agnieszka.com.pl • Jak długo trzeba czekac...
Strona 1 z 1

Jak długo trzeba czekac...

: 04 sty 2007, 00:32
autor: szymon200
Witam
Mam pytanie...czy zdobywać kobiete można długi czas...chodzi o to że czekam za odpowiedzą juz pare miesięcy i nie wiem nic narazie...probowałem delikatnie spytać jak sie widujemy...a widujemy sie żadko ze względu ze mieszkamy w innych miastach..praca,szkoła...ale jak jest okazje to zawsze;)

Powiedziała mi ze narazie nie powie mi nic...ale nie widze zeby chciala mnie olać bo chyba juz by to zrobila,widze to po roznych gestach,buziaczkach itp....a jak jest okazja sie spotkac zawsze zadzwoni czy nie zobaczymy się jak mam czas..

Tylko czy to normalnie...może chce sie przekonać w 100%...znamy sie dlugi czas i stosunek do siebie mamy ponad normalny:)..sory za błędy..pozdro

: 04 sty 2007, 00:36
autor: ksiezycowka
szymon200, czy dobrze rozumiem ze Ty jej sie tylko pytsz czy chce z Toba byc? I nic wiecej? :?

: 04 sty 2007, 15:11
autor: szymon200
Nie to nie jest tak prostacko jak wygląda...spędzamy z sobą fajnie czas,inaczej jest niż normalne koleżeństwo, itp.. tylko ona sama nie wie co chce...miala związek 5letni, który poszedł na marne,troche się rozczarowala.ja byłem do dziś jej przyjacielem ...chciała znowu szczęścia i znalazła, lecz okazało sie tez nie takie.koles ja „wykantowal” jak mi to powiedziala..Sadze ze Sie troche się boi a najlepsze ze były znowu jej zawraca.i nie tylko on..ona jest gdzie indziej i pewnie będzie tak ze znadzie sobie kogos a ja zostane znowu..nie wiem kiedy mi powie jak zadecydwala..moze nie chce mi powiedziec „nie”…bo niby jestem u niej pierwszym miejscu..
Nie wiem co mam zrobić..
;(
Pozdrawiam

: 04 sty 2007, 15:53
autor: Ed Kemper
twoj problem jest podobny do problemu don pedro ktory zalozyl temat
"walczyć o nią czy dać sobie spokój?" a jesli tak to ja ci "dobrze" nie wroze.

Re: Jak długo trzeba czekac...

: 04 sty 2007, 16:25
autor: jaguar166
Dziewczyny na ogół są bardzo dziwne... Wiec nie dziw się jej zachowaniem. Może po prostu chce się przekonać do Ciebie :):).

: 04 sty 2007, 17:34
autor: ksiezycowka
szymon200, ok jak tak to wyglada to ja Ci daje 10% ze o na w ogole bierze Ciebie pod uwage przy wyborze partnera. I to tez z przyzwoitosci. Gdyby chciala z Toba byc juz by byla.

: 04 sty 2007, 17:36
autor: Olivia
moon pisze:Gdyby chciala z Toba byc juz by byla.

Amen! A tak se możesz czekać w nieskończoność. :]

: 04 sty 2007, 19:26
autor: szymon200
Czyli wszystko jasne... ;( dlaczego;(

: 04 sty 2007, 19:26
autor: Sir Charles
Olivia pisze:
moon pisze:Gdyby chciala z Toba byc juz by byla.

Amen! A tak se możesz czekać w nieskończoność. :]

Mhm. Bo ona jest tak oryginalną osóbką, że ma na wieki wieków ukształtowaną skalę preferencji dotyczącą płci przeciwnej i nie ma żadnej mozliwości na to, ze się po prostu w chłopaku zakocha. Zakładam, że takie macie informacje. Tylko ciekawe skąd 8)

: 04 sty 2007, 19:27
autor: Sir Charles
szymon200 nie przejmuj się nimi :)

: 04 sty 2007, 19:28
autor: szymon200
swoją drogą ....poczekam bo nie powiedziała "nie" tylko że "narazie nic mi nie powie"...na ten temat...

[ Dodano: 2007-01-04, 19:30 ]
Sir Charles, tez tak myśle...heh swoja drogą mamy po tyle samo na karku:P

: 04 sty 2007, 21:25
autor: Joasia
szymon200 pisze:"narazie nic mi nie powie"...na ten temat...
To możesz sobie czekać i kilka lat i się nie doczekasz... Ale masz cierpliwość - czekać kilka miesięcy czy ona łaskawie się zgodzi czy nie <zalamka>

: 04 sty 2007, 22:47
autor: ksiezycowka
Sir Charles pisze:Bo ona jest tak oryginalną osóbką, że ma na wieki wieków ukształtowaną skalę preferencji dotyczącą płci przeciwnej i nie ma żadnej mozliwości na to, ze się po prostu w chłopaku zakocha.
Nie mowie ze nie moze. Pewnie ze to mozliwe. Moze jak ja 4 z kolei maz porzuci np ;) A on bedzie czekal........ Ja po prostu mysle ze na razie powienen wziasc na wsztrzymanie bo widac z eona go nie chce teraz ;PP

: 05 sty 2007, 00:44
autor: Kamilssj
ehh chlopaku, co to za zwiazek z przyjazni?? Gdzie intymnosć gdzie namietność, nawet jak wam sie uda to gdzie bedzie ta iskra? Ty ja kochasz a ona ma w Tobie tylko kumpla. Nawet jezeli bedziecie juz para to ten brak iskry bedzie sie na wszystkim odbijal, Przykro mi stary ale kazdy ma prawo do szczescia...

: 05 sty 2007, 00:52
autor: Curly
Hmm... <evilbat> a gdybys tak juz przestał okazywac jej zainteresowanie, może gdybys przestał pokazywać po sobie (tak, zeby on widziała) ze ci zależy... to może pomyślałaby sobie, ze cos nie tak... wiesz, może uda ci sie w niej wzbudzic zazdrość.

Jeśli to nieposkutkuje to daj sobie spokoj.

powiem ci na swoim przykładzie, ze ja na poczatku tez nie chcialam byc ze swoim chlopakiem... ale jakos jestem... tylko że on mnie nie zdobywał pare miesięcy <chory>

: 05 sty 2007, 12:33
autor: szymon200
Curly, Chyba musze tak zrobic..bo nic innego mi nie pozostaje...jesli tego nie zauwazy to znaczy ze nic z tego..

Tylko nie rozumiem tego..przyjedzie do rodzinnego miasta i od razu ze mna sie widzi i przebywamy razem..Mowila kiedys ze brakuje jej przyjaciol..a ja bylem praktycznie zawsze..
Nie wiem czy idzie cos zrobic zeby zauwazyla we mnie kogos wiecej..widze ze miedzy nami jest troche czule...Np ostatnio w swieta byla chora,zadzwonila czy mozemy sie spotkac .przyszedlem,widzialem jej stan..mizernie...posiedzielismy z 4h...wieczorkiem sie polozyla i trzymala mnie za reke...czulem ze cos chyba jest..Nawet wyszla z inicajtywa ze chce tu wrocic bo tam jest jej zle(gdzie mieszka i pracuje)...moze wtedy by mi bylo prosciej..nie wiem

sorka za błędy:)

: 05 sty 2007, 13:43
autor: jamaicanflower
ehh chlopaku, co to za zwiazek z przyjazni?? Gdzie intymnosć gdzie namietność, nawet jak wam sie uda to gdzie bedzie ta iskra?

Zdziwiłbyś się <diabel> Jestem żywym dowodem na to, że mozna gładko przejść z przyjaźni do namiętności i wrócić do początkowej stacji :)
Żal mi Ciebie, szymon2000, bo fajny chłopak przebija z Twoich postów :) Nie mam dla Ciebie rad, po prostu bądź nadal taki, jaki jesteś i dodaj szeroki uśmiech :) Nie nadskakuj, zachowaj dla niej naturalną czułość, zajmij się czymś, co Ci sprawia przyjemność, nie ma związku (pozornie ;) ) z nią i jednocześnie podniesie w jej oczach Twoją atrakcyjność. Bądź optymistą, niech zobaczy, że z Tobą nie można się nudzić, można się także dobrze bawić :)
O! A jednak wyszła z tego jakaś rada ;)
Powodzenia :) <browar>

: 05 sty 2007, 14:34
autor: szymon200
[b]jamaicanflower[/b], <przytul> Kurcze dzieki;)
Troche lepiej sie czuje jak czytam posty..ktore cos wroza dobrego a nie tylko negatywne rzeczy..Dzieki bardzo..chciałbym dać rade..POzdr

: 13 sty 2007, 21:28
autor: Atanazy
Szymonie, Drogi Szymonie, Twoja historia w dużym stopniu przypomina moją. Ale ja już zrozumiałem swój błąd i staram się naprawić moje winy. Wiem, co czujesz, wiem, jak to wygląda itd. Cóż mogę Ci poradzić? Otóż. <zalamka> Nic z tego może nie być, ciężka sprawa. Co możesz najlepszego zrobić? Powiem wprost - zaciągnij ją do łóżka, niech w końcu wydarzy się coś konkretnego, co popchnie znacząco sytuację do przodu. Po prostu przekrocz w końcu jakąś granicę, należy Ci się. Takie czyny, jak Twoje, powinny być cholernie doceniane. Niestety z kobietami tak to już jest. Kobiety klasyfikują mężczyzn na kilka grup, Ty zostałeś jej giermkiem. Fajnym facetem, który zawsze będzie, pomoże, spotka się, poradzi etc. I nic poza tym. Takim, który nigdy jej w zmysłowy sposób nie dotknie. Dlatego! Jako facet walcz o swoje dobre imię i pokaż jej, że nie chcesz być tym, co to jej rany po nieudanych związkach liże, tylko chcesz być tym, który ustala warunki! Musisz być twardy, zdecydowany, ekspansywny niemalże. Pytasz, dlaczego ciągle daje Ci sygnały, a nic nie robi? Proste. Odpowiada jej to, że ma nad Tobą władzę. Widzi, że Ci się podoba i czerpie z tego same zyski. Nie bądź pantoflem i przejdź do dzieła! Na co czekasz, na to, aż jakiś kolejny men ją przeleci? A Ty co? Może będziesz jeszcze wysłuchiwał, jak to robili i jak im razem było? Koniec. Bierz się do dzieła! Nie daj zrobić ze siebie ofiary i nieudacznika. Pokaż, że masz charakter. Weź ją siłą, zaimponuj jej swoją determinacją. Bądź odważny, ryzykuj. Jeśli nic nie zmienisz, to nigdy nie będziecie razem. Ona wybierze tego, który będzie ją olewał, a nigdy Ciebie. Bo z tego co przeczytałem, to jesteś raczej jej bratem, a nie chłopakiem. A w kazirodztwa dziewczyna pewnie nie chce się bawić. Wniosek: pokaż, że masz jaja i utrzyj jej nosa, za tę jej próżność! Postaw wszystko na jednej szali. Tyle.

: 13 sty 2007, 21:37
autor: Snowblind
14 dni 16 godzin i 44 sekundy....

: 13 sty 2007, 21:47
autor: Ted Bundy
Atanazy pisze:Powiem wprost - zaciągnij ją do łóżka, niech w końcu wydarzy się coś konkretnego, co popchnie znacząco sytuację do przodu


no, to mu doradziłeś <diabel> Jeżeli nawet wcześniej nie spróbował zbliżyć się do niej w jakikolwiek normalny sposób, przenieść ich kontakt na bardziej intymny szczebel,a ty mu łóżko proponujesz :) (jak wiele razy pisałem,takie spotykania się dla samego spotykania są gó.wno warte,niestety.Albo szybko działasz,albo odpuść,bo naprawdę szkoda czasu i zachodu) W jakieś kilkumiesięczne podchody nie ma sensu się bawić, w jakieś zaprzyjaźnianie, kumplowanie, a potem "pchanie" tych relacji w stronę intymności. Sam takie błędy robiłem, operację jakieś, kurna,przygotowywałem, plany, bałem się,po prostu. Co prawda, dawno to było, ze 4 lata temu. Spiny maksymalne potrafią zeżreć człowieka.
Nie przyjaźń się z kobietami, nie dawaj im przyjaźni, jeżeli sam tego nie chcesz. Daj im to,czego oczekują. I czego oczekujesz ty. Zdobywaj ją. Nie bądź cipka męska. Jesteś facetem, więc ty pokieruj tym podrywem. Ty się zbliż, ty złap ją za rękę, obejmij, pocałuj. Nie przeciągaj tych "podchodów" (o ile to podchodami w ogóle można nazwać) w cholerną nieskończoność. Bo im dłużej, tym z reguły gorzej.

A kto mnie wyleczył z wcześniejszego sposobu myślenia? M.in moje środowisko, moi znajomi "taneciarze", przerabiający panienki w ilościach hurtowych. Odważni i z dystansem,ale i strasznie zepsuci. Po odsączeniu zbytniego cynizmu i wykrzaczenia paru kardynalnych zasad resztę zaadoptowałem i zacząłem stosować, dorzucając swe wnioski i przemyślenia z porażek. Tego,czego nauczyłem się popełniając wcześniejsze błędy.