Ja właściwie też myślałam, że jest mi to obojetne... do czasu.
Któregoś dnia w środku nocy budzą mnie jakieś kuksańce w bok, a spałam wtedy na piętrowym łóżku z koleżanką, myślę, że mojej kumpeli się coś śni, że tak na mnie napiera, jednak szybko zorientowałam się, że przylazł do nas jej facet.
Na początku nawet mnie to bawiło, chciałam rzucić hasło, że już mogliby przestać i chetnie koledze pomogę jeśli nie może skończyć, ale zdałam sobie sprawę, że może lepiej siedzieć cicho... no i tak sobie leżałam, i tak cholernie chciałam zasnąć... ale sie nie udało... i ten jej oddech na mojej szyi, bleh...
Tak blisko kopulującej pary nikomu nie zyczę być (jeśli to nie była jego nieprzymuszona wola) za to gdy na kogoś przypadkiem wpadne to spływa to po mnie jak po kaczce,
no chyba że to mieliby być moi rodzice, tego to bym nie zniosła...