Maverick napisał/a:
A to przepraszam, dzieci naleza do rodzicow czy do rzadu?
No to jest chyba raczej jasne, że do rodziców, i z tego m. in. względu ani rząd ani kościół nie powinni się mieszać do spraw, jakimi jest np. aborcja. Pośrednio jednak to rząd przyczynia się do różnych dziwnych rzeczy... Chociażby i do tego, że ok. 40% mojej wypłaty jest pobierane na różne świadczenia, w tym również podatki. Faktem jest, że mam z tego różne korzyści (jedne mniejsze, drugie troszkę większe), ale i są też minusy.
Ale podam tu taki przykład: rodzina - chłopak, który na rękę dostaje ok. 800 zł, dziewczyna, która nie mając pracy zaszła w ciążę, dostanie jednorazowo 1000 zł "becikowego" a później po ok. 40 zł (!) na m-c na wychowanie dziecka, ich rodziny, które, przypuśćmy, wyparły się swoich dzieci, bo nie takiej przyszłości dla nich chcieli- i jak niby mają się z tego utrzymać??
Maverick pisze:No i? To ma byc argument za zabijaniem? Niech oddadza do adopcji.
W mojej wypowiedzi to nie był argument przemawiający za aborcją, tylko przedstawiający, według mnie, to, w jaki sposób rząd "pomaga" w zakładaniu rodziny.
Co do różnicy pomiędzy aborcją w "podziemiu" a legalną, to uważam, że lekarz wykonujący ją w "podziemiach" jest nastawiony tylko i wyłącznie na zysk, więc, że to tak ujmę, zwisać mu będzie dobro i zdrowie pacjentki, po prostu wykona aborcję i tyle, a jeśli rzecz by się działa w legalu, to podejrzewam, że lekarz dokładniej wytłumaczyłby możliwe powikłania itp...
Zaq pisze:Ciekawi mnie ilu spośród zagorzłych zwolenników zakazu aborcji zdecydowało by się rodzić (ewentualnie namawiać bliską osobę do porodu) gdyby wiedziało, że dziecko będzie ciężko upośledzone lub poród przyczyni się do znacznego pogorszenia zdrowia?
Chociaż nie jestem zagorzałym zwolennikiem zakazu aborcji, nigdy nikogo nie namawiałabym do usunięcia ciąży. Ani tym bardziej do urodzenia w takim przypadku, jak napisałeś... A jeśli by to mnie dotyczyło?? Nie umiem odpowiedzieć w tym momencie na to pytanie.