A ja Wam powiem panowie, czemu kobiety na tym forum milczą.
Orgazm u kobiety to złożona sprawa. Większość odwiedzających to forum kobiet to dziewczyny nie mające długoletniego doswiadczenia. A orgazmu kobieta uczy sie czasem kilka lat. Najpierw pojawia się ten łechtaczkowy i to najczęsciej nie przy samym stosunku, ale przy pettingu.
Często kobiety są zadowolone ze współżycia nie doswiadczając orgazmu. Cieszą się samym zblizeniem, bliskością z partnerem, pieszczotami. Zwszad jednak są atakowane wiadomościomai o orgazmie. Punkt, G, U, itd, jak rozbudzić, przezyj swój orgazm, bla, bla, bla... No fajnie, tylko doprowadzenie kobiety do orgazmu nie jest wcale takie łatwe, a nastawienie: "muszę tego dokonać, biorę na siebie to wyzwanie", tylko moze doprowadzić do frustracji obie strony.
Kobieta wie, ze jej partnerowi zależy bardzo by sprawdzić się w roli kochanka, dać jej największą rozkosz. Kiedy jego wysiłki spełzają na niczym, kobieta myśli: a moze coś ze mną jest nie tak? Wszystkie to maja, wszędzie o tym trabią, partner się stara, a ja nic nie czuję... Wiec udają ten nieszczęsny orgazm. Dla partnera, by poczuł sie jak superkochanek, dla siebie, by nie czuć sie gorszą, że "wszystkie to maja, a ja nie".
Co do róznicy miedzy orgazmem pochwowyma, a łechtaczkowym, żadna o tym nie pisze, bo pewnie nie wie jaka jest różnica...

Przecież to żaden wstyd! A jednak kobiety boja się przyznać, że nigdy tego nie doznały, że są gorsze...
Dziwne to wszystko, ale ja też przez to przechodziłam. Jasne, trzeba się starać zadowolić partnerke, odszukiwać kolejne tajemne punkty, ale jeśli się nie znajdzie, nie oznacza to końca świata.
Orgazm u kobiety to niesamowite przeżycie. Za pierwszym razem dostałam drgawek, mój ukochany chciał dzwonić na pogotowie bo myślał, że mam jakis atak, na przykład padaczki! A wszystko zaczyna się od... stóp. Robi się w nie tak niesamowicie przyjemnie i ciepło. A potem to ciepło idzie dalej i rozchodzi się po całym ciele. Orgazm nie obejmuje jednego miejsca, ale całe ciało. Na szyi, ramionach i piersiach pojawiają się takie plackowate, czerwone plamy, jak poparzenia. (Z relacji męza) - Traci ze mną kontakt, mam szkliste, nieobecne spojrzenie, cokolwiek by do mnie wtedy nie mówił, nie trafia do mnie. Mam swój świat.
Potem jakieś przez 15 min do pół godziny dochodzę do siebie. Nogi mi drżą i czuję sie jakbym przebiegła maraton. Czasem jednak po kilkunastu minutach miałam ochotę na jeszcze... coś takiego jestem w stanie osiagnąc tylko gdy mąż pieści mnie ręką :roll: Paluszki muzyka to świetna rzecz :lol: