Praca

Tu można wypowiadać się na wszystkie inne tematy jakie przyjdą Wam do głowy.
Posty w tym dziale nie są naliczane.

Moderatorzy: ksiezycowka, modTeam

Awatar użytkownika
Mijka
Weteran
Weteran
Posty: 2895
Rejestracja: 22 sie 2005, 23:44
Skąd: Śląsk
Płeć:

Postautor: Mijka » 10 paź 2008, 17:52

pani_minister pisze:Oprócz "zwykłego" naukowego

ja pisalam tylko o zwyklym, bo tylko takie dostawalam ;)
Ale jakiekolwiek, dodatkowe pieniadze, tylko i wylacznie za dobre wyniki w nauce, to zawsze cos. U mnie na US stypendia byly marne, ale na Politechnice Slaskiej, kolezanka dostawala 525zl miesiecznie, a ja mialam cos ok 380. Wiec z cala pewnoscia warto korzystac. Tak samo jak z wszelkich dofinansowan, wyjazdow, kol naukowych.
Ostatnio zmieniony 10 paź 2008, 18:09 przez Mijka, łącznie zmieniany 1 raz.
kokieteria to zachowanie, które ma dać drugiej osobie do zrozumienia, że spółkowanie jest możliwe, ale ta możliwość nie może być pewnością.
Awatar użytkownika
ksiezycowka
Weteran
Weteran
Posty: 12688
Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: ksiezycowka » 10 paź 2008, 18:04

chwastek pisze:na co komu student farmacji z cząstkową wiedzą i marnym przygotowaniem do zawodu?
A na co absolwentowi farmacji wiedza jak go do pracy nie wezmą, bo CV puste?
chwastek pisze:a co ma wspólnego kelnerowanie za 3 tysiaki miesięcznie studenta farmacji z jego pierwszą pracą w zawodzie? taki student, jeżeli poczatkowe zarobki w jego zawodzie nie bedą przekraczały pewnych granic, pójdzie do roboty i za durne tysiąc na początek.
No to gratulacje. Ja teraz bym nie poszła do pracy za mniej niż te 2-2,5, a do mgra mi jeszcze hoho zostało. Nie wyobrażam sobie z tytułem iść za tyle. Pieniądze za kelnerowanie może wykorzystać żeby się dokształcać, a zawsze cokolweik w czasie studiów w tym CV lepsze (przynajmniej coś tam robił) niż zero.
a kiedy spać?
Wszystko wymaga wyrzeczeń. :)
chwastek pisze:a tutaj to zgadzam się. na więcej można liczyć dopiero po przepracowaniu pewnego okresu i zdobyciu potrzebnych (niezbednych w negocjowaniu z pracodawcą warunków finansowych swojej pracy) umiejetności. czasami nie ma innego wyjścia i trzeba pogodzić się z tym, że początki bywaja trudne.
No owszem. Za pierwsze prace nie wiadomo ile się nie zarobi, ale kurcze chorym jest, że następuje to w wieku kiedy tak naprawdę rodzinę można by już zakładać.
chwastek pisze:to odnoszę wrażenie, że nadajesz z księżyca czy jakiejś tam innej planety, bo jeżeli jest tutaj, wśród nas, jakiś nauczyciel czy pielegniarka to przed nimi jeszcze dłuuuuga droga aby osiagnąć owe, tak lekką rączką wypisywane przez ciebie, 3-4 tysiące (jeżeli w ogóle) ...
Jeżeli ktoś wybrał sobie zawód nauczyciela i pielęgniarki to chyba nie powinien mieć złudzeń co do zarobków i świadomie tą decyzję podjął.
Yasmine pisze:W ogóle mnie przeraża pracowanie nie w zawodzie. Kształcę się w określonym kierunku przez 5 lat, później idę pracować nie w zawodzie, tylko dlatego, że większe pieniądze dają. Miałabym wrażenie, że coś tracę w życiu, zmarnowałam wszystko to o czym uczyłam się na studiach i marzenia. Osoba, której zależy to i będzie pracowała za grosze (szczególnie na stażu), zaciśnie zęby, bo wie, że to początek.
Czasem nie ma pracy w zawodzie, czasem z pracy w zawodzie nie idzie wyżyć. Co wtedy? Trzeba umieć się przekwalifikować szybko, mieć coś w zanadrzu, a nie tragedia od razu nazywać.
chwastek
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 143
Rejestracja: 04 lut 2007, 14:49
Skąd: z wyobraźni
Płeć:

Postautor: chwastek » 10 paź 2008, 18:04

pani_minister pisze:
Mia pisze:stypendium naukowe, marne 300-500zl na miesiac?

No nie wiem.
Ja ze stypendiów miałam więcej, niż z pensji po studiach. Oprócz "zwykłego" naukowego sporo fundacji je rozdaje i innych takich :>


ykhm ... dokładnie, naukowe stypendium, zwłaszcza na ostatnim roku miałam bajeczne - i nigdy nie żałowałam swojego wyboru - i może nie miałam aż takich ciuszków i kosmetyków jak inne dziewczyny ale za to spokojnie i bez problemów napisało mi się magisterkę - bo miałam na to czas

Mia pisze:
PFC pisze:
Zależy od trybu studiów, ich rodzaju i renomy uczelni.


a najbardziej, od samego studenta.


tak, to przede wszystkim sam student decyduje, jak spożytkuje czas przeznaczony na kształcenie się.
Awatar użytkownika
Mijka
Weteran
Weteran
Posty: 2895
Rejestracja: 22 sie 2005, 23:44
Skąd: Śląsk
Płeć:

Postautor: Mijka » 10 paź 2008, 18:15

chwastek pisze:dokładnie, naukowe stypendium, zwłaszcza na ostatnim roku miałam bajeczne

a w zlotowkach, to ile?

chwastek pisze:tak, to przede wszystkim sam student decyduje, jak spożytkuje czas przeznaczony na kształcenie się.

nie chodzi mi o decyzje, chodzi mi o charakter, predyspozycje, takie a nie inne zdolnosci. Niektorzy bez problemu godza prace ze studiami i nie dlatego, ze kierunek, ktory studiuja nie wymaga nauki, albo praca jest taka lekka, po prostu radza sobie, to dla nich normalnosc i tyle. Moga nie spac, moze nie potrzebuja tak wiele czasu na przygotowywanie do egzaminow, bo szybko przyswajaja wiedze, ale praca podczas studiow, nie wiaze sie z zadnymi negatywnymi konsekwencjami jesli chodzi o stan wiedzy - da sie i tak.
kokieteria to zachowanie, które ma dać drugiej osobie do zrozumienia, że spółkowanie jest możliwe, ale ta możliwość nie może być pewnością.
chwastek
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 143
Rejestracja: 04 lut 2007, 14:49
Skąd: z wyobraźni
Płeć:

Postautor: chwastek » 10 paź 2008, 18:59

księżycówka pisze:
chwastek pisze:na co komu student farmacji z cząstkową wiedzą i marnym przygotowaniem do zawodu?
A na co absolwentowi farmacji wiedza jak go do pracy nie wezmą, bo CV puste?


na szczęście coraz częściej pracodawcy zwracają uwagę na to, z jakiej uczelni dyplom pochodzi i co tam na nim jest powypisywane.cv niekoniecznie musi być puste bo teraz uczelnie umożliwiają swoim studentom zdobywanie dodatkowej wiedzy i umiejetności w ramach kształcenia się - staże, wolontariaty, praktyki, wyjazdy - stypendia - to sam student decyduje, co wybiera - czy kelnerowanie czy marnie opłacane lecz rzeczywiście umożliwiajace zdobywanie umiejetności i doświadczenia uczelniane oferty

księżycówka pisze:No to gratulacje. Ja teraz bym nie poszła do pracy za mniej niż te 2-2,5, a do mgra mi jeszcze hoho zostało. Nie wyobrażam sobie z tytułem iść za tyle.


skoro zostało ci jeszcze troszeczkę czasu do mgra no to rzeczywiście możesz sobie pozakładać, iż stanie się tak, jak to sobie wyobrażasz.

księżycówka pisze:Pieniądze za kelnerowanie może wykorzystać żeby się dokształcać, a zawsze cokolweik w czasie studiów w tym CV lepsze (przynajmniej coś tam robił) niż zero.


studia dzienne, praca, dodatkowe dokształcanie się ... i jak to jeszce tutaj ktoś napisał - pasje i hobby - one też moga przecież robić wrażenie w cv - a doba to pewnie z gumy jest ...

księżycówka pisze:
chwastek pisze:a kiedy spać?


Wszystko wymaga wyrzeczeń. :)


wszystko to kwestia wyboru ... i tego, czego można się wyrzec


księżycówka pisze:Jeżeli ktoś wybrał sobie zawód nauczyciela i pielęgniarki to chyba nie powinien mieć złudzeń co do zarobków i świadomie tą decyzję podjął.


tak długo nasz kraj będzie p....lonym krajem, jak długo właśnie takie sądy będą krążyć wśród jego obywateli ... i jak długo wynagrodzenie pielegniarek i nauczycieli (zwłaszcza nauczycieli) bedzie ów sąd potwierdzać

księżycówka pisze:Czasem nie ma pracy w zawodzie, czasem z pracy w zawodzie nie idzie wyżyć. Co wtedy? Trzeba umieć się przekwalifikować szybko, mieć coś w zanadrzu, a nie tragedia od razu nazywać.


nie sądzę aby ktoś bezmyślnie wybierał takie studia, po których nie bedzie miał zajęcia a w dalszej perspektywie również możliwości utrzymywania siebie i swojej rodziny z pracy właśnie w swoim zawodzie. owszem, okoliczności mogą zmusić do przekwalifikowywania się, niejednego, w różnym czasie. ale czy ktoś, kto nie pracował w trakcie studiów jako kelner czy hostessa ma mniejsze szanse, mniejsze umiejetności, zdolności takiego przekwalifikowywania się?
Awatar użytkownika
shaman
Weteran
Weteran
Posty: 2261
Rejestracja: 16 cze 2005, 15:30
Skąd: Polska
Płeć:

Postautor: shaman » 10 paź 2008, 21:35

Miltonia pisze: obojetnie co kto mowi i jakie ma wyobrazenia czy wlasne chcenia, to zycie zweryfikuje to bardzo dobrze.

Jesteś pewna? A jeśli ja mam wyobrażenie polegające na tym, iż podczas studiów (czyli nie tylko na nich) rozwinę się na tyle, aby móc poradzić sobie chociażby przyzwoicie na rynku pracy? Przez co rozumiem nie tylko wzrastające zarobki, ale i oczywiście dalszy rozwój. Uważa, że będzie to niełatwe. Nie widzę niepewnych punktów w takiej prognozie.

Miltonia pisze: Fajnie jest sie wywyzszac, ze ja studiuje bo kocham ten kierunek, chce pracowac w zawodzie blablabla. I wszystko pieknie, jak sie ma "rynkowy" zawod.
Nie spodziewałem się takiego poglądu po Tobie. Zwłaszcza, że jak piszesz w HR robisz... interesuję się tym segmentem; a takie myślenie jest coraz częściej uważane za przestarzałe. Chyba jednak przekonanie, że rynkowość danej osoby zależy od całokształtu jaki ją określa, a nie jedynie od kierunku jaki skończyła, jest bardziej racjonalne. No, ale do tak skomplikowanej oceny suche statystyki nie wystarczą. A nimi kierować się łatwiej, prawda?

Mia pisze:Nawet jak takie a nie inne zajecie nie zbliza nas do wymarzonego zawodu, to pieniadze w ten sposob zarobione, sa potrzebne do realizacje pewnych postanowien, poszerzania zainteresowan, inwestowanie w czesto kosztowne hobby czy pasje.
A co powiesz na to, że moją pasją jest kino? Nowości w kinach to dla mnie 10zł; kino europejskie, niszowe czy klasyki w kinach studyjnych to 0zł - 10zł. Mogę chodzić do kina codziennie na pozycję wysokich lotów i wydam na ową pasję ok 20zł tygodniowo. Dużo? nie sądzę. Nie mam jednak już czasu na pracę, bo uczelnia zabiera większosć dnia, przemieszczania się, spożywanie, sen, mycie i pasja nie mniej, a jeszcze uczyć się trzeba, jeszcze inne pasje, życie towarzyskie. Gdybym pracował normalnie (nie ma z tym problemu tam gdzie studiuję) miałbym ok 3x większe zarobki niż teraz, ale nie miałbym czasu na realizowanie pasji. O knat tyłka rozbić taki system.

A jak moja pasja podrożeje? Kiedy będę chciał kręcić, a nie oglądać? Ile możliwych technik poznam pracując za barem?
Awatar użytkownika
PFC
Weteran
Weteran
Posty: 913
Rejestracja: 21 sie 2006, 19:14
Skąd: Szczecin/Poznań
Płeć:

Postautor: PFC » 10 paź 2008, 21:44

Jak czytam posty co niektórych tutaj, to uwidacznia mi się mierny poziom naszych uniwersytetów... Studiowanie to powinien być czas czytania; każdy niemal kierunek wymaga poznania wagonu książek. Kiedy niby Ci pracujący i hobbystyczno/imprezujący mają na to czas?... Już ja doskonale wiem jak to działa, bo ślepy nie jestem: pod koniec semestru siada taki jeden z drugim, wkuwa kserówki z wykładów od kolegów i zalicza... Czasem nawet na tyle dobrze, że na stypendium się łapie, ale tak naprawdę nie rozumie on tego o czym się uczy. Potem jego wiedza teoretyczna jest dziurawa jak szwajcarski ser, słuchanie go jest czymś żenującym, a w pracy magisterskiej normą okazuje się przepisywanie przypisów lub nawet całych fragmentów, bo napisanie dobrej pracy magisterskiej to tak naprawdę niemal etat jest (kolejny już)... No więc po co w ogóle studia są? Fabryka dyplomów dla ludzi, którzy przez 5 lat uczą się głównie cwaniactwa? W tym czasie powinien się wykuwać światopogląd młodego człowieka, zmysł krytycznego, mądrego, wielopłaszczyznowego myślenia, podbudowany literaturą, doświadczeniem wykładowców, rozmowami między zajęciami z kolegami, itp.
Szczecin Floating Garde 2050 Project.
Awatar użytkownika
shaman
Weteran
Weteran
Posty: 2261
Rejestracja: 16 cze 2005, 15:30
Skąd: Polska
Płeć:

Postautor: shaman » 11 paź 2008, 00:20

Jak tak czytam to widzę tu same skrajności, nic dziwnego że mnie nikt nie lubi <aniolek> Skrajności zawsze ograniczają.

I na dodatek te wszystkie "nie wyobrażam sobie" - istna plaga. Nie wyobrażam sobie jak można nie umieć godzić studiów z pracą. Nie wyobrażam sobie jak można na studiach robić coś innego prócz studiowania. Nie wyobrażam sobie jak można imprezować, pracować i studiować jednocześnie, zaraz mi ktoś powie. Bo przytoczę własny przykład, gdzie studiuję pilnie (w tym roku już 3 podręczniki za mną, na karcie bibliotecznej kończy mi się miejsce; żadnego wykładu nie opuściłem) + prawie co wieczór wychodzę na jakiś event/seans + pisuję do 3 tytułów + usługuję komputerowo + w weekendy opiekuję się ciocią + jestem na bieżąco z wydarzeniami i singlami Dody. No, ale przecież ja bajki opowiadam <hahaha>
Awatar użytkownika
Mijka
Weteran
Weteran
Posty: 2895
Rejestracja: 22 sie 2005, 23:44
Skąd: Śląsk
Płeć:

Postautor: Mijka » 11 paź 2008, 00:28

shaman pisze:A co powiesz na to, że moją pasją jest kino?

Moja pasja tez jest kino, chodzac do kina ok 5 razy w tygodniu, nie tylko do kin studyjnych, wydaje duzo wiecej niz 50 zl :] mimo kart stalego klienta do kazdego kina.

shaman pisze:Gdybym pracował normalnie (nie ma z tym problemu tam gdzie studiuję) miałbym ok 3x większe zarobki niż teraz, ale nie miałbym czasu na realizowanie pasji. O knat tyłka rozbić taki system.

Zloty srodek znalezc trzeba, a wszytsko da sie zrobic, jak sie chce :] Najlepiej to szukac problemu, albo znalezc milion argumentow, dlaczego sie nie pracuje. Heh.
kokieteria to zachowanie, które ma dać drugiej osobie do zrozumienia, że spółkowanie jest możliwe, ale ta możliwość nie może być pewnością.
Awatar użytkownika
ksiezycowka
Weteran
Weteran
Posty: 12688
Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: ksiezycowka » 11 paź 2008, 02:08

chwastek pisze:skoro zostało ci jeszcze troszeczkę czasu do mgra no to rzeczywiście możesz sobie pozakładać, iż stanie się tak, jak to sobie wyobrażasz.
Ja sobie nie wyobrażam. Ja wiem za co mi i ile płacą teraz i wiem czego mogę się spodziewać po studiach. :>
chwastek pisze:studia dzienne, praca, dodatkowe dokształcanie się ... i jak to jeszce tutaj ktoś napisał - pasje i hobby - one też moga przecież robić wrażenie w cv - a doba to pewnie z gumy jest ...
Sama nie wiem jak to tak wielu ludzi godzi ze sobą, ale godzą tyle albo i więcej. Żywe dowody na to mam. :) Ale fakt, nie każdy jest w stanie. Ja osobiście również zazdroszczę takich umiejętności, bo nie mam. Ale daleko mi do wmawiania, że się nie da.
chwastek pisze:ale czy ktoś, kto nie pracował w trakcie studiów jako kelner czy hostessa ma mniejsze szanse, mniejsze umiejetności, zdolności takiego przekwalifikowywania się?
Jeżeli dodamy do tego jakiś tam limit czasowy i porównamy kogoś kto np pracował myślę, że tak.

PFC, Shaman macie rację. Zupełną. Tylko o czym wy mówicie? Tak, studiowanie na tym powinno polegać. Tak będąc znakomitym w swojej dziedzinie, poszerzając cholernie wiedzę, dokształcając się itd. itp. co napisaliście piszecie o małym % ludzi. I ja nie wątpię, że oni w życiu wiele osiągną. I tylko pogratulować. Tylko, że temat zaczął się od czego innego tu i dyskusja. O dyskusji nad całą resztą szarej masy studenckiej, która kończąc swoje studia podczas, których może i się w miarę dobrze uczyła pójdzie pracować do fast foodu albo i nie pójdzie, bo przecież oni z wykształceniem, bystrzy, 24-25 lat mają, a im nie chcą dać nawet 2 tys. na rękę. I jakie oburzenie! (Nie, Wujo, nie piję do Ciebie). Jeżeli ktoś się na to godzi i jest tego świadom - ok, ale ja mam osobiście dość narzekań świeżo upieczonych mgrów.

Osobiście ja nie przyswajam super szybko wiedzy, jestem dość leniwa i przeciętnie bystra. Może moje studia i tryb i uczelnia to nie był najbardziej trafiony wybór, ale wiem, że spokojnie będę miała za co żyć na przyzwoitym poziomie za te 2 lata jak je skończę. Robiąc inaczej może bym była szczęśliwsza teraz, lepiej się realizowała, ale na dłuższą metę...
Awatar użytkownika
PFC
Weteran
Weteran
Posty: 913
Rejestracja: 21 sie 2006, 19:14
Skąd: Szczecin/Poznań
Płeć:

Postautor: PFC » 11 paź 2008, 12:31

shaman pisze:Bo przytoczę własny przykład, gdzie studiuję pilnie (w tym roku już 3 podręczniki za mną, na karcie bibliotecznej kończy mi się miejsce; żadnego wykładu nie opuściłem


No to faktycznie kuriozalna sytuacja, że przychodzi się teraz chwalić czymś, co powinno być normą. :]

shaman pisze:No, ale przecież ja bajki opowiadam <hahaha>


W sumie może i tak? :) Niemal wszyscy w większym lub mniejszym stopniu stosują PR (na tyle na ile potrafią), więc dlaczego Ty miałbyś tego nie robić? <lol>

księżycówka pisze:O dyskusji nad całą resztą szarej masy studenckiej, która kończąc swoje studia podczas, których może i się w miarę dobrze uczyła pójdzie pracować do fast foodu albo i nie pójdzie, bo przecież oni z wykształceniem, bystrzy, 24-25 lat mają, a im nie chcą dać nawet 2 tys. na rękę. I jakie oburzenie! (Nie, Wujo, nie piję do Ciebie). Jeżeli ktoś się na to godzi i jest tego świadom - ok, ale ja mam osobiście dość narzekań świeżo upieczonych mgrów.


I tym sposobem myślę dochodzimy powoli do konkluzji, że studia nie są dla każdego. :) ...Podoba mi się co pisał Tocqueville: "w Ameryce większość ludzi jest przeciętnie wykształcona, niewielu jest uczonych i niewielu bez żadnej edukacji". I tam jakoś ludzie sobie nieźle radzili, a nasz społeczeństwo "uczonych", gdzie niemal każdy studiuje, można o kant dupy potłuc. <aniolek>
Szczecin Floating Garde 2050 Project.
Awatar użytkownika
TFA
Weteran
Weteran
Posty: 3055
Rejestracja: 01 wrz 2005, 00:57
Skąd: litwini wracają
Płeć:

Postautor: TFA » 11 paź 2008, 12:44

Matko, jakie same ambitne ludzie tutaj som <boje_sie> Ale kazdy studencik zaraz po 20stce tak sie zachowuje :P
Ostatnio zmieniony 11 paź 2008, 12:48 przez TFA, łącznie zmieniany 1 raz.
Ręce me do szabli stworzone, nie do kielni.
Awatar użytkownika
Hyhy
Weteran
Weteran
Posty: 2611
Rejestracja: 29 mar 2004, 01:41
Skąd: Warszawa
Płeć:

Postautor: Hyhy » 11 paź 2008, 12:59

chwastek pisze:a studia mają na celu studiowanie. osobiście wolałabym aby student farmacji popracował szarymi komórkami i zapracował tym samym na stypendium naukowe niż wyciągał 3 tysiaki miesięcznie jako kelner/kelnerka i był miernym studentem. na co komu student farmacji z cząstkową wiedzą i marnym przygotowaniem do zawodu?
to w kazdym momencie mozesz tak powiedziec. Po co Ci student po informatyce skoro ma male przygotowanie do zawodu:D prawda jest taka, ze najwiecej doswwiadczenia zdobywa sie dopiero w praktyce, teoria to czesto niespodzianki lub zludzenie (np kiedy w teorii cos poinno sie zrobic od pkt A do pkt E przez wszystkie poprzednie a w praktyce omija sie pkt B i C bo jest szybciej taniej i prosciej) no i to, ze ktos o czyms wie to nie jest to samo ze cos potrafi zrobic. Znam historie kilku osob bo bardzo dobrej uczelni panstwowej jednej z najciezszych PW gdzie osoby te po skonczeniu studiow umialy duza za malo na swoje stanowiska, a chlopak z prywatnej szkoly potrafil duzo wiecej - wniosek - dobra szkola to nie koniecznie sukces.
chwastek pisze:to odnoszę wrażenie, że nadajesz z księżyca czy jakiejś tam innej planety, bo jeżeli jest tutaj, wśród nas, jakiś nauczyciel czy pielegniarka to przed nimi jeszcze dłuuuuga droga aby osiagnąć owe, tak lekką rączką wypisywane przez ciebie, 3-4 tysiące (jeżeli w ogóle) ...
<hahaha>
Ktos pisal o nauczycielu fizyki - ja znam takiego, ktory duzo duzo kasy wyciagal na korkach i podobnie jak ten od maty "zmuszal" uczniow do korkow :) interes wspanialy:) ale fakt, jeden i drugi byli bardzo dobrymi nauczycielami.
chwastek pisze:dobry pracownik, czyli taki, który umiejetności zdobywa w lot, bywa szybko doceniany
Zeby byc docenionym to trzeba miec normalnego pracodawce. Ja mam takiego ze jak ktos z nas dobrze cos zrobi i zasluguje na pochwale, to nic nie uslyszy. A jak przytrrafi mu sie nie do konca zrobiony dobrze temat (lub inaczej niz by ktos chcial) to jest narzekanie i traktuje to jako motywacje tdo tego, zeby nie dac premii, podwyzki itd. co jest dla mnie chore.
shaman pisze:Trzeba być silnym, zdeterminowanym i pozytywnie nastawionym.
Odnosnie mojego szefa - ile mozna byc pozytywnie nastawionym - 5 miesiecy? 6? :)ale masz racje z tymi cechami, moznaby tu jeszcze dolozyc kolejne 50 cech, ktore pracodawca chcialby miec w swoim pracowniku... :) ale nie o to chodzi przeciez.
Miltonia pisze:Fajnie jest sie wywyzszac, ze ja studiuje bo kocham ten kierunek, chce pracowac w zawodzie blablabla.
A ja np. nigdy nie oceniam kogos po studiach jakie skonczyl i pochodzeniu. Jesli rozmawiam ze zwyklym cieciem na parkingu i on jest normalnym facetem to ja go za to szanuje.
Mia pisze:sa potrzebne do realizacje pewnych postanowien, poszerzania zainteresowan, inwestowanie w czesto kosztowne hobby czy pasje.
Wlasnie sobie wyobrazilem ze jakbym chcial wszystkie swoje pasje rozwijac to bym musial chyba z 50 tys miesiecznie dodatkowo w ramach premii zarabiac :D
PFC pisze:Uhm... Balety, dziwki, wódka i prochy
Sugerujesz ze jak ktos uzywa tych "uzywaek" to nie moze byc inteligentny, zaradny, zyciowy i efektywny?:) Wyklucza to jego inteligencje i to, ze jest swietnym pracownikiem? Bo moim zdaniem wcale.
Mia pisze:wyjazdow, kol naukowych.
trza nie pracowac zeby se pojezdzic :D
Mia pisze:z zadnymi negatywnymi konsekwencjami jesli chodzi o stan wiedzy - da sie i tak
czasami sie nie da. Jesli np. moj kolega jezdzil na tirach i wpadal raz na dwa tyg do szkoly do Warszawy i to tez tirem :D to zaufaj mi, nikt mu nie tlumaczyl na CB radiu wykladow sprzed tygodnia :D Czasem sie nie da, czesto sie da.
chwastek pisze:uczelnie umożliwiają swoim studentom zdobywanie dodatkowej wiedzy
ja mysle ze znacznie wiecej umozliwiaja studentom firmy zewnetrzne, tyle ze za "darmo". moj przyklad - mialem mozliwosc podjecia zaledwie 4 miesiecznego stazu za 0 zł miesięcznie w wymarzonej dla mnie firmie - duzej i preznej w swoim zawodzie! - przez nastepne ponad pol roku zalowalem, ze NIE MOGŁEM bo nie mialbym jak oplacic studiow a gdybym nawet mial miec stypendium to dopiero sporo pozniej :) Ja rozumiem interesownosc takich firm z korzyscia na ewentualnego przyszlego swietnego pracoownika ale na Boga, ilu zdolnych ludzi po prostu nie moze sobie na takie cos pozwolic. ?
chwastek pisze:tak długo nasz kraj będzie p....lonym krajem, jak długo właśnie takie sądy będą krążyć wśród jego obywateli ... i jak długo wynagrodzenie pielegniarek i nauczycieli (zwłaszcza nauczycieli) bedzie ów sąd potwierdzać
Zgadzam sie - w tym kraju duzo jednostek spolecznych w Panstwowych lub czesciowo panstwowych firmach zarabia smieszne pieniadze, kilka-nascie razy mniej niz w innych Panstwach za to samo. Firmy z kapitalem ktore placa dobrze jak na nasze warunki (co nie znaczy ze porownywalnie dobrze z innymi krajami) nie sa polskie. My naprawde mamy niezly wzrost gospodarczy, ale do normlanosci to nam jeszcze daleko.
chwastek pisze:pasje i hobby - one też moga przecież robić wrażenie w cv - a doba to pewnie z gumy jest ...
One pozwalaja przedstawic pracownika od tej drugiej strony rowniez - od strony czlowieka a nie wykonawcy zarabiajacego pieniadze. Ja pamietam jak dostalem swoja 1 prace nie w zawodzie (centrum wwy 960 zl/ miesiac yee) glownie dlatego, ze moj SP pracodawca rowniez interesowal sie bronia palna :D i bral kiedys udzial w polowaniach. Nasza rozmowa kwal. polegala na jego wsponieniach i moich uwagach :D hehe.
shaman pisze:O knat tyłka rozbić taki system.
Teraz Ty narzekasz :D ale... masz racje :) poza tym to uwazam ze masz soboty na kino hehe :)
PFC pisze:bo napisanie dobrej pracy magisterskiej to tak naprawdę niemal etat jest (kolejny już)...
Tu tez moge potwierdzic, ze to nie jest do konca tak proste jak sie moze wydawac, czasami :) Ogolnie to bardzo proste :) czytasz, rozumiesz (jak nie to 2 raz czytasz) i piszesz to samo, tylko troche inaczej:) w praktyce - ja chcialem napisac prace inz i magisterska na podobnym poziomie - wykorzystujac naprawde ciekawe dane. Do inzynierskiej na ponad 20 pare duzych firm od ktorych takowe dane chcialem dostac odpowiedziala mi jedna... :) ze nie moze mi wszystkiego dac co chce i to firma z niemiec. Poprosili mnie o wykorzystanie tych danych ktore dostalem i przeslanie mojej pracy do nich, nawet w wersji polskiej :). Do pracy mgr nawet tych danych nie szukalem - wiem ze ich nie zdobede. Musialem zmienic caly zamysl heh, a szkoda. Czyli - nawet nie moglem napisac tej pracy na poziomie uczelnianym, magisterskim, doktorskim :) bo w sumie, zaimast pisac konkrety (ktore ZNAM w liczbach nawet z nieoficjalnych zrodel) nijak nie moge tego napisac bo po 1 lamie prawo, po 2 nie mam jak tego potwierdzic w pracy a po 3 narazam sie na pewne konsekwencje - i przez to musze pisac bzdury:)
PFC pisze:pod koniec semestru siada taki jeden z drugim, wkuwa kserówki z wykładów od kolegów i zalicza...
Tylko nauka to przyjemnosc dla kogos, kto chce sie czegos nauczyc - to nie obowiazek. Ale ja gdybym mial do wyboru np te 2-3 lata temu - zarobic 5-6k czy siedziec i sie uczyc - na pewno bym si nie uczyl, tylko zaliczal w sposob, jaki napisales.
PFC pisze:Fabryka dyplomów dla ludzi,
Zrodlo dochodu dla wielu ludzi, Państwa?
PFC pisze:doświadczeniem wykładowców
<hahaha>
"Jest taka cierpienia granica, za ktora sie usmiech pogodny zaczyna...Hyhy "

hyhy e(L)o :)
Awatar użytkownika
shaman
Weteran
Weteran
Posty: 2261
Rejestracja: 16 cze 2005, 15:30
Skąd: Polska
Płeć:

Postautor: shaman » 11 paź 2008, 13:55

Mia pisze:Moja pasja tez jest kino, chodzac do kina ok 5 razy w tygodniu, nie tylko do kin studyjnych, wydaje duzo wiecej niz 50 zl mimo kart stalego klienta do kazdego kina.
Więc nie potrafisz się zakręcić, lub lubisz ino drogi wycinek kina (megaprodukcje made in US i A? <hahaha> ) W każdym większym mieście - a miasta uniwersyteckie są duże - organizowane są przeróżne festiwale, przeglądy, pojedyncze seanse, ich cykle, imprezy promocyjne, okolicznościowe, cykliczne, gdzie naprawdę dobre kino kosztuje 0 - 5zł. Robią to centra kultury, stowarzyszenia, samorządy, poszczególne kina. Cała reszta (multikino) kosztuje 10zł. No, ale jak ktoś w pasję pt kino wlicza koniecznie popcorn, batoniki i kubełek skrzydełek z kfc, to się nie dziwię że jako droga pasja się to jawi [:D] A wiesz, że do niektórych kin nawet nie wpuszczają z popcornem? <zakochany>

Mia pisze:Zloty srodek znalezc trzeba, a wszytsko da sie zrobic, jak sie chce Najlepiej to szukac problemu, albo znalezc milion argumentow, dlaczego sie nie pracuje. Heh.

Toż opisałem coś na wzór 3ciej drogi, złotego środka. A popadanie w skrajności pociąga za sobą mln argumentów tłumaczących "dlaczego", tu jak rozumiem się zgadzamy <browar>

PFC pisze:No to faktycznie kuriozalna sytuacja, że przychodzi się teraz chwalić czymś, co powinno być normą.

Chwalić się? Przez myśl nie przeszło. Kuriozum jest dla mnie ów pogląd, iż nie ma złotego środka, że nie można zdobywać doświadczenia zawodowego, studiować i rozwijać się na innym polu jednocześnie, gdyż zawsze coś pozostanie zaniedbane.

Chociaż to zależy od oczekiwań. Dla niektórych kwadrans bezczynności w tramwaju może być zaniedbaniem, bo przecież powinno się książkę czytać.
Awatar użytkownika
Hyhy
Weteran
Weteran
Posty: 2611
Rejestracja: 29 mar 2004, 01:41
Skąd: Warszawa
Płeć:

Postautor: Hyhy » 11 paź 2008, 14:03

shaman pisze:a miasta uniwersyteckie są duże - organizowane są przeróżne festiwale, przeglądy, pojedyncze seanse, ich cykle, imprezy promocyjne, okolicznościowe, cykliczne, gdzie naprawdę dobre kino kosztuje 0 - 5zł. Robią to centra kultury, stowarzyszenia, samorządy, poszczególne kina.
jeszcze nigdy nie zaplacilem za kino mniej niz 12-15 zl z legitka. Nigdy :D
"Jest taka cierpienia granica, za ktora sie usmiech pogodny zaczyna...Hyhy "



hyhy e(L)o :)
Awatar użytkownika
shaman
Weteran
Weteran
Posty: 2261
Rejestracja: 16 cze 2005, 15:30
Skąd: Polska
Płeć:

Postautor: shaman » 11 paź 2008, 14:06

księżycówka pisze:Osobiście ja nie przyswajam super szybko wiedzy, jestem dość leniwa i przeciętnie bystra. Może moje studia i tryb i uczelnia to nie był najbardziej trafiony wybór, ale wiem, że spokojnie będę miała za co żyć na przyzwoitym poziomie za te 2 lata jak je skończę. Robiąc inaczej może bym była szczęśliwsza teraz, lepiej się realizowała, ale na dłuższą metę...
Otóż to. Widzisz jeden za priorytet postawi sobie studiowanie czegoś, co najbardziej go interesuje, niezależnie od tego czy kierunek jest statystycznie rynkowy czy nie; inny studiuje dla możliwości jakie dają dane studia. Jedno i drugie jest dobre, żadne nie jest lepsze, obydwie drogi są różne, inne. Ale dobre dla danej osoby, póki:
a) "pasjonat" (nazwa umowna, wiadomo że tutaj wszystko mocno generalizuję i upraszczam) nie wierzy naiwnie, że na 100% czeka go świetlana przyszłosć i ino biadoli że już mgr a marzenia coraz dalej
b) "ten drugi" marudzi na to jakie to studia nudne, a jak już mgr to że jednak tyle nie zarabia, albo zarabia ale i tak jakoś fajniej miało być w życiu.

NIE chcę tu pieprzyć o tym, że studiowanie zainteresowań daje spełnienie a studiowanie genetyki daje pieniądze. To również wierutna bzdura. Chcę po raz wtóry napisać, że kierunek studiów sam w sobie nie zapewnia niczego. To byłoby zbyt proste :)

[ Dodano: 2008-10-11, 14:09 ]
Hyhy pisze:jeszcze nigdy nie zaplacilem za kino mniej niz 12-15 zl z legitka. Nigdy
A ja ostatnio kupiłem karnet na poniedziałkowe seanse w CK w październiku - 5zł/mies.

Każdy czwartek w Muzie - 5zł

Co drugi, trzeci dzień jakieś stowarzyszenie organizuje pokaz + dyskusja - darmo

Multikino z kartą stałego - 10zł

Przeglądy w kilku różnych kinach - 3-8zł za bilet.

Przykłądów jest więcej ;]
Awatar użytkownika
PFC
Weteran
Weteran
Posty: 913
Rejestracja: 21 sie 2006, 19:14
Skąd: Szczecin/Poznań
Płeć:

Postautor: PFC » 11 paź 2008, 16:59

Hyhy pisze:Znam historie kilku osob bo bardzo dobrej uczelni panstwowej jednej z najciezszych PW gdzie osoby te po skonczeniu studiow umialy duza za malo na swoje stanowiska, a chlopak z prywatnej szkoly potrafil duzo wiecej - wniosek - dobra szkola to nie koniecznie sukces.


W tym wypadku mylisz przyczynę ze skutkiem... Jasne, że można się wiele rzeczy poza studiami nauczyć, ale pod warunkiem że aktywność ta jest choćby w minimalny sposób zbliżona do owej tematyki. Jeśli okazuje się inaczej - jest to de facto hobby, uczące co najwyżej PR i zapewniające trochę kasy na "drobne wydatki" i tyle. :]

Hyhy pisze:Ja mam takiego ze jak ktos z nas dobrze cos zrobi i zasluguje na pochwale, to nic nie uslyszy.


Ale to nie nasza wina. :)

Hyhy pisze:Sugerujesz ze jak ktos uzywa tych "uzywaek" to nie moze byc inteligentny, zaradny, zyciowy i efektywny?:)


Może być efektywny w pewnych, wydzielonych sferach życia. :)

Hyhy pisze:Tylko nauka to przyjemnosc dla kogos, kto chce sie czegos nauczyc


No więc co reszta na studiach robi? :|

Hyhy pisze:Ale ja gdybym mial do wyboru np te 2-3 lata temu - zarobic 5-6k czy siedziec i sie uczyc - na pewno bym si nie uczyl, tylko zaliczal w sposob, jaki napisales.


Wtedy byś studiów nie potrzebował, czyż nie? :)

Hyhy pisze:PFC napisał/a:
doświadczeniem wykładowców
<hahaha>


Nie wiem co tak się bawi... Jeden z moich wykładowców - najlepszy badacz i znawca problematyki Kaukazu w Polsce - spędził w Gruzji kilka lat, nauczył się jeżyka robił ankiety. Jego wiedza w tym zakresie jest powalająca i słucha się go z wielką przyjemnością. Przy tym mówi on rzeczy, o których nie wyczyta się w książkach ani nie usłyszy w telewizji, więc czyż nie jest to dzielenie się doświadczeniem, niezwykle ważnym, bezcennym wręcz dla studenta stosunków międzynarodowych?... A takich ludzi na moim wydziale jest wielu. :)

Hyhy pisze:Tu tez moge potwierdzic, ze to nie jest do konca tak proste jak sie moze wydawac, czasami :) Ogolnie to bardzo proste :)


Zależy od ambicji... Ja piszę pm na tematykę w Polsce niemal nieporuszaną, jadąc na obcych źródłach, które sam musiałem sobie wyszukać, przetłumaczyć, zinterpretować, itp... No ale to jest kwestia wyboru - albo podejście praktyczne albo też takie, że jak się coś robi, to trzeba robić to dobrze, a na wszystko w życiu przychodzi odpowiedni czas.

shaman pisze:Kuriozum jest dla mnie ów pogląd, iż nie ma złotego środka, że nie można zdobywać doświadczenia zawodowego, studiować i rozwijać się na innym polu jednocześnie, gdyż zawsze coś pozostanie zaniedbane.


A to się nie do końca zrozumieliśmy, ba są rzeczy prócz studiowania, które mogą rozwijać, dodatkowo ukierunkowywać, otwierać nowe horyzonty, itp... Wtedy jest to wskazane. Sam nie tak dawno skorzystałem z możliwości tego rodzaju. :) ...Natomiast praca - lub cokolwiek innego - prowadząca do tego, iż studia w jakimś momencie stają się dodatkiem i chodzi już tylko o magiczny papier mgr, by móc to cv kolejną pozycję wpisać to nieporozumienie. <chory>

shaman pisze:Dla niektórych kwadrans bezczynności w tramwaju może być zaniedbaniem, bo przecież powinno się książkę czytać.


Tramwaj to świetnie miejsce na czytanie prasy. ;)
Szczecin Floating Garde 2050 Project.
Awatar użytkownika
TFA
Weteran
Weteran
Posty: 3055
Rejestracja: 01 wrz 2005, 00:57
Skąd: litwini wracają
Płeć:

Postautor: TFA » 11 paź 2008, 17:22

PFC pisze:Tramwaj to świetnie miejsce na czytanie prasy.


szczegolnie jesli grupa malolatow slucha mp3 na glosniku z komorki
Ręce me do szabli stworzone, nie do kielni.
Awatar użytkownika
Mijka
Weteran
Weteran
Posty: 2895
Rejestracja: 22 sie 2005, 23:44
Skąd: Śląsk
Płeć:

Postautor: Mijka » 11 paź 2008, 17:47

shaman pisze:Więc nie potrafisz się zakręcić, lub lubisz ino drogi wycinek kina (megaprodukcje made in US i A? <hahaha> ) W każdym większym mieście - a miasta uniwersyteckie są duże - organizowane są przeróżne festiwale, przeglądy, pojedyncze seanse, ich cykle, imprezy promocyjne, okolicznościowe, cykliczne, gdzie naprawdę dobre kino kosztuje 0 - 5zł. Robią to centra kultury, stowarzyszenia, samorządy, poszczególne kina. Cała reszta (multikino) kosztuje 10zł. No, ale jak ktoś w pasję pt kino wlicza koniecznie popcorn, batoniki i kubełek skrzydełek z kfc, to się nie dziwię że jako droga pasja się to jawi [:D] A wiesz, że do niektórych kin nawet nie wpuszczają z popcornem? <zakochany>

A moze mieszkam w wiekszym miescie i to inaczej wyglada? Za przeglad kina hiszpanskiego zaplacilam 70zl za karnet, w kinie studyjnym place 12 zl za bilet, 8zl w poniedzialek http://www.amok.gliwice.pl/page.php?page=page&id=3. Owszem, za 5zl tez sie zdarza, DKFy na przyklad, czy niektore przeglady dofinansowane przez UM, ale to raz na jakis czas, a ja lubie wyjsc do kina wtedy, kiedy mam na to ochote, a nie wtedy kiedy sa tanie bilety :]. Centra kultury, stowarzyszenia, och! ach! jakis Ty madry Szaman. Napisz moze cos czego nie wiemy, dobra?

Ja rozumiem, ze nie wszyscy pracuja, ze komus sie dobrze zyje na garnuszku u mamusi. Nic tylko pogratulowac lenistwa :]
Ostatnio zmieniony 11 paź 2008, 18:54 przez Mijka, łącznie zmieniany 3 razy.
kokieteria to zachowanie, które ma dać drugiej osobie do zrozumienia, że spółkowanie jest możliwe, ale ta możliwość nie może być pewnością.
Awatar użytkownika
Miltonia
Weteran
Weteran
Posty: 1359
Rejestracja: 17 paź 2004, 22:45
Skąd: Warszawa
Płeć:

Postautor: Miltonia » 11 paź 2008, 19:42

No i okazuje sie, ze jest to wszystko proste. Jedni sa bardzo zdolni, pracowici, ambitni, poukladani i maja czas i sily i umiejetnosci na dobre i na poziomie laczenie wszystkiego, a inni zawsze beda gdzies na koncu albo w srodku, nawet jak sie wysila. Dla jednych same studia to bedzie straszliwe wyzwanie, a napisanie pracy magisterskiej bedzie sie jawilo jako jatrudniejsze wyzwanie, inni w tym samym czasie napisza najlepsza na wydziale prace, beda pracowac i jeszcze trenowac taniec.

Jak to sie dzieje? Jak zwykle pewnie 50% to genetyka, a 50% to wychowanie i nabycie pewnych umiejetnosci. Wyzej dupy sie nie podskoczy, a kazdy ta dupe ma innym poziomie.
"a miłość tylko jedną można wszędzie spotkać
przed grzechem i po grzechu zostaje ta sama"
Awatar użytkownika
PFC
Weteran
Weteran
Posty: 913
Rejestracja: 21 sie 2006, 19:14
Skąd: Szczecin/Poznań
Płeć:

Postautor: PFC » 11 paź 2008, 20:18

Miltonia pisze:edni sa bardzo zdolni, pracowici, ambitni, poukladani i maja czas i sily i umiejetnosci na dobre i na poziomie laczenie wszystkiego


Fryderyk II Wielki mawiał: "Kto broni wszystkiego - broni nic." :] Nie będę już nawet wspominał, że najwybitniejsi ludzie historii w dużym stopniu wybijali się dopiero w sile swego wieku, gdy po innych, niby lepszych, słuch zaginął dawno i pragnąłbym Cię z tą refleksją zostawić. ;)

Miltonia pisze:Dla jednych same studia to bedzie straszliwe wyzwanie


Bzdura. :) Nie ma dzisiaj nic prostszego jak skończyć większą część istniejących kierunków studiów. ;) Ale wynieść z tego to wszystko, co powinno się wynieść - to już zupełnie inna sprawa. :] Znam ludzi, którzy ciągną i 3 kierunki, co dla mnie jest już bzdurą - mi moje dwa wystarczają no i w sumie przyznam się, iż uważam ich skończenie oraz wyniesienie z obu dziedzin jak największej wiedzy za zdecydowanie najważniejsze wyzwaniem mego życia póki co. Później przyjdzie czas na ambitniejsze rzeczy.

Miltonia pisze:a napisanie pracy magisterskiej bedzie sie jawilo jako jatrudniejsze wyzwanie


Na mój temat byś nie napisała nigdy więc już trochę ciszej nad tą trumną... I znów kwestia interpretacji... Jak ktoś pisze pm z myślą, by odwalić to jak pańszczyznę, to pełna zgoda. Nie ma łatwiejszej rzeczy. ;) ...Jeśli jednam ma wobec tej pracy i siebie jakieś ambicje, jeśli np. planuje wydanie jej drukiem, zgłoszenie do jakiegoś konkursu, itp, to musi jej poświęcić ten rok życia chociaż, bo dobry artykuł wymaga miesiąca... Może Twoja praca była na tyle ambitna, że napisałaś ją w tydzień. Jeśli tak to gratulacje. :)

Miltonia pisze:inni w tym samym czasie napisza najlepsza na wydziale prace, beda pracowac i jeszcze trenowac taniec


Jeszcze nigdy o takim przypadku nie słyszałem, więc trochę sfolguj z wyobraźnią. :] Ja wiem, żeś pełna frustracji w tym temacie i nie wnikam dlaczego, ale rozmawiamy jak poważni ludzie, a to wyklucza kpiny. :)

Miltonia pisze:Wyzej dupy sie nie podskoczy, a kazdy ta dupe ma innym poziomie.


Cóż za perła mądrości. :) ...I to mówi osoba na poziomie najwyższym, jak mniemam? :D Faktycznie - jest z kogo przykład brać. 8)
Szczecin Floating Garde 2050 Project.
Awatar użytkownika
shaman
Weteran
Weteran
Posty: 2261
Rejestracja: 16 cze 2005, 15:30
Skąd: Polska
Płeć:

Postautor: shaman » 11 paź 2008, 20:32

Mia pisze:12 zl za bilet, 8zl w poniedzialek

Wykup kartę klienta, będzie 10zł za bilet (bo co piaty za darmo)

Nawet te 5x10 = 50 a nie "o wiele więcej niż 50". a w poniedziałki 8, więc wychodzi Ci 48zł/tydz. Ach, plus kubełek skrzydełek...

Mia pisze: Centra kultury, stowarzyszenia, och! ach! jakis Ty madry Szaman. Napisz moze cos czego nie wiemy, dobra?

Skoro wiesz, to czemu nie korzystasz, czemu piszesz że nie ma możliwości? Możliwości są, ino Twój wybór inny.

PFC zgadzam się, ale to skrajność, a że jest głupia to mało odkrywcze.
PFC pisze:Miltonia napisał/a:
inni w tym samym czasie napisza najlepsza na wydziale prace, beda pracowac i jeszcze trenowac taniec



Jeszcze nigdy o takim przypadku nie słyszałem, więc trochę sfolguj z wyobraźnią. Ja wiem, żeś pełna frustracji w tym temacie i nie wnikam dlaczego, ale rozmawiamy jak poważni ludzie, a to wyklucza kpiny.

A jeśli napiszę jedną z lepszych prac, będę pracował jako freelancer i średnio raz w tygodniu uczestniczył w zajęciach z salsy, to załapię się na niespodziankę roku?
chwastek
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 143
Rejestracja: 04 lut 2007, 14:49
Skąd: z wyobraźni
Płeć:

Postautor: chwastek » 11 paź 2008, 20:34

księżycówka pisze:
chwastek pisze:skoro zostało ci jeszcze troszeczkę czasu do mgra no to rzeczywiście możesz sobie pozakładać, iż stanie się tak, jak to sobie wyobrażasz.
Ja sobie nie wyobrażam. Ja wiem za co mi i ile płacą teraz i wiem czego mogę się spodziewać po studiach.


ale obmyślasz sobie w wolnej chwili jakiś plan awaryjny? na wypadek, gdyby wydarzenia nie potoczyły się tak, jak to przewidujesz? i potrafisz sobie wyobrazić taką sytuację w której pracodawca, którego sobie upatrzyłaś, będzie jednak wolał zatrudniać u siebie bystre i pracowite studentki niż bystre, pracowite i z doświadczeniem absolwentki z dyplomem? myślisz, że będziesz lepszą kandydatką przy ubieganiu się o stanowisko pracy od takiej bystrej i pracowitej studentki? tylko dlatego, że będziesz posiadać doświadczenie, a nawet umiejętności być może dokładnie takie, jakich będzie poszukiwał pracodawca (bo np. to właśnie u niego zdobywałaś to doświadczenie), dyplom, i oczekiwania finansowe dwukrotnie przewyższające oczekiwania bystrej i pracowitej studentki?

księżycówka pisze:
chwastek pisze:studia dzienne, praca, dodatkowe dokształcanie się ... i jak to jeszce tutaj ktoś napisał - pasje i hobby - one też moga przecież robić wrażenie w cv - a doba to pewnie z gumy jest ...


Sama nie wiem jak to tak wielu ludzi godzi ze sobą, ale godzą tyle albo i więcej. Żywe dowody na to mam. :) Ale fakt, nie każdy jest w stanie. Ja osobiście również zazdroszczę takich umiejętności, bo nie mam. Ale daleko mi do wmawiania, że się nie da.


ja też wierzę, że są takie osoby. takie, o jakich również mia wcześniej wspomniała:

Niektorzy bez problemu godza prace ze studiami i nie dlatego, ze kierunek, ktory studiuja nie wymaga nauki, albo praca jest taka lekka, po prostu radza sobie, to dla nich normalnosc i tyle. Moga nie spac, moze nie potrzebuja tak wiele czasu na przygotowywanie do egzaminow, bo szybko przyswajaja wiedze, ale praca podczas studiow, nie wiaze sie z zadnymi negatywnymi konsekwencjami jesli chodzi o stan wiedzy - da sie i tak.


wierzę, że istnieją takie genialne jednostki - nieprzeciętnie zdolni, inteligentni, utalentowani a wszystko to w parze z nadludzkimi wręcz zdolnościami pogodzenie wszystkiego i bycia mistrzem w każdej z tych dziedzin. ale nie wierzę, że są ich całe tabuny. że rzesze takich pracujących studentów potrafią, udaje im się, godzić studiowanie, pracę - a może i niejedną - dodatkowe dokształcanie (np. kilka takich dodatkowych godzin języka obcego w tygodniu) pasje, i inne swoje zainteresowania i żadnej z tych rzeczy nie robią kosztem innej. bo ja znam żywe dowody na to, że tak nie jest.

osobiście umarłabym ze wstydu, gdybym musiała zanieść mojemu pracodawcy dyplom na którym widniałyby oceny dostateczne – zwłaszcza takiemu pracodawcy, do którego pracy specjalnie kształciłam się przez ostatnie lata.


księżycówka pisze:
chwastek pisze:ale czy ktoś, kto nie pracował w trakcie studiów jako kelner czy hostessa ma mniejsze szanse, mniejsze umiejetności, zdolności takiego przekwalifikowywania się?
Jeżeli dodamy do tego jakiś tam limit czasowy i porównamy kogoś kto np pracował myślę, że tak.


myślisz, że ktoś, kto okres studiów spędził na nauce (bo taki był jego wybór) jest na tyle mniej inteligentny, bystry, zaradny od osoby, która w ich trakcie pracowała, iż w późniejszym okresie swojego dorosłego życia, gdy okaże się, że będzie musiał nauczyć się czegoś innego, nowego to zwyczajnie może sobie nie poradzić? eeee …

księżycówka pisze:Osobiście ja nie przyswajam super szybko wiedzy, jestem dość leniwa i przeciętnie bystra. Może moje studia i tryb i uczelnia to nie był najbardziej trafiony wybór, ale wiem, że spokojnie będę miała za co żyć na przyzwoitym poziomie za te 2 lata jak je skończę. Robiąc inaczej może bym była szczęśliwsza teraz, lepiej się realizowała, ale na dłuższą metę...


jesteś albo przesadnie skromna ... albo nie spełniasz następujących warunków: studiowanie (nauka czyli uczęszczanie na ćwiczenia i wykłady) w trybie dziennym na państwowej uczelni, najlepiej uw (bo przecież mieszkasz w stolicy), dodatkowo praca za prawdopodobnie około 2-2,5 tys. (ile to godzin miesięcznie może zajmować praca za takie wynagrodzenie?), doszkalanie w dowolnej acz niezwykle przydatnej dziedzinie (np. języki obce), jedno hobby i jedna mniejsza pasja – tak aby w cv nieźle się prezentowały. i we wszystkim jesteś co najmniej dobra i niczego nie zawalasz.

a jeżeli tak nie jest, to może uznajmy to co napisałaś wcześniej:

księżycówka pisze:Kiedy dotrze do Was, że można tez w trakcie dziennych?

Nola pisze:student farmacji na żadną pracę pozwolić sobie nie może i to do końca studiów


Nie musi koniecznie w zawodzie


za nieco zbyt pochopny wybuch optymizmu, entuzjazmu połączonego z niespodziewanym przypływem sił życiowych których nadmiar dałaś upust pisząc te słowa, przejaw nie do końca uzasadnionego wyśmienitego samopoczucia i bezkrytycznej wiary w te magiczne słowa: „jak się chce to wszystko można”, które owszem, bywają prawdziwe … ale tylko bywają, bo nie zawsze owa magia czyni cuda. a przyczyn jest wiele i są one bardzo różne.


ale i tak, cokolwiek by tutaj nie pisać w tym temacie, to będzie tak, jak ktoś inny wcześniej już tutaj wspomniał – życie zweryfikuje wszystkie plany, zamierzenia, projekty …


Mia pisze:a w zlotowkach, to ile?


bardziej uśmiałabyś się, gdybym przeliczyła ta kwotę na euro albo na funty brytyjskie – jednak dla mnie była to kwota, która pozwoliła mi do woli korzystać z większości atrakcji studenckiego życia na które mogłam sobie pozwolić w czasie wolnym od nauki, poza murami uczelni..

Mia pisze: Ja rozumiem, ze nie wszyscy pracuja, ze komus sie dobrze zyje na garnuszku u mamusi. Nic tylko pogratulowac lenistwa


eeee tam, są rodzice dla których ważniejsze jest aby dzieciak zorganizował sobie wiedzę w głowie, zdobył wszystkie umiejętności jakie uczelnia ma w swojej ofercie dla niego, skorzystał z propozycji wyjazdu stypendialnego … i takie tam inne … niż zarzynał własną edukację, swój intelektualny rozwój pracą za barem … taki dzieciak nigdy nie odczuje, ze jest na ich łaskawym garnuszku … nawet jeżeli będzie w nim nizbyt wiele ...
mia, uwierz, jak się chce to można sobie tak zorganizować swoją edukacje i nabywanie umiejętności na samej tylko uczelni i dzięki niej , że na lenistwo czasu braknie. no ale przyznaję, liczyć się wówczas trzeba z tym, ze prawdopodobnie aż do momentu ukończenia swojej edukacji będzie się jeździło na uczelnie tramwajem ;)

to, ze jedni widzą sens w wolontariacie, pracy przy naukowych projektach na uczelni, czy chociażby zwykłym kuciu dla średniej, która umożliwi wyjazd stypendialny … to chyba nie powód aby określać takie osoby leniami..

miłej niedzieli wszystkim życzę.
Awatar użytkownika
Mijka
Weteran
Weteran
Posty: 2895
Rejestracja: 22 sie 2005, 23:44
Skąd: Śląsk
Płeć:

Postautor: Mijka » 11 paź 2008, 20:49

shaman pisze:Wykup kartę klienta, będzie 10zł za bilet (bo co piaty za darmo)

Nawet te 5x10 = 50 a nie "o wiele więcej niż 50". a w poniedziałki 8, więc wychodzi Ci 48zł/tydz. Ach, plus kubełek skrzydełek.

Czy do Ciebie trzeba wielkimi literami pisac, zebys zrozumial? Chyba padlo gdzies, ze mam karte stalego klienta :] Nie chodze tylko do jednego kina i czasem nie chce czekac az film pojawi sie w kinach studyjnych, tylko chce zobaczyc premiere, to takie dziwne?
I w kolko to samo powtarzasz, studia chyba zabily Twoja kreatywnosc :D

chwastek pisze:osobiście umarłabym ze wstydu, gdybym musiała zanieść mojemu pracodawcy dyplom na którym widniałyby oceny dostateczne – zwłaszcza takiemu pracodawcy, do którego pracy specjalnie kształciłam się przez ostatnie lata.

o z tym sie zgadzam! jak juz robic cos, to dobrze :)

chwastek pisze:bardziej uśmiałabyś się, gdybym przeliczyła ta kwotę na euro albo na funty brytyjskie – jednak dla mnie była to kwota, która pozwoliła mi do woli korzystać z większości atrakcji studenckiego życia na które mogłam sobie pozwolić w czasie wolnym od nauki, poza murami uczelni.

i wstydzisz sie przyznac jak mala?

chwastek pisze:mia, uwierz, jak się chce to można sobie tak zorganizować swoją edukacje i nabywanie umiejętności na samej tylko uczelni i dzięki niej , że na lenistwo czasu braknie

a Ty uwierz, ze da sie studiowac, byc dobrym studentem i realizowac sie z pracy, jakiejkolwiek, czerpac z niej radosc, zdobywac doswiadczenie i miec pieniadze na wlasne przyjemnosc. No chyba, ze dla Ciebie brzmi to jak bajka :]
kokieteria to zachowanie, które ma dać drugiej osobie do zrozumienia, że spółkowanie jest możliwe, ale ta możliwość nie może być pewnością.
Awatar użytkownika
Miltonia
Weteran
Weteran
Posty: 1359
Rejestracja: 17 paź 2004, 22:45
Skąd: Warszawa
Płeć:

Postautor: Miltonia » 11 paź 2008, 20:57

PFC co tak Cie w tym denerwuje? Ze Ty tak nie potrafisz godzic wszystkiego? To juz musisz wmawiac sobie, ze tak nikt na swiecie nie potrafi? Sobie wmawiaj, ale po co zaraz innym?

A tak z ciekawosci, jakiz to temet, ze nigdy bym nic nie napisala 8)

Mysle, ze ten temat swietnie pokazuje, jak wielki jest tu poziom frustratow. Czy dziwne jest to, ze to akurat panowie? Aaaa, zapomnialam, ze to ciagle od mezczyzny wymaga sie radzenia sobie z rzeczywistoscia, zarabiania, bycia "ogarnietym". A kiedy rzeczywistosc sie skrada i trzeba sie z nia zmierzyc, niepokoj rosnie w sercu [:D]

Ciekawie sie to oglada.
"a miłość tylko jedną można wszędzie spotkać

przed grzechem i po grzechu zostaje ta sama"
Awatar użytkownika
Mijka
Weteran
Weteran
Posty: 2895
Rejestracja: 22 sie 2005, 23:44
Skąd: Śląsk
Płeć:

Postautor: Mijka » 11 paź 2008, 21:00

chwastek pisze:niż zarzynał własną edukację, swój intelektualny rozwój pracą za barem

nie masz pojecia jak jakakolwiek praca wplywa na rozwoj intelektualny i edukacje, wiec daruj sobie :] masz prawo do wlasnego zdania, jasne, nie podoba Ci sie praca za barem? Twoja sprawa. Ja czerpalam z niej duza przyjemnosc, poznalam mase ciekawych ludzi, poszerzylam swoje zainteresowania, bylo to dla mnie niesamowicie inspirujace do pisania/tworzenia zajecie, bo moglam nieustatnie sluchac ludzi, ich opowiesci, chlonac nowe klimaty muzyczne/filmowe. I moglam pracowac w nocy, dla mnie same plusy. Ale pewnie, lepiej nie robic nic i jeszcze narzekac, jakie to studiowanie jest, wyczerpujace! Och, ledwo co prace magisterska napisalam tak mnie raczka od tego rozbolala :D :D
kokieteria to zachowanie, które ma dać drugiej osobie do zrozumienia, że spółkowanie jest możliwe, ale ta możliwość nie może być pewnością.
chwastek
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 143
Rejestracja: 04 lut 2007, 14:49
Skąd: z wyobraźni
Płeć:

Postautor: chwastek » 11 paź 2008, 21:00

Mia pisze:
chwastek pisze:bardziej uśmiałabyś się, gdybym przeliczyła ta kwotę na euro albo na funty brytyjskie – jednak dla mnie była to kwota, która pozwoliła mi do woli korzystać z większości atrakcji studenckiego życia na które mogłam sobie pozwolić w czasie wolnym od nauki, poza murami uczelni.

i wstydzisz sie przyznac jak mala?


nie napiszę kwoty nie dlatego, że wstydzę się przyznać jak mała mogłaby wydać się komuś, ale dlatego, ze nie chcę narazać się na twoje, mia, kpiny z tego powodu, iż uznałaś ją za małą

Mia pisze:a Ty uwierz, ze da sie studiowac, byc dobrym studentem i realizowac sie z pracy, jakiejkolwiek, czerpac z niej radosc, zdobywac doswiadczenie i miec pieniadze na wlasne przyjemnosc. No chyba, ze dla Ciebie brzmi to jak bajka :]


napisałam wyżej, że wierzę, iż istnieją takie osoby.
Awatar użytkownika
Mijka
Weteran
Weteran
Posty: 2895
Rejestracja: 22 sie 2005, 23:44
Skąd: Śląsk
Płeć:

Postautor: Mijka » 11 paź 2008, 21:03

chwastek pisze:nie napiszę kwoty nie dlatego, że wstydzę się przyznać jak mała mogłaby wydać się komuś, ale dlatego, ze nie chcę narazać się na twoje, mia, kpiny z tego powodu, iż uznałaś ją za małą

Oj, nie nabylas stosownej odpornosci na kpiny, na swoich studiach? :D
Ja napisalam, ze czasem zdarzaja sie sensowne stypendia, ale sa tez kwoty, ktore uznalabym za male.

chwastek pisze:napisałam wyżej, że wierzę, iż istnieją takie osoby.

Chwala Ci za ta wiare! <aniolek>
kokieteria to zachowanie, które ma dać drugiej osobie do zrozumienia, że spółkowanie jest możliwe, ale ta możliwość nie może być pewnością.
Awatar użytkownika
ksiezycowka
Weteran
Weteran
Posty: 12688
Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: ksiezycowka » 11 paź 2008, 21:07

PFC pisze:I tym sposobem myślę dochodzimy powoli do konkluzji, że studia nie są dla każdego. :)
Mam nieco inne zdanie. Studia nie powinny byćć dla każdego, a są. Taka rzeczywistość smutna nastała, ze byle głupek się dostaje. I przez to wyższe wykształcenie niczym nie poparte nie znaczy nic.
TFA pisze:
PFC pisze:Tramwaj to świetnie miejsce na czytanie prasy.


szczegolnie jesli grupa malolatow slucha mp3 na glosniku z komorki
Ja preferuję metro i własne mp3 na uszach żeby mi nikt nie przeszkadzał ;)
chwastek pisze:myślisz, że będziesz lepszą kandydatką przy ubieganiu się o stanowisko pracy od takiej bystrej i pracowitej studentki?
Myślę, że ja nigdzie nie kandyduję i trochę mnie nie zrozumiałaś. Ja pracę jeśli zaakceptuję warunki mam zapewnioną. A czekam na drugą jeszcze korzystniejszą w tej chwili, którą też może przyjmę. Z obu źródeł wiem, że mi odejść nie dadzą. Więc o moją karierę się nie martw. Pracuję nad nią od 18stego roku życia ;)
chwastek pisze:za nieco zbyt pochopny wybuch optymizmu, entuzjazmu połączonego z niespodziewanym przypływem sił życiowych których nadmiar dałaś upust pisząc te słowa, przejaw nie do końca uzasadnionego wyśmienitego samopoczucia i bezkrytycznej wiary w te magiczne słowa: „jak się chce to wszystko można”, które owszem, bywają prawdziwe …
Są prawdziwe. Tylko, że jak napisałam ciut wyżej i co zacytowałaś i kryje się pod słowem "leniwa" - mi się nie chce. Ale sporo znam osób, którym tak i to podziwiam szczerze :)
chwastek pisze:miłej niedzieli wszystkim życzę.
Mamy sobotę. :)
Ostatnio zmieniony 11 paź 2008, 21:10 przez ksiezycowka, łącznie zmieniany 1 raz.
chwastek
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 143
Rejestracja: 04 lut 2007, 14:49
Skąd: z wyobraźni
Płeć:

Postautor: chwastek » 11 paź 2008, 21:11

Mia pisze:
chwastek pisze:niż zarzynał własną edukację, swój intelektualny rozwój pracą za barem

nie masz pojecia jak jakakolwiek praca wplywa na rozwoj intelektualny i edukacje, wiec daruj sobie :] masz prawo do wlasnego zdania, jasne, nie podoba Ci sie praca za barem? Twoja sprawa. Ja czerpalam z niej duza przyjemnosc, poznalam mase ciekawych ludzi, poszerzylam swoje zainteresowania, bylo to dla mnie niesamowicie inspirujace do pisania/tworzenia zajecie, bo moglam nieustatnie sluchac ludzi, ich opowiesci, chlonac nowe klimaty muzyczne/filmowe. I moglam pracowac w nocy, dla mnie same plusy


ten bar, to nie była aluzja do ciebie ... nie wiedziałam, że pracowałaś za barem.
praca w barze nie jest niechlubnym zajęciem, sama pracowałam w nocy, w kasynie - choć tylko w okresach wakacyjnych, jako krupierka - bo taki był mój wybór - praca w czasie nie przeznaczonym na naukę.

Mia pisze: Ale pewnie, lepiej nie robic nic i jeszcze narzekac, jakie to studiowanie jest, wyczerpujace! Och, ledwo co prace magisterska napisalam tak mnie raczka od tego rozbolala :D :D


chyba troszeczkę zdenerwowałaś się ;) ... niepotrzebnie

Wróć do „Wszystkie inne tematy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 578 gości