Strona 1 z 3
bez miłości fizycznej... potrafisz?
: 19 sie 2004, 15:13
autor: ptaszek
Nie ma co ukrywać - dla każdego człowieka kontakt fizyczny z ukochaną osobą jest ważnym elementem w związku. Jest jakby dopełnieniem całości... Ale gdyby Wasz partner/partnerka uległ poważnemu wypadkowi, na skutek którego znacznie ucierpiałoby jego ciało i niemożliwe by były żadne śmielsze pieszczoty, czy byście bez tego wytrzymali? Bez seksu, bez gorących dotyków, bez deszczu pocałunków tu i ówdzie, bez namiętnych chwil, które zawsze tak umilały życie obojga?
czy dla ukochanej osoby pokonalibyście potrzeby ciała?
heh, zastanawiałam się gdzie wrzucić ten temat - do "miłości" czy do "seksu"... Toczą się tu dyskusje o kontakcie fizycznym - każdy z Was to lubi i wypowiada się o tym... Ale gdyby tego nie było?
Więc padło tu

: 19 sie 2004, 15:18
autor: fish
O cholera, ciężki temat zapodałaś. na pewno nie zostawiłbym Partnerki ale brakowałoby tego. Oj bardzo

: 19 sie 2004, 15:18
autor: Jarek
Mi się wydaje, że bym wytrzymał, miłość jest silniejsza od wszelkich przeciwieństw losu.
: 19 sie 2004, 15:43
autor: Luca
sytuacja nie do pozazdroszczenia,nawet się nie zastanawiam co by to było... :553:
: 19 sie 2004, 15:57
autor: greg
Sytuacja trudna, ale wiążąc się z kimś, robimy to na dobre i złe. Na pewno nie opuściłbym swojej kobiety w tak cięzkich chwilach. Byłoby to świństwo i zwykłe tchórzostwo.
Jeśli chodzi o seks, nie oszukujmy się, coraz trudniej byłoby walczyć ze "zdradzieckim genem" (patrz odpowiedni topic), który gdzieś tam w nas siedzi. Czy dałbym radę ? Nie wiem, naprawdę.
Swoją drogą, znam taką historię z prawdziwego życia. Żona pewnego faceta zachorowała nieuleczalnie. Wspaniale się nią opiekował, budząc podziw otoczenia, ale............... potajmnie zdradzał.
: 19 sie 2004, 16:12
autor: DREADMAN
to opiekowanie sie to bylo tak sadze przykrywka zeby ludzie widzileli ze temu pacjentowi zalezy na niej ale z tego kolesia Swinia :565: ja bym nie mogl zdradzic dziewczyny ktora kocham
: 19 sie 2004, 16:51
autor: lizaa
istnieja najrozniejsze przeciwnosci losu , a to ze mozna zyc bez milosci fizycznej jest sprawdzone przez wielu.. przeciez istanieja takie przypadki i Ci ludiz enadal sie kochaja i sa ze soba. oczywiscie jest to wazna sprawa ale idzie ja w pewnym stopniu przeskoczyc. ja osobiscie bardzo bym nie ubolewala nad tym..
hmm teraz naszla mnie troszeczke inna mysl , otoz przypomnial mi sie film w ktorym dziewczyna zostala sparalizowana i oczywiscie rozne "zabawy" odpadaly..chlopak nie wytrzymal. przestraszyl sie odpowiedzialnosci i wlasnie glownym powodem rzucenia jej byla niedospozycja w tych sprawach...smutne to i okropne ale tacy ludzie istnieja.. wolalabym aby ukochana osoba mnie zostawila niz mialaby mnie zdradzac za moimi plecami bo brakuje jej sexu.
: 19 sie 2004, 16:56
autor: Andrew
Nie mógł bym zdradzic dziewczyny która kocham

??? akurat !! tylko ci sie tak wydaje , ale nie dyskutujmu o tym ! czas to i tak zweryfikuje
I załozycielce nie chodziło o to ,czy też opusciliscie by wtedy swą kobietę, czy też nie , ale o to, czy wytrzymaliscie by bez sexu , mniemam iż chodzi tu bezmała o zdradę !
moja odpowiedz brzmi nie wytrzymał bym bez sexu ! czyli wszystko wiadomo

:564: :554:
: 19 sie 2004, 17:04
autor: Andrew
lizaa pisze:istnieja najrozniejsze przeciwnosci losu , a to ze mozna zyc bez milosci fizycznej jest sprawdzone przez wielu.. przeciez istanieja takie przypadki i Ci ludiz enadal sie kochaja i sa ze soba. oczywiscie jest to wazna sprawa ale idzie ja w pewnym stopniu przeskoczyc. ja osobiscie bardzo bym nie ubolewala nad tym..
hmm teraz naszla mnie troszeczke inna mysl , otoz przypomnial mi sie film w ktorym dziewczyna zostala sparalizowana i oczywiscie rozne "zabawy" odpadaly..chlopak nie wytrzymal. przestraszyl sie odpowiedzialnosci i wlasnie glownym powodem rzucenia jej byla niedospozycja w tych sprawach...smutne to i okropne ale tacy ludzie istnieja.. wolalabym aby ukochana osoba mnie zostawila niz mialaby mnie zdradzac za moimi plecami bo brakuje jej sexu.
Czyli ......

Twój egoizm jest tak wielki

????
Bo gdybym ja np stracił fiutka, to nie miał bym nic przeciwko temu by moja Pani doznawała przyjemnosci gdzie indziej dla zaspokojenia swych żądz!!! Mówicie o miłosci , ale dla swego partnera nic ! ma siedziec nie dosć ze przy was ,to jeszcze na głodzie sexualnym

??? Bo wam sie stała krzywda , to i jemu w jakiś tam sposób ma stać sie tez

? inaczej wiec pojmujemy ten swiat ! :547:
: 19 sie 2004, 17:17
autor: DREADMAN
to przynajmniej mi sie wydaje ale jak tak sadze i kropka

a z tego co tu jest napisane nasuwa sie pytanie czy jestesmy z druga osoba tylko dla sexu

?????
: 19 sie 2004, 17:31
autor: Andrew
Zbyt uprosciłeś to pytanie

oczywiscie iż nie jestesmy tylko dla sexu

ale nie o tym był topic ! wszystko zalezy albowiem w jakim okresie zycia sie nam cos takiego przydazy !i jaki mamy temperament , jakim pokusom jestesmy poddawani , jaki mamy w tej kwesti charakter , bo gdybym miał lat 70 i coś sie takiego by mi przytrafiło , to inaczej pewnie by było , ale gdy cos sie dzieje takiego jak opisała załozycielka topicu ludziom młodym

w wieku lat powiedzmy 25 czy nawet 30 tu a do tego ten ktos ma temperament i to znaczyny to bzdurą jest pisanie iż wytrzymał byt bez sexu !jak i to, iż nigdy by nie zdradził , albowiem tego sie po prostu w tym wieku nie wie , a wszystko sie moze zdazyć !!

: 19 sie 2004, 18:12
autor: greg
Pozwolę sobie zgodzić się z Krzysiem. Bardzo łatwo nam się idealizuje pewne rzeczy, łatwo sobie wyobrażamy jak to pięknie się w zyciu zachowamy, tylko później to własnie życie wszystko weryfikuje.
Nie można zakładać z drugiej strony, że to takie proste i łatwe, że oczywiście gdyby nas to dotknęło, to pozwolimy swobodnie naszemu partnerowi używać na boku. To będzie nas bolało i nie oszukujmy się. Mnie by to przez gardło nie przeszło, nawet gdybym tak myślał w skrytości ducha.
Powiem tak: chciałbym zachować się jak najuczciwiej w takiej sytuacji, z jak największą miłością do swojej drugiej połowy. Ale nie położę ręki, ze na pewno zachowam się tak, czy tak.
: 19 sie 2004, 18:15
autor: Student
Jestem podobnego zdania co krzyś! Tutaj nie ma szans wytrzymac bez seksu i pewnie kazdy z tych co sie przechwalaja ze w zyciu by nie zdradzil , ze milosc i takie tam bajeczki , pewnie by kopcil nie jedna na boku az by huczalo

Zapewne partnerka ktorej zalezy na szczesciu swojego faceta pozwolila by mu moze nie na umawianie sie na randki z innymi ale na chodzenie do agencji towarzyskich. Tam mozna dac upust swoim pragnieniom.
Nie ma mozliwosci przerwac zycia seksualnego w takim momencie!! Chyba ze by sobie dla rownowagi jaja ucicac

: 19 sie 2004, 18:37
autor: ptaszek
Podpisuję się pod słowami grega...
Mówimy, że wytrzymamy. Że będziemy. Nie zdradzimy. Ale to się może tak tylko wydawać. W gruncie rzeczy człowiek tak naprawdę może nie znać sam siebie. Mogą w nim tkwić gdzieś głębiej uśpione pewne instynkty, z których sam sobie nie zdaje sprawy, a które pod wpływem odpowiedniego bodźca nagle się budzą do życia. Wiem to po sobie
Także nie wiadomo, jakby to było.
Ale wiem, że gdybym była tą poszkodowaną, to strasznie bym cierpiała, że człowiek, którego bezgranicznie kocham i któremu ufałam opuściłby mnie, bo nie mógł wytrzymać bez całowania i kochania się. Wpadłabym w deprechę. I to chyba niezłą... Ale co zrobić, że człowiek jest słaby...
Ja bym się starała. I podziwiam ludzi wiernych wobec swoich partnerów będących w takiej sytuacji. To jest dla mnie prawdziwa miłość - zdolna przezwyciężyć coś nieraz tak trudnego, jak cielesne potrzeby.
: 19 sie 2004, 18:43
autor: Student
Ptaszku a kto tu mowi o zostawieniu ukochanej!? Ja na pewno bym od niej nie odszedl , mieszkal bym z nia , pomagal ale jak bym mial potrzeby to wieczorkiem bym sie wymykal na pare godzin

W kazdym razie na pewno bym sie nie odwrocil plecami i nie poszedl w druga strone zostawiajac dziewczyne sama!
: 19 sie 2004, 18:55
autor: ptaszek
Studenciku, ale ja mówiłam o sytuacji, w której facet albo jest i jest wierny, albo go nie ma, bo nie jest wierny [:P] Nie wszyscy to sobie tak wypośrodkowują. Zresztą zdrada taka na boczku też by mnie bolała, nie ma co
niestety jestem wymagająca jeśli o to chodzi i chyba oczekuję całkowitego oddania w tych sprawach... Trudno by mi było żyć z tą świadomością, że mój facet - że tak brzydko powiem - puszcza się z innymi, bo ze mną nie może... Miałabym pewnie doła, że to JA nie mogę mu tego dać, choć w zasadzie nie byłaby to moja wina.
: 19 sie 2004, 19:11
autor: Student
Zdrade mozna pojmowac w różnoraki sposob! Ja np. za zdrade uwazam robienie czegos z inna kobieta co moglbym robic ze swoja. ( i nie chodzi tutaj o pojscie na zakupy czy takie tam ,tylko o sprawy intymne) A jak moja kobieta nie mogla by mi juz dac zadnej przyjemnosci fizycznej to co mam robic? Do konca zycia sie onanizowac? To troche bez sensu.
: 19 sie 2004, 19:53
autor: Aga
gdybym ja np stracił fiutka, to nie miał bym nic przeciwko temu by moja Pani doznawała przyjemnosci gdzie indziej dla zaspokojenia swych żądz!!! Mówicie o miłosci , ale dla swego partnera nic !
Krzyś, bez urazy, ale nie ty masz pojęcia o miłości.
Miłość wyklucza zdradę, bo zdrada to kłamstwa,brak szacunku i sprawianie największego bólu psychicznego. Ktoś kto np. kopie po twarzy na dzień dobry żonę nie może jej kochać, tak samo facet który sypia z innymi kobietami za plecami ukochanej.
Więc jeśli o mnie chodzi-gdybym kochała- nie zdradziłabym. I wiem to na pewno, proszę mi nie wmawiać że nigdy nie wiadomo co będę robic, bo równie dobrze można powiedziec że nie wiadomo czy wy nie pocwiartujecie kiedyś rodziców nożem. Pewne rzeczy się wie. Seks to nie jedzenie, da się bez niego przeżyć, zreszta napięcie seksualne można rozładować onanizmem. Oczywiście jeśli kogoś bym nie kochała-to pewnie bym zdradziła.
Zauważcie że poruszany był temat o miłości. Jeśli piszecie takie rzeczy i uważacie że kochacie swoje partnerki, to jest mi was żal.
: 19 sie 2004, 20:06
autor: Student
Aga chyba za bardzo nie zrozumialas tematu

Nie chodzi tu o zwykla zdrade. Tylko o wyjatkowe okolicznosci...
: 19 sie 2004, 20:08
autor: Aga
A czy w zdradzie możemy mówić o okolicznościach? Kłótnia z żoną, pociągajaca kobieta, alkohol,nuda, brak seksu itp itd. Ale do jasnej cholery zdrada to zdrada!
: 19 sie 2004, 20:14
autor: Student
W takim razie chce abys napisala co to wg Ciebie jest w ogole ta zdrada. Bo teoria ze zdrada to zdrada jest na poziomie 6-klasisty. To wyobraz sobie sytuacje ze masz chłopaka ktorego bardzo kochasz , wiesz ze to juz ten jedyny na cale zycie i nagle on ma wypadek ,zostaje sparalizowany i na cale zycie jest przykloty do wózka inwalidzkiego. W takiej sytuacji nie moze w zaden spsoob zaspokoic Twoich pragnien. Ty w tym momencie masz 22 lata! I co do konca zycia zyjesz bez seksu? Zostawiasz go

Napisz co zrobila bys w takiej sytuacji!?
: 19 sie 2004, 20:24
autor: Jarek
...tylko nie pisz, że się nim opiekujesz, udajesz, że się nic nie dzieje i czekasz spokojnie aż umrze, bo i takie przypadki znam.
: 19 sie 2004, 20:54
autor: Imperator
Moim zdaniem takie rozważania "co by było gdyby..." nie mają większego sensu.

: 19 sie 2004, 22:00
autor: Aga
Jeśli go kocham to wiem, że nie zdradziłabym. Poza tym jest jeszcze masturbacja, pieszczoty rękami czy też ustami. Życie nie polega tylko na seksie. Myślę jednak że żyjąc wiele lat w takiej sytuacji często miłość wygasa (nie mówię o braku seksu, ale o całkiem zmienionym życiu swoim i drugiej osoby) i wtedy myślę że zdradziłabym.
A zdrada jest dla każdego czymś indywidalnym. Jest też rozróżnienie: jednorazowy wypad i długie lata zdradzania. Dla mnie zdrada to intymny kontakt cielesny (mówię tez o pocałunku) z inna osobą. Inna sprawa jaką zdradę można by wybaczyć...
: 19 sie 2004, 22:12
autor: Arouse
Zgadzam się z Tobą Aga. Jeżeli ktoś kogoś kocha naprawdę to jest w stanie zrobić wszystko, więc i żyć bez seksu ale to zalezy od wielkości uczucia jakim darzymy drugą osobę... i oby było go w nas jak najwięcej w takim nieszczęściu o którym mowa w temacie.
: 19 sie 2004, 22:20
autor: Andrew
Aga pisze:
Krzyś, bez urazy, ale nie ty masz pojęcia o miłości.
Miłość wyklucza zdradę, bo zdrada to kłamstwa,brak szacunku i sprawianie największego bólu psychicznego. Ktoś kto np. kopie po twarzy na dzień dobry żonę nie może jej kochać, tak samo facet który sypia z innymi kobietami za plecami ukochanej.
Więc jeśli o mnie chodzi-gdybym kochała- nie zdradziłabym. I wiem to na pewno, proszę mi nie wmawiać że nigdy nie wiadomo co będę robic, bo równie dobrze można powiedziec że nie wiadomo czy wy nie pocwiartujecie kiedyś rodziców nożem. Pewne rzeczy się wie. Seks to nie jedzenie, da się bez niego przeżyć, zreszta napięcie seksualne można rozładować onanizmem. Oczywiście jeśli kogoś bym nie kochała-to pewnie bym zdradziła.
Zauważcie że poruszany był temat o miłości. Jeśli piszecie takie rzeczy i uważacie że kochacie swoje partnerki, to jest mi was żal.
Brawo Aga

oby było Ci dane dotrwac tak do konca swych dni .Jak bym słyszał siebie jak byłem młody, czyli miało sie te 18 lat ach!!!! jak to było wtedy wszystko proste , poukładane itd. Niestety w zyciu jest całkiem inaczej , lubo troszku inaczej i nie bede sie z Tobą kłucił , I nie musi Ci być wcale nas zal , ja bynajmniej mam to i owo juz za sobą , zal moze byc jedynie mnie ciebie jak te wszystkie ideały których teraz tak mocno sie teraz trzymasz , troche sie zmienią , oby tak sie jednak nie stało

Zycie pisze rózne scenariusze !

: 19 sie 2004, 22:35
autor: gracja
Miłość wyklucza zdradę, bo zdrada to kłamstwa,brak szacunku i sprawianie największego bólu psychicznego
oj, za daleko poszłaś. Miłość zdrady nie wyklucza, byc może Twoja miłośc (i chwala Ci za to). Gdyby było jak mówisz, nie żylibysmy po niej w związkach, odchodzilibyśmy automatycznie do kogoś innego.
W następnym poście twierdzisz, że jednak zdradę mozna wybaczyć to - wg Twojego rozumowania - jest godzenie się na życie z kimś kto nas nie kocha. Bez sensu.
: 19 sie 2004, 22:40
autor: lorenzen
Poczytajcie ze dwa razy Krzysia dwa posty wyżej - to niestety kwintesencja życia, oby nie nas wszystkich.
O ideały trzeba jednak walczyć - pytanie czy sił starczy, czy jesteśmy gotowi na tę walkę i jak często sami siebie z nich odzieramy???
Pozdrawiam
: 19 sie 2004, 23:24
autor: greg
Poczytajcie ze dwa razy Krzysia dwa posty wyżej - to niestety kwintesencja życia, oby nie nas wszystkich.
O ideały trzeba jednak walczyć - pytanie czy sił starczy, czy jesteśmy gotowi na tę walkę i jak często sami siebie z nich odzieramy???
Aguś, biorę w ramki to co napisali Krzyś i Lorenzen. Nie czuję się broń Boże stary, ale troszkę lat mam więcej i co za tym idzie troche juz więcej doświadczeń. Mając 18 lat myślałem tak samo jak Ty, byłem niepoprawnym romantykiem, chodziłem po łące i wąchałem kwiatki. Co więcej, dałbym się pokroić za swoje ideały. Ale życie naprawdę weryfikuje wiele rzeczy. Oczywiście nie znaczy to, że nie należy walczyć o piękno, czystość i mistycyzm (ulubione słowo Gracji :-) ), ale gdy nie będzie łatwo nie wolno być odpornym na zmiany przekonań, bo zawali się świat :-)
: 20 sie 2004, 08:31
autor: Aga
Brawo Aga

oby było Ci dane dotrwac tak do konca swych dni .Jak bym słyszał siebie jak byłem młody, czyli miało sie te 18 lat ach!!!! jak to było wtedy wszystko proste , poukładane itd. Niestety w zyciu jest całkiem inaczej , lubo troszku inaczej
Nie uważam że życie jest proste i poukładane. Ale swoje ideały mam i uważam że będą takie zawsze. Właśnie wszędzie chodzi o miłość. Kiedy w małżeństwie miłość wygasa ludzie powinni się rozstać. Najczęściej nie mogą ze względu na dzieci, mieszkanie, pieniądze, rodzinę. Ok-to ich problem. Ale jeśli jest miłość nie może być zdrady. Jeszcze oczywiście zależy jaka zdrada.
Mając 18 lat myślałem tak samo jak Ty, byłem niepoprawnym romantykiem, chodziłem po łące i wąchałem kwiatki. Co więcej, dałbym się pokroić za swoje ideały. Ale życie naprawdę weryfikuje wiele rzeczy.
Raczej nie chodzę po łące i nie wącham kwiatków. Ale nie mam w sobie tyle hipokryzji aby uznać że człowiek który kocha (naprawdę kocha) może zdradzać. Wiem, że nie potrafiłabym teraz zdradzić. Ale jeśli w przyszłości moja miłość wygaśnie lub stwierdzę że to jednak nie było to- wszystko sie zmieni.