Nowe otoczenie
: 01 sty 2007, 17:30
Nie wiem, czy temat pasuje do działu, ale z możliwych wydal mi się najbardziej adekwatnym, gdyżdotyczy uczuć i problemów.
Ciężko jest wejść mi w nowe środowisko. Tzn w momencie, kiedy mam do czynienia ze zgraną od dawna ekipą, a ja do nich dołączam na jakiejś imprezie. Czuję się wtedy strasznie zagubiona, nie wiem o czym mówić, bo ludzi nie znam... I się frustruję, bo z natury wesołam, a otworzyć się nie mogę... do momentu, aż poczuj akceptację drugiej strony... a na pierwszym spotkaniu mam wrażenie, że jestem oceniana. Wiem, że pierwsze wrażenie liczy się najbardziej i paradoksalnie tym bardziej się "spinam" i czuję się tak, jakbym traciła swoją szansę na zaistnienie... Nie chcę dać się zaszufladkować jako jakiś ponurak. A z drugiej strony wiadomo - jeżeli na imprezie są faceci, to patrzą przede wszystkim na pierwsze zachowania nowej osoby. No a jak jestem spięta, to ani się dobrze nie bawię ani nie mam szans na nowe znajomości
Ciężko jest wejść mi w nowe środowisko. Tzn w momencie, kiedy mam do czynienia ze zgraną od dawna ekipą, a ja do nich dołączam na jakiejś imprezie. Czuję się wtedy strasznie zagubiona, nie wiem o czym mówić, bo ludzi nie znam... I się frustruję, bo z natury wesołam, a otworzyć się nie mogę... do momentu, aż poczuj akceptację drugiej strony... a na pierwszym spotkaniu mam wrażenie, że jestem oceniana. Wiem, że pierwsze wrażenie liczy się najbardziej i paradoksalnie tym bardziej się "spinam" i czuję się tak, jakbym traciła swoją szansę na zaistnienie... Nie chcę dać się zaszufladkować jako jakiś ponurak. A z drugiej strony wiadomo - jeżeli na imprezie są faceci, to patrzą przede wszystkim na pierwsze zachowania nowej osoby. No a jak jestem spięta, to ani się dobrze nie bawię ani nie mam szans na nowe znajomości


.
Byłam nieźle sfrustrowana
Na szczęście poratowaly mnie kumpele i dzięki nim ta impreza nie stała się dla mnie totalną zwałą, ba, zrobiło się bardzo wesoło i miło. <browar>
.