Facet fajtłapa czy ze mną coś nie tak????
: 22 wrz 2006, 19:00
Może i głupie jest to o czym teraz napiszę ale naprawde zaczyna mnie to męczyc i powoli mam dosyć... Od dłuższego czasu podjeliśmy z chlopakiem decyzję o rozpoczęciu współżycia. Próbowaliśmy już kilkanaście razy. Najpierw była kolacja i świece ale ja się tak zestresowałam że w ogóle nie czułam podniecenia... później też było romantycznie kiedy padło hasło seks ja byłam gotowa a mojemu chłopakowi...opadł...i ta sytuacja powtarzała sie jeszcze kilka razy. Wciąż próbowaliśmy się zgrać bo jak jedne mogło to drugie nie... wkońcu się prawie udało, bo Lukasz założył prezerwatywe ale minęło zaledwie kilka sekund i znów mu opadł... później powtarzało się to kilka razy. Natomiast ostatnio już nawet spróbowaliśmy ale nie udało się przebić błony bo... jego członek nie byl w całkowitym wzwodzie...i to także sie powtarzało kilka razy. Dzisiaj to juz w ogóle kompletna klapa bo... się za szybko "spuścił" ( przepraszam za brzydkie określenie ) Ja mam tego wszystkiego już dosyć. Próbowaliśmy już kilkanaście razy chyba i cały czas coś idzie nie tak. Czy to jest takie trudne? Czy z nami jest coś nie tak? W dodatku czuję że Luki już mnie nie podnieca. W ostatnim czasie nie mam zbytniej ochoty na jakiekolwiek pieszczoty, ale chce mieć już za sobą ten pierwszy raz. Wiem że to złe podejcie ale skoro nam sie nie udaje już tyle razy...nie wiem może to stres na to wpływa. Nie wiem co jest grane
proszę o porady bo przez ten cały pierwszy raz coś się zaczyna psuć w naszym związku. Po każdej klapie jestesmy wsciekli. Skupiamy sie coraz bardzej na tym żeby sie udało a nie na tym że łączy nas uczucie... Help!! 
proszę o porady bo przez ten cały pierwszy raz coś się zaczyna psuć w naszym związku. Po każdej klapie jestesmy wsciekli. Skupiamy sie coraz bardzej na tym żeby sie udało a nie na tym że łączy nas uczucie... Help!! 
Przecież on wyczuwa, że Cię nie podnieca. I to straszne dążenie do seksu, tylko po to, żeby mieć już to za sobą. I to rozczarowanie, wściekłość i pretensje (?) jeżeli nie wychodzi. Jeśli tego nie zmienicie, to za każdym razem będzie tylko gorzej. Przecież seks powinien wynikać z chęci bycia blisko tej drugiej osoby, z miłości, z pożądania, a nie żeby mieć to za sobą
.
tylko ciekawi mnie co by było gdybyscie same znalazły sie w podobnej sytuacji która trwała by powiedzmy z 6 miesiecy ? hmmm? zas Wy robiliscie by w kwesti sexu i by mu w tym temacie pomóc przysłowiowe wszystko ?
.
I nie teoretyzuję tutaj tylko. Wprawdzie Mój z opadaniem nie ma problemów, a wręcz przeciwnie, za to ma problem z dochodzeniem podczas tradycyjnego seksu. Oczywiście, że wolałabym, żeby dochodził we mnie. Czułabym wtedy, że spełniam się jako kochanka itd. Ale też nie robię z tego problemu. Póki co, radzimy sobie w inny sposób, a liczę, że jak w końcu zamieszkamy razem i nie będziemy musieli czekać na wolną chatę, kombinować i wykorzystywać każdej okazji, to dojdziemy do wprawy. W końcu trening czyni mistrza