Aż wstyd się przyznać, a może i nie wstyd, ale wyobraźcie sobie, że kiedyś od takiej dziewczyny uciekłem

To było w klasie maturalnej. Umówiłem się z dziewczyną przez internet, wstąpiliśmy na piwko do pewnej knajpki. Nie podobała mi się kompletnie z wyglądu, ale ja widocznie przypadłem jej do gustu. Jako że rozmawialiśmy też o naszych zainteresowaniach i powiedziałem, że komputery to moja specjalność, to ona zapytała mnie czy nie wpadnę do niej do domu, bo chyba komputer się jej zepsuł. Potraktowałem to zupełnie szczerze i zgodziłem się. Tym bardziej, że okazało się, że mieszka niedaleko mnie, to nie było problemu. No i okazało się, że z komputerem wszystko ok, a dziewczyna zaczęła się dziwnie zachowywać, próbowała mnie przytulać, całować, ale się broniłem. W końcu spytała o co mi chodzi, że myślała, że wiem po co przyszliśmy do jej domu itd

Ubrałem się szybko i po prostu uciekłem

Całe szczeście, bo byłem wtedy jeszcze kompletnym prawiczkiem i nie uśmiechało mi się stracić "dziewictwa" w takich okolicznościach. Zresztą potem okazało się, że już kilku chłopaków przede mną udało się jej w ten sposób "wykorzystać". Ja osobiście nie jestem zwolennikiem aż tak szybkiego seksu. Po pierwszej randce to jak dla mnie zdecydowanie za wcześnie. Ale po drugiej, trzeciej, jeśli obie strony tego chcą, to czemu nie
