Był niedawno post o braku przyjemności podczas minety, ja mam podobny problem ale zeby nie zaśmiecać tamtego postu napisze nowy i rozwine to bardziej.
Otóż jestem z mężczyzną od roku nie dawno zaczeliśmy ze sobą współzyć (z czego bardzo sie cieszę). Jednak mam broblem ostatnio z podnieceniem. A dokładniej zawsze było tak ze ledwo on przyszedł ja myślałam o jednym i ciągle mialam na to ochotę, ale niestety warunki (i on) na to nie pozwalały by za każdym razem się zaspokajać - peeting, "sex przez ubranie". Więc stwierdzilam ze musze przyhamować i nie moge tak ciągle go molestować i od tamtej pory kiedy w końcu udalo mi sie powstrzymać czyli od jakiś 3 miesięcy mam problem z podnieceniem. Tzn bardzo chce zeby coś bylo i mam ochote na pieszczoty ale często podczas gdy już jestem podniecona wszystko się kończy, tzn od razu stygne i już nic mój chlopak niemoze wskorać. Wcześniej bylo tak ze orgazm miałam już przy ocieraniu się przez ubranie, jeśli nie, to zrobił mi to palcami i ja odlatywalam. Chociaż szczerze to tylko kilka razy był to taki naprawde orgazm na maxa, zazwyczaj taki mniejszy, ale satysfakcjonujący.
Jednak później (już po tym moim postanowieniu ze musze sie powstrzymać) nawet gdy świadomie chce to nie moge się rozgrzac tyle ile trzeba. Nie dawno zaczeliśmy współrzyć to zawsze przed byla długa gra wstępna i bylam podniecona ale gdy już wszedł to nie było to co trzeba. Tzn ogólnie czulam podniecenie ale nawet gdy mnie tam dotykał to nie był to dla mnie bodziec do orgazmu. Poczas sexu co prawda miałam taki blysk(nie wiem czy to można nazwać orgazmem-czulam taką narastającą przyjemność i nagle koniec, zero przyjemności z ruchów) Raz tez udało mi sei przezyć orgazm podczas seksu ale nie bylo to jednak tak potężne doznanie jak kiedyś podczas zwyklych pieszczot.
Ostatnio udało mi sie bardzo podniecić tzn mialam taką ochotę na seks albo jakieś pieszczoty jak kiedyś, że nie moglam sie pohamować i gdy robiliśmy to przez ubranie było mi bardzo dobrze, miałam orgazm (ale tez nie taki mocny jak czasami mi sie zdazał) ale na nastpęny raz gdy zaczeliśy się pieścic (to ja to zainicjowałam, znowu nie moglam sie powstrzymac taką miałam na to ochotę) to bylo jakoś dziwnie. Tzn kiedy się ocieraliśmy wszystko było ok, coraz bardziej się podniecałam ale kiedy dotykał mnie nie przez ubranie tylko ręką to prawie odrazu zaczełam stygnąć i nie wiem dlazcego bo kiedyś osiągałam orgazmy gdy robił to palcami, a mówi ze robi to w taki sam sposób jak kiedyś. Przy seksie oralnym jest tak samo ( i tu nie chodzi o to ze wsytdze się ze on mnie tam całuje), po prostu gdy mnie tam dotyka czuje się mniej więcej taksamo jakby mnie dotykał po ręce albo nodze, zero bodźców
Dużo o tym rozmawiamy, ale ja nie potrafie mu powiedzieć co robi źle(w ogóle jakoś ciężko mi opisać o co chodzi i co pewnie widać po strukturze tego postu) Widze ze jemu jest głupio ze nie umie mnie zaspokoić a mnie tez jest przykro bo stara się bardzo a i tak nie wychodzi( i to nie było kilka czy kilkanaście przypadków ale ostatnio ciągle)
Dodam ze matubuje się od kilku lat i umiem przezyć orgazm - ale odkąd jesteśmy razem robie to dużo zadziej (nie mam już takiej potrzeby, najwyzej gdy go nie ma)


