Zagram rolę adwokata diabła. Nie pomogę Ci utrzymać związku, ale za to napiszę dlaczego powinnaś go zakończyć. Jeżeli to, co piszę nie wzbudzi w Tobie gwałtownego sprzeciwu, lub zasieje ziarno niepokoju, to kto wie, czy nie warto takiej opcji rozpatrzyć poważnie.
blondy_girl pisze:Rozmawiałam z Nim. On nadal twierdzi, ze wszystko jest ok, nic nie chce zmieniac w naszym zwiazku i ze nigdy mnie nie zdradzil i to ja jestem dla niego jedyna.
A po co ma zmieniać, skoro tak jest mu dobrze? Powie wszystko i wyprze się wszystkiego, żeby zostać w takim układzie jaki ma, bo to mu odpowiada. W domu ma żonę, zawsze w odwodzie, o którą niespecjalnie już musi się starać, a do tego nowe, ekscytujące znajomości dla rozrywki.
blondy_girl pisze:Nie wiem,, czy jestem jedyna, ale chyba cos ta rozmowa podzialala, bo stara sie bardziej i zlikwidowal haslo w komputerze.
Lepiej się kryje. Założył nowe konto pocztowe i przegląda pocztę przez stronę www -- nie zostawia żadnego śladu na komputerze po korespondencji.
blondy_girl pisze:Mam nadzieje, ze bedzie dobrze, ale codziennie budze sie z mysla, ze znowu jakas zadzwoni i na wszelki wypadek gdy przechodze obok stolika, na ktorym lezy jego komorka, to odwracam glowe, by nie trafic na ten moment. Odwracam glowe.
Długo tak dasz radę żyć? Piszesz, że jesteście małżeństwem dopiero pół roku. A co będzie za 2 lata, albo 10? Nie szkoda Ci tych lat? A nie będzie Ci ich szkoda gdy miną i nic się nie zmieni?
blondy_girl pisze:Chcialabym poznac jakis sposob, dzieki ktoremu to wszystko by sie skonczylo, te jego "znajomosci". Taki zloty srodek.
Nie chce do konca zycia trwac w niepewnosci, bo to chore. Wiem, ze dlugo mozna walczyc o zwiazek, ale jest ciezko.
Z tego co piszesz można wywnioskować, że się nie skończą. Ty będziesz walczyć, a on widząc jak się starasz uzna, że ma Cię w garści i może robić co chce i wcisnąć Ci każdy kit, bo będziesz chciała w niego uwierzyć. Im więcej będziesz wkładać wysiłku w utrzymanie związku, im większe będą Twoje nakłady na jego utrzymanie, tym ciężej będzie Ci odejść i tym bardziej będzie Cię to później bolało bo szkoda Ci będzie stracić tego, co włożyłaś.
blondy_girl pisze:Dziekuje, ze piszecie, to bardzo podnosi mnie na duchu. Szczegolnie licze na rady od mezczyzn, bo moze jakos zrozumie dzieki temu, dlaczego moj tak robi.
Czemu tak robi? Bo tak mu jest dobrze. Bo Cię nie szanuje. Jeżeli chcesz utrzymać ten związek, i jesteś pewna że te znajomości są rzeczywiste, to jedyne co możesz zrobić, to zastosować terapię szokową.
Powiedzieć mu prawdę: że sytuacje jakie stwarza, jego zachowanie jest dla Ciebie bardzo bolesne. Jeżeli go nie zmieni tak, żeby Ciebie nie ranić, to odejdziesz. W ten sposób nie musisz mu udowadniać, że kogoś ma, czego najpewniej i tak by się wyparł. Boli Cię to, jak Ty odbierasz jego zachowanie, a nie co on robi. Jak mu zależy na Tobie, to spróbuje coś zmienić, a przynajmniej będzie się lepiej ukrywał, tak żeby Ciebie to nie bolało (czego oczy nie widzą, to sercu nie żal), jak jest niewinny, to mimo wszystko spróbuje coś jeszcze w swoim zachowaniu zmienić, żeby Tobie było z nim lepiej. Jak nie, to będzie Ci wmawiał, że jesteś chorobliwie zazdrosna, że nie masz do tego żadnych podstaw, że powinnaś się z tego leczyć itp. Możesz spokojnie przyznać mu rację i dodać, że nie chcesz mu swoją zazdrością zatruwać reszty życia i że odejdziesz dla jego dobra.
Możesz też spróbować działań odwetowych, na zasadzie lustra. I odpowiadać później dokładnie w ten sam sposób jak on Tobie. Ale to już wymagałoby współpracy osób trzecich (choć pocztę można pisywać sama do siebie z różnych kont) i byłoby bardziej złośliwe i nieuczciwe. Ale mogłabyś się przekonać czy jest zwolennikiem wolnych związków, w których obydwu partnerom wszystko wolno, czy wszystko wolno, ale tylko jemu.
Wiem jedno. Jeżeli masz takie problemy pół roku po zawarciu małżeństwa i Twój mąż uważa, że wszystko jest OK, a Ty się czepiasz nie wiadomo o co, to on Ci w ich rozwiązaniu nie pomoże. Jeżeli rzeczywiście nie widzi nic złego w swoich znajomościach, a one wyglądają tak, jak jak się domyślasz, to i tak prędzej czy później się rozejdziecie, albo będziesz musiała cały czas znosić to, że się nim dzielisz z innymi, czego Ci serdecznie nie życzę.