Śmieszne!!
Moderatorzy: ksiezycowka, modTeam
Papiez Ratzinger przyjezdza na msze do Polski. Staje przed zebranym tlumem pod Czestochowa i za cholere nie moze znalesc kartki z zapisem fonetycznym swojego kazania. szuka w kieszeni...w drugiej...kartkuje biblie...w koncu znalazl jakas stara, rozpadajaca sie, pozolkla karteczke. dobra cos tam jest, powinno wystarczyc mysli. Zaczyna czytac:
- O..b..r..o..n..c.y W..e...s...t..e..r..p... l....a...t...t...e P...o...d...d....a..j... c...i..e s...i.....e
- O..b..r..o..n..c.y W..e...s...t..e..r..p... l....a...t...t...e P...o...d...d....a..j... c...i..e s...i.....e
CZAK w wersji full exclusive
-Chuck Norris nie ma przyrodzenia jak kon. konie maja przyrodzenie jak Chuck Norris
-Jednostka militarna Chuck Norris nie znalazła sie w Civilization 4, bo jeden Chuck Norris był w stanie pokonac wszystkie narody w ciagu jednej tury.
-Jako nastolatek Chuck Norris zapłodnił kazda zakonnice w górach Toskani. Dziewiec miesiecy pózniej na swiat przyszli Miami Dolphins, jedyna druzyna w historii footballu, która nigdy nie przegrała ani nie zremisowała
-Kazdy moze naszczac na podłoge w toalecie ale tylko Chuck umie nasrac na sufit.
-Zeby udowodnic, ze rak to dla niego pestka, Chuck palił dziennie 15 paczek papierosów przez dwa lata i doczekał sie 7 odmian raka tylko po to by pozbyc sie ich za pomoca kopniaka z półobrotu
-Chuck Norris przeszedł gre Super Mario Bros 3 nie dotykajac nawet konsoli. Pomiedzy dwoma gryzami kanapki z filetem z dziecka spojrzał groznie na telewizor. Gra wygrała sie sama ze strachu.
-Chuck Norris regularnie oddaje krew w PCK Ale nigdy swoja
-Obcy robia doswiadczenia na ludziach. Chuck Norris robi doswiadczenia na obcych
-Plemniki Chucka Norrisa sa wielkie jak wegorze
-Chuck Norris sciagnał internet na dyskietke.
-Sekretem sukcesu Tokio Hotel jest to ze poród kazdego z członków zespołu odbierał Chuck Norris.
-Wycieki z Blizzardu mówia, ze w Diablo III dostepna bedzie umiejetnosc "Kop z półobrotu". Przeciwnicy tego pomysłu twierdza, ze gra bedzie zbyt prosta.
-
-Chuck Norris nie ma przyrodzenia jak kon. konie maja przyrodzenie jak Chuck Norris
-Jednostka militarna Chuck Norris nie znalazła sie w Civilization 4, bo jeden Chuck Norris był w stanie pokonac wszystkie narody w ciagu jednej tury.
-Jako nastolatek Chuck Norris zapłodnił kazda zakonnice w górach Toskani. Dziewiec miesiecy pózniej na swiat przyszli Miami Dolphins, jedyna druzyna w historii footballu, która nigdy nie przegrała ani nie zremisowała
-Kazdy moze naszczac na podłoge w toalecie ale tylko Chuck umie nasrac na sufit.
-Zeby udowodnic, ze rak to dla niego pestka, Chuck palił dziennie 15 paczek papierosów przez dwa lata i doczekał sie 7 odmian raka tylko po to by pozbyc sie ich za pomoca kopniaka z półobrotu
-Chuck Norris przeszedł gre Super Mario Bros 3 nie dotykajac nawet konsoli. Pomiedzy dwoma gryzami kanapki z filetem z dziecka spojrzał groznie na telewizor. Gra wygrała sie sama ze strachu.
-Chuck Norris regularnie oddaje krew w PCK Ale nigdy swoja
-Obcy robia doswiadczenia na ludziach. Chuck Norris robi doswiadczenia na obcych
-Plemniki Chucka Norrisa sa wielkie jak wegorze
-Chuck Norris sciagnał internet na dyskietke.
-Sekretem sukcesu Tokio Hotel jest to ze poród kazdego z członków zespołu odbierał Chuck Norris.
-Wycieki z Blizzardu mówia, ze w Diablo III dostepna bedzie umiejetnosc "Kop z półobrotu". Przeciwnicy tego pomysłu twierdza, ze gra bedzie zbyt prosta.
-
http://www.facebook.com/LKSPogonLwow
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
<D4> mam nowy pomysl na reklame GG
<D4> wisniewski w zolto-pomaranczowych wlosach
<D4> i spiewa: "ciagle padam..."
From www.bash.org.pl
<D4> wisniewski w zolto-pomaranczowych wlosach
<D4> i spiewa: "ciagle padam..."
From www.bash.org.pl

"Miarkuj złość.
Po gniewu cienkim lodzie nie kręć się
Bo on za chwilę może trzasnąć"
Po gniewu cienkim lodzie nie kręć się
Bo on za chwilę może trzasnąć"
- ForsakenXL
- Maniak

- Posty: 777
- Rejestracja: 01 sty 2006, 15:45
- Skąd: Kraków
- Płeć:
Olivia pisze:<D4> mam nowy pomysl na reklame GG
<D4> wisniewski w zolto-pomaranczowych wlosach
<D4> i spiewa: "ciagle padam..."
No przynajmniej w tej roli by się sprawdził

"Czymże jest życie, jeśli nie szeregiem natchnionych szaleństw?Trzeba tylko umieć je popełniać!
A pierwszy warunek: nie pomijać żadnej sposobności, bo nie zdarzają się co dzień"
~George Bernard Shaw
A pierwszy warunek: nie pomijać żadnej sposobności, bo nie zdarzają się co dzień"
~George Bernard Shaw
Facet domyslil sie, ze zona go zdradza. Pewnego wieczoru zaczekal, az wyjdzie z domu, po czym wskoczyl do taksowkii nakazal kierowcy ja sledzic. Chwile pozniej wszystko było jasne - zona pracowała w agencji towarzyskiej! Zszokowany facet mowi do taksówkarza:
- Chcesz pan zarobic stowe?
- Jasne! Co mam robic?
- Wejsc do agencji, zabrac moja zone i wsadzic ja do taksowki i zawiesc nas oboje do domu.
Taksowkarz zabral sie do pracy.Kilka minut pozniej drzwi agencji otworzyly sie z hukiem i poiawil sietaksowkarz trzymajacy za wlosy wijaca sie kobiete.Otworzyl drzwi samochodu, wrzucil ja do srodka i powiedzial:
- Trzymaj pan ja!
A facet krzyknal do taksowkarza:
- To nie jest moja zona!
- Wiem, censored, to moja! Teraz ide po panska.
[ Dodano: 2006-03-08, 00:19 ]
Wypadek samochodowy.
Kierowca siedzi w rozpierdzielonym samochodzie z wybałuszonymi oczami, a
policjant zwraca się do niego z ojcowskim pouczeniem w te słowa:
- No i widzi pan? Pan zapiął pas i nawet pan nie draśnięty, a pana kobita nie
zapięła i teraz się wala tam w krzakach z penisem w zębach...
- Chcesz pan zarobic stowe?
- Jasne! Co mam robic?
- Wejsc do agencji, zabrac moja zone i wsadzic ja do taksowki i zawiesc nas oboje do domu.
Taksowkarz zabral sie do pracy.Kilka minut pozniej drzwi agencji otworzyly sie z hukiem i poiawil sietaksowkarz trzymajacy za wlosy wijaca sie kobiete.Otworzyl drzwi samochodu, wrzucil ja do srodka i powiedzial:
- Trzymaj pan ja!
A facet krzyknal do taksowkarza:
- To nie jest moja zona!
- Wiem, censored, to moja! Teraz ide po panska.
[ Dodano: 2006-03-08, 00:19 ]
Wypadek samochodowy.
Kierowca siedzi w rozpierdzielonym samochodzie z wybałuszonymi oczami, a
policjant zwraca się do niego z ojcowskim pouczeniem w te słowa:
- No i widzi pan? Pan zapiął pas i nawet pan nie draśnięty, a pana kobita nie
zapięła i teraz się wala tam w krzakach z penisem w zębach...
Cyniczny zlosnik i przesmiewca (C)
Okolo 80% kobiet nie chce wychodzic za maz....
Doszly do wniosku ze dla 60 gram lichej kielbasy nie warto brac calego wieprza do domu
[ Dodano: 2006-03-12, 22:56 ]
I jeszcze:
Indianski wlasciciel burdeli - Minnetou
Klaus von Szturchendupen - Niemcy
Agito Matasejebta - Japonia
Erykos Podupoklepos - Grecja....i najwiekszy z nich:
censored Posampas - Hiszpania
[ [b]Dodano: 2006-03-12, 22:57 ]
I jeszcze:
Indianski wlasciciel burdeli - Minnetou
Klaus von Szturchendupen - Niemcy
Agito Matasejebta - Japonia
Erykos Podupoklepos - Grecja
[ [b]Dodano: 2006-03-12, 22:58 ]
BTW -
Dlaczego kobiety podczas okresu gotuja zupe w 3 garnkach?????
BO TAK!!!!!!!!!!!!!
Doszly do wniosku ze dla 60 gram lichej kielbasy nie warto brac calego wieprza do domu
[ Dodano: 2006-03-12, 22:56 ]
foxy_lady pisze:[...]nazwiskiem\'. Zgłaszono następujących kandydatów:
> >> >>>Sven Skurvensen ze Szwecji
> >> >>>Makaku Nasteku - Chiny
> >> >>>Kiłamu Jajacharata i Kiwajajami Jakotako - Japonia
> >> >>>Manuelito di Alvarezo Makutasposampas - Hiszpania[...]
I jeszcze:
Indianski wlasciciel burdeli - Minnetou
Klaus von Szturchendupen - Niemcy
Agito Matasejebta - Japonia
Erykos Podupoklepos - Grecja....i najwiekszy z nich:
censored Posampas - Hiszpania
[ [b]Dodano: 2006-03-12, 22:57 ]
foxy_lady pisze:[...]nazwiskiem\'. Zgłaszono następujących kandydatów:
> >> >>>Sven Skurvensen ze Szwecji
> >> >>>Makaku Nasteku - Chiny
> >> >>>Kiłamu Jajacharata i Kiwajajami Jakotako - Japonia
> >> >>>Manuelito di Alvarezo Makutasposampas - Hiszpania[...]
I jeszcze:
Indianski wlasciciel burdeli - Minnetou
Klaus von Szturchendupen - Niemcy
Agito Matasejebta - Japonia
Erykos Podupoklepos - Grecja
[ [b]Dodano: 2006-03-12, 22:58 ]
BTW -
Dlaczego kobiety podczas okresu gotuja zupe w 3 garnkach?????
BO TAK!!!!!!!!!!!!!
Bo z tylu różnych dróg przez życie, każdy ma prawo wybrać źle...
Na uczelni medycznej w dawnym ZSRR student zdaje egzamin końcowy. Egzaminator pokazuje mu szkielet i pyta:
- Czyj jest to szkielet?
Student się zastanawia:
- Pies czy wilk?
- To szkielet psa - odpowiada.
- Dobrze, a ten?
Student myśli:
- Krowa albo żubr? Eee, skąd by mieli szkielet żubra?
- To szkielet krowy - odpowiada.
- Dobrze, no i ostatni szkielet.
- Choroba, człowiek albo małpa - zastanawia się student. - Chyba człowiek, ale pewien nie jestem.
- No słucham? - ponagla egzaminator.
- Kurcze jak powiem człowiek a to będzie małpa to się zbłaźnię - zastanawia się nadal student.
Denerwujący się egzaminator podpowiada:
- No, o czym uczyliście się przez pięć lat?
Zdumiony student:
- Niemożliwe!!! Lenin???
- Jak w KFC uczczono walentynki?
- W ofercie były serca z kurczaka.
Platforma Obywatelska zażądała od Premiera natychmiastowej dymisji ministra rolnictwa.... Ojciec Rydzyk odmówił.
"Niech Będzie Pochwalony Lech Kaczyński, Prezydent Najjaśniejszej Rzeczypospolitej i Brat Jego Jarosław - zawsze Dziewica"
CNN News: Luksemburg rozpoczął wycofywanie swego żołnierza z Iraku.
- Jak powstała Francja?
- Gdy Rzymianie wypływali, żeby podbić Anglię, zostawili chorych i wariatów.
Z danych WKU wynika, że statystyczny poborowy to wyznający krisznę homoseksualista z płaskostopiem.
W pewnym mieście zorganizowano zawody w piciu napoju narodowego.
(Teraz mówi komentator na tych zawodach.)
- Proszę państwa na scenę wychodzi zawodnik francuski, będzie pil napój narodowy Francji tj. wino butelkami. I pierwsza, druga, ..., piąta i złamał się, złamał się zawodnik francuski.
- Ale na scenę wchodzi zawodnik polski, będzie pił napój narodowy Polski tj. żytnią butelkami, no i pierwsza, druga, ..., dziesiąta i złamał się, złamał się zawodnik polski.
- Ale na scenę wychodzi główny faworyt zawodnik rosyjski, będzie pił napój narodowy Rosji tj. bimber czerpakiem prosto z wiadra. No i pierwszy czerpak, drugi, ..., piętnasty i złamał się, złamał się czerpak! Zawodnik rosyjski będzie pił bimber prosto z wiadra.
Pewna młoda kobieta spotyka w barze fantastycznego faceta. Zaczepia go, rozmawiają cały wieczór, na koniec opuszczają razem bar. Wieczorny spacer kończy się pod drzwiami mieszkania faceta. Facet zaprasza kobietę do środka... W mieszkaniu znajduje się mnóstwo pluszowych misiów, cale półki, posegregowane według wielkości. Małe na najniższych półkach, średnie na środkowych półkach i te duże, na samej górze... Kobieta jest zdziwiona, że trafiła na zbieracza pluszowych misiów, ale nic nie mówi, jest zaskoczona, ale z drugiej strony cieszy się, że trafiła na takiego uczuciowego i wrażliwego faceta. Odwraca się do niego... całuje go... zdejmuje suknię... Stało się to, o czym cały wieczór marzyła... Po fantastycznej nocy pełnej namiętności, leży obok swojego wyśnionego faceta i pyta:
- I jak było?
- Możesz sobie wybrać nagrodę z najniższej półki...
Po randce:
- Czy odprowadzisz mnie do domu, Romanie?
- Tak, wzrokiem...
-Dzwonek. W progu mieszkania stoi mężczyzna.
Słucham pana? - mówi właściciel.
-Czy to tu przecieka rura?
- Nie.
- A czy tu mieszkają państwo Kowalscy?
- Już nie. Wyprowadzili się trzy miesiące temu.
- Co za ludzie? Zamawiają hydraulika, a potem się wyprowadzają!
Jedzie facet ciężarówką wysoko załadowaną.
Jedzie pod mostem, zaklinował się. Przyjeżdza policja.
- Co, zaklinowało się?? - pytają policjanci.
- Nie ku**!!! Wiozłem most i mi paliwa zabrakło!!!
Ulica w Moskwie.
Korespondent zachodniej prasy podchodzi z mikrofonem do przechodnia i pyta:
- Prezydent Putin chce wprowadzić prohibicję, zabronić Rosjanom alkoholu, co pan na to?
Rosjanin drapie się w głowę i mówi:
- Wie pan, ja to już swoje wypiłem, ale dzieci szkoda....
- Czyj jest to szkielet?
Student się zastanawia:
- Pies czy wilk?
- To szkielet psa - odpowiada.
- Dobrze, a ten?
Student myśli:
- Krowa albo żubr? Eee, skąd by mieli szkielet żubra?
- To szkielet krowy - odpowiada.
- Dobrze, no i ostatni szkielet.
- Choroba, człowiek albo małpa - zastanawia się student. - Chyba człowiek, ale pewien nie jestem.
- No słucham? - ponagla egzaminator.
- Kurcze jak powiem człowiek a to będzie małpa to się zbłaźnię - zastanawia się nadal student.
Denerwujący się egzaminator podpowiada:
- No, o czym uczyliście się przez pięć lat?
Zdumiony student:
- Niemożliwe!!! Lenin???
- Jak w KFC uczczono walentynki?
- W ofercie były serca z kurczaka.
Platforma Obywatelska zażądała od Premiera natychmiastowej dymisji ministra rolnictwa.... Ojciec Rydzyk odmówił.
"Niech Będzie Pochwalony Lech Kaczyński, Prezydent Najjaśniejszej Rzeczypospolitej i Brat Jego Jarosław - zawsze Dziewica"
CNN News: Luksemburg rozpoczął wycofywanie swego żołnierza z Iraku.
- Jak powstała Francja?
- Gdy Rzymianie wypływali, żeby podbić Anglię, zostawili chorych i wariatów.
Z danych WKU wynika, że statystyczny poborowy to wyznający krisznę homoseksualista z płaskostopiem.
W pewnym mieście zorganizowano zawody w piciu napoju narodowego.
(Teraz mówi komentator na tych zawodach.)
- Proszę państwa na scenę wychodzi zawodnik francuski, będzie pil napój narodowy Francji tj. wino butelkami. I pierwsza, druga, ..., piąta i złamał się, złamał się zawodnik francuski.
- Ale na scenę wchodzi zawodnik polski, będzie pił napój narodowy Polski tj. żytnią butelkami, no i pierwsza, druga, ..., dziesiąta i złamał się, złamał się zawodnik polski.
- Ale na scenę wychodzi główny faworyt zawodnik rosyjski, będzie pił napój narodowy Rosji tj. bimber czerpakiem prosto z wiadra. No i pierwszy czerpak, drugi, ..., piętnasty i złamał się, złamał się czerpak! Zawodnik rosyjski będzie pił bimber prosto z wiadra.
Pewna młoda kobieta spotyka w barze fantastycznego faceta. Zaczepia go, rozmawiają cały wieczór, na koniec opuszczają razem bar. Wieczorny spacer kończy się pod drzwiami mieszkania faceta. Facet zaprasza kobietę do środka... W mieszkaniu znajduje się mnóstwo pluszowych misiów, cale półki, posegregowane według wielkości. Małe na najniższych półkach, średnie na środkowych półkach i te duże, na samej górze... Kobieta jest zdziwiona, że trafiła na zbieracza pluszowych misiów, ale nic nie mówi, jest zaskoczona, ale z drugiej strony cieszy się, że trafiła na takiego uczuciowego i wrażliwego faceta. Odwraca się do niego... całuje go... zdejmuje suknię... Stało się to, o czym cały wieczór marzyła... Po fantastycznej nocy pełnej namiętności, leży obok swojego wyśnionego faceta i pyta:
- I jak było?
- Możesz sobie wybrać nagrodę z najniższej półki...
Po randce:
- Czy odprowadzisz mnie do domu, Romanie?
- Tak, wzrokiem...
-Dzwonek. W progu mieszkania stoi mężczyzna.
Słucham pana? - mówi właściciel.
-Czy to tu przecieka rura?
- Nie.
- A czy tu mieszkają państwo Kowalscy?
- Już nie. Wyprowadzili się trzy miesiące temu.
- Co za ludzie? Zamawiają hydraulika, a potem się wyprowadzają!
Jedzie facet ciężarówką wysoko załadowaną.
Jedzie pod mostem, zaklinował się. Przyjeżdza policja.
- Co, zaklinowało się?? - pytają policjanci.
- Nie ku**!!! Wiozłem most i mi paliwa zabrakło!!!
Ulica w Moskwie.
Korespondent zachodniej prasy podchodzi z mikrofonem do przechodnia i pyta:
- Prezydent Putin chce wprowadzić prohibicję, zabronić Rosjanom alkoholu, co pan na to?
Rosjanin drapie się w głowę i mówi:
- Wie pan, ja to już swoje wypiłem, ale dzieci szkoda....
Wy jeździcie, My latamy.
- Eisenritter
- Uzależniony

- Posty: 443
- Rejestracja: 04 sty 2006, 11:21
- Skąd: Berlin
- Płeć:
Byłem (ku...a) w niebie
Cholera wie co się stało. Jakaś żyłka w mózgu, czy serce alkoholowe nie wytrzymało. Podczas "uniesienia" z Joasią, coś we mnie pękło, i pognałem przed siebie, słynnym już tunelem, w stronę światełka. Światełko jak światełko, białe i silne. Malutkie było, a ja gnałem jak oszalały. Szybciej niż Polonezem Siwego.
Nie wiem ile czasu minęło, gdy światełko zaczęło się powiększać, a gdy było już rozpoznawalne okazało się, że to wielki neon z napisem ROZDZIELNIA nr 2 EUROPA. W owej rozdzielni zobaczyłem masę ludzi (ludzi?) stojących w kolejkach do jakiś recepcji, czy coś takiego. Ustawiono mnie w rządku krótszym za przemiłą grupką około 70 staruszków. Jak się okazało później, ofiar wypadku autobusowego w Pirenejach. Za biurkiem siedział gruby facet ze złotymi lokami, Cherubin, k***a jego mać. Gdy nadeszła moja kolej spytał:
- Nazwisko ?
- C., Ryszard C.
- Miejsce zamieszkania na Ziemi ?
- Kraków, Polska. Nowa Huta dokładniej.
- Co wy tak, jak Chopin, z Polski do Paryża umierać przyjeżdżacie ? A potem burdel w papierach...
Zimny pot mnie oblał. Więc jednak k***a umarłem. To nie sen. Zrobiłem sobie szybciuteńki rachunek sumienia w myśli. Ja pierdole, dożywocie w Piekle, jak tra la la. Zrobiłem najżałośniejszą minę, na jaka mnie było stać i cicho spytałem:
- Piekło ?
- d**a tam, nie piekło. Nie ma Piekła, jest tylko Niebo. Piekło jest na Ziemi, tu jest tzw. RAJ. A czy się komuś podoba, czy nie to już jego sprawa. Udacie się teraz, jako Dusza z Polski, do korytarza 12567843, tam was skierują do sektora Krakowskiego. No szczęść Boże!
Obróciłem się na pięcie i idę do owego korytarza. Zatrzymał mnie krzyk Cherubina z recepcji:
- Halo, obywatelu ! Wróćcie tu na sekundkę. Zapomniałem wam wydać Aureole i skrzydła. Macie, i tu pokwitujcie. A tu macie instrukcje jak skrzydła dopinać. Aureoli nie zgubcie, bo następna wam będzie za wiek wydawana. No, żegnam.
Długo się ze skrzydłami męczyłem. Krzywo leżały. Aureola w miarę się prosto kołysała nad banią. Rozglądałem się dookoła. Od zajebania dusz. Koło mnie grupka Niemieckich dusz też sobie nie mogła poradzić ze Skrzydłami. Klęli jak fiks. Polazłem w swoja stronę do korytarza Polskiego, po drodze mijałem korytarze Włoskie, Francuskie, Niemieckie. Zacząłem żałować, że do Francuzów mnie nie przydzielono, dużo fajnych laseczek.
Zobaczyłem w końcu i mój korytarz. Chyba fajnie tu jest, siedzą goście na poboczu, ćmiki jarają. Zaraz też podszedłem do jednego, poczęstował. Okazało się, że to góral z Żywca, zamarzł po pijaku w lesie. Przyszedł tu przed godzinką. A ćmiki rozdaje Św. Piotr Polski, przed bramą. Wpuszczą nas do środka za kilka godzin, bo jakaś inspekcja w środku czy coś. Zebrała nas się już spora grupka, staliśmy, siedzieli, i gwarzyliśmy jak tu który
trafił. Ze mnie lali najbardziej, jak powiedziałem, że zaciupciałem się na śmierć. Ładny obciach.
Było dwóch zagryzionych przez psy, jeden zatłuczony przez żonę, czterech z wypadku pod Jasłem, piątka topielców z Sopotu. Niezła ekipka, wszyscy na bani tu przyszli. Okazało się, że można prosić tu w ADMINISTRACJI o zmianę wieku. Np. jak ktoś wykitował mając 90 lat, to tu może mieć 20, 30 lat. Od nowa laseczki rwać, których tu więcej niż na ziemi. Góralowi ćmiki się skończyły, więc teraz ja poszedłem do Piotra po szlugi. Stał tam pod bramą. Mały chudy, taki wypłosz. Klepłem go w łopatkę i mówię.
- Dziadziuś, kopsnij paczuszkę, bo nam się jarać chce.
Ten wyciągnął ramkę HEAVENFIELDÓW i dorzucił zapałki. Uśmiechnął się, pokazując żółte od tytoniu zęby. Wróciłem do moich nowych znajomych i zapaliliśmy po całym.
- k***a, piwka bym się napił - powiedział Góral, okazało się, że piwko nam dadzą, ale dopiero w środku. Bo tu nie wolno.
Przyszły jakieś dziewczyny i zaczęły nam skrzydła poprawiać. U mnie było w sumie ok, a u Górala ledwie się trzymały. Aureola mi błyszczała jak psie jaja, tylko nie mogłem się przyzwyczaić do tej sukienki, w której miałem łazić. Kieszenie są to łapy jest gdzie wsadzić, ale taka długa, pląta się między nogami.
Otworzyli w końcu bramę. Zaczęliśmy się przepychać z Góralem jak najbliżej wejścia, żeby nas nie rozdzielili. Widać swój chłop, bo przypadliśmy sobie do gustu. W ADMISNISTRACJI skierowano mnie do bloku KRAKÓW, piętro 3499, pokój 21897 w skrzydle C. Miałem być sublokatorem niejakiego Mariana E. zmarłego w 1937 roku. Lat 89, zmienione na 35. censored, Gienek (ten Góral) poszedł do Blockhausu ŻYWIEC, to kilka godzin na piechotkę od mojego. Obiecałem mu, że się odwiedzimy za jakiś czas. Potem poszedłem do MAGAZYNU. Tam mi mieli wydać pościel, zapasowe suknie i Skrzydła Galowe, na Święta i specjalne okazje. k***a, jak w wojsku... magazynierem był Żyd rozstrzelany przez Hitlerowców w Płaszowie w 1942. Ledwie mi wydał pościel
już zaczął kombinować, że załatwić u niego mogę wszystko. Aureole jak zgubię, lub przepije, skrzydła, wygodniejsze suknie. Nawet tu kombinują.
Z tobołem pojechałem windą na moje piętro, dużo wiary tu łazi. Niektórzy maja skrzydła poodpinane, inni Aureole w kieszeniach. Luzik. Dość długo szukałem mojego skrzydła C i pokoju. Dobrze, że były tzw. szybkie chodniki, bo łaziłbym chyba całą wieczność. Marian E. okazał się szczupłym facetem z wąsami i łysą pałą. Uściskał mnie jak starego znajomego i wyciągnął z lodówki dwa piwka. Wpierw rozłożyłem swoje klamoty. Pościel na kojo, skrzydła i suknie do szafy. Skrzydła odpiąłem, bo przeszkadzały i chwyciłem zimniutkie piwko. Jeszcze zajaralismy po szlugu, i Marian zaczął mnie wtajemniczać w życie Niebiańskie.
- Widzisz stary. Tu jest faktyczny RAJ, niczym się nie przejmujesz, głodny nie chodzisz, alkohol masz, fajek pod dostatkiem, dziewuchy latają. Nie chorujesz, nie umrzesz na nic bo już nie żyjesz. Zajebiście jest. Raz do roku tylko się wszyscy spotykają, bo Główny przemawia i trochę to trwa, zanim we wszystkich językach nie pobłogosławi. A tak to robisz co chcesz. Chcesz pracować? Idziesz do roboty, chcesz leżeć i chlać cały dzień? Leżysz i chlejesz cały dzień. Panienki lecą na chłopów, zwłaszcza Zakonnice, wpierw celibat na ziemi to tu się sypią jak choinka po 3 królach. Trzeba na pedałów uważać, bo w sukience to czasami nie poznasz kto jest kto. Ja się naciąłem kilka razy, Podnoszę suknie a tu fujara, wystrzelałem po mordzie, skrzydła połamałem i wyjebałem z pokoju. Takie to censored przebierańcy. Jak chcesz się opić to co 100 pięter jest knajpa, wszystko za darmo, podchodzisz i bierzesz. Szwedzki stół. My mamy blisko, bo schodami możesz przeskoczyć piętro do góry, i na wprost schodów masz knajpę. Mordownia straszna, leja się często. Dwa lata temu Mickiewiczowi tam dojebano, tęgo. Chopin kuflem zarobił od górali, a pijanemu Wyspiańskiemu Aureole ukradziono. Na aureole trzeba uważać, stracisz to masz przejebane. Do raportu idziesz. W każda niedzielę są organizowane wycieczki do innych Niebios, ja polecam Indonezje i Włochy, najlepsze panienki, lecą na Słowian jak cholera. AIDS nie złapiesz, więc stukasz na całego. Nie polecam wyjazdów do Niebios Arabskich, tacy sami censored jak na Ziemi, tu też maja Hamas i Hezbollah, złapią Cię i skrzydła z aureolą zajebią, a wtedy raport. Dużo znanych umarlaków możesz w podróżach poznać, od 1945 prawdziwym gwiazdorstwem cieszył się Hitler, od nas z Nieba Polskiego pojechało 30 milionów go oglądać, pecha miał jak poszedł do knajpy bodajże 10 lat temu. Grupka pijanych kolesi go przecweliła. Afera była na pół Nieba. Listy gratulacyjne nawet z Nieba Izraelskiego przychodziły. Kolesie do raportu poszli, a za Hitlerem do dzisiaj wszyscy Adolfina wołają. Potem w 1977, przyszedł Presley, to fani korytarz Amerykański zablokowali. Kilkaset milionów po autograf poleciało, censored. Tu jest tak, że możesz spotkać kogoś komu życie uprzykrzyłeś na Ziemi, rewanżyk gotowy. Ja zostałem w 37 powieszony za zabójstwo żony. Znalazła sobie jakiegoś gacha tutaj, z którym mieszka i ten gach mi dojebał. Nowiuśkie skrzydła mi połamał. Nie podałem go do raportu, żal mi chłopa. Z taka censored mieszka, że RAJ to dla niego piekło musi być. Sąsiad obok z pokoju to seryjny morderca z XVIII wieku. Boi się do knajpy chodzić, bo na niego polują. Już 200 lat na niego się sadzą, nawet raz mu wjazd do pokoju zrobili. Wszyscy do raportu poszli. Znanych w Naszym Niebie jest też masa, Królowie mieszkają na niższych piętrach, ale nie warto tam łazić. Czasami możesz ich w knajpach na 200, i 300 piętrze spotkać. Dzikusy. Zwłaszcza Kazimierz, pije sam przy stoliku i nie odzywa się do nikogo. Rozrywek też mamy pełno, w TV lecą wszystkie kanały ziemskie, nawet te XXX. W wypożyczalni masz wszystkie filmy jakie na ziemi nakręcono. Sport też jest tutaj szalenie popularny. Co 4 lata są Mistrzostwa Nieba w piłce nożnej. Najlepsi byli Brazylijczycy, do 58. Potem w wypadku zginęła ekipa Manchesteru Utd. i Anglicy mieli Mistrza przez 20 lat. W 88 piorun zabił na boisku 8 Zairczyków i teraz Zair to potęga niebiańska. Polacy też grają dobrze. Wpierw nas lali jak cholera wszyscy, ale odkąd doszedł Deyna to ćwierćfinały mamy na każdej imprezie. Mecz z Anglią oglądały 3 mld ludzi na stadionie, a przed telewizorami całe niebo. Przegraliśmy w karnych, Reyman bramki nie strzelił. Żarcie nam dają o każdej porze. Otwierasz lodówkę i zawsze jest pełna. Kible czyściutkie, prysznice też. Przyzwyczaisz się. No, ja idę na karty do sektora D. Wrócę wieczorem, drzwi się nie zamyka.
Marian polazł, a ja zacząłem myśleć. Myślenie nie było moja najmocniejszą stroną, więc poszedłem się załatwić. Nawet nie wiecie, jak niewygodnie sra się ze skrzydłami ! Odpiąłem je w cholerę i postawiłem obok. Gdy spuszczałem wodę, zdarzyło się nieszczęście, schyliłem się żeby zobaczyć czy czysto zostawiłem, i aureola mi do klopa wpadła.
-k***a mać !
Poszedłem po jakiś przyrząd do wyłowienia, znalazłem wieszak od sukien i po chwili już suszyłem aureole w ręczniku Mariana. Co tu robić? Idę się rozglądnąć, po sektorze Krakowskim, skoczę do knajpy, może jakieś laseczki będą. Czas się przyzwyczajać. Może niedługo Joasia ze smutku za mną wykituje i dołączy? Fajnie by było.
Zapisałem sobie na kartce nr pokoju, żeby się nie zgubić i polazłem schodami do knajpy. Długo lazłem, co chwila spotykałem zawianych aniołów - znak, że dobrze idę.
Wreszcie mym oczom ukazała się knajpa - no, to jest knajpa!! Wielkości Maracany, stoliki 4 -osobowe, bar cały ze złota. Przyśpieszyłem kroku, wyminąłem grupkę najebanych w trupa aniołów śpiewających:
- NIECH ŻYJE NAM REZERWA !!
I już byłem przed ladą. Barmanem był Ogromny Anioł z wielkimi wąsami. Poprosiłem o setę i piwo, do żarcia wziąłem tatara i ogóreczki. Poszukałem wzrokiem miejsca, z którego mógłbym obserwować sale i siadłem przy stoliku oznaczonym nr 210. Koło mnie toczyła się zażarta kłótnia między kilkoma aniołami:
- Ty d**a jesteś nie Janosik !
- Ja nie jestem Janosik?!! Ty censored zajebany... Jak ja ludzi prałem w Ojcowie, to ty jeszcze w worze u starego hulałeś...
Tak to okazało się, że Janosik faktycznie żył. Po piwku lać mi się zachciało, więc poszedłem do klopa. Pod drzwiami spał jakiś siwy Anioł, bez aureoli, pewnie mu zajebali. Kopłem go w biodro i mówię:
- Dziadziuś, wstawaj bo Ci bachora podrzucą
Mruknął coś i obrócił się na drugi bok. Twarz jakaś znajoma. Ale nie kojarzyłem skąd go mogę znać. W kiblu wszystkie ściany zapisane, nad moim pisuarem widniał napis: PONIATOWSKI PEDAŁ, POLSKĘ SPRZEDAŁ. Niżej było: CRACOVIA MISTRZ POLSKI 1927 he, he... dopisałem: III LIGA - A.D. 2001.
Jak wróciłem do stolika to Janosik już spał na stole, a jego kompan wylatywał właśnie z knajpy. Wpierw on, potem skrzydła. Powiedziałem barmanowi, ze jakiś dziadziuś śpi pod kiblem, można by go przenieść, bo drzwi tarasuje. Barman machnął ręką:
- To Bierut, pije już tak od 20 lat jak go żona z Sobieskim zostawiła. Aureole zostawia w barze i chleje na umór. Wziąłem jeszcze raz to samo i oglądałem aniołów. Przeważnie młode chłopaki, skrzydła u niektórych żółte od dymu z fajek, cwaniacko aureole na bok założone, kufle w łapach i dyskutują o czymś. Zastanawiałem się, czy swoich tu w Niebie nie poszukać, ale zdecydowałem, że jeszcze nie czas. Może później.
W drodze do pokoju wyrwałem fajną anielice, Marzena. Zmarła w dwa lata temu na raka. Śliczna dziewucha, umówiliśmy się na wieczór w knajpie. Mi się spać chciało, tyle emocji.... Obudziło mnie szarpanie i krzyk bladego jak prześcieradło Mariana:
- Wstawaj, coś ty narobił!! Wstawaj... chłopie coś ty wykręcił?!
Nie wiedziałem o co mu chodzi. Okazało się, że szuka mnie od godziny cała straż Niebiańska. Mają mnie doprowadzić do Głównego.... Przeraziłem się. k***a, za co? Za kopnięcie Bieruta ? A może za wyrwanie jakiejś szychy niebiańskiej ? Nie wiedziałem czy spieprzać do innego Nieba, czy poddać się. Po chwili było za późno, bo kilku blondynów wpadło do pokoju i pod ręce mnie wyprowadzili. Całą drogę nic nie mówili, wszystkie Anioły się za nami oglądały i coś szeptały. Pewnie myśleli, że do Raportu idę.
Po kilku godzinach jazdy (jechaliśmy jakimś łazikiem) dotarliśmy pod drzwi z napisem: DYREKCJA - GŁÓWNY SEKRETARIAT. Wprowadzono mnie do środka. Za biurkiem siedział mały chłop, z bokserskim nosem i grzywką ulizaną na lewy bok. Nad łbem mu hulała purpurowa aureola. A skrzydła miał błękitne. Ładnie to kolorystycznie wyglądało. Wskazał mi fotel, uśmiechnął się i poczęstował ćmikiem. Potem tak patrzył na mnie i powiedział do mikrofonu:
- Pani Zosiu, wprowadzić strażnika Rafała W.
Wlazł młody, przestraszony anioł. Nerwowo ugniatał palce i przestępował z nogi na nogę.
- No co tam, strażniku Rafale.. Popiło się na służbie?! Co?!! - zagrzmiał Główny.
- Ale.. ja...
- Jakie, k***a mać, JA... Jakie ja ? Opiliście się i nie tego sprowadzili co potrzeba. Chłopak miał jeszcze długo żyć, a wy mu taki kawał wycinacie. Pokoje żeście pomylili. Ryszard miał żyć, a obok w pokoju już tydzień staruszek na gruźlicę umierał. I dalej umiera. Zdegraduję was!!! - grzmiał dalej Główny.
Ja sobie ćmika jarałem i zacząłem co nieco kapować. Rafał się opił i pomyliło mu się. Może mnie cofną na Ziemie...
- I co my z panem, panie Rysiu zrobimy ? - popatrzył na mnie po ojcowsku - Musimy pana cofnąć, chyba, że chce pan zostać...
Kurna, nie wiedziałem. Zostawać, czy iść na Ziemie. Tu jest chyba fajnie. Za kilkanaście lat może chłopaki z osiedla
dołączą, Polska gra w ćwierćfinałach, laski są świetne. ale znów na Ziemi, Lew, Joasia, chłopaki ze spirytusem, Polska w finałach, Legia mistrzem, Wisła z każdym prawie dostaje..., Mamusia mi gotuje...
- Wracam. I tak tu trafię z powrotem, więc nic nie tracę.
Główny odetchnął z ulgą. Musieliby dziadka uzdrawiać, żeby przeżył moje życie, a plan cudów już wykonali na ten rok. Pożegnałem się z Głównym, Rafałowi dałem w pysk, wziąłem paczkę szlugów i odprowadzono mnie do recepcji. Cherubin z lokami jak mnie zobaczył to mu szczena opadła. Anioły na mnie z zazdrością patrzyły, jak mnie wrzucają do tunelu, z którego wylatują co chwila kolejne dusze.
Błysło, hukło, jebło i znalazłem się znów w mym ciele. Spocony, ciężko oddychając leżałem na Joasi. Tak samo spoconej i ciężko oddychającej:
- Nie uwierzysz, Kochanie jaką miałam jazdę...
- Oooo, a jaką ja.....
Cholera wie co się stało. Jakaś żyłka w mózgu, czy serce alkoholowe nie wytrzymało. Podczas "uniesienia" z Joasią, coś we mnie pękło, i pognałem przed siebie, słynnym już tunelem, w stronę światełka. Światełko jak światełko, białe i silne. Malutkie było, a ja gnałem jak oszalały. Szybciej niż Polonezem Siwego.
Nie wiem ile czasu minęło, gdy światełko zaczęło się powiększać, a gdy było już rozpoznawalne okazało się, że to wielki neon z napisem ROZDZIELNIA nr 2 EUROPA. W owej rozdzielni zobaczyłem masę ludzi (ludzi?) stojących w kolejkach do jakiś recepcji, czy coś takiego. Ustawiono mnie w rządku krótszym za przemiłą grupką około 70 staruszków. Jak się okazało później, ofiar wypadku autobusowego w Pirenejach. Za biurkiem siedział gruby facet ze złotymi lokami, Cherubin, k***a jego mać. Gdy nadeszła moja kolej spytał:
- Nazwisko ?
- C., Ryszard C.
- Miejsce zamieszkania na Ziemi ?
- Kraków, Polska. Nowa Huta dokładniej.
- Co wy tak, jak Chopin, z Polski do Paryża umierać przyjeżdżacie ? A potem burdel w papierach...
Zimny pot mnie oblał. Więc jednak k***a umarłem. To nie sen. Zrobiłem sobie szybciuteńki rachunek sumienia w myśli. Ja pierdole, dożywocie w Piekle, jak tra la la. Zrobiłem najżałośniejszą minę, na jaka mnie było stać i cicho spytałem:
- Piekło ?
- d**a tam, nie piekło. Nie ma Piekła, jest tylko Niebo. Piekło jest na Ziemi, tu jest tzw. RAJ. A czy się komuś podoba, czy nie to już jego sprawa. Udacie się teraz, jako Dusza z Polski, do korytarza 12567843, tam was skierują do sektora Krakowskiego. No szczęść Boże!
Obróciłem się na pięcie i idę do owego korytarza. Zatrzymał mnie krzyk Cherubina z recepcji:
- Halo, obywatelu ! Wróćcie tu na sekundkę. Zapomniałem wam wydać Aureole i skrzydła. Macie, i tu pokwitujcie. A tu macie instrukcje jak skrzydła dopinać. Aureoli nie zgubcie, bo następna wam będzie za wiek wydawana. No, żegnam.
Długo się ze skrzydłami męczyłem. Krzywo leżały. Aureola w miarę się prosto kołysała nad banią. Rozglądałem się dookoła. Od zajebania dusz. Koło mnie grupka Niemieckich dusz też sobie nie mogła poradzić ze Skrzydłami. Klęli jak fiks. Polazłem w swoja stronę do korytarza Polskiego, po drodze mijałem korytarze Włoskie, Francuskie, Niemieckie. Zacząłem żałować, że do Francuzów mnie nie przydzielono, dużo fajnych laseczek.
Zobaczyłem w końcu i mój korytarz. Chyba fajnie tu jest, siedzą goście na poboczu, ćmiki jarają. Zaraz też podszedłem do jednego, poczęstował. Okazało się, że to góral z Żywca, zamarzł po pijaku w lesie. Przyszedł tu przed godzinką. A ćmiki rozdaje Św. Piotr Polski, przed bramą. Wpuszczą nas do środka za kilka godzin, bo jakaś inspekcja w środku czy coś. Zebrała nas się już spora grupka, staliśmy, siedzieli, i gwarzyliśmy jak tu który
trafił. Ze mnie lali najbardziej, jak powiedziałem, że zaciupciałem się na śmierć. Ładny obciach.
Było dwóch zagryzionych przez psy, jeden zatłuczony przez żonę, czterech z wypadku pod Jasłem, piątka topielców z Sopotu. Niezła ekipka, wszyscy na bani tu przyszli. Okazało się, że można prosić tu w ADMINISTRACJI o zmianę wieku. Np. jak ktoś wykitował mając 90 lat, to tu może mieć 20, 30 lat. Od nowa laseczki rwać, których tu więcej niż na ziemi. Góralowi ćmiki się skończyły, więc teraz ja poszedłem do Piotra po szlugi. Stał tam pod bramą. Mały chudy, taki wypłosz. Klepłem go w łopatkę i mówię.
- Dziadziuś, kopsnij paczuszkę, bo nam się jarać chce.
Ten wyciągnął ramkę HEAVENFIELDÓW i dorzucił zapałki. Uśmiechnął się, pokazując żółte od tytoniu zęby. Wróciłem do moich nowych znajomych i zapaliliśmy po całym.
- k***a, piwka bym się napił - powiedział Góral, okazało się, że piwko nam dadzą, ale dopiero w środku. Bo tu nie wolno.
Przyszły jakieś dziewczyny i zaczęły nam skrzydła poprawiać. U mnie było w sumie ok, a u Górala ledwie się trzymały. Aureola mi błyszczała jak psie jaja, tylko nie mogłem się przyzwyczaić do tej sukienki, w której miałem łazić. Kieszenie są to łapy jest gdzie wsadzić, ale taka długa, pląta się między nogami.
Otworzyli w końcu bramę. Zaczęliśmy się przepychać z Góralem jak najbliżej wejścia, żeby nas nie rozdzielili. Widać swój chłop, bo przypadliśmy sobie do gustu. W ADMISNISTRACJI skierowano mnie do bloku KRAKÓW, piętro 3499, pokój 21897 w skrzydle C. Miałem być sublokatorem niejakiego Mariana E. zmarłego w 1937 roku. Lat 89, zmienione na 35. censored, Gienek (ten Góral) poszedł do Blockhausu ŻYWIEC, to kilka godzin na piechotkę od mojego. Obiecałem mu, że się odwiedzimy za jakiś czas. Potem poszedłem do MAGAZYNU. Tam mi mieli wydać pościel, zapasowe suknie i Skrzydła Galowe, na Święta i specjalne okazje. k***a, jak w wojsku... magazynierem był Żyd rozstrzelany przez Hitlerowców w Płaszowie w 1942. Ledwie mi wydał pościel
już zaczął kombinować, że załatwić u niego mogę wszystko. Aureole jak zgubię, lub przepije, skrzydła, wygodniejsze suknie. Nawet tu kombinują.
Z tobołem pojechałem windą na moje piętro, dużo wiary tu łazi. Niektórzy maja skrzydła poodpinane, inni Aureole w kieszeniach. Luzik. Dość długo szukałem mojego skrzydła C i pokoju. Dobrze, że były tzw. szybkie chodniki, bo łaziłbym chyba całą wieczność. Marian E. okazał się szczupłym facetem z wąsami i łysą pałą. Uściskał mnie jak starego znajomego i wyciągnął z lodówki dwa piwka. Wpierw rozłożyłem swoje klamoty. Pościel na kojo, skrzydła i suknie do szafy. Skrzydła odpiąłem, bo przeszkadzały i chwyciłem zimniutkie piwko. Jeszcze zajaralismy po szlugu, i Marian zaczął mnie wtajemniczać w życie Niebiańskie.
- Widzisz stary. Tu jest faktyczny RAJ, niczym się nie przejmujesz, głodny nie chodzisz, alkohol masz, fajek pod dostatkiem, dziewuchy latają. Nie chorujesz, nie umrzesz na nic bo już nie żyjesz. Zajebiście jest. Raz do roku tylko się wszyscy spotykają, bo Główny przemawia i trochę to trwa, zanim we wszystkich językach nie pobłogosławi. A tak to robisz co chcesz. Chcesz pracować? Idziesz do roboty, chcesz leżeć i chlać cały dzień? Leżysz i chlejesz cały dzień. Panienki lecą na chłopów, zwłaszcza Zakonnice, wpierw celibat na ziemi to tu się sypią jak choinka po 3 królach. Trzeba na pedałów uważać, bo w sukience to czasami nie poznasz kto jest kto. Ja się naciąłem kilka razy, Podnoszę suknie a tu fujara, wystrzelałem po mordzie, skrzydła połamałem i wyjebałem z pokoju. Takie to censored przebierańcy. Jak chcesz się opić to co 100 pięter jest knajpa, wszystko za darmo, podchodzisz i bierzesz. Szwedzki stół. My mamy blisko, bo schodami możesz przeskoczyć piętro do góry, i na wprost schodów masz knajpę. Mordownia straszna, leja się często. Dwa lata temu Mickiewiczowi tam dojebano, tęgo. Chopin kuflem zarobił od górali, a pijanemu Wyspiańskiemu Aureole ukradziono. Na aureole trzeba uważać, stracisz to masz przejebane. Do raportu idziesz. W każda niedzielę są organizowane wycieczki do innych Niebios, ja polecam Indonezje i Włochy, najlepsze panienki, lecą na Słowian jak cholera. AIDS nie złapiesz, więc stukasz na całego. Nie polecam wyjazdów do Niebios Arabskich, tacy sami censored jak na Ziemi, tu też maja Hamas i Hezbollah, złapią Cię i skrzydła z aureolą zajebią, a wtedy raport. Dużo znanych umarlaków możesz w podróżach poznać, od 1945 prawdziwym gwiazdorstwem cieszył się Hitler, od nas z Nieba Polskiego pojechało 30 milionów go oglądać, pecha miał jak poszedł do knajpy bodajże 10 lat temu. Grupka pijanych kolesi go przecweliła. Afera była na pół Nieba. Listy gratulacyjne nawet z Nieba Izraelskiego przychodziły. Kolesie do raportu poszli, a za Hitlerem do dzisiaj wszyscy Adolfina wołają. Potem w 1977, przyszedł Presley, to fani korytarz Amerykański zablokowali. Kilkaset milionów po autograf poleciało, censored. Tu jest tak, że możesz spotkać kogoś komu życie uprzykrzyłeś na Ziemi, rewanżyk gotowy. Ja zostałem w 37 powieszony za zabójstwo żony. Znalazła sobie jakiegoś gacha tutaj, z którym mieszka i ten gach mi dojebał. Nowiuśkie skrzydła mi połamał. Nie podałem go do raportu, żal mi chłopa. Z taka censored mieszka, że RAJ to dla niego piekło musi być. Sąsiad obok z pokoju to seryjny morderca z XVIII wieku. Boi się do knajpy chodzić, bo na niego polują. Już 200 lat na niego się sadzą, nawet raz mu wjazd do pokoju zrobili. Wszyscy do raportu poszli. Znanych w Naszym Niebie jest też masa, Królowie mieszkają na niższych piętrach, ale nie warto tam łazić. Czasami możesz ich w knajpach na 200, i 300 piętrze spotkać. Dzikusy. Zwłaszcza Kazimierz, pije sam przy stoliku i nie odzywa się do nikogo. Rozrywek też mamy pełno, w TV lecą wszystkie kanały ziemskie, nawet te XXX. W wypożyczalni masz wszystkie filmy jakie na ziemi nakręcono. Sport też jest tutaj szalenie popularny. Co 4 lata są Mistrzostwa Nieba w piłce nożnej. Najlepsi byli Brazylijczycy, do 58. Potem w wypadku zginęła ekipa Manchesteru Utd. i Anglicy mieli Mistrza przez 20 lat. W 88 piorun zabił na boisku 8 Zairczyków i teraz Zair to potęga niebiańska. Polacy też grają dobrze. Wpierw nas lali jak cholera wszyscy, ale odkąd doszedł Deyna to ćwierćfinały mamy na każdej imprezie. Mecz z Anglią oglądały 3 mld ludzi na stadionie, a przed telewizorami całe niebo. Przegraliśmy w karnych, Reyman bramki nie strzelił. Żarcie nam dają o każdej porze. Otwierasz lodówkę i zawsze jest pełna. Kible czyściutkie, prysznice też. Przyzwyczaisz się. No, ja idę na karty do sektora D. Wrócę wieczorem, drzwi się nie zamyka.
Marian polazł, a ja zacząłem myśleć. Myślenie nie było moja najmocniejszą stroną, więc poszedłem się załatwić. Nawet nie wiecie, jak niewygodnie sra się ze skrzydłami ! Odpiąłem je w cholerę i postawiłem obok. Gdy spuszczałem wodę, zdarzyło się nieszczęście, schyliłem się żeby zobaczyć czy czysto zostawiłem, i aureola mi do klopa wpadła.
-k***a mać !
Poszedłem po jakiś przyrząd do wyłowienia, znalazłem wieszak od sukien i po chwili już suszyłem aureole w ręczniku Mariana. Co tu robić? Idę się rozglądnąć, po sektorze Krakowskim, skoczę do knajpy, może jakieś laseczki będą. Czas się przyzwyczajać. Może niedługo Joasia ze smutku za mną wykituje i dołączy? Fajnie by było.
Zapisałem sobie na kartce nr pokoju, żeby się nie zgubić i polazłem schodami do knajpy. Długo lazłem, co chwila spotykałem zawianych aniołów - znak, że dobrze idę.
Wreszcie mym oczom ukazała się knajpa - no, to jest knajpa!! Wielkości Maracany, stoliki 4 -osobowe, bar cały ze złota. Przyśpieszyłem kroku, wyminąłem grupkę najebanych w trupa aniołów śpiewających:
- NIECH ŻYJE NAM REZERWA !!
I już byłem przed ladą. Barmanem był Ogromny Anioł z wielkimi wąsami. Poprosiłem o setę i piwo, do żarcia wziąłem tatara i ogóreczki. Poszukałem wzrokiem miejsca, z którego mógłbym obserwować sale i siadłem przy stoliku oznaczonym nr 210. Koło mnie toczyła się zażarta kłótnia między kilkoma aniołami:
- Ty d**a jesteś nie Janosik !
- Ja nie jestem Janosik?!! Ty censored zajebany... Jak ja ludzi prałem w Ojcowie, to ty jeszcze w worze u starego hulałeś...
Tak to okazało się, że Janosik faktycznie żył. Po piwku lać mi się zachciało, więc poszedłem do klopa. Pod drzwiami spał jakiś siwy Anioł, bez aureoli, pewnie mu zajebali. Kopłem go w biodro i mówię:
- Dziadziuś, wstawaj bo Ci bachora podrzucą
Mruknął coś i obrócił się na drugi bok. Twarz jakaś znajoma. Ale nie kojarzyłem skąd go mogę znać. W kiblu wszystkie ściany zapisane, nad moim pisuarem widniał napis: PONIATOWSKI PEDAŁ, POLSKĘ SPRZEDAŁ. Niżej było: CRACOVIA MISTRZ POLSKI 1927 he, he... dopisałem: III LIGA - A.D. 2001.
Jak wróciłem do stolika to Janosik już spał na stole, a jego kompan wylatywał właśnie z knajpy. Wpierw on, potem skrzydła. Powiedziałem barmanowi, ze jakiś dziadziuś śpi pod kiblem, można by go przenieść, bo drzwi tarasuje. Barman machnął ręką:
- To Bierut, pije już tak od 20 lat jak go żona z Sobieskim zostawiła. Aureole zostawia w barze i chleje na umór. Wziąłem jeszcze raz to samo i oglądałem aniołów. Przeważnie młode chłopaki, skrzydła u niektórych żółte od dymu z fajek, cwaniacko aureole na bok założone, kufle w łapach i dyskutują o czymś. Zastanawiałem się, czy swoich tu w Niebie nie poszukać, ale zdecydowałem, że jeszcze nie czas. Może później.
W drodze do pokoju wyrwałem fajną anielice, Marzena. Zmarła w dwa lata temu na raka. Śliczna dziewucha, umówiliśmy się na wieczór w knajpie. Mi się spać chciało, tyle emocji.... Obudziło mnie szarpanie i krzyk bladego jak prześcieradło Mariana:
- Wstawaj, coś ty narobił!! Wstawaj... chłopie coś ty wykręcił?!
Nie wiedziałem o co mu chodzi. Okazało się, że szuka mnie od godziny cała straż Niebiańska. Mają mnie doprowadzić do Głównego.... Przeraziłem się. k***a, za co? Za kopnięcie Bieruta ? A może za wyrwanie jakiejś szychy niebiańskiej ? Nie wiedziałem czy spieprzać do innego Nieba, czy poddać się. Po chwili było za późno, bo kilku blondynów wpadło do pokoju i pod ręce mnie wyprowadzili. Całą drogę nic nie mówili, wszystkie Anioły się za nami oglądały i coś szeptały. Pewnie myśleli, że do Raportu idę.
Po kilku godzinach jazdy (jechaliśmy jakimś łazikiem) dotarliśmy pod drzwi z napisem: DYREKCJA - GŁÓWNY SEKRETARIAT. Wprowadzono mnie do środka. Za biurkiem siedział mały chłop, z bokserskim nosem i grzywką ulizaną na lewy bok. Nad łbem mu hulała purpurowa aureola. A skrzydła miał błękitne. Ładnie to kolorystycznie wyglądało. Wskazał mi fotel, uśmiechnął się i poczęstował ćmikiem. Potem tak patrzył na mnie i powiedział do mikrofonu:
- Pani Zosiu, wprowadzić strażnika Rafała W.
Wlazł młody, przestraszony anioł. Nerwowo ugniatał palce i przestępował z nogi na nogę.
- No co tam, strażniku Rafale.. Popiło się na służbie?! Co?!! - zagrzmiał Główny.
- Ale.. ja...
- Jakie, k***a mać, JA... Jakie ja ? Opiliście się i nie tego sprowadzili co potrzeba. Chłopak miał jeszcze długo żyć, a wy mu taki kawał wycinacie. Pokoje żeście pomylili. Ryszard miał żyć, a obok w pokoju już tydzień staruszek na gruźlicę umierał. I dalej umiera. Zdegraduję was!!! - grzmiał dalej Główny.
Ja sobie ćmika jarałem i zacząłem co nieco kapować. Rafał się opił i pomyliło mu się. Może mnie cofną na Ziemie...
- I co my z panem, panie Rysiu zrobimy ? - popatrzył na mnie po ojcowsku - Musimy pana cofnąć, chyba, że chce pan zostać...
Kurna, nie wiedziałem. Zostawać, czy iść na Ziemie. Tu jest chyba fajnie. Za kilkanaście lat może chłopaki z osiedla
dołączą, Polska gra w ćwierćfinałach, laski są świetne. ale znów na Ziemi, Lew, Joasia, chłopaki ze spirytusem, Polska w finałach, Legia mistrzem, Wisła z każdym prawie dostaje..., Mamusia mi gotuje...
- Wracam. I tak tu trafię z powrotem, więc nic nie tracę.
Główny odetchnął z ulgą. Musieliby dziadka uzdrawiać, żeby przeżył moje życie, a plan cudów już wykonali na ten rok. Pożegnałem się z Głównym, Rafałowi dałem w pysk, wziąłem paczkę szlugów i odprowadzono mnie do recepcji. Cherubin z lokami jak mnie zobaczył to mu szczena opadła. Anioły na mnie z zazdrością patrzyły, jak mnie wrzucają do tunelu, z którego wylatują co chwila kolejne dusze.
Błysło, hukło, jebło i znalazłem się znów w mym ciele. Spocony, ciężko oddychając leżałem na Joasi. Tak samo spoconej i ciężko oddychającej:
- Nie uwierzysz, Kochanie jaką miałam jazdę...
- Oooo, a jaką ja.....
Wy jeździcie, My latamy.
No wiec w koncu moge dodac :
http://rapidshare.de/files/15388876/typ ... d.avi.html
Wojciech Olejniczak byl gosciem Kuby Wojewodzkiego. Polecam
http://rapidshare.de/files/15388876/typ ... d.avi.html
Wojciech Olejniczak byl gosciem Kuby Wojewodzkiego. Polecam

rady radia maryja:
http://s63.yousendit.com/d.aspx?id=0G4R ... EDN75SJL13
http://s63.yousendit.com/d.aspx?id=0G4R ... EDN75SJL13
Non! Rien de rien... Non ! Je ne regrette rien !
Jak doniosły nam nasze wtyczki z zarządu TV-Trwam z
Torunia, z dniem 01.01.2006 uruchomiony zostanie nowy pakiet rozrywkowy w
skład którego wchodzić będą następujące programy:
TELETURNIEJE
"Różaniec z gwiazdami"
"Jaka to modlitwa?"
"Jeden z dwunastu"
"Szansa na odpust"
"Od Torunia do Opola"
"Intifada" lub "Diecezjada" lub "Parafiada" (jeszcze nie wybrano
ostatecznego tytułu)
"Wielka Msza"
"Ananasy z mojej parafii"
"Miliard w Ambonie"
"Diecezja należy do ciebie!"
"Berety do mety"
"Jedno z dziesięciu przykazań"
"Najsłabsze ogniwo" - krótki poradnik z cyklu sam napraw swój różaniec
"Big Brother bitwa" - bonifratrzy vs. franciszkanie
"Śpiewające organy"
"O dwóch takich, co ukradli księżyc" - biograficzny
"Idź na całość" - czyli poradnik jak wypełnić przekaz pocztowy
TALK SHOW I REALITY SHOW
"Jestem jaki jestem" - reality show w domu o. Rydzyka
"Prałat Ja****ski Show"
"Co za adwent!"
"Z wizytą u Was" - program kolędowy.
"Parafia należy od Ciebie"
"Zakrystia - dokument jak powstaje msza"
"Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie" - program Wielkiej Inkwizycji
"Miliard na tacy"
SERIALE
"Pensjonat pod Toruniem"
"Parafia na peryferiach" - serial
Nowa seria wzorowana na "Pierwszej miłości" - "Pierwsza Komunia"
"M jak modlitwa"
"Świat wg redemptorystów" - reż. Okił Khamidov
"Tata, a Ojciec Marcin powiedział... " serial edukacyjny dla rodziców
"Strażnik dekalogu" z Chuckiem Norrisem
"Sutannah" - serial obyczajowy
"Plebania" - a nie, przecież już jest...
PROGRAMY NOCNE
"Telesklep o. Łukasza"
"Liga Mistrzów - historia zakonu"
"Moherowe igraszki" - audiotele z nagrodami
"TRWAM - wkręca"
"Purpurowy kapturek" - bajka dla (starszych) dzieci
"Tygodnik Moherowego Spokoju"
"Czarny pijar" - nowy magazyn detektywistyczny
"Moherowa landrynka"
PROGRAMY HOBBYSTYCZNE
"Podróże kulinarne siostry Alfredy - pieczeń licheńska"
"Mo' Hair" - program o najnowszych, światowych trendach w nakryciach głowy i fryzurach
"Darz Bóg" - program łowiecki - odcinek o polowaniu na jelenie.
"1001 rzeczy które można zrobić z moheru" - drzwi balkonowe
"Samo szycie" - kurs robienia moherowego beretu
"Siostro, po prostu gotuj" - program kulinarny siostry Eutanazji..
"Katechetyczne podróże Ojca Rydzyka"
"Wacha do Maybacha" - magazyn moto
PONIEDZIAŁKOWE MEGAHITY
"Lord of the rings - The Bishop"
"Moherowa podszewka"
"Allo, allo, kto się do nas dodzwonił?"
Koncert zespołu "The Redemptorists" - gościnnie Zbigniew Wasserman na
bongosach
PROGRAMOWY INFORMACYJNE
"Inforeformacje"
"Telekuria"
"Pana rama"
"Purpurowe Forum" - program publicystyczny
"Ogłoszenia paranormalne"
"Tour de Częstochowa" - Studio Sport - relacja z wyścigu pielgrzymek
"Zaćmienie słońca nad Toruniem" - program popularno naukowy.
PROGRAMY DOKUMENTALNE
"Zbuntowany anioł" - historia Macierewicza
"Ministrant" - pierwszy krok kariery parlamentalnej
"Nowoczesna Genetyka - czy można braci bliźniaków połączyć w jeden
organizm?"
"Ziarno" - reportaż z Mennicy Państwowej
"Idź precz Darwin" - program o kreacjonizmie
"Z kamerą wśród kaczek" - film dokumentalny o historii najnowszej
A my już dzisiaj wieczorem zapraszamy cię na przedpremierowy pokaz
znanego
klasyka czyli kultową sztukę w wykonaniu młodych studentów seminarium pod
tytułem:
"Matrix V - rekolekcje"
Torunia, z dniem 01.01.2006 uruchomiony zostanie nowy pakiet rozrywkowy w
skład którego wchodzić będą następujące programy:
TELETURNIEJE
"Różaniec z gwiazdami"
"Jaka to modlitwa?"
"Jeden z dwunastu"
"Szansa na odpust"
"Od Torunia do Opola"
"Intifada" lub "Diecezjada" lub "Parafiada" (jeszcze nie wybrano
ostatecznego tytułu)
"Wielka Msza"
"Ananasy z mojej parafii"
"Miliard w Ambonie"
"Diecezja należy do ciebie!"
"Berety do mety"
"Jedno z dziesięciu przykazań"
"Najsłabsze ogniwo" - krótki poradnik z cyklu sam napraw swój różaniec
"Big Brother bitwa" - bonifratrzy vs. franciszkanie
"Śpiewające organy"
"O dwóch takich, co ukradli księżyc" - biograficzny
"Idź na całość" - czyli poradnik jak wypełnić przekaz pocztowy
TALK SHOW I REALITY SHOW
"Jestem jaki jestem" - reality show w domu o. Rydzyka
"Prałat Ja****ski Show"
"Co za adwent!"
"Z wizytą u Was" - program kolędowy.
"Parafia należy od Ciebie"
"Zakrystia - dokument jak powstaje msza"
"Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie" - program Wielkiej Inkwizycji
"Miliard na tacy"
SERIALE
"Pensjonat pod Toruniem"
"Parafia na peryferiach" - serial
Nowa seria wzorowana na "Pierwszej miłości" - "Pierwsza Komunia"
"M jak modlitwa"
"Świat wg redemptorystów" - reż. Okił Khamidov
"Tata, a Ojciec Marcin powiedział... " serial edukacyjny dla rodziców
"Strażnik dekalogu" z Chuckiem Norrisem
"Sutannah" - serial obyczajowy
"Plebania" - a nie, przecież już jest...
PROGRAMY NOCNE
"Telesklep o. Łukasza"
"Liga Mistrzów - historia zakonu"
"Moherowe igraszki" - audiotele z nagrodami
"TRWAM - wkręca"
"Purpurowy kapturek" - bajka dla (starszych) dzieci
"Tygodnik Moherowego Spokoju"
"Czarny pijar" - nowy magazyn detektywistyczny
"Moherowa landrynka"
PROGRAMY HOBBYSTYCZNE
"Podróże kulinarne siostry Alfredy - pieczeń licheńska"
"Mo' Hair" - program o najnowszych, światowych trendach w nakryciach głowy i fryzurach
"Darz Bóg" - program łowiecki - odcinek o polowaniu na jelenie.
"1001 rzeczy które można zrobić z moheru" - drzwi balkonowe
"Samo szycie" - kurs robienia moherowego beretu
"Siostro, po prostu gotuj" - program kulinarny siostry Eutanazji..
"Katechetyczne podróże Ojca Rydzyka"
"Wacha do Maybacha" - magazyn moto
PONIEDZIAŁKOWE MEGAHITY
"Lord of the rings - The Bishop"
"Moherowa podszewka"
"Allo, allo, kto się do nas dodzwonił?"
Koncert zespołu "The Redemptorists" - gościnnie Zbigniew Wasserman na
bongosach
PROGRAMOWY INFORMACYJNE
"Inforeformacje"
"Telekuria"
"Pana rama"
"Purpurowe Forum" - program publicystyczny
"Ogłoszenia paranormalne"
"Tour de Częstochowa" - Studio Sport - relacja z wyścigu pielgrzymek
"Zaćmienie słońca nad Toruniem" - program popularno naukowy.
PROGRAMY DOKUMENTALNE
"Zbuntowany anioł" - historia Macierewicza
"Ministrant" - pierwszy krok kariery parlamentalnej
"Nowoczesna Genetyka - czy można braci bliźniaków połączyć w jeden
organizm?"
"Ziarno" - reportaż z Mennicy Państwowej
"Idź precz Darwin" - program o kreacjonizmie
"Z kamerą wśród kaczek" - film dokumentalny o historii najnowszej
A my już dzisiaj wieczorem zapraszamy cię na przedpremierowy pokaz
znanego
klasyka czyli kultową sztukę w wykonaniu młodych studentów seminarium pod
tytułem:
"Matrix V - rekolekcje"
Gdzie jestescie przyjaciele moi? Odplyneli w sinej mgle... Kogo to obchodzi kiedy boli?
Tylko Ciebie... kiedy idzie zle
Tylko Ciebie... kiedy idzie zle
-
AlfaRomeo1939
- Pasjonat

- Posty: 192
- Rejestracja: 09 lis 2005, 21:33
- Skąd: Kase Brać ??
- Płeć:
Opowieść koleszki łapią ich psy na ziemie każdy po pale dostaje i tak gdzie mieszkacie ! a koleszka no w tym bloku i pokazuje palcem klatke która jest tuż obok psy się tak przyglądają i mówia a dokładniej
a mój kolega censored po schodach i pierwsze drzwi na lewo 
a mój kolega censored po schodach i pierwsze drzwi na lewo 
Co by się nie działo głowa do góry !
Mały słowniczek - może to już było, ale.....
CD-ROM cygan sprzedający płyty kompaktowe
MAGNAT człowiek posiadający kość
PAPIER pożegnanie Piotra po francusku
HALIBUTY obuwie Haliny
MIKRUSEK niewielki Rosjanin
MINIATURKA mała Turczynka
KOSZMAR pojemnik ze zjawami
PERSONA NON GRATA człowiek bez mebli
SEKRETARKA tajemnica Arkadiusza
PARYŻ pożegnanie z orientalnym jedzeniem
PORTMONETKA przystań pieniędzy
CZYTANIE pytanie, czy coś jest niedrogie
MASZYNKA klient po udanych zakupach w sklepie mięsnym
MARATON dźwięk z koszmaru
OMOTANIE reklama taniejącego proszku OMO
STARY SĄCZ zachęta dla starszego człowieka, aby pił przez słomkę
CELIBAT bat Celiny
KOTLINA sznurek pochodzenia zwierzęcego
KASANOWA wypłata
MAPET człowiek z niedopałkiem
GAZDA dostawca propanu - butanu
PAMPERS kot Pameli Anderson
METAFIZYKA nielegalny punkt sprzedaży alkoholu dla pracowników naukowych
PARAPET dwa wypalone papierosy
PARLAMENT płacz we dwoje
NATOMIAST porozumienie stolic państw Paktu Atlantyckiego
GRAHAMKA aktorka grająca perfidne role
KOTARA skrzyżowanie kota z papugą
KAJZERKA (gwarowe) gdzie on patrzy?
TYKWA oddanie głosu Prezydentowi RP
SYNOPTYK syn optyka
CIĘŻARÓWKA bardzo ciężka żarówka
SZAFA ciche mydło
EKSTRADYCJA dawne zwyczaje
PANDA prośba o jałmużnę
HONOLULU cisza nocna
FABRYKA porozrzucane pojemniki dezodorantów
PIKNIK inspektorzy Najwyższej Izby Kontroli grający w karty
FAMA człowiek używający mydła lub dezodorantu
PARKOMAT ochrona parkingu grająca w szachy
CD-ROM cygan sprzedający płyty kompaktowe
MAGNAT człowiek posiadający kość
PAPIER pożegnanie Piotra po francusku
HALIBUTY obuwie Haliny
MIKRUSEK niewielki Rosjanin
MINIATURKA mała Turczynka
KOSZMAR pojemnik ze zjawami
PERSONA NON GRATA człowiek bez mebli
SEKRETARKA tajemnica Arkadiusza
PARYŻ pożegnanie z orientalnym jedzeniem
PORTMONETKA przystań pieniędzy
CZYTANIE pytanie, czy coś jest niedrogie
MASZYNKA klient po udanych zakupach w sklepie mięsnym
MARATON dźwięk z koszmaru
OMOTANIE reklama taniejącego proszku OMO
STARY SĄCZ zachęta dla starszego człowieka, aby pił przez słomkę
CELIBAT bat Celiny
KOTLINA sznurek pochodzenia zwierzęcego
KASANOWA wypłata
MAPET człowiek z niedopałkiem
GAZDA dostawca propanu - butanu
PAMPERS kot Pameli Anderson
METAFIZYKA nielegalny punkt sprzedaży alkoholu dla pracowników naukowych
PARAPET dwa wypalone papierosy
PARLAMENT płacz we dwoje
NATOMIAST porozumienie stolic państw Paktu Atlantyckiego
GRAHAMKA aktorka grająca perfidne role
KOTARA skrzyżowanie kota z papugą
KAJZERKA (gwarowe) gdzie on patrzy?
TYKWA oddanie głosu Prezydentowi RP
SYNOPTYK syn optyka
CIĘŻARÓWKA bardzo ciężka żarówka
SZAFA ciche mydło
EKSTRADYCJA dawne zwyczaje
PANDA prośba o jałmużnę
HONOLULU cisza nocna
FABRYKA porozrzucane pojemniki dezodorantów
PIKNIK inspektorzy Najwyższej Izby Kontroli grający w karty
FAMA człowiek używający mydła lub dezodorantu
PARKOMAT ochrona parkingu grająca w szachy
"Jeśli traktujesz życie ze śmiertelną powagą, nie licz na wzajemność" [A. Mleczko]
- Eisenritter
- Uzależniony

- Posty: 443
- Rejestracja: 04 sty 2006, 11:21
- Skąd: Berlin
- Płeć:
http://macrochan.be/vjejkcep/browse.py? ... =1&count=1
Ostrzegam, niebezpiecznie śmieszne. Dla fanów wszelkiego rodzaju imageboardów. Polecam sekcję "One does not simply into Mordor". Czasem hermetyczny humor, trzeba znać subkulturę na 4chan albo Somethingawful, ale zabawne i tak.
Mam nadzieję, że mnie nikt nie zabije, ale oto próbka:

Ostrzegam, niebezpiecznie śmieszne. Dla fanów wszelkiego rodzaju imageboardów. Polecam sekcję "One does not simply into Mordor". Czasem hermetyczny humor, trzeba znać subkulturę na 4chan albo Somethingawful, ale zabawne i tak.
Mam nadzieję, że mnie nikt nie zabije, ale oto próbka:

Siła charakteru i hart ducha są czynnikami decydującymi. Na sile charakteru opiera się żołnierska pewność siebie.
wygrzebane znów z bash.org
<Poncki> Dolary mają znaki wodne, czy tylko pasek?
<jceel> Poncki, olej, drukuj jak leci.
<markoll> dostalem wczoraj 5 z reli
<markoll> ale na dodatek uwage i 1
<markoll> bo zapytala mnie ile trwa post
<Aramroth> no i?
<markoll> powiedzialem, ze 40 dni
<markoll> a ona: a od czego pan jezus sie oddalil bedac na pustyni?
<markoll> powiedzialem,ze komputera
<ande> lol.. starsza mnie nakryla jak stalem pod prysznicem i sobie walilem..
<kind> i co powiedziala?
<ande> zapytala sie co robie, a ja powiedzialem, ze to jest moje cialo i bede je czyscil tak szybko jak mi sie podoba ;o
<natas> a czy Ty dzis dales juz kwiatka swojej...
<natas> ...prawej rece ?
<only_irssi> mhm, ciekawe czy laska sie obrazi za esa 'czesc censored, co porabiasz'
<only_irssi> numery mi sie pomylaly
<lisaaa> a od kiedy to Ty sie do mnie przytulasz?
<dzikus1984> od 2 piw
xxxxxxxx> dlaczego piszesz cukier przez u zamknięte??
<yyyyyyyy> zeby sie nie wysypał...
<[PiaST]MiSia> ma ktos Film Jan Paweł 2?
<[6]Kred> to jest sequel?
<piotrek> czemu Jolka ze mną nie gada od ostatniej imprezy??
<kaśka> trzeba było z jej ojcem nie pić w kuchni i nie rozmawiać o procesorach, zwracając sie do niego teściu...
<Gruby_Jakub> wiesz ze jeden paczek ma 200 kcal ?
<Zander> i trzeba 40 minut seksu na spalenie go
<Zander> myslisz, ze czemu dzis zjadlem 8
<Gruby_Jakub> bedziesz walil sobie pol nocy ? :d
<moonshit> napisz cos smiesznego a jednoczesnie budującego i krótkiego
<mogster> bob budowniczy
<slashbeast> polec mio cos na przeziebienie
<slashbeast> bo ja juz pierdolca dostaje
<HuTu> okład z młodych piersi
<slashbeast> a cos co kupie w aptece ?
<HuTu> zostaw apteke, postaw na medycyne domowa
<kicius> kurde, ale mam mokra myszke, jak mam ja osuszyc?
<mikado> podpaska czy tampon?
<kicius> Aniu, myszke komputerowa...
<prn> na discovery mówili wczoraj że jak się uprawia sex to się dłużej żyje
<prn> i jest się bardziej odpornym na choroby
<prn> i tak sobie o tym myslałem
<prn> i doszedłem do wniosku, że aktorki porno to będą żyć wiecznie
<Psycho> my mamy Kelerisy z biedronki za 3,80
<Psycho> smakuje jak tymbark wiśniowy
<Psycho> problem w tym,że to wino jest o smaku winogronowym
<maro> co robisz w walentynki?
<niemczuk> biceps i klate
<Rany> Myj zęby pastą Colgate, a będziesz je miał jak bóbr.
<Johnny___> Takie mocne?
<Rany> Nie... dwa.
<bartosz> co za nuda, nie ma z kim wyjść na miasto
<manowce> a moje życie towarzyskie kwitnie
<manowce> dziś dostałam smsa o treści "cześć, czy masz ochotę na znajomość przez sms, mam na imię ewa, mieszkam na wsi"
<emkael> zakochałem się
<marek> ja też
<emkael> ale ja w dziewczynie, a nie nowym linuksie
<zorki> jak jest lód po angielsku
<3WE> blowjob...
<ja> oglądałam dzisiaj straznika texasu... w pewnym momencie zaczełam sie brechac... ale chuck tak dziwnie sie na mnie spojrzał
nie wiem co mam o tym myslec....
<magda> a ty to moze z the ringem pomylilas, co?
<Lucek> piliscie fante o smaku bamboocha?
<Moloh> ty głupi jesteś, to jest promocja, nie smak...
<Lucek> to czemu zamiast 'pomaranczowa' jest 'bamboocha'?
<Moloh> Boshe, to promocja. To tak, jakbys pil Coca Cole o smaku 'Coraz blizej swieta' ;/
<finxo> ROTFL XD
<Quiz> Misie: Na co - wedlug Kubusia Puchatka - zawsze jest pora?
<Quiz> Podpowiedz: .. .... .......
<tajna> na seks analny
<ona_87> czeźć
<ona_87> nazywam się kasia
<ona_87> jestem z Lublina
<Cplus> to źle wróży
<ona_87> ale co źle wróży, "nazywam sie kasia", czy "jestem z lublina"?
<Cplus> "czeźć"
<Poncki> Dolary mają znaki wodne, czy tylko pasek?
<jceel> Poncki, olej, drukuj jak leci.
<markoll> dostalem wczoraj 5 z reli
<markoll> ale na dodatek uwage i 1
<markoll> bo zapytala mnie ile trwa post
<Aramroth> no i?
<markoll> powiedzialem, ze 40 dni
<markoll> a ona: a od czego pan jezus sie oddalil bedac na pustyni?
<markoll> powiedzialem,ze komputera
<ande> lol.. starsza mnie nakryla jak stalem pod prysznicem i sobie walilem..
<kind> i co powiedziala?
<ande> zapytala sie co robie, a ja powiedzialem, ze to jest moje cialo i bede je czyscil tak szybko jak mi sie podoba ;o
<natas> a czy Ty dzis dales juz kwiatka swojej...
<natas> ...prawej rece ?
<only_irssi> mhm, ciekawe czy laska sie obrazi za esa 'czesc censored, co porabiasz'
<only_irssi> numery mi sie pomylaly
<lisaaa> a od kiedy to Ty sie do mnie przytulasz?
<dzikus1984> od 2 piw
xxxxxxxx> dlaczego piszesz cukier przez u zamknięte??
<yyyyyyyy> zeby sie nie wysypał...
<[PiaST]MiSia> ma ktos Film Jan Paweł 2?
<[6]Kred> to jest sequel?
<piotrek> czemu Jolka ze mną nie gada od ostatniej imprezy??
<kaśka> trzeba było z jej ojcem nie pić w kuchni i nie rozmawiać o procesorach, zwracając sie do niego teściu...
<Gruby_Jakub> wiesz ze jeden paczek ma 200 kcal ?
<Zander> i trzeba 40 minut seksu na spalenie go
<Zander> myslisz, ze czemu dzis zjadlem 8
<Gruby_Jakub> bedziesz walil sobie pol nocy ? :d
<moonshit> napisz cos smiesznego a jednoczesnie budującego i krótkiego
<mogster> bob budowniczy
<slashbeast> polec mio cos na przeziebienie
<slashbeast> bo ja juz pierdolca dostaje
<HuTu> okład z młodych piersi
<slashbeast> a cos co kupie w aptece ?
<HuTu> zostaw apteke, postaw na medycyne domowa
<kicius> kurde, ale mam mokra myszke, jak mam ja osuszyc?
<mikado> podpaska czy tampon?
<kicius> Aniu, myszke komputerowa...
<prn> na discovery mówili wczoraj że jak się uprawia sex to się dłużej żyje
<prn> i jest się bardziej odpornym na choroby
<prn> i tak sobie o tym myslałem
<prn> i doszedłem do wniosku, że aktorki porno to będą żyć wiecznie
<Psycho> my mamy Kelerisy z biedronki za 3,80
<Psycho> smakuje jak tymbark wiśniowy
<Psycho> problem w tym,że to wino jest o smaku winogronowym
<maro> co robisz w walentynki?
<niemczuk> biceps i klate
<Rany> Myj zęby pastą Colgate, a będziesz je miał jak bóbr.
<Johnny___> Takie mocne?
<Rany> Nie... dwa.
<bartosz> co za nuda, nie ma z kim wyjść na miasto
<manowce> a moje życie towarzyskie kwitnie
<manowce> dziś dostałam smsa o treści "cześć, czy masz ochotę na znajomość przez sms, mam na imię ewa, mieszkam na wsi"
<emkael> zakochałem się
<marek> ja też
<emkael> ale ja w dziewczynie, a nie nowym linuksie
<zorki> jak jest lód po angielsku
<3WE> blowjob...
<ja> oglądałam dzisiaj straznika texasu... w pewnym momencie zaczełam sie brechac... ale chuck tak dziwnie sie na mnie spojrzał
<magda> a ty to moze z the ringem pomylilas, co?
<Lucek> piliscie fante o smaku bamboocha?
<Moloh> ty głupi jesteś, to jest promocja, nie smak...
<Lucek> to czemu zamiast 'pomaranczowa' jest 'bamboocha'?
<Moloh> Boshe, to promocja. To tak, jakbys pil Coca Cole o smaku 'Coraz blizej swieta' ;/
<finxo> ROTFL XD
<Quiz> Misie: Na co - wedlug Kubusia Puchatka - zawsze jest pora?
<Quiz> Podpowiedz: .. .... .......
<tajna> na seks analny
<ona_87> czeźć
<ona_87> nazywam się kasia
<ona_87> jestem z Lublina
<Cplus> to źle wróży
<ona_87> ale co źle wróży, "nazywam sie kasia", czy "jestem z lublina"?
<Cplus> "czeźć"
http://www.facebook.com/LKSPogonLwow
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
HODOWLA MĘŻCZYZNY <boje_sie>
Pierwszy dzień w domu....
Nowy mężczyzna w domu to radość dla kobiety, ale i nowe obowiązki.
Nie można zapominać o tym, że często nie znamy rodowodu, ani nawet
poprzedniej właścicielki naszego nowego pupila. Nie wiemy,
jak był traktowany i jakie ma nawyki. Na wszelki wypadek nie należy
wykonywać zbyt gwałtownych ruchów, lepiej też unikać podnoszenia głosu,
bo może się skulić, schować za szafę i trzeba będzie włączyć odkurzacz
żeby go wypłoszyć. Dlatego już od progu przemawiamy do niego łagodnym,
acz stanowczym głosem. Układamy na kanapie, głaszczemy po głowie
(ostrożnie, bo może nieprzyzwyczajony) i pozwalamy mu zatrzymać paletko,
by czuł zapach z poprzedniego domu. Pierwsza noc jest zazwyczaj
najtrudniejsza, ponieważ może pochlipywać i piszczeć, ale musimy
wykazać się konsekwencją i nie brać go od razu do swojego łóżka,
żeby się nie przyzwyczaił.
Złe nawyki....
Już po kilku dniach pobytu nowego mężczyzny w domu orientujemy się
pobieżnie, jakie ma nawyki. Najczęściej przywiązuje się do miejsca,
na którym spędził pierwszą noc, czyli kanapy i tam zalega w pozycji
horyzontalnej. Często z pilotem od telewizora w dłoni.
Czasem z gazetą, sporadycznie z książką. Ponieważ mało mówi, mogłoby się
wydawać, że myśli, ale najczęściej okazuje się, że to tylko złudzenie.
Gdy czuje głód, opuszcza legowisko i buszuje po kuchni.
Wtedy najlepiej być w domu i szybko zrobić mu coś do jedzenia.
W przeciwnym razie w kuchni zastaniemy wypiętrzone grzbiety brudnych
naczyń, pod stopami lepkie substancje, a wszystko posypane zgrzytającym
cukrem i okruszkami chleba. W lodówce natomiast puste kartony po mleku.
W żadnym wypadku nie wolno wtedy bić mężczyzny. Bo ucieknie.
Karmienie....
Karmienie mężczyzny zwykle nie jest zbyt skomplikowane i nawet średnio
zdolna kulinarnie kobieta udźwignie ten ciężar, w niektórych przypadkach
również i związane z tym koszty. Nie należy się też stresować opinią
mężczyzny na temat smaku podawanych dań, bo i tak żadna z nas nie potrafi
gotować tak, jak jego mamusia. Podajemy zatem cokolwiek, byle było ciepłe,
ponieważ on i tak nie oderwie oczu od gazety lub telewizora. Podobno
znane są przypadki, że udało się nauczyć mężczyznę, żeby kanapki jadł nad
talerzem, a nie w łóżku oraz nie podjadał z rondla, ani też nie gryzł
całego pęta kiełbasy jak barbarzyńca, ale informacje te nie zostały
potwierdzone naukowo. Jedno jest pewne - mężczyzna lubi dostawać jeść
regularnie i szybciej się wtedy oswaja.
Pielęgnacja - ubieranie....
Pielęgnacja mężczyzny wymaga wielu starań i nieustannego nadzoru.
Nikt, kto jeszcze nie hodował w domu mężczyzny, nie zdaje sobie sprawy,
jaki obowiązek bierze na swoje barki zarówno w dni robocze jak i w święta.
Pierwszorzędną sprawą jest skompletowanie nowej garderoby.
W przeciwnym wypadku mężczyzna nie porzuci rozciągniętego podkoszulka,
wypchanego na kolanach dresu. No chyba, że się na nim rozpadną ze starości.
Potem już tylko trzeba podsuwać mu rano gotowy zestaw do ubrania, prać,
czyścić, prasować, przyszywać guziki, zestawiać kolory i chwalić,
że świetnie wygląda. Bywa, że jedynym znakiem uznania za pielęgnacją
mężczyzny jest odcisk obcej szminki na jego kołnierzyku.
Pielęgnacja - higiena....
Są mężczyźni, którzy boją się wody jak ognia, ale takich na szczęście
można wyczuć na odległość. Pozostali uwielbiają się chlapać w łazience
godzinami. Co za tym idzie, musisz zaakceptować, (bo jeszcze nikt
nie wymyślił na to sposobu) permanentnie podniesioną deskę, brudną wannę,
zachlapania w promieniu 5 metrów, niezakręconą pastę, wodę w mydelniczce
i zdeptany na podłodze, twój osobisty biały ręczniczek.
W skrajnych przypadkach, dzięki wieloletnim wysiłkom, można przyuczyć
mężczyznę do obcinania paznokci u nóg. Co prawda zrobi to na podłogę,
ale twoje łydki po spędzonej wspólnie nocy nie będą wyglądały
jak po walce z tygrysem bengalskim.
Pielęgnacja - kosmetyki....
Zazwyczaj mężczyźni niechętnie używają kosmetyków, ale piankę do golenia
i dezodorant podbierają z twojej półki, a do tego bezczelnie pyskują,
że ma za bardzo kwiatowy zapach. Często idą dalej i podłączają się również
do szamponu i odżywki, pasty i płynu do płukania ust. To jest irytujące,
ale jeszcze nie naganne. Niepokoić się trzeba, kiedy ubywa brokatowego
pudru, szminki, a zwłaszcza, kiedy zauważasz,
że ktoś chodził w twojej koronkowej bieliźnie...
Zdrowie....
W przypadku mężczyzny nawet najlżejsze przeziębienie lub katar mogą być
niebezpieczne i brzemienne w skutki. Nie dla niego oczywiście, tylko dla nas.
Wystarczy stan podgorączkowy albo lekkie skaleczenie i mamy w domu
rozhisteryzowaną, konającą ofiarę, która wymaga od nas wysoko
wyspecjalizowanej opieki medycznej i psychoterapii, oraz zapewnień,
że na pewno nie umrze. Nadludzkim wysiłkiem woli i cierpliwości musimy jakoś
przeżyć te erupcje hipochondrii i wyzbyć się jakichkolwiek złudzeń, że gdy my
będziemy umierać w malignie na zapalenie płuc, ktoś poda nam szklankę wody.
W sytuacji naszej choroby on przyjdzie i zapyta "a co dzisiaj mamy na obiad?".
Ruch....
Oprócz wąskiej grupy fascynatów czynnego wypoczynku, mężczyzna, tak jak kot,
potrafi przyjemnie przeżyć życie, nie opuszczając zamkniętych pomieszczeń.
Nie licząc krótkiego dystansu "do" i "z" samochodu.
Będzie się wił jak diabeł pod kropidłem, gdy spróbujemy namówić go na spacer.
Gotów jest wtedy nawet wziąć się za jakąś pracę domową i lepiej nie stawać
mu w tym na przeszkodzie. Ostatnią deską ratunku, żeby utrzymać jego i siebie
w kondycji, jest sprowokowanie aktywności seksualnej.
To nam rozwiąże kwestie jogi, aerobiku, gimnastyki artystycznej, hiperwentylacji
i drenażu limfatycznego. Sposób domowy - tani i zdrowy.
Mnożenie....
Ukoronowaniem wzorowej hodowli jest uzyskanie zdrowego potomstwa.
Tu nie można popełnić częstego błędu czekając, aż mężczyzna sam się rozmnoży,
ani też żywić nadziei, że wzbogacenie hodowli o drugiego mężczyznę rozwiąże
tę palącą kwestię. Otóż nie rozwiąże, najwyżej się pozagryzają.
A zatem pamiętajmy, że w rozmnażaniu mężczyzny musimy mu pomóc
i odegrać w tym kluczową rolę. Jedyne, co mężczyzna powinien samodzielnie
mnożyć, to środki na wychowanie potomstwa.
Kontrola....
Kiedy nacieszymy się już naszym mężczyzną, a on oswoi się z nami i zacznie
ufnie jeść z ręki, możemy zacząć delikatnie wypuszczać go z domu.
Najpierw tylko do pracy, potem do mamusi na obiad, a za dobre sprawowanie
nawet na piwo z kolegami. Ale trzeba być czujnym. Wprawdzie nie można go
przykuć do kaloryfera, ani wszędzie mu towarzyszyć, ale, od czego mamy komórki.
Jak ma czyste sumienie i kocha, to sam się melduje średnio, co godzinę,
przynajmniej SMS-em. Martwić się należy, gdy za długo
"abonent jest czasowo niedostępny". Wtedy trzeba przykrócić smycz,
bo byłoby wielkim marnotrawstwem, gdyby naszego wypielęgnowanego ulubieńca
używała jakaś flądra. I to za nasze pieniądze.
Tresura....
Prędzej wielbłąda przeprowadzisz przez ucho igielne, niż nauczysz czegoś
mężczyznę. Tresura powinna odbywać się w wieku szczenięcym i jeśli została
zaniedbana w rodzinnym gnieździe, to nie mamy żadnych szans, żeby to zmienić.
W wypadku braku elementarnych zasad dobrego wychowania, najlepiej po prostu
zmienić egzemplarz na inny. Nie usypiać!!! Można przecież oddać w dobre ręce
irytującej nas od dawna koleżanki, z ostawić w schronisku wysokogórskim,
bądź porzucić w lesie na parkingu.
Czas wolny....
Mężczyznę nabywamy w przekonaniu, że wypełni nam przyjemnościami nasz
czas wolny. I tu następuje duże rozczarowanie, gdyż okazuje się, że w związku
z posiadaniem mężczyzny nie mamy już czasu wolnego. Raczej pozostaje nam
zorganizować jego czas wolny, żeby nie zgnuśniał do reszty.
Niektóre optymistki odnajdują się, oglądając transmisje sportowe,
lepiąc samolociki, albo przekopując ogródek jego rodziców.
Pesymistki biorą drugi etat, prace zlecone i robią błyskotliwe kariery.
Posłuszeństwo....
Mężczyźni nigdy nie słuchają tego, co się do nich mówi.
Mają, co prawda dwoje uszu, ale jedno z nich służy do wpuszczania naszych słów,
drugie natomiast do natychmiastowego ich wypuszczania. Jeśli czasem wydaje się
nam, że słuchają naszych wywodów w skupieniu na twarzy, to niechybnie boli ich
brzuch, albo muszą niezwłocznie udać się do toalety. Dlatego próby obarczenia
ich nawet pozornie prostymi obowiązkami, takimi jak zrobienie podstawowych
zakupów, wyrzucenie śmieci lub podlanie kwiatka podczas naszej nieobecności,
nie mają najmniejszego sensu i powodują w nas samych niepotrzebną irytację.
Sztuczki....
Jeżeli trafił nam się mężczyzna o wesołym i skorym do zabawy usposobieniu,
mamy szansę nauczyć go paru sztuczek, które ułatwią nam nieco życie.
Na przykład wracanie do domu na telefoniczne zawołanie, celność przy korzystaniu
z toalety, umiejętność wrzucania brudnej bielizny do wnętrza pralki,
aportowanie dóbr materialnych, oraz używanie ze zrozumieniem słów -
"proszę", "przepraszam" i "dziękuję". Ot, taka edukacyjna zabawa.
Na efekty trzeba długo czekać, ale nie zaszkodzi spróbować.
Własny kąt....
Bardzo ważne, żeby mężczyzna miał w domu swoje miejsce, gdzie mógłby się
schować i nie plątać się nam pod nogami. Najlepiej własny pokój z biurkiem
pełnym nietykalnych świętości, ryczącym telewizorem, nietykalnym legowiskiem,
gdzie mógłby drzemać, udając, że ciężko pracuje. Pamiętajmy, że nie wolno nam
tam wchodzić bez potrzeby i bez pukania. Zresztą byłby to duży szok dla naszego
poczucia estetyki i porządku. Wkraczamy tam tylko w ostateczności,
kiedy zaczyna brzydko pachnieć w mieszkaniu.
Najlepiej w skafandrze do utylizacji radioaktywnych odpadów.
Mężczyzna w łóżku....
Nieuniknione, że raczej prędzej niż później mężczyzna będzie się wpychał
do naszego łóżka. Wślizgnie się od ściany, odepchnie łapami i zrzuci nas
w nocy na podłogę, a wcześniej ściągnie z nas kołdrę. Jeśli jakimś cudem
nie damy się zrzucić, uczepi się nas jak ośmiornica, przygniecie całym ciężarem
i będzie chrapał prosto do ucha. Właściwie nie ma na to sposobu, ale pewnym
pocieszeniem jest fakt, że mężczyzna wydziela bardzo dużo ciepła
i można zaoszczędzić na ogrzewaniu w okresie jesienno - zimowym.
Zabawki....
Mężczyzna najbardziej lubi bawić się "w doktora". Niestety, jak we wszystkim,
nie zna umiaru, a my nie zawsze mamy ochotę mu w tym towarzyszyć, bo mamy
swoją pracę i potrzebę przespania choćby sześciu godzin na dobę. Dlatego też,
żeby się nie nudził, albo nie szukał innego towarzystwa, trzeba mu pozwolić
bawić się jego ulubionymi zabawkami. Nowym samochodem, motorem, kinem
domowym, albo monumentalnym sprzętem grającym, w najlepszym wypadku
najnowszą komórką z internetem i wodotryskiem. Ważne, żeby się czymś zajął,
a my w tym czasie bawimy się w naprawiacza kranów, elektryka, stolarza,
kucharkę, zaopatrzeniowca... itd. itp.
Sam w domu....
Zdarza się tak, że musimy pilnie wyjechać na parę dni i zostawić mężczyznę
samego w domu. Wtedy zabezpieczamy, co tylko się da. Kwiatki wynosimy
do sąsiadów, papugi do przyjaciółki, a oszczędności do banku.
Zostawiamy pełną lodówkę i ogarnięte mieszkanie, żeby mu było przyjemnie.
Wracając zastajemy kosmiczny bałagan i pustą lodówkę. Oddychamy z ulgą,
bo jeśli byłoby posprzątane, to znak, że albo wcale nie spał w domu,
albo ktoś mu pomógł zacierać ślady wiarołomstwa.
Pierwszy dzień w domu....
Nowy mężczyzna w domu to radość dla kobiety, ale i nowe obowiązki.
Nie można zapominać o tym, że często nie znamy rodowodu, ani nawet
poprzedniej właścicielki naszego nowego pupila. Nie wiemy,
jak był traktowany i jakie ma nawyki. Na wszelki wypadek nie należy
wykonywać zbyt gwałtownych ruchów, lepiej też unikać podnoszenia głosu,
bo może się skulić, schować za szafę i trzeba będzie włączyć odkurzacz
żeby go wypłoszyć. Dlatego już od progu przemawiamy do niego łagodnym,
acz stanowczym głosem. Układamy na kanapie, głaszczemy po głowie
(ostrożnie, bo może nieprzyzwyczajony) i pozwalamy mu zatrzymać paletko,
by czuł zapach z poprzedniego domu. Pierwsza noc jest zazwyczaj
najtrudniejsza, ponieważ może pochlipywać i piszczeć, ale musimy
wykazać się konsekwencją i nie brać go od razu do swojego łóżka,
żeby się nie przyzwyczaił.
Złe nawyki....
Już po kilku dniach pobytu nowego mężczyzny w domu orientujemy się
pobieżnie, jakie ma nawyki. Najczęściej przywiązuje się do miejsca,
na którym spędził pierwszą noc, czyli kanapy i tam zalega w pozycji
horyzontalnej. Często z pilotem od telewizora w dłoni.
Czasem z gazetą, sporadycznie z książką. Ponieważ mało mówi, mogłoby się
wydawać, że myśli, ale najczęściej okazuje się, że to tylko złudzenie.
Gdy czuje głód, opuszcza legowisko i buszuje po kuchni.
Wtedy najlepiej być w domu i szybko zrobić mu coś do jedzenia.
W przeciwnym razie w kuchni zastaniemy wypiętrzone grzbiety brudnych
naczyń, pod stopami lepkie substancje, a wszystko posypane zgrzytającym
cukrem i okruszkami chleba. W lodówce natomiast puste kartony po mleku.
W żadnym wypadku nie wolno wtedy bić mężczyzny. Bo ucieknie.
Karmienie....
Karmienie mężczyzny zwykle nie jest zbyt skomplikowane i nawet średnio
zdolna kulinarnie kobieta udźwignie ten ciężar, w niektórych przypadkach
również i związane z tym koszty. Nie należy się też stresować opinią
mężczyzny na temat smaku podawanych dań, bo i tak żadna z nas nie potrafi
gotować tak, jak jego mamusia. Podajemy zatem cokolwiek, byle było ciepłe,
ponieważ on i tak nie oderwie oczu od gazety lub telewizora. Podobno
znane są przypadki, że udało się nauczyć mężczyznę, żeby kanapki jadł nad
talerzem, a nie w łóżku oraz nie podjadał z rondla, ani też nie gryzł
całego pęta kiełbasy jak barbarzyńca, ale informacje te nie zostały
potwierdzone naukowo. Jedno jest pewne - mężczyzna lubi dostawać jeść
regularnie i szybciej się wtedy oswaja.
Pielęgnacja - ubieranie....
Pielęgnacja mężczyzny wymaga wielu starań i nieustannego nadzoru.
Nikt, kto jeszcze nie hodował w domu mężczyzny, nie zdaje sobie sprawy,
jaki obowiązek bierze na swoje barki zarówno w dni robocze jak i w święta.
Pierwszorzędną sprawą jest skompletowanie nowej garderoby.
W przeciwnym wypadku mężczyzna nie porzuci rozciągniętego podkoszulka,
wypchanego na kolanach dresu. No chyba, że się na nim rozpadną ze starości.
Potem już tylko trzeba podsuwać mu rano gotowy zestaw do ubrania, prać,
czyścić, prasować, przyszywać guziki, zestawiać kolory i chwalić,
że świetnie wygląda. Bywa, że jedynym znakiem uznania za pielęgnacją
mężczyzny jest odcisk obcej szminki na jego kołnierzyku.
Pielęgnacja - higiena....
Są mężczyźni, którzy boją się wody jak ognia, ale takich na szczęście
można wyczuć na odległość. Pozostali uwielbiają się chlapać w łazience
godzinami. Co za tym idzie, musisz zaakceptować, (bo jeszcze nikt
nie wymyślił na to sposobu) permanentnie podniesioną deskę, brudną wannę,
zachlapania w promieniu 5 metrów, niezakręconą pastę, wodę w mydelniczce
i zdeptany na podłodze, twój osobisty biały ręczniczek.
W skrajnych przypadkach, dzięki wieloletnim wysiłkom, można przyuczyć
mężczyznę do obcinania paznokci u nóg. Co prawda zrobi to na podłogę,
ale twoje łydki po spędzonej wspólnie nocy nie będą wyglądały
jak po walce z tygrysem bengalskim.
Pielęgnacja - kosmetyki....
Zazwyczaj mężczyźni niechętnie używają kosmetyków, ale piankę do golenia
i dezodorant podbierają z twojej półki, a do tego bezczelnie pyskują,
że ma za bardzo kwiatowy zapach. Często idą dalej i podłączają się również
do szamponu i odżywki, pasty i płynu do płukania ust. To jest irytujące,
ale jeszcze nie naganne. Niepokoić się trzeba, kiedy ubywa brokatowego
pudru, szminki, a zwłaszcza, kiedy zauważasz,
że ktoś chodził w twojej koronkowej bieliźnie...
Zdrowie....
W przypadku mężczyzny nawet najlżejsze przeziębienie lub katar mogą być
niebezpieczne i brzemienne w skutki. Nie dla niego oczywiście, tylko dla nas.
Wystarczy stan podgorączkowy albo lekkie skaleczenie i mamy w domu
rozhisteryzowaną, konającą ofiarę, która wymaga od nas wysoko
wyspecjalizowanej opieki medycznej i psychoterapii, oraz zapewnień,
że na pewno nie umrze. Nadludzkim wysiłkiem woli i cierpliwości musimy jakoś
przeżyć te erupcje hipochondrii i wyzbyć się jakichkolwiek złudzeń, że gdy my
będziemy umierać w malignie na zapalenie płuc, ktoś poda nam szklankę wody.
W sytuacji naszej choroby on przyjdzie i zapyta "a co dzisiaj mamy na obiad?".
Ruch....
Oprócz wąskiej grupy fascynatów czynnego wypoczynku, mężczyzna, tak jak kot,
potrafi przyjemnie przeżyć życie, nie opuszczając zamkniętych pomieszczeń.
Nie licząc krótkiego dystansu "do" i "z" samochodu.
Będzie się wił jak diabeł pod kropidłem, gdy spróbujemy namówić go na spacer.
Gotów jest wtedy nawet wziąć się za jakąś pracę domową i lepiej nie stawać
mu w tym na przeszkodzie. Ostatnią deską ratunku, żeby utrzymać jego i siebie
w kondycji, jest sprowokowanie aktywności seksualnej.
To nam rozwiąże kwestie jogi, aerobiku, gimnastyki artystycznej, hiperwentylacji
i drenażu limfatycznego. Sposób domowy - tani i zdrowy.
Mnożenie....
Ukoronowaniem wzorowej hodowli jest uzyskanie zdrowego potomstwa.
Tu nie można popełnić częstego błędu czekając, aż mężczyzna sam się rozmnoży,
ani też żywić nadziei, że wzbogacenie hodowli o drugiego mężczyznę rozwiąże
tę palącą kwestię. Otóż nie rozwiąże, najwyżej się pozagryzają.
A zatem pamiętajmy, że w rozmnażaniu mężczyzny musimy mu pomóc
i odegrać w tym kluczową rolę. Jedyne, co mężczyzna powinien samodzielnie
mnożyć, to środki na wychowanie potomstwa.
Kontrola....
Kiedy nacieszymy się już naszym mężczyzną, a on oswoi się z nami i zacznie
ufnie jeść z ręki, możemy zacząć delikatnie wypuszczać go z domu.
Najpierw tylko do pracy, potem do mamusi na obiad, a za dobre sprawowanie
nawet na piwo z kolegami. Ale trzeba być czujnym. Wprawdzie nie można go
przykuć do kaloryfera, ani wszędzie mu towarzyszyć, ale, od czego mamy komórki.
Jak ma czyste sumienie i kocha, to sam się melduje średnio, co godzinę,
przynajmniej SMS-em. Martwić się należy, gdy za długo
"abonent jest czasowo niedostępny". Wtedy trzeba przykrócić smycz,
bo byłoby wielkim marnotrawstwem, gdyby naszego wypielęgnowanego ulubieńca
używała jakaś flądra. I to za nasze pieniądze.
Tresura....
Prędzej wielbłąda przeprowadzisz przez ucho igielne, niż nauczysz czegoś
mężczyznę. Tresura powinna odbywać się w wieku szczenięcym i jeśli została
zaniedbana w rodzinnym gnieździe, to nie mamy żadnych szans, żeby to zmienić.
W wypadku braku elementarnych zasad dobrego wychowania, najlepiej po prostu
zmienić egzemplarz na inny. Nie usypiać!!! Można przecież oddać w dobre ręce
irytującej nas od dawna koleżanki, z ostawić w schronisku wysokogórskim,
bądź porzucić w lesie na parkingu.
Czas wolny....
Mężczyznę nabywamy w przekonaniu, że wypełni nam przyjemnościami nasz
czas wolny. I tu następuje duże rozczarowanie, gdyż okazuje się, że w związku
z posiadaniem mężczyzny nie mamy już czasu wolnego. Raczej pozostaje nam
zorganizować jego czas wolny, żeby nie zgnuśniał do reszty.
Niektóre optymistki odnajdują się, oglądając transmisje sportowe,
lepiąc samolociki, albo przekopując ogródek jego rodziców.
Pesymistki biorą drugi etat, prace zlecone i robią błyskotliwe kariery.
Posłuszeństwo....
Mężczyźni nigdy nie słuchają tego, co się do nich mówi.
Mają, co prawda dwoje uszu, ale jedno z nich służy do wpuszczania naszych słów,
drugie natomiast do natychmiastowego ich wypuszczania. Jeśli czasem wydaje się
nam, że słuchają naszych wywodów w skupieniu na twarzy, to niechybnie boli ich
brzuch, albo muszą niezwłocznie udać się do toalety. Dlatego próby obarczenia
ich nawet pozornie prostymi obowiązkami, takimi jak zrobienie podstawowych
zakupów, wyrzucenie śmieci lub podlanie kwiatka podczas naszej nieobecności,
nie mają najmniejszego sensu i powodują w nas samych niepotrzebną irytację.
Sztuczki....
Jeżeli trafił nam się mężczyzna o wesołym i skorym do zabawy usposobieniu,
mamy szansę nauczyć go paru sztuczek, które ułatwią nam nieco życie.
Na przykład wracanie do domu na telefoniczne zawołanie, celność przy korzystaniu
z toalety, umiejętność wrzucania brudnej bielizny do wnętrza pralki,
aportowanie dóbr materialnych, oraz używanie ze zrozumieniem słów -
"proszę", "przepraszam" i "dziękuję". Ot, taka edukacyjna zabawa.
Na efekty trzeba długo czekać, ale nie zaszkodzi spróbować.
Własny kąt....
Bardzo ważne, żeby mężczyzna miał w domu swoje miejsce, gdzie mógłby się
schować i nie plątać się nam pod nogami. Najlepiej własny pokój z biurkiem
pełnym nietykalnych świętości, ryczącym telewizorem, nietykalnym legowiskiem,
gdzie mógłby drzemać, udając, że ciężko pracuje. Pamiętajmy, że nie wolno nam
tam wchodzić bez potrzeby i bez pukania. Zresztą byłby to duży szok dla naszego
poczucia estetyki i porządku. Wkraczamy tam tylko w ostateczności,
kiedy zaczyna brzydko pachnieć w mieszkaniu.
Najlepiej w skafandrze do utylizacji radioaktywnych odpadów.
Mężczyzna w łóżku....
Nieuniknione, że raczej prędzej niż później mężczyzna będzie się wpychał
do naszego łóżka. Wślizgnie się od ściany, odepchnie łapami i zrzuci nas
w nocy na podłogę, a wcześniej ściągnie z nas kołdrę. Jeśli jakimś cudem
nie damy się zrzucić, uczepi się nas jak ośmiornica, przygniecie całym ciężarem
i będzie chrapał prosto do ucha. Właściwie nie ma na to sposobu, ale pewnym
pocieszeniem jest fakt, że mężczyzna wydziela bardzo dużo ciepła
i można zaoszczędzić na ogrzewaniu w okresie jesienno - zimowym.
Zabawki....
Mężczyzna najbardziej lubi bawić się "w doktora". Niestety, jak we wszystkim,
nie zna umiaru, a my nie zawsze mamy ochotę mu w tym towarzyszyć, bo mamy
swoją pracę i potrzebę przespania choćby sześciu godzin na dobę. Dlatego też,
żeby się nie nudził, albo nie szukał innego towarzystwa, trzeba mu pozwolić
bawić się jego ulubionymi zabawkami. Nowym samochodem, motorem, kinem
domowym, albo monumentalnym sprzętem grającym, w najlepszym wypadku
najnowszą komórką z internetem i wodotryskiem. Ważne, żeby się czymś zajął,
a my w tym czasie bawimy się w naprawiacza kranów, elektryka, stolarza,
kucharkę, zaopatrzeniowca... itd. itp.
Sam w domu....
Zdarza się tak, że musimy pilnie wyjechać na parę dni i zostawić mężczyznę
samego w domu. Wtedy zabezpieczamy, co tylko się da. Kwiatki wynosimy
do sąsiadów, papugi do przyjaciółki, a oszczędności do banku.
Zostawiamy pełną lodówkę i ogarnięte mieszkanie, żeby mu było przyjemnie.
Wracając zastajemy kosmiczny bałagan i pustą lodówkę. Oddychamy z ulgą,
bo jeśli byłoby posprzątane, to znak, że albo wcale nie spał w domu,
albo ktoś mu pomógł zacierać ślady wiarołomstwa.
"Bądźmy niewolnikami prawa, abyśmy mogli być wolni."
Cyceron (Cicero Marcus Tullius, 106-43 p.n.e.)
Cyceron (Cicero Marcus Tullius, 106-43 p.n.e.)
- kot_schrodingera
- Weteran

- Posty: 2114
- Rejestracja: 21 wrz 2005, 10:18
- Skąd: z nikąd
- Płeć:
Instrukcja obsługi kobiety:
Zasady ogólne.
Wbrew powszechnemu mniemaniu urządzenie nazywane Kobieta nie jest szczególnie skomplikowanym urządzeniem. Oczywiście poziom skomplikowania uzależniony jest do modelu, otoczenia, w którym funkcjonuje oraz od wgranego software’u.
Pomijając ekstremalne przypadki wynikające z błędów konstrukcyjnych niektórych modeli czy nienaprawialnych uszkodzeń, wynikających chociażby z zaaplikowania software’u by Puchatek ze „Świata według Garpa”, Kobieta to urządzenie user friendly.
Jak nabyć urządzenie.
W celu nabycia Kobiety należy udać się gdziekolwiek, ponieważ , urządzenie to dostępne jest w każdym zakątku świata. Uwaga! Nie należy nabywać urządzenia, które samo nagabuje nabywcę, chociażby za pomocą komunikatów słownych w rodzaju: „Choć, złociutki, za stówkę to ja ci [....] [Tekst usuniety na podstawie ustawy o kontroli publikacji i widowisk z dnia 13 grudnia 1981 roku]. Urządzenia tego typu najczęściej zawierają wady ukryte, które dają o sobie znać po około dwóch tygodniach. Ponadto korzyści wynikające z tego typu urządzenia są krótkotrwałe i kosztowne. Proponuje się w związku z tym nabycie innego, nie nagabującego urządzenia, ponieważ z punktu widzenia kosztów efekt będzie dużo mniej obciążający portfel a na dodatek, przy zapewnieniu odpowiedniego serwisu, długotrwały.
Nabywca powinien w pierwszej kolejności zwrócić uwagę na następujące cechy urządzenia: jakość estetyczna interfejsu, odpowiednie gabaryty, kompatybilność z softwarem nabywcy oraz inne parametry mierzalne, na przykład w jednostkach S/min (skrót od słowo na minutę – im mniej S/min tym właściwości użytkowe lepsze).
Po dokonaniu wyboru wstępnego należy wgrać w urządzenie plik startowy zawierający sekwencję słowną „Ale masz piękne oczy, jak fijołki i w ogóle cała jesteś piękna jak wiosenny poranek albo i jutrzenka jakaś”. W tym momencie powinno się zaobserwować ożywione działania na interfejsie urządzenia, chociażby w postaci trzepotania rzęsami. Następnie należy spodziewać się jednej z trzech wersji komunikatu wysłanego przez urządzenie: brak komunikatu; komunikat w postaci sekwencji słownej „Weź no spadaj, koleś”; komunikat w postaci sekwencji słownej „Hihihihihi” połączony ze zmianą koloru interfejsu urządzenia na różowy. Pierwsze dwa komunikaty oznaczają, że urządzenie jest wadliwe lub ma już innego użytkownika. Komunikat trzeci oznacza, że urządzenie może być brane pod uwagę przy podejmowaniu ostatecznych decyzji co do zakupu. Urządzenia posiadające już użytkownika również mogą być brane pod uwagę przy podejmowaniu decyzji zakupowych, należy jednak liczyć się z tym, że koszty będą większe niż przy nabyciu urządzenia użytkownika nie posiadającego. Ponadto, w niektórych przypadkach, należy wziąć pod uwagę potencjalną reakcję użytkownika dotychczasowego. Szczególnie wtedy gdy się do urządzenia przywiązał i nadal chce je użytkować (czyli że od dnia nabycia nie minęło więcej niż pięć tygodni, gdyż tyle mniej więcej trwa radość z nabycia nowego urządzenia).
Po podjęciu ostatecznej decyzji co do zakupu określonego urządzenia należy zadbać o to, aby miało ono zapewniony odpowiedni software, niezbędny szczególnie w pierwszych dniach po nabyciu. Wgrywany software powinien zawierać jak najwięcej komunikatów tekstowych w typie: „Jeszcze nigdy nie spotkałem kobiety tak pięknej, mądrej i wrażliwej jak Ty” oraz „Dla Ciebie zrobię wszystko, nawet przestanę palić i sikając będę siadał na sedes”. Oczywiście, powyższych sekwencji nie należy rozpatrywać w kontekście klasycznej, Arystotelesowskiej koncepcji prawdy, rozumianej jako zgodność słów z rzeczywistością. Jedynym celem komunikatów jest nie dopuszczenie do sytuacji, że urządzenie skusi się na software startowy innego, potencjalnego użytkownika.
Zaleca się, przed umieszczeniem urządzenia w miejscu docelowym, dokonać pewnych zmian w wystroju tegoż, ponieważ nie wszystkie urządzenia mogą podzielać zamiłowanie użytkownika do pustych butelek po piwie pod łóżkiem, petów w puszkach po konserwie rybnej, serka topionego na ścianie i pamiątki po odwiedzinach kolegi ze słabym żołądkiem na podłodze w łazience. Większość urządzeń przejawia ponadto ponadprzeciętną estymę dla kwiatów, niekoniecznie jednak dla samych łodyg, i to na dodatek od dwóch lat suchych. I wgranie pliku tekstowego „No, gdzieś kot się musi przecież załatwiać” niekoniecznie zostanie potraktowane z należytym dystansem, tym bardziej, że kot dawno zdechł, co zresztą czuć po wyjściu na balkon. Nie pomogą również komunikaty, że to nie wina użytkownika że był mróz akurat, no i że muzyka głośno grała i nie było słychać miauczenia. W przypadku braku dokonania zmian w wystroju niektóre urządzenia mogą zareagować automatycznym zresetowaniem się, które spowoduje utratę nie zapisanych na stałe danych, chociażby pliku startowego.
3. Szczegółowe zasady użytkowania
Na pierwszym etapie użytkowania urządzenia (około jednego tygodnia) należy szczególną uwagę zwracać na komunikaty przez nie wysyłane. Oczywiście, biorąc pod uwagę ich ilość, nie do wszystkich należy przykładać jednakową wagę, nie należy jednak lekceważyć komunikatów typu: „Ty mnie w ogóle nie słuchasz”; „Skończył mi się krem”; „Jest nowa kolekcja esprit”. Etap ten jest, niestety, szczególnie kosztotwórczy, dlatego z komunikatów powyższych należy wyciągać takie wnioski, jakich oczekuje urządzenie. Na pierwszym etapie wskazane jest również jednorazowe wgranie pliku tekstowego: „Kochanie, tobie to ja kwiaty i bez okazji kupuję”. Tutaj, wyjątkowo, należy zastosować klasyczną definicję prawdy, ponieważ komunikat powyższy nie poparty odpowiednim działaniem naraża użytkownika na ciąg nieprzyjemnych zmian na interfejsie urządzenia połączony z komunikatami dla użytkownika średnio pochlebnymi.
Na drugim etapie użytkowania urządzenia można przestać reagować na większość komunikatów wysyłanych przez urządzenie ewentualnie ograniczyć się do wgrywania każdorazowo plików tekstowych typu: „Oczywiście, kochanie”; „Tak, kochanie”; „Oczywiście, że tylko ciebie kochanie”; „Nie, nie zwróciłem uwagi na to jak była ubrana, kochanie. Nawet nie widziałem jej na imprezie”. Oczywiście znowu nie należy przykładać szczególnej wagi do klasycznej definicji prawdy. Na tym etapie użytkowania należy również rozpocząć przystosowywanie interfejsu oraz oprogramowania urządzenia do konkretnych potrzeb i gustów użytkownika. Na pewne elementy, zarówno interfejsu (jak np. kolor oczu) i oprogramowania (np. IQ) użytkownik ma wpływ ograniczony, dlatego proponuje się skoncentrowanie działań na tych elementach, których dostosowanie przyniesie efekt natychmiastowy i odczuwalny. Dotyczy: kształtu i koloru fryzury oraz opakowania (tutaj dla uproszczenia zastosowano combo box z ograniczoną liczbą kombinacji: krótka czerwona spódniczka, że majtki widać, oczywiście czarne, plus top adidasa; krótka spódniczka w szkocką kratę plus biała bluzeczka z dużym dekoltem; obcisłe dżinsy wciągnięte na body; bojóweczki khaki plus obcisła czarna bluzeczka założona na gołe ciało, bez stanika. Nie spotkano dotychczas użytkownika, który by nie zadowolił się jedną z powyższych opcji). Uwaga! Na tym etapie nie należy wgrywać plików tekstowych typu: „Jakbyś zrzuciła z pięć kilko to mogłabyś pójść ze mną na plażę nie robiąc mi przed kumplami kaszanki”. Komunikaty takie mogą spowodować zmiany na interfejsie urządzenia oraz wysyłanie przez nie komunikatów dla użytkownika średnio pochlebnych. Można natomiast zacząć wprowadzać odpowiednie ustawienia dotyczące pracy urządzenia w trybie nocnym. Uwaga techniczna: nie należy się przejmować w tym aspekcie komunikatami wysyłanymi przez urządzenie, ponieważ jakiekolwiek komunikaty wysyłane przez urządzenie w trybie pracy nocnej nie korespondują z klasyczną definicja prawdy. Na tym etapie dostosowywania ustawień zaleca się użytkownikowi sięgnięcie do literatury fachowej, zarówno z kręgu cywilizacji śródziemnomorskiej jak i z innych kręgów kulturowych. Urządzenie wprawdzie zadziała i dostarczy użytkownikowi wielu wrażeń, nawet przy standardowym oprogramowaniu, skoro już jednak mamy urządzenie to dlaczego nie wykorzystać całego jego potencjału? Z czasem można coraz częściej stosować ustawienia z trybu nocnego w trybie dziennym, ponieważ urządzenie, pomimo swoich usilnych działań samonaprawczych w postaci kierowania całej dostępnej chemii na interfejs, bynajmniej nie staje się coraz młodsze i trzeba korzystać, póki urządzenia ma interfejs w miarę estetyczny.
Na dalszych etapach użytkowania można ignorować wszelkie komunikaty emitowane przez urządzenie, jednak należy reagować natychmiast w przypadku komunikatów mogących obniżyć wartość użytkową urządzenia, typu: „Kochanie, dziś boli mnie głowa”. Należy natychmiast wgrać plik tekstowy: „OK, to ja idę na imprezę do Zdziśka. Do zobaczenia jutro”. Uwaga! Ostatni plik odniesie należyty skutek jeśli urządzenie przechowuje na twardym dysku dane dotyczące tego jak wyglądają imprezy u Zdziśka.
Błąd krytyczny w funkcjonowaniu urządzenia
Wgrywając urządzeniu komunikaty tekstowe mające na celu spowodowanie określonych działań należy pamiętać, że ten sam komunikat można wgrać na kilka różnych sposobów. Niektóre z nich mogą spowodować zawieszenie się systemu operacyjnego urządzenia, dlatego należy język komunikatów dostosowywać do aktualnej sytuacji. Przykładowo: gdy użytkownik spotka na mieście kolegę ze studiów i postanowi odnowić znajomość, a następnie, na skutek zamknięcia wszystkich lokali gastronomicznych postanowi kontynuować odnawianie znajomości w miejscu składowania urządzenia nie powinien zaraz po wtoczeniu się i wyrwaniu urządzenia z trybu hibernacji wgrywać następującego pliku tekstowego: „Weź no się, kukła, rusz, masz tu dychę na taksówkę i przyprowadź samochód. Stoi na parkingu pod Szewcem. I pospiesz się bo kanapki trzeba zrobić, bo gościa mam, kukła”. Należy natomiast wgrać następujący plik tekstowy: „Kochanie, przepraszam, że cię obudziłem ale spotkałem kolegę i tyle mu o tobie opowiadałem, że powiedział, że musi zobaczyć to cudo. Jasiu, głodny jesteś? Moje kochanie robi cudowne kanapki. O, kochanie mam coś dla ciebie ale zostawiłem w samochodzie a samochód pod Szewcem. Nie, no poczekaj do jutra. No dobrze. Dycha wystarczy? Ale wracaj szybko bo bez ciebie cała ta wizyta nie będzie miała sensu ani uroku”. W przypadku, gdy powyższy komunikat nie odniesie spodziewanego skutku należy ignorować jakiekolwiek komunikaty wysyłane przez urządzenie, ewentualnie przyjąć komunikat „Pogadamy jutro” i w dalszym ciągu ignorować pozostałe. Zawsze przecież można pod ogórki.
Utylizacja urządzenia.
Urządzenie z czasem wykazuje coraz mniejsze zaangażowanie w wykonywanie działań będących powodem jego zakupu, jednak odwrotnie proporcjonalnie wzrasta w urządzeniu tendencja do emitowania komunikatów, mających na celu przemodelowanie wzorca oprogramowania użytkownika. Jest to oznaka zużycia urządzenia, które natychmiast należy zutylizować. Utylizację urządzenia przeprowadza się na dwa możliwe sposoby: Pierwszy sposób - przyprowadza się do miejsca składowania nowe urządzenie a staremu wgrywa się następujący plik tekstowy: „Ty już tu nie mieszkasz. Masz dziesięć minut na spakowanie swoich gratów. Nie, wieży nie możesz zabrać, ale śmieci po drodze możesz wynieść”. Od tego momentu należy ignorować zmiany na interfejsie starego urządzenia i wszelkie komunikaty wysyłane przez nie. Natomiast nowemu urządzeniu należy wgrać jak najszybciej tekst: „Kochanie, ona ci nawet do pięt nie dorasta”. Drugi sposób – przekazanie starego urządzenia kumplowi, który pomimo wielu prób nadal nie potrafi wyjść poza standardowy plik startowy, w związku z czym ma problem z nabyciem własnego urządzenia.
ŻYCZĘ MIŁEGO UŻYTKOWANIA!
Zasady ogólne.
Wbrew powszechnemu mniemaniu urządzenie nazywane Kobieta nie jest szczególnie skomplikowanym urządzeniem. Oczywiście poziom skomplikowania uzależniony jest do modelu, otoczenia, w którym funkcjonuje oraz od wgranego software’u.
Pomijając ekstremalne przypadki wynikające z błędów konstrukcyjnych niektórych modeli czy nienaprawialnych uszkodzeń, wynikających chociażby z zaaplikowania software’u by Puchatek ze „Świata według Garpa”, Kobieta to urządzenie user friendly.
Jak nabyć urządzenie.
W celu nabycia Kobiety należy udać się gdziekolwiek, ponieważ , urządzenie to dostępne jest w każdym zakątku świata. Uwaga! Nie należy nabywać urządzenia, które samo nagabuje nabywcę, chociażby za pomocą komunikatów słownych w rodzaju: „Choć, złociutki, za stówkę to ja ci [....] [Tekst usuniety na podstawie ustawy o kontroli publikacji i widowisk z dnia 13 grudnia 1981 roku]. Urządzenia tego typu najczęściej zawierają wady ukryte, które dają o sobie znać po około dwóch tygodniach. Ponadto korzyści wynikające z tego typu urządzenia są krótkotrwałe i kosztowne. Proponuje się w związku z tym nabycie innego, nie nagabującego urządzenia, ponieważ z punktu widzenia kosztów efekt będzie dużo mniej obciążający portfel a na dodatek, przy zapewnieniu odpowiedniego serwisu, długotrwały.
Nabywca powinien w pierwszej kolejności zwrócić uwagę na następujące cechy urządzenia: jakość estetyczna interfejsu, odpowiednie gabaryty, kompatybilność z softwarem nabywcy oraz inne parametry mierzalne, na przykład w jednostkach S/min (skrót od słowo na minutę – im mniej S/min tym właściwości użytkowe lepsze).
Po dokonaniu wyboru wstępnego należy wgrać w urządzenie plik startowy zawierający sekwencję słowną „Ale masz piękne oczy, jak fijołki i w ogóle cała jesteś piękna jak wiosenny poranek albo i jutrzenka jakaś”. W tym momencie powinno się zaobserwować ożywione działania na interfejsie urządzenia, chociażby w postaci trzepotania rzęsami. Następnie należy spodziewać się jednej z trzech wersji komunikatu wysłanego przez urządzenie: brak komunikatu; komunikat w postaci sekwencji słownej „Weź no spadaj, koleś”; komunikat w postaci sekwencji słownej „Hihihihihi” połączony ze zmianą koloru interfejsu urządzenia na różowy. Pierwsze dwa komunikaty oznaczają, że urządzenie jest wadliwe lub ma już innego użytkownika. Komunikat trzeci oznacza, że urządzenie może być brane pod uwagę przy podejmowaniu ostatecznych decyzji co do zakupu. Urządzenia posiadające już użytkownika również mogą być brane pod uwagę przy podejmowaniu decyzji zakupowych, należy jednak liczyć się z tym, że koszty będą większe niż przy nabyciu urządzenia użytkownika nie posiadającego. Ponadto, w niektórych przypadkach, należy wziąć pod uwagę potencjalną reakcję użytkownika dotychczasowego. Szczególnie wtedy gdy się do urządzenia przywiązał i nadal chce je użytkować (czyli że od dnia nabycia nie minęło więcej niż pięć tygodni, gdyż tyle mniej więcej trwa radość z nabycia nowego urządzenia).
Po podjęciu ostatecznej decyzji co do zakupu określonego urządzenia należy zadbać o to, aby miało ono zapewniony odpowiedni software, niezbędny szczególnie w pierwszych dniach po nabyciu. Wgrywany software powinien zawierać jak najwięcej komunikatów tekstowych w typie: „Jeszcze nigdy nie spotkałem kobiety tak pięknej, mądrej i wrażliwej jak Ty” oraz „Dla Ciebie zrobię wszystko, nawet przestanę palić i sikając będę siadał na sedes”. Oczywiście, powyższych sekwencji nie należy rozpatrywać w kontekście klasycznej, Arystotelesowskiej koncepcji prawdy, rozumianej jako zgodność słów z rzeczywistością. Jedynym celem komunikatów jest nie dopuszczenie do sytuacji, że urządzenie skusi się na software startowy innego, potencjalnego użytkownika.
Zaleca się, przed umieszczeniem urządzenia w miejscu docelowym, dokonać pewnych zmian w wystroju tegoż, ponieważ nie wszystkie urządzenia mogą podzielać zamiłowanie użytkownika do pustych butelek po piwie pod łóżkiem, petów w puszkach po konserwie rybnej, serka topionego na ścianie i pamiątki po odwiedzinach kolegi ze słabym żołądkiem na podłodze w łazience. Większość urządzeń przejawia ponadto ponadprzeciętną estymę dla kwiatów, niekoniecznie jednak dla samych łodyg, i to na dodatek od dwóch lat suchych. I wgranie pliku tekstowego „No, gdzieś kot się musi przecież załatwiać” niekoniecznie zostanie potraktowane z należytym dystansem, tym bardziej, że kot dawno zdechł, co zresztą czuć po wyjściu na balkon. Nie pomogą również komunikaty, że to nie wina użytkownika że był mróz akurat, no i że muzyka głośno grała i nie było słychać miauczenia. W przypadku braku dokonania zmian w wystroju niektóre urządzenia mogą zareagować automatycznym zresetowaniem się, które spowoduje utratę nie zapisanych na stałe danych, chociażby pliku startowego.
3. Szczegółowe zasady użytkowania
Na pierwszym etapie użytkowania urządzenia (około jednego tygodnia) należy szczególną uwagę zwracać na komunikaty przez nie wysyłane. Oczywiście, biorąc pod uwagę ich ilość, nie do wszystkich należy przykładać jednakową wagę, nie należy jednak lekceważyć komunikatów typu: „Ty mnie w ogóle nie słuchasz”; „Skończył mi się krem”; „Jest nowa kolekcja esprit”. Etap ten jest, niestety, szczególnie kosztotwórczy, dlatego z komunikatów powyższych należy wyciągać takie wnioski, jakich oczekuje urządzenie. Na pierwszym etapie wskazane jest również jednorazowe wgranie pliku tekstowego: „Kochanie, tobie to ja kwiaty i bez okazji kupuję”. Tutaj, wyjątkowo, należy zastosować klasyczną definicję prawdy, ponieważ komunikat powyższy nie poparty odpowiednim działaniem naraża użytkownika na ciąg nieprzyjemnych zmian na interfejsie urządzenia połączony z komunikatami dla użytkownika średnio pochlebnymi.
Na drugim etapie użytkowania urządzenia można przestać reagować na większość komunikatów wysyłanych przez urządzenie ewentualnie ograniczyć się do wgrywania każdorazowo plików tekstowych typu: „Oczywiście, kochanie”; „Tak, kochanie”; „Oczywiście, że tylko ciebie kochanie”; „Nie, nie zwróciłem uwagi na to jak była ubrana, kochanie. Nawet nie widziałem jej na imprezie”. Oczywiście znowu nie należy przykładać szczególnej wagi do klasycznej definicji prawdy. Na tym etapie użytkowania należy również rozpocząć przystosowywanie interfejsu oraz oprogramowania urządzenia do konkretnych potrzeb i gustów użytkownika. Na pewne elementy, zarówno interfejsu (jak np. kolor oczu) i oprogramowania (np. IQ) użytkownik ma wpływ ograniczony, dlatego proponuje się skoncentrowanie działań na tych elementach, których dostosowanie przyniesie efekt natychmiastowy i odczuwalny. Dotyczy: kształtu i koloru fryzury oraz opakowania (tutaj dla uproszczenia zastosowano combo box z ograniczoną liczbą kombinacji: krótka czerwona spódniczka, że majtki widać, oczywiście czarne, plus top adidasa; krótka spódniczka w szkocką kratę plus biała bluzeczka z dużym dekoltem; obcisłe dżinsy wciągnięte na body; bojóweczki khaki plus obcisła czarna bluzeczka założona na gołe ciało, bez stanika. Nie spotkano dotychczas użytkownika, który by nie zadowolił się jedną z powyższych opcji). Uwaga! Na tym etapie nie należy wgrywać plików tekstowych typu: „Jakbyś zrzuciła z pięć kilko to mogłabyś pójść ze mną na plażę nie robiąc mi przed kumplami kaszanki”. Komunikaty takie mogą spowodować zmiany na interfejsie urządzenia oraz wysyłanie przez nie komunikatów dla użytkownika średnio pochlebnych. Można natomiast zacząć wprowadzać odpowiednie ustawienia dotyczące pracy urządzenia w trybie nocnym. Uwaga techniczna: nie należy się przejmować w tym aspekcie komunikatami wysyłanymi przez urządzenie, ponieważ jakiekolwiek komunikaty wysyłane przez urządzenie w trybie pracy nocnej nie korespondują z klasyczną definicja prawdy. Na tym etapie dostosowywania ustawień zaleca się użytkownikowi sięgnięcie do literatury fachowej, zarówno z kręgu cywilizacji śródziemnomorskiej jak i z innych kręgów kulturowych. Urządzenie wprawdzie zadziała i dostarczy użytkownikowi wielu wrażeń, nawet przy standardowym oprogramowaniu, skoro już jednak mamy urządzenie to dlaczego nie wykorzystać całego jego potencjału? Z czasem można coraz częściej stosować ustawienia z trybu nocnego w trybie dziennym, ponieważ urządzenie, pomimo swoich usilnych działań samonaprawczych w postaci kierowania całej dostępnej chemii na interfejs, bynajmniej nie staje się coraz młodsze i trzeba korzystać, póki urządzenia ma interfejs w miarę estetyczny.
Na dalszych etapach użytkowania można ignorować wszelkie komunikaty emitowane przez urządzenie, jednak należy reagować natychmiast w przypadku komunikatów mogących obniżyć wartość użytkową urządzenia, typu: „Kochanie, dziś boli mnie głowa”. Należy natychmiast wgrać plik tekstowy: „OK, to ja idę na imprezę do Zdziśka. Do zobaczenia jutro”. Uwaga! Ostatni plik odniesie należyty skutek jeśli urządzenie przechowuje na twardym dysku dane dotyczące tego jak wyglądają imprezy u Zdziśka.
Błąd krytyczny w funkcjonowaniu urządzenia
Wgrywając urządzeniu komunikaty tekstowe mające na celu spowodowanie określonych działań należy pamiętać, że ten sam komunikat można wgrać na kilka różnych sposobów. Niektóre z nich mogą spowodować zawieszenie się systemu operacyjnego urządzenia, dlatego należy język komunikatów dostosowywać do aktualnej sytuacji. Przykładowo: gdy użytkownik spotka na mieście kolegę ze studiów i postanowi odnowić znajomość, a następnie, na skutek zamknięcia wszystkich lokali gastronomicznych postanowi kontynuować odnawianie znajomości w miejscu składowania urządzenia nie powinien zaraz po wtoczeniu się i wyrwaniu urządzenia z trybu hibernacji wgrywać następującego pliku tekstowego: „Weź no się, kukła, rusz, masz tu dychę na taksówkę i przyprowadź samochód. Stoi na parkingu pod Szewcem. I pospiesz się bo kanapki trzeba zrobić, bo gościa mam, kukła”. Należy natomiast wgrać następujący plik tekstowy: „Kochanie, przepraszam, że cię obudziłem ale spotkałem kolegę i tyle mu o tobie opowiadałem, że powiedział, że musi zobaczyć to cudo. Jasiu, głodny jesteś? Moje kochanie robi cudowne kanapki. O, kochanie mam coś dla ciebie ale zostawiłem w samochodzie a samochód pod Szewcem. Nie, no poczekaj do jutra. No dobrze. Dycha wystarczy? Ale wracaj szybko bo bez ciebie cała ta wizyta nie będzie miała sensu ani uroku”. W przypadku, gdy powyższy komunikat nie odniesie spodziewanego skutku należy ignorować jakiekolwiek komunikaty wysyłane przez urządzenie, ewentualnie przyjąć komunikat „Pogadamy jutro” i w dalszym ciągu ignorować pozostałe. Zawsze przecież można pod ogórki.
Utylizacja urządzenia.
Urządzenie z czasem wykazuje coraz mniejsze zaangażowanie w wykonywanie działań będących powodem jego zakupu, jednak odwrotnie proporcjonalnie wzrasta w urządzeniu tendencja do emitowania komunikatów, mających na celu przemodelowanie wzorca oprogramowania użytkownika. Jest to oznaka zużycia urządzenia, które natychmiast należy zutylizować. Utylizację urządzenia przeprowadza się na dwa możliwe sposoby: Pierwszy sposób - przyprowadza się do miejsca składowania nowe urządzenie a staremu wgrywa się następujący plik tekstowy: „Ty już tu nie mieszkasz. Masz dziesięć minut na spakowanie swoich gratów. Nie, wieży nie możesz zabrać, ale śmieci po drodze możesz wynieść”. Od tego momentu należy ignorować zmiany na interfejsie starego urządzenia i wszelkie komunikaty wysyłane przez nie. Natomiast nowemu urządzeniu należy wgrać jak najszybciej tekst: „Kochanie, ona ci nawet do pięt nie dorasta”. Drugi sposób – przekazanie starego urządzenia kumplowi, który pomimo wielu prób nadal nie potrafi wyjść poza standardowy plik startowy, w związku z czym ma problem z nabyciem własnego urządzenia.
ŻYCZĘ MIŁEGO UŻYTKOWANIA!
Patrz, Kościuszko, na nas z nieba raz Polak skandował.
I popatrzył nań Kościuszko i się zwymiotował.
/Konstanty Ildefons Gałczyński/
I popatrzył nań Kościuszko i się zwymiotował.
/Konstanty Ildefons Gałczyński/
3 etapy w życiu faceta
-chcę ją mieć!
-mam ja!
-mam jej dosyć!
-chcę ją mieć!
-mam ja!
-mam jej dosyć!
http://www.facebook.com/LKSPogonLwow
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Wróć do „Wszystkie inne tematy”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 364 gości




