrobić wesele z rodziną i przyjaciółmi ale bez wiejskiej kapeli (moja siostra będzie mieć teraz wynajętego DJ'a jestem ciekawa jak to wyjdzie). Koniecznie w Warszawie a nie pod miastem - jestem typowym mieszczuchem i nie lubię wiejskich klimatów.

: 01 cze 2007, 12:52
autor: Stormy
ale miesiac z r to jak rozwod ;p moim staruszkom wrzesien szczescia nie przyniosl

: 01 cze 2007, 17:19
autor: ksiezycowka
Joasia pisze:Oczywiście - w czerwcu, sierpniu albo wrześniu :]
Nie lubie tych miesiecy. :/ Ja chce w maju :D

: 02 cze 2007, 21:10
autor: ptaszek
Odpowiedź nr 2.
Zapożyczać się zbytnio nie mam zamiaru, chciałabym jednak, żeby to był wyjątkowy dzień/noc i aby bawili się z nami wszyscy Ci, któzy nam są bliscy. A trochę tych ludzi jest.
Nie wyobrażam sobie wesela ani bez rodziny ani bez przyjaciół. Dla mnie oni wszyscy własciwie są rodziną, dlatego chcę ich widzieć w tym samym miejscu i o tym samym czasie, by wspólnie świętować.

Chyba czas zacząć oszczędzać ;)...

A, kwestia tych miesięcy z literą "r": niektórzy biorą to za tradycję. Dla mnie to przesąd :) ale przyznam, że najlepsze są faktycznie te miesiace wiosenno-letnie.

: 02 cze 2007, 21:18
autor: Jagienka06
Nie lubie wszelkiego rodzaju imprez. Nie lubie wesel i nie bede go organizowac. Wole wystawna kolacje dla kilku najblizszych osob, a zaraz po slubie wyjazd w jakies ekstra miejsce.

: 02 cze 2007, 21:20
autor: tarantula
TedBundy pisze:Moje zdanie nt wartości, polskości i polskich tradycji większość z Was zna. Ale to IMO bardziej buraczna z polskich tradycji. Tradycją jest cucenie pijanego wuja pod kranem? Tradycją jest ekspediowanie chwiejących się gości do taksówki? Tradycją są jakieś kretyńskie gry i kapele disco-polo, grające coś co uchodzi za muzykę? Tradycją jest lans "zastaw się a postaw się"? Zadłużanie się,branie kredytów, ba, nawet robota na zachodzie by na wesele zarobić? Tradycją jest spuszczenie w sedes kilku, bądź kilkunastu/kilkudziesięciu tysięcy, bo ktoś ma takie widzimisię, bo "co sobie rodzina dalsza pomyśli" A ch... mnie obchodzi, co sobie pomyśli :] Idiotyzm.


Tu zgadzam sie z Tedem. Nalega rodzina, nalegaja tescie...do du.y taka robota. Bede chciala to wezme i to w sposob w jaki bede chciala <cisza> .