Mati pisze:aj Tedziu przecież Mia nie urżnęła się specjalnie i celowo. przyjęła standardową dawkę drinków
ja tego nie odebrałam jako przytyk do mnie

a przyjełam dużo niżsą niż standardowo dawkę alkoholu

jakbym jeszcze mieszała, próbowała nowych rzeczy, ale piłam to co zawsze, grr.
TedBundy pisze: Gdyby mi kobieta parę razy zrobiła taki numer, szybko by moją kobietą być przestała.
jak dla mnie w niektórych przypadkach choroba poalkoholowa jest na równi z innymi stanami złego samopoczucia. Jest pewna różnica, jak ktoś nie zna umiaru w piciu i chleje litrami,a potem rzyga i jest wiadome, że tak to się skończy, od sytuacji, w której wypija sie drinka czy piwo i traci przytomność, bo stres, zmęczenie, ciśnienie itp. itd.
Dzindzer pisze:ja nigdy kaca nie miewam.
ja po wódce miewam, po tequili nigdy.
TedBundy pisze:ile uzna za stosowne Podobnie jak ja. Nikt nikogo nie ogranicza, każdy wie, na ile sobie może pozwolić bez ponoszenia konsekwencji.
to pomyśl, że jednak istnieją sytuacje, w których ilość wypitego alkoholu ma się nijak do późniejszych zdarzeń.
TedBundy pisze:Albo lampką Jacka Danielsa.
że co Jacka Danielsa?
kokieteria to zachowanie, które ma dać drugiej osobie do zrozumienia, że spółkowanie jest możliwe, ale ta możliwość nie może być pewnością.