Problem - facetowi mniej się chce
Moderator: modTeam
Problem - facetowi mniej się chce
Witam!
Od dłuższego czasu czytam to forum ale jakos nigdy nie czułam potrzeby żeby pisac. Chyba własnie do dzisiaj..
Z moim chlopakiem jestem od roku. Mozna powiedziec ze wszytsko bylo idealnie, taka miłosc jaka myslalam ze sie nie zdarza.
Od pewnego czasu przestało mi byc dobrze z nim fizycznie..
Chodzi o to ze kiedys dawał mi tyle pieszczot i czułośc, kochalismy sie conajmiej 4 razy w tygodniu.
Teraz duzo obowiazków w jego pracy i wiecej zajec na studiach sprawiło ze hmm.. zaniedbuje mnie. Rozumiem ze wracajac jest czesto wykonczony i fizycznie i psychicznie... Ale nawet w weekend gdy mamy dla siebie wiecej czasu nic z tym nie robi. Ja staje na glowie(w przenosni oczywiscie;)) zeby bylo mu ze mna dobrze. Wykazuje duzo inicjatywy, sama proponuje mu spedzenia miło wieczoru (wysyłam nazwijmy to niegrzeczne smsy gdy jest w pracy;)). A w zamian... niestety dostaje mało.
Mowilam mu o tym ze szybki seks raz w tygodniu po ktorym on zmeczony przytula mnie i głaszcze przez 5 minut a potem zasypia to nie to o czym marze... Przepraszał, obiecał ze to zmieni. Minął miesiac i nic. Kocham go i wiem ze to uczucie jest odwazajemnione, myslimy o wspolnej przyszlosci. Ale mi juz do glowy rozne glupoty przychodza... Przestałam mu sie fizycznie podobac? znudził się mna? Moze ktos byl w podobnej sytuacji.. i podpowie cos. Kolejne rozmowy? Juz sama nie wiem
Pozdrawiam
edit Imp:
Nazywajcie tematy jakoś precyzyjniej! Bo problemów są miliony!
Od dłuższego czasu czytam to forum ale jakos nigdy nie czułam potrzeby żeby pisac. Chyba własnie do dzisiaj..
Z moim chlopakiem jestem od roku. Mozna powiedziec ze wszytsko bylo idealnie, taka miłosc jaka myslalam ze sie nie zdarza.
Od pewnego czasu przestało mi byc dobrze z nim fizycznie..
Chodzi o to ze kiedys dawał mi tyle pieszczot i czułośc, kochalismy sie conajmiej 4 razy w tygodniu.
Teraz duzo obowiazków w jego pracy i wiecej zajec na studiach sprawiło ze hmm.. zaniedbuje mnie. Rozumiem ze wracajac jest czesto wykonczony i fizycznie i psychicznie... Ale nawet w weekend gdy mamy dla siebie wiecej czasu nic z tym nie robi. Ja staje na glowie(w przenosni oczywiscie;)) zeby bylo mu ze mna dobrze. Wykazuje duzo inicjatywy, sama proponuje mu spedzenia miło wieczoru (wysyłam nazwijmy to niegrzeczne smsy gdy jest w pracy;)). A w zamian... niestety dostaje mało.
Mowilam mu o tym ze szybki seks raz w tygodniu po ktorym on zmeczony przytula mnie i głaszcze przez 5 minut a potem zasypia to nie to o czym marze... Przepraszał, obiecał ze to zmieni. Minął miesiac i nic. Kocham go i wiem ze to uczucie jest odwazajemnione, myslimy o wspolnej przyszlosci. Ale mi juz do glowy rozne glupoty przychodza... Przestałam mu sie fizycznie podobac? znudził się mna? Moze ktos byl w podobnej sytuacji.. i podpowie cos. Kolejne rozmowy? Juz sama nie wiem
Pozdrawiam
edit Imp:
Nazywajcie tematy jakoś precyzyjniej! Bo problemów są miliony!
Ostatnio zmieniony 18 mar 2009, 21:31 przez ada_20, łącznie zmieniany 1 raz.
- DüsterSeele
- Zaglądający
- Posty: 26
- Rejestracja: 17 lut 2009, 15:24
- Skąd: o(^^)o
- Płeć:
faceci czesto tak maja ze maja okresy gdy chca seksu i okresy gdy go niechca i niemaja ochoty..takie wzloty i upadki libido.. badz cierpliwa i poczekaj az sam tego zechce i poczuje ze cie pragnie. miesiac to moze byc za malo czasu. niewywieraj na nim presjii bo to moze przyniesc odwrotny od zamierzonego skutek..
madness is the gift, that has been given to me:)
W moim związku też od tego się zaczęło. Opisywałam to w jedym z tematów, więc jak masz ochotę to poczytaj.
Generalnie po ponad pół roku frustracje zaczęły przenosić się na inne życiowe aspekty, między innymi też na zaufanie i partnerską bliskość. Nie wiedziałam co mam robić, próbowałam wszystkiego i nic na niego nie działało. Nie potrafił mi powiedzieć co jest nie tak.
Nie pomagały rozmowy i prośby, rozstaliśmy się. Widocznie nie byliśmy sobie przeznaczeni.
ada_20 Jedyne co mogę Ci poradzić to rozmowy, tylko na spokojnie. Zbyt wielki nacisk może go zniechęcić jeszcze bardziej. Jeśli mu na Tobie zależy to powinien zrozumieć i pracować nad tym aby było Wam dobrze.
Generalnie po ponad pół roku frustracje zaczęły przenosić się na inne życiowe aspekty, między innymi też na zaufanie i partnerską bliskość. Nie wiedziałam co mam robić, próbowałam wszystkiego i nic na niego nie działało. Nie potrafił mi powiedzieć co jest nie tak.
Nie pomagały rozmowy i prośby, rozstaliśmy się. Widocznie nie byliśmy sobie przeznaczeni.
ada_20 Jedyne co mogę Ci poradzić to rozmowy, tylko na spokojnie. Zbyt wielki nacisk może go zniechęcić jeszcze bardziej. Jeśli mu na Tobie zależy to powinien zrozumieć i pracować nad tym aby było Wam dobrze.
- DüsterSeele
- Zaglądający
- Posty: 26
- Rejestracja: 17 lut 2009, 15:24
- Skąd: o(^^)o
- Płeć:
- ksiezycowka
- Weteran
- Posty: 12688
- Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
- Skąd: Wawa
- Płeć:
Ha! A ja nie. Tylko to zazwyczaj nie tyle były spadki libido co druga dziewczyna na boku na czas jakiś, a potem znów zwrot w stronę partnerkiAndrew pisze:a to ciekawa chipoteza o której ja pierwszy raz słyszę![]()
A że tak bywa
to u kobiet się zgodzę. Choćby u mnie.DüsterSeele pisze:niemieli ochoty na seks jednej stalej,tylko raz spadki a raz wzrosty libido
Andrew pisze:DüsterSeele pisze:faceci czesto tak maja ze maja okresy gdy chca seksu i okresy gdy go niechca i niemaja ochoty..
a to ciekawa chipoteza o której ja pierwszy raz słyszę
Ja też, bujda na resorach. Musiałbym być obłożnie chory, nie spać po nocach albo maratony biegać co drugi dzień.
księżycówka pisze:Ha! A ja nie. Tylko to zazwyczaj nie tyle były spadki libido co druga dziewczyna na boku na czas jakiś, a potem znów zwrot w stronę partnerkiAndrew pisze:a to ciekawa chipoteza o której ja pierwszy raz słyszę![]()
![]()
O! To już zdecydowanie ma sens!
Nawet kiedy przez pół roku nie układało mi się z byłą najlepiej i myślałem o rozstaniu nie potrafiłem zrezygnować z aktywności seksualnej.
Ada_20 weź się wieczorkiem do faceta przytul, popieść tak jak lubi i powolutku (najlepiej po stosunku) wyciągnij z niego co go naprawdę gryzie.
- DüsterSeele
- Zaglądający
- Posty: 26
- Rejestracja: 17 lut 2009, 15:24
- Skąd: o(^^)o
- Płeć:
- ForsakenXL
- Maniak
- Posty: 777
- Rejestracja: 01 sty 2006, 15:45
- Skąd: Kraków
- Płeć:
Żyję, oddycham, nie jestem śmiertelnie ani psychicznie chory, to chce mi się kochać. Normalnie. Powtórzę to co Złoty - nawet będąc na granicy rozstania nie potrafiłem wyłączyć się z tej części życia. Oczywiście są jakieś tam fazy. Gdy uprawiam seks 4 (i więcej) razy w tygodniu, to nie chce mi się codziennie, a gdy uprawiam raz w tygodniu, to chce mi się cały czas. Ot i całe fazy.
Takie niechcenie to musi być coś większego. Niekoniecznie w związku (choć prawdopodobnie), ale coś większego.
Takie niechcenie to musi być coś większego. Niekoniecznie w związku (choć prawdopodobnie), ale coś większego.
"Czymże jest życie, jeśli nie szeregiem natchnionych szaleństw?Trzeba tylko umieć je popełniać!
A pierwszy warunek: nie pomijać żadnej sposobności, bo nie zdarzają się co dzień"
~George Bernard Shaw
A pierwszy warunek: nie pomijać żadnej sposobności, bo nie zdarzają się co dzień"
~George Bernard Shaw
- Rebeca2006
- Uzależniony
- Posty: 392
- Rejestracja: 07 kwie 2006, 21:14
- Skąd: z tąd :)
- Płeć:
księżycówka pisze:ylko to zazwyczaj nie tyle były spadki libido co druga dziewczyna
na boku na czas jakiś, a potem znów zwrot w stronę partnerki![]()
a i to własnie najczęściej jest powód ale nie spadku libido tylko chęci uprawiania sexu z partnerka
"Możesz iść szybciej niż niejeden chciałby biec,
możesz tak, tak po prostu znów zapomnieć się,
nowy dzien zawsze daje nowe życie,
słuchaj, zaufaj sobie jeszcze raz "
możesz tak, tak po prostu znów zapomnieć się,
nowy dzien zawsze daje nowe życie,
słuchaj, zaufaj sobie jeszcze raz "
- Wstreciucha
- Weteran
- Posty: 2646
- Rejestracja: 14 wrz 2005, 11:48
- Skąd: Warszawa
- Płeć:
Jedna czy dwie rozmowy mogą nie dać rezultatu-facetom trzeba wyłożyć wielkimi literami, ale nie po pracy jak przerzuca kanały tv albo patrzy w monitor komputera - łatwo nabrać się na potakiwanie, oni i tak wtedy są głusi.
Można też zastosować taktykę odwrotną do "stawania na rzęsach" - facet z reguły zaczyna się niepokoić, kiedy kobieta znika mu z horyzontu i z nim nie rozmawia - wtedy od razu wie, że coś jest na rzeczy i zacznie się interesować, co to takiego. Wtedy dobrze jest mu opowiedzieć o swoich potrzebach i oczekiwaniach - ale konkretnie, a nie gadać o pszczółkach i kwiatkach.
Można też zagadnąć, czy może ma jakiś problem w pracy czy innej natury - często problemy seksualne są następstwem problemów na płaszczyźnie zawodowej - to u mężczyzn, bo u kobiet odwrotnie - jak się pitoli w łózku, to zaczyna się w robocie pitolić. Jak będzie udawał, że wszystko ok, to nie ma co ciągnąć za język - zostawić go samego z tym co go tam gniecie. Jak rozwikła kłopot, to wróci "na ziemię".
Można też zastosować taktykę odwrotną do "stawania na rzęsach" - facet z reguły zaczyna się niepokoić, kiedy kobieta znika mu z horyzontu i z nim nie rozmawia - wtedy od razu wie, że coś jest na rzeczy i zacznie się interesować, co to takiego. Wtedy dobrze jest mu opowiedzieć o swoich potrzebach i oczekiwaniach - ale konkretnie, a nie gadać o pszczółkach i kwiatkach.
Można też zagadnąć, czy może ma jakiś problem w pracy czy innej natury - często problemy seksualne są następstwem problemów na płaszczyźnie zawodowej - to u mężczyzn, bo u kobiet odwrotnie - jak się pitoli w łózku, to zaczyna się w robocie pitolić. Jak będzie udawał, że wszystko ok, to nie ma co ciągnąć za język - zostawić go samego z tym co go tam gniecie. Jak rozwikła kłopot, to wróci "na ziemię".
Te same fakty dają jednym wiele do myślenia, innym tylko do gadania.
Złoty pisze:Albo tak jak ja, ponosi go pół roku w sobie a potem pójdzie w cholerę od niej i znajdzie kogoś kogo będzie obchodziło dlaczego jest nieszczęśliwy.
Wstreciucha pisze:Jak będzie udawał, że wszystko ok, to nie ma co ciągnąć za język - zostawić go samego z tym co go tam gniecie. Jak rozwikła kłopot, to wróci "na ziemię".
Mam wrażenie ze przeoczyłeś Złoty, pewien istotny fakt. Mówisz ze znajdzie kogos kto bedzie obchodziło dlaczego jest nieszczęśliwy, a Wstreciucha wyraźnie napisała, że odpuści, jeśli facet bedzie udawał, ze wszystko jest ok. Udaje ze wszystko jest ok = nie chce pomocy. Twoja argumentacja "pójścia w cholere" jest wiec tu tylko kiepskim usprawiedliwieniem swojej decyzji.
- Wstreciucha
- Weteran
- Posty: 2646
- Rejestracja: 14 wrz 2005, 11:48
- Skąd: Warszawa
- Płeć:
Złoty pisze:Albo tak jak ja, ponosi go pół roku w sobie a potem pójdzie w cholerę od niej i znajdzie kogoś kogo będzie obchodziło dlaczego jest nieszczęśliwy.
Ada napisała, że robi wszystko, by sytuację naprawić - mniemam zatem, że zapytuje partnera o to, co go ewentualnie gniecie. Wykazywanie inicjatywy i "stawanie na rzęsach", odczytuję jako fakt, że jednak obchodzi ją jej partner i on nie powinien czuć się zaniedbany. Ty chyba doświadczyłeś jednak zupełnie czegoś innego.
Tak na marginesie, w sprawie interesowania się, z jakiego powodu partner jest nieszczęśliwy: Mężczyźni niemalże zawsze! narzekają na brak jednotorowych , precyzyjnych i konkretnych odpowiedzi ze strony kobiet. Męczą ich sugestie, ciągle powtarzają, że nie potrafią czytać w myślach. POwinnyśmy być otwarte i mówić o tym, co nas boli. Skoro tego się od nas wymaga, to chyba od siebie też się powinno - prawda Złoty? Pół roku nosiłeś coś w sobie, licząc na to, że partnerka Cię wesprze? Trzeba było o tym pogadać.
Te same fakty dają jednym wiele do myślenia, innym tylko do gadania.
Oj Złociutki ja chyba zupełnie z innej szkoły jestem. Związek to jednak dla mnie partnerstwo a nie przedłużony okres macierzyństwa/ojcostwa. Owszem mogę pomóc się wygrzebać z dołka ale nie zrobię tego za kogoś. Zwłaszcza jeżeli ta osoba tego nie chce.
Ponadto jeżeli to ja mam doła niezwiązanego ze związkiem to nie liczę na wsparcie ( choć przyznaję bardzo miła jest perspektywa że mogę je otrzymać
), to ja sam muszę się z niego wygrzebać. Jestem wtedy nie tyle odpowiedzialny za siebie ale też za to żeby nie dołować również kobiety z którą jestem. W tym świecie ma pewnie wystarczająco wiele własnych powodów ku temu 
Ponadto jeżeli to ja mam doła niezwiązanego ze związkiem to nie liczę na wsparcie ( choć przyznaję bardzo miła jest perspektywa że mogę je otrzymać
Wstreciucha pisze: Trzeba było o tym pogadać.
Było... minęło. Teraz się cieszę że nie jestem z tamta osobą.
Drugi raz tego błędu nie popełnię.
W dalszym ciągu trzymam się opinii że brak na seks u faceta, który z kimś jest, ma jakieś podłoże zdrowotne lub psychologiczne i nie wynika z naturalnego braku popędu.
Ostatnio zmieniony 08 kwie 2009, 17:26 przez Złoty, łącznie zmieniany 1 raz.
No to moze sie wypowie druga strona
Bo w moim zwiazku tak sie poukladalo ze ja jestem osoba ktora ma zadziej ochote na seks. Widujemy sie w weekendy i zazwyczaj jest to raz lub dwa razy dziennie. No i jak tak patrze do tego co tu piszecie (4 razy tygodniowo) to srednia wychodzi calkiem niezla. Tyle ze moja by miala ochote przynajmniej 3 jak nie wiecej razy w ciagu dnia. A mi sie nie chce. Tak po prostu, nie mam ochoty i juz. Co prawda u mnie nie tak znowu trudno te ochote wyrobic ale fakt jest taki ze wiekszosc zblizen inicjuje ona.
Prawde mowiac lekko mnie to przytlacza. Lepszy juz chyba jest deficyt seksu niz jego nadmiar...
Prawde mowiac lekko mnie to przytlacza. Lepszy juz chyba jest deficyt seksu niz jego nadmiar...
Złoty pisze:nie wynika z naturalnego braku popędu
Nie istnieje coś takiego jak naturalny brak popędu u osoby zdrowej i nie przytłoczonej nadmiarem obowiązków i zmartwień.
Maverick pisze:Lepszy juz chyba jest deficyt seksu niz jego nadmiar...
To zależy co kto uważa za deficyt, a co za nadmiar. Dla mnie 5 razy w tygodniu (w związku ofcors) to deficyt, a mam koleżanki które też mieszkają z partnerami ich zdaniem raz w tygodniu to wystarczająco. Mam tylko wrażenie, że nie pytają o to nigdy partnera
Ainsi sera, groigne qui groigne.
Grumble all you like, this is how it is going to be.
Grumble all you like, this is how it is going to be.
- kot_schrodingera
- Weteran
- Posty: 2114
- Rejestracja: 21 wrz 2005, 10:18
- Skąd: z nikąd
- Płeć:
i tu się runeczko, mylisz - jakieś 5% spośród nas jest zupełnie aseksualnaNie istnieje coś takiego jak naturalny brak popędu u osoby zdrowej i nie przytłoczonej nadmiarem obowiązków i zmartwień.

Patrz, Kościuszko, na nas z nieba raz Polak skandował.
I popatrzył nań Kościuszko i się zwymiotował.
/Konstanty Ildefons Gałczyński/
I popatrzył nań Kościuszko i się zwymiotował.
/Konstanty Ildefons Gałczyński/
- ForsakenXL
- Maniak
- Posty: 777
- Rejestracja: 01 sty 2006, 15:45
- Skąd: Kraków
- Płeć:
O to to. Byłem w takim układzie i bardzo mi to nie odpowiadało. Na szczęście układ się zmienił i teraz to ja czasem mam chęć odpocząć - miła odmiana. Zdecydowanie. Poza tym zawsze uważałem, że jak facet oddycha, to chce. Chyba, że jest po prostu w podeszłym wieku (lub chory na ciele bądź umyśle) i ciało odmawia. Jak to mówią "oczy by jadły...".runeko pisze:Mam tylko wrażenie, że nie pytają o to nigdy partnera
Niechęć wynikająca z "przebzykania" to akurat również zdrowy objaw
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
Ostatnio zmieniony 09 kwie 2009, 10:02 przez ForsakenXL, łącznie zmieniany 3 razy.
"Czymże jest życie, jeśli nie szeregiem natchnionych szaleństw?Trzeba tylko umieć je popełniać!
A pierwszy warunek: nie pomijać żadnej sposobności, bo nie zdarzają się co dzień"
~George Bernard Shaw
A pierwszy warunek: nie pomijać żadnej sposobności, bo nie zdarzają się co dzień"
~George Bernard Shaw
ForsakenXL pisze:Poza tym zawsze uważałem, że jak facet oddycha, to chce
zapewniam, że niekoniecznie. Po prostu czasami przytłaczają ważniejsze rzeczy i dużo bardziej istotna jest zwykła obecność obok, rozmowa itd. Zabawne jest takie apoteozowanie seksu, jako nie wiadomo jakiej wartości i wagi dla związku.
http://www.facebook.com/LKSPogonLwow
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
- ForsakenXL
- Maniak
- Posty: 777
- Rejestracja: 01 sty 2006, 15:45
- Skąd: Kraków
- Płeć:
Leśny Dziadek pisze:ForsakenXL pisze:Poza tym zawsze uważałem, że jak facet oddycha, to chce
zapewniam, że niekoniecznie. Po prostu czasami przytłaczają ważniejsze rzeczy i dużo bardziej istotna jest zwykła obecność obok, rozmowa itd.
Nie mówię że zawsze i wszędzie - to zresztą wynika z ciągu dalszego mojego postu
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
Chociaż mnie osobiście sytuacje stresujące i przytłaczające wcale nie zniechęcają do kochania się ze swoją kobietą. Wręcz przeciwnie mogę w ten sposób chodź na chwilę się całkowicie zapomnieć i nie zwariować. Potrzebna rozmowa przed czy po jest oczywiście jednym z uzdrawiających elementów. To nie tak, że samo hop-do-łóżka wystarczy.
"Czymże jest życie, jeśli nie szeregiem natchnionych szaleństw?Trzeba tylko umieć je popełniać!
A pierwszy warunek: nie pomijać żadnej sposobności, bo nie zdarzają się co dzień"
~George Bernard Shaw
A pierwszy warunek: nie pomijać żadnej sposobności, bo nie zdarzają się co dzień"
~George Bernard Shaw
Wróć do „Seks, kontakt fizyczny”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 290 gości