Postautor: mrt » 14 lip 2009, 22:18
Cześć. Żyć ciężko...
Mama miała mieć operację (wymiana zastawek i aorty) 12 sierpnia w Łodzi. Nie doczekała. W niedzielę zabrała ją erka, reanimacja trwała całą drogę do szpitala. Aorta przestała wypompowywać krew z lewej komory serca, prawa cały czas pracowała normalnie i wciąż dowalała nową. Zrobił się obrzęk, zaczęła się dusić. Wczoraj odzyskała przytomność, dziś rano na OIOM miała kolejny atak. Zbierana krew z przeznaczeniem dla niej teraz jest przekierowywana na szpital na Banacha w Warszawie, ponieważ usiłują ustabilizować organizm (ciśnienie 67/48, tętno 160) i położyć na stół tu, w Warszawie. Wzięłam tydzień urlopu, bo szpitala nie opuszczam, a jeśli już, to tylko po to, żeby załatwić mamy sprawy.
Wchodzę tu, żeby się z Wami podzielić smutkiem i co widzę? Mój eks ma coś z garem. Jeździ i jeździ po babach, mimo że:
a) Dom dla eks przede mną zbudował na kupionej przez nią ziemi (sprzedała swoje mieszkanie) za pieniądze, które wyłudził od własnej matki, udając, że już nie jest z dziewczyną. Mieszkał u matki i udawał, że buduje własną chałupę, a tak naprawdę woził pieniądze na wykończenie domu ze swoją panienką.
b) Płaciłam za wynajem wspólnego mieszkania mimo, że już mieszkał w nim sam. I robiłam opłaty.
c) Spłacałam raty za jego aparat, mimo że on już go dawno sprzedał i kupił lepszy. Wszystko po rozejściu.
d) Kupił od mojej mamy samochód po naszym rozejściu, za który do dziś nie zapłacił.
e) 2 lata słuchałam, że jestem 6. kategorią dziewczyn, bo nie mam długich nóg i jestem za gruba.
f) Złorzeczy na mnie gdzie popadnie i obrobił mi tyłek gdzie się da.
Dobrze, że mam wsparcie w domu. I nie z alkoholikiem-karkiem. nie. Z facetem po fizyce, który nawet z wyglądu karku nie przypomina. Podobnie jak koleś panienki, z którą był przede mną mój eks.
Wyprowadzam się na Mokotów. O zgrozo! Za to bez czynszu za wynajem. I to jest pozytyw.
Ostatnio zmieniony 14 lip 2009, 22:20 przez
mrt, łącznie zmieniany 1 raz.