Cos dziwnego ostatnio sie ze mna dzieje = nie mam ochoty na sex <boje_sie>
tzn. w ciagu dnia nie mysle o sexie (co normalnie mi sie ciagle zdarzalo),
moj wacek nie staje samoczynnie na sama mysl o wieczorze z ukochana.
Gdy juz zaczynamy sie kochac to staje na bacznosc, ale jakos nie odczuwam
szczegolnej przyjemnosci. Najsmieszniejsze jest to, ze wtedy zaczynam o tym myslec
(ze cos nie teges), uwage skupiam na wacku i.... po 2-3 minutach od wsadzenia mam wytrysk,
ale bez orgazmu
Normalnie bylo minimum 10 minut jazdy i mega orgazm.
Moje Slonce mowi zebym sie nie przejmowal, ale przeciez wiem, ze to sie jej niezbyt podoba.
Co jest grane? Jakies rady doswiadczonych ludzi?



takie czasy, albo krasc albo zapierdalac