(chora) zazdrosc (!?)
: 12 mar 2006, 13:42
ten topik zahacza zarowno o uczucia a kontakt fizyczny... mimo wszystko postanowilem umiescic go tutaj..szczatkowe wypowiedzi odnoszace tego tematu pojawialy sie epizodycznie na forum jednakze postanowilem zebrac to wszystko w jedno miejsce i podzielic sie z wami swoim "problemem"
wypada zaczac do tego ze jestem osoba bardzo wrazliwa i uczuciowa i stala w swoich uczuciach...moze to dla niektorych osob bedzie wydawac sie glupie ale staralem sie cale swoje uczucia oddac tej jedynej..blablabla dochodzimy do kontaktu fizycznego - pocalonkow itp itd.. te moje poglady sa moze troche staroswieckie, wyswiechtane i wyidealizowane...ale ja inaczej tego wyobrazic sobie nie moge...to jest po prostu piekne..no i zakochalem sie i oddalem sie w pelni tej jedynej...
wiec przechodzac do sedna sprawy.. jak widze stare zdjecia mojej sympatii z jakichkolwiek imprez i widze tam reke innego chlopaka na jej ramieniu to mnie szlag trafia...oraz jak pomysle ze kiedys ktokolwiek inny ja calowal to mnie az skreca w srodku...jak wyobraze sobie jak jakis kolo caluje ja w jej delikatne usteczka oraz po szyjce i jak wyobraze sobie jaka ona ma szczesliwy wyraz twarzy...a jak wyobraze se jeszcze jak ona szybko przy tym oddycha to juz w ogóle prawie dola lapie...
niewykluczone ze gdybym wiedzial ze ten facet byl jej godny to chyba jakosbym to przebolal...ale jak kolo jest takim lysym karkiem co ubiera sie jak dres, slucha techniawy, pali, pije nalogowo w dodatku traktuje ja jak zabawke i na boku ja jeszcze zdradza i dorabia jako dilet nakrotykow... a ona byla troche oszolomiona bo to byl taki jej pierwszy chlopak z "prawdziwego zdarzenia" i niekochala go.... ona miala wtedy 15 lat... zawsze byla bardzo dojrzala jak na swoj wiek.. ale nie ze wszystkim i czasami sie gubila....teraz czuje i widze to ze kocha mnie szczerze jak nikogo innego!
zeby niebylo ja niemam nic przeciwko alkoholowi czy fajkom ale kurna w takim polaczeniu to jest to zabojcze.... nie wiem.... wy tez tak zazdrosni jestescie o swoje sympatie?
mam ochote <pejcz2> tego kolesia do smierci...
wypada zaczac do tego ze jestem osoba bardzo wrazliwa i uczuciowa i stala w swoich uczuciach...moze to dla niektorych osob bedzie wydawac sie glupie ale staralem sie cale swoje uczucia oddac tej jedynej..blablabla dochodzimy do kontaktu fizycznego - pocalonkow itp itd.. te moje poglady sa moze troche staroswieckie, wyswiechtane i wyidealizowane...ale ja inaczej tego wyobrazic sobie nie moge...to jest po prostu piekne..no i zakochalem sie i oddalem sie w pelni tej jedynej...
wiec przechodzac do sedna sprawy.. jak widze stare zdjecia mojej sympatii z jakichkolwiek imprez i widze tam reke innego chlopaka na jej ramieniu to mnie szlag trafia...oraz jak pomysle ze kiedys ktokolwiek inny ja calowal to mnie az skreca w srodku...jak wyobraze sobie jak jakis kolo caluje ja w jej delikatne usteczka oraz po szyjce i jak wyobraze sobie jaka ona ma szczesliwy wyraz twarzy...a jak wyobraze se jeszcze jak ona szybko przy tym oddycha to juz w ogóle prawie dola lapie...
niewykluczone ze gdybym wiedzial ze ten facet byl jej godny to chyba jakosbym to przebolal...ale jak kolo jest takim lysym karkiem co ubiera sie jak dres, slucha techniawy, pali, pije nalogowo w dodatku traktuje ja jak zabawke i na boku ja jeszcze zdradza i dorabia jako dilet nakrotykow... a ona byla troche oszolomiona bo to byl taki jej pierwszy chlopak z "prawdziwego zdarzenia" i niekochala go.... ona miala wtedy 15 lat... zawsze byla bardzo dojrzala jak na swoj wiek.. ale nie ze wszystkim i czasami sie gubila....teraz czuje i widze to ze kocha mnie szczerze jak nikogo innego!
zeby niebylo ja niemam nic przeciwko alkoholowi czy fajkom ale kurna w takim polaczeniu to jest to zabojcze.... nie wiem.... wy tez tak zazdrosni jestescie o swoje sympatie?
mam ochote <pejcz2> tego kolesia do smierci...
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)

). Na poczatku tklo mnie, wyjelam to zdjecie z albumu i chcialam je podrzec, ew. spalic ale, ze rzucalam palenie (po raz n-ty od czterech lat) nie mialam zapalniczki pod reka. Pozniej zreflektowalam sie tak: "Asiu (bo takie me imie), pomysl...toz on z toba jest, nie z nia, toz on ja rzucil w cholere dawno zanim poznal ciebie no i toz cosz najwazniejszosz...ty przy niej jak bogini wygladasz, nawet jak masz dziesiec kilo nadwagi.