U ojca w firmie raz sie alarm wlaczyl... byl w pokoju mega pasikonik ktory musial poleciec w poblizu czujki.
Ps: I mimo alarmu i tak sie wlamali i ukradli kilka rzeczy. Zanim ochrona przyjedzie ma sie te 3 - 4 minut. Moze inaczej jest w bloku jak sa sasiedzi, ale raz w bloku zalaczylismy alarm to nikt nosa nie wychylil...
Za to slyszalem o znajomych co mieli jakiegos duzego pytona
Mieli raczej szczescie, normlanie chyba nikt by sie nie przestraszyl, albo przynajmniej wrocil z jakims sprzetem. A pes to zaden problem - pieprz w spreyu zalatwi doslownie kazdego psa.
Drzwi nie trzeba wymieniac, mozna wymienic zamek.
Gdyby to nie bylo mieszkanie wynajmowane mozna by kombinowac z pradem. Tak to nie za bardzo.
Ps: Ciekawe czy ktos kiedys probowal motyw z zasowka na magnes

.

