A co byście w tej sytuacji zrobili???
: 21 kwie 2004, 12:50
Witam.
Przypadkowo wszedłem na te forum. Super sprawa, ile tutaj można znaleźć rozwiązań problemów. Super.
A postanowiłem napisać, bo jestem ciekaw co byście zrobili będąc w mojej sytuacji...
Kilka miesięcy temu poznałem koleżankę z roku mojej kumpelki. Traf chciał, że na tej imprezie mój serdeczny przyjaciel też ją zauważył. Zrobiła na mnie super wrażenie, ale wtedy jeszcze dogorywał mój poprzedni związek. Mój kumpel spotkał się z nią parę razy, ale nic z tego nie wyszło - on jest niesamowicie wybredny. Po kilku miesiącach stałem się wolnym człowiekiem bez zobowiązań. Mogłem rozpocząć starania. Wiedziałem, że M. jest osobą, którą należy długo zdobywać ( takie miałem informacje od jej koleżanek). Spotkaliśmy się kilka razy - było super. Zacząłem czuć, że znowu kwitnę przy kobiecie. Spełniałem każde jej nieodgadnione życzenie. Zaproponowałem jej wyjazd w góry na weekend na narty. To był jeden z najwspanialszych weekendów. Nie padły na nim żadne wyznania, zachowywaliśmy się bardziej jak przyjaciele, ale burza zmysłów już się zbliżała. Następnego dnia po powrocie wysłałem kurierem kwiaty. To był pierwszy mój krok i pierwsze wyznanie. Była strasznie zdziwiona. Dowiedziałem się, że chce mnie traktować bardziej jak kumpla i uważa, że ja zasługuję na kogoś lepszego, że jestem wspaniałym facetem i człowiekiem. Zszokowało mnie to... Od tego momentu przestałem się z nią komunikować, a jej koleżanki puściły taki news, że sobie odpuściłem. Ale ja nie zamierzam teraz zrezygnować. W najbliższym czasie mamy wszyscy wspólne ognisko i będzie tam M. Zamierzam się tam pojawić z moją byłą miłością ( której marzy się chyba powrót do naszego związku). Myślę, że może wzbudzenie zazdrości u M. spowoduje, że coś jeszcze z tego będzie. Nie chciałem się do tego posuwać, ale muszę. Nie rozumiem tylko jednego M. nie widzi mnie jako mężczyny u jej boku, ale strasznie chce przyjaźni. Podobno Molier kiedyś powiedział, że jeżeli kobieta proponuje przyjaźń to nie oznacza, że Cię odrzuca, to oznacza że chce postępować z Tobą we właściwej kolejności. W sumie nie mogę narzekać na brak powodzenia u dziewczyn. Mam super przyjaciół, świetną pracę duże widoki na przyszłość.Ale ta sytuacja nie daje mi spokoju, chociaż są inne kobiety, z którymi jestem w stanie stworzyć jakiś sensowny związek. Ale to w tej chwili silniejsze ode mnie.
Popełniłem może błąd na początku - mogłem się wyraźniej określić. Ale dawałem sygnały, że podoba mi się jako kobieta, a nie starałem się działać jak jej przyjaciel. Zresztą, kiedyś stwierdziliśmy wspólnie, że przyjaźń pomiędzy kobietą i mężczyzną praktycznie nie istnieje.Poza tym kluczem do niej było jej zdobywanie.
I co byście zrobili na moim miejscu. Scenariusz, który ma się zrealizować, został skonsultowany z moimi przyjaciółmi, których znam od wieków, a może jakieś inne rozwiązania???? Może to tylko próba z jej strony i jest ciekawa jak ja się zachowam???Dziękuję za samo przeczytanie tak długiego posta.
Przypadkowo wszedłem na te forum. Super sprawa, ile tutaj można znaleźć rozwiązań problemów. Super.
A postanowiłem napisać, bo jestem ciekaw co byście zrobili będąc w mojej sytuacji...
Kilka miesięcy temu poznałem koleżankę z roku mojej kumpelki. Traf chciał, że na tej imprezie mój serdeczny przyjaciel też ją zauważył. Zrobiła na mnie super wrażenie, ale wtedy jeszcze dogorywał mój poprzedni związek. Mój kumpel spotkał się z nią parę razy, ale nic z tego nie wyszło - on jest niesamowicie wybredny. Po kilku miesiącach stałem się wolnym człowiekiem bez zobowiązań. Mogłem rozpocząć starania. Wiedziałem, że M. jest osobą, którą należy długo zdobywać ( takie miałem informacje od jej koleżanek). Spotkaliśmy się kilka razy - było super. Zacząłem czuć, że znowu kwitnę przy kobiecie. Spełniałem każde jej nieodgadnione życzenie. Zaproponowałem jej wyjazd w góry na weekend na narty. To był jeden z najwspanialszych weekendów. Nie padły na nim żadne wyznania, zachowywaliśmy się bardziej jak przyjaciele, ale burza zmysłów już się zbliżała. Następnego dnia po powrocie wysłałem kurierem kwiaty. To był pierwszy mój krok i pierwsze wyznanie. Była strasznie zdziwiona. Dowiedziałem się, że chce mnie traktować bardziej jak kumpla i uważa, że ja zasługuję na kogoś lepszego, że jestem wspaniałym facetem i człowiekiem. Zszokowało mnie to... Od tego momentu przestałem się z nią komunikować, a jej koleżanki puściły taki news, że sobie odpuściłem. Ale ja nie zamierzam teraz zrezygnować. W najbliższym czasie mamy wszyscy wspólne ognisko i będzie tam M. Zamierzam się tam pojawić z moją byłą miłością ( której marzy się chyba powrót do naszego związku). Myślę, że może wzbudzenie zazdrości u M. spowoduje, że coś jeszcze z tego będzie. Nie chciałem się do tego posuwać, ale muszę. Nie rozumiem tylko jednego M. nie widzi mnie jako mężczyny u jej boku, ale strasznie chce przyjaźni. Podobno Molier kiedyś powiedział, że jeżeli kobieta proponuje przyjaźń to nie oznacza, że Cię odrzuca, to oznacza że chce postępować z Tobą we właściwej kolejności. W sumie nie mogę narzekać na brak powodzenia u dziewczyn. Mam super przyjaciół, świetną pracę duże widoki na przyszłość.Ale ta sytuacja nie daje mi spokoju, chociaż są inne kobiety, z którymi jestem w stanie stworzyć jakiś sensowny związek. Ale to w tej chwili silniejsze ode mnie.
Popełniłem może błąd na początku - mogłem się wyraźniej określić. Ale dawałem sygnały, że podoba mi się jako kobieta, a nie starałem się działać jak jej przyjaciel. Zresztą, kiedyś stwierdziliśmy wspólnie, że przyjaźń pomiędzy kobietą i mężczyzną praktycznie nie istnieje.Poza tym kluczem do niej było jej zdobywanie.
I co byście zrobili na moim miejscu. Scenariusz, który ma się zrealizować, został skonsultowany z moimi przyjaciółmi, których znam od wieków, a może jakieś inne rozwiązania???? Może to tylko próba z jej strony i jest ciekawa jak ja się zachowam???Dziękuję za samo przeczytanie tak długiego posta.
Dusze byś diabłu oddał , a jej nie potrafisz oddac jednego dobrego słowa!!!! co z Ciebie za facet !???