agnieszka.com.pl • Klątwa?
Strona 1 z 2

Klątwa?

: 24 gru 2006, 23:02
autor: Black007_pl
Witam.
Tak ostatnio czytałem kilka tematów na forum i mnie bodło.
Jest chyba wielu facetów, którzy mają ten problem, co ja.

Czy to coś ze mną jest nie tak? Czy mam pecha, może to fatum? Albo ja mam spaczony gust?

Od dawien dawna trafiam na wariatki, nie spotkałem w swoim życiu ani jednej do końca zrównoważonej psychicznie dziewczyny, zawsze, albo nimfomanka, która kręciła na boku z 3 innymi, albo rozpieszczona księżniczka, która cały czas się mnie wstydziła, bo nie pochodziłem z bogatego domu, albo idiotka z zespołem braku ojca, która wmawiała sobie, że cały świat jest przeciw niej i że wszyscy jej byli (a obecnie i ja) ją prześladują, albo laska, która po fakcie mówi mi, ze ma faceta.... nosz ku.wa nie ma już normalnych dziewczyn na świecie?

Co jest the fuck ?

: 24 gru 2006, 23:09
autor: unlucky_sink
Z tego co pamiętam to jesteś tym facetem który ZA bardzo się stara :) Dobrze pamiętam?
Black007_pl pisze:Od dawien dawna trafiam na wariatki, nie spotkałem w swoim życiu ani jednej do końca zrównoważonej psychicznie dziewczyny
nie spotkaŁeś, czy nie byŁeś z żadną zrównoważoną-bo to jednak maŁa różnica..


Co do pytania, to normalne kobiety-to jakie?

: 24 gru 2006, 23:51
autor: ksiezycowka
unlucky_sink pisze:Dobrze pamiętam?
Dobrze pamietasz :]
Black007_pl pisze:nie spotkałem w swoim życiu ani jednej do końca zrównoważonej psychicznie dziewczyny
Ja chyba tez nie. I m i z tym fajnie :D Bo jest roznica czy pokopana emojonalnie i nie do zycia czy zakrecona po prostu ;P

Moze faktycznie takie przyciagasz po prostu ;)
Ja przez cale zycie a moja M. jeszcze bardziej jakos przyciagalysmy do siebie osoby dziwne albo faktycznei z zoltymi papierami albo takie co sie stanowczo powinny leczyc albo po prostu strasnzie niestabilne emocjonalnie skrajne przewrazliwione hiterykow wszelkiej masci itd. No cos w koncu wplynelo na to zesmy sie zaprzyjaznily :D A teraz raczej p-ozytywnie zakreconych ja do siebie sciagam :D Tak po prostu bywa ;)

: 25 gru 2006, 00:04
autor: mrt
Pewnie nie tyle takie przyciągasz, co takie wpadają Ci w oko.

: 25 gru 2006, 01:55
autor: flores
Wiesz, Mrt trafiła w sedno - takie kobiety przyciagasz. Najlatwiej podobny schemat opisac na przykladzie ludzi otwartych i skrytych/nieufnych. Czlowieka o wesolym, radosnym usposobieniu, łatwiej zaczepic, zagadac i nawiazac z nim kontakt. Byc moze, swoim zachowaniem przyciagasz okreslony typ dziewczat. Jesli masz dosc, zmien coś w sobie.

Re: Klątwa?

: 25 gru 2006, 08:54
autor: czero
Black007_pl pisze:Witam.
Tak ostatnio czytałem kilka tematów na forum i mnie bodło.
Jest chyba wielu facetów, którzy mają ten problem, co ja.

Czy to coś ze mną jest nie tak? Czy mam pecha, może to fatum? Albo ja mam spaczony gust?

Od dawien dawna trafiam na wariatki, nie spotkałem w swoim życiu ani jednej do końca zrównoważonej psychicznie dziewczyny, zawsze, albo nimfomanka, która kręciła na boku z 3 innymi, albo rozpieszczona księżniczka, która cały czas się mnie wstydziła, bo nie pochodziłem z bogatego domu, albo idiotka z zespołem braku ojca, która wmawiała sobie, że cały świat jest przeciw niej i że wszyscy jej byli (a obecnie i ja) ją prześladują, albo laska, która po fakcie mówi mi, ze ma faceta.... nosz ku.wa nie ma już normalnych dziewczyn na świecie?

Co jest the fuck ?


Witam w klubie <diabel>

Ja spotkałem wszystkie chyba anomalie gatunku ludzkiego jakie mogą spokojnie stąpać po ziemi.

Z tym, ze ja spotykam normalne, fajne i w ogóle OK. Nawet do łóżka wlezą i to nie na moment, tylko na dłużej. A potem gwóźdź programu - wiesz, mam męża/chłopaka.
I to jest dopiero hardcore. Zbywam jedną, zbywam drugą, inną skonsumuję <evilbat> za co będę cierpiał wewnętrznie, ale suma sumarum jest nasępująca - nie ma tego złego, co na dobre by nie wyszło, czyli po prostu się uodparniam na gatunek kobiecy. Jest to jest, nie ma to nie ma. Nie ma co skakać, bo i po co. Swiat jest wspaniały!

: 25 gru 2006, 10:19
autor: Black007_pl
Tak dobrze pamiętacie, to ja - ten, co się stara za bardzo. W ogóle, co to za zdanie, jak można się starać "za bardzo", albo sie staram, albo nie i już...

mrt pisze:Pewnie nie tyle takie przyciągasz, co takie wpadają Ci w oko.


Wiesz, ze też o tym myślałem....
Jak więc naprawić ten mój radar??

flores pisze:Byc moze, swoim zachowaniem przyciagasz okreslony typ dziewczat. Jesli masz dosc, zmien coś w sobie.


Hmm... Czekaj, jestem przyjazny, sympatyczny, całkiem zabawny, nie czuję się skrępowany w nowym towarzystwie, jestem otwarty na ludzi i nowe znajomości, zawsze gotów do pomocy, lubię rozmawiać, żartować itp. itd. dużo by wymieniać, to co mam zmienić? Bo z tego, jak się opisałem i jak mi się wydaje, że ludzie dookoła mnie postrzegają to chyba mam dobry kontakt z ludźmi?

czero Ja nie uznaję seksu bez uczucia/bycia w związku. Wiesz niezobowiązujący raz jest fajny, ale jednak wolałbym mieć stałą partnerkę, z którą coś mnie jeszcze łączy emocjonalnie.

Pozdrawiam.

PS: Rozróżniam pozytywne zakręcenie od problemów emocjonalno-psychiatrycznych.
Zakręcenie tak, niedojrzałym emocjonalnie, niezdolnym do życia w normalnym związku z jednym facetem mówię stanowcze NIE!

: 25 gru 2006, 11:46
autor: mrt
Black007_pl pisze:Jak więc naprawić ten mój radar??
Przypuszczam, że musiałbyś zmienić upodobania, a to raczej niemożliwe :)

Zastanów się, jakie dziewczyny preferujesz. Domyślam się, że otwarte, bezpośrednie, atrakcyjne (gdzieś tam wspomniałeś, że nie taki ostatni z Ciebie facet ;) więc pewnie oglądasz się za równie atrakcyjnymi dziewczynami). Być może dziewczyny, które w towarzystwie zwracają na siebie uwagę i generalnie są obiektem pożądania. Wśród takiej grupy łatwiej znleźć takie, które wykorzystują swoją pozycję i przebierają w facetach, bo są najnormalniej w świecie rozpuszczone i idą przez życie przebojem. Dlaczego mają nie wykorzystywać swojej pozycji? Dopóki nie wydorośleją do końca, nie będą rozumiały, że postępuje się inaczej.

Szare myszki czekają na tego jednego, a jeśli już go trafią, są wierne i do rany przyłóż, bo dla nich jest to skarb, a nie coś, co łatwo można wymienić na innego. Dla nich jest to trudniejsze z założenia - mają mniejsze szanse ze względu na niższą atrakcyjność.

Co masz zrobić? Myślę, że nie masz za specjalnie wyjścia, tylko dopracować w sobie siłę i atrakcyjność do perfekcji. Na tyle, żeby ujeździć dzikiego konia. Owszem, wybrać dziewczynę jaką normalnie wybierasz, ale swoim postępowaniem doprowadzić do sytuacji, w której przy Tobie się ustatkuje. Jeśli to Ci się uda, jesteś wygrany bardziej, niż wtedy, gdy wybierzesz "normalną". Będziesz miał szalenie atrakcyjną dziewczynę, niesamowicie otwartą we wszystkich sprawach - począwszy od podejścia do związku i budowania go na zasadzie przyjaźni, skończywszy na seksie. Z taką zajeziesz dalej i fajniej, bo we dwójkę zdobędziecie szczyty. Tylko najpierw musisz taką poskromić. Gra jest warta świeczki.

Jak? Niestety, w pierwszej fazie miękkość odpada. Jeśli pokażesz się od twardej strony, są spore szanse. Bo zauważ, na co z kolei takie dziewczyny lecą - na atrakcyjny wygląd i pewnie swego rodzaju macho. W Twoim przypadku zakładam, że wygląd masz, ale im dalej, tym bardziej miękki się okazujesz. Na początku ścisła smycz i dopiero potem, po czasie, możesz pokazać swoje prawdziwe, miękkie oblicze.

Nie wiem, czy moje założenia są prawidłowe, ale recepty uważam za jedyne wskazane. Jeśli nie jesteś atrakcyjny albo wybierasz jednak szare myszki, czyli że się pomyliłam, to trzeba by było rozgryźć ten mechanizm z innej strony.

: 25 gru 2006, 13:05
autor: J-94
E tam żadna kłatwa tylko po prostu jeżeli popełnia się błąd a ludzką rzeczą jest błądzić to po prostu trzeba wyciągać zawsze jakieś wnioski na przyszłość, aby nie ładować się w kolejne chore zwiąski, nie trzeba myśleć takimi kategoriami że wszystkie kobiety lub facety to potencjalni kandydaci do domku bez klamek, nie mierzmy wszystkich jedną miarką

: 25 gru 2006, 14:52
autor: czero
Black007_pl pisze:czero Ja nie uznaję seksu bez uczucia/bycia w związku. Wiesz niezobowiązujący raz jest fajny, ale jednak wolałbym mieć stałą partnerkę, z którą coś mnie jeszcze łączy emocjonalnie.

Też miałem kiedyś ideały, teraz lezą tam gdzie ich miejsce - na bruku.

: 25 gru 2006, 16:06
autor: Black007_pl
czero pisze:Też miałem kiedyś ideały, teraz lezą tam gdzie ich miejsce - na bruku.


A ja pomimo ciągłego dostawania w dupę nie umiem się ich pozbyć, może powinienem, ale jakoś same wracają :/ :D

: 25 gru 2006, 17:54
autor: FlyingDuck
unlucky_sink pisze:Co do pytania, to normalne kobiety-to jakie?

Dla każdego inne - takie z którymi czujesz się dobrze. Ostatnio określenie "jesteś taki normalny" uważam za jeden z najlepszych komplementów. Skoro go czasem słyszę, znaczy że nie tylko faceci mają z tym problem :P Z drugiej strony normalność to dla każdego coś innego :)

mrt pisze:Szare myszki czekają na tego jednego, a jeśli już go trafią, są wierne i do rany przyłóż, bo dla nich jest to skarb, a nie coś, co łatwo można wymienić na innego. Dla nich jest to trudniejsze z założenia - mają mniejsze szanse ze względu na niższą atrakcyjność.

Jakoś nie wierzę w istnienie takiego podziału - za wiele razy widziałem metamorfozę szarej myszki w całkiem nie szarą i całkiem nie myszkę. Myślę że o wszystkie kobiety/dziewczyny trzeba dbać w taki sam sposób... Zmienia się jedynie margines błędu i początkowy bufor tolerancji na komplementy.

Co z tego że ma się przy sobie szarą myszkę która jest wierna, skoro nie jest nawet szczęśliwa i trzyma się z Tobą jedynie z braku lepszych perspektyw? Jakieś to... tragiczne.

: 25 gru 2006, 20:04
autor: Black007_pl
unlucky_sink pisze:Co do pytania, to normalne kobiety-to jakie?


Pewne tego, co czują. A nie będące z Tobą, bo nikt inny się nie napatoczył, a ona musi być z kimś, bo tak wypada <chory>

Pewne swojej atrakcyjności, a nie takie, która muszę sobie udowadniać to, że są atrakcyjne, podrywając innych facetów, gdy ich chłopaka nie ma w mieście.

Odpowiedzialne, dojrzałe emocjonalnie. Takie, które po za wymaganiami wnoszą też do związku coś od siebie, coś dają, a nie tylko biorą.

Potrafiące przyznać się do błędu, a nie obracające wszystko przeciw facetowi.

To na razie tyle, co mi przyszło do głowy, może jeszcze coś mi przyjdzie do głowy, to dopiszę.

: 25 gru 2006, 20:36
autor: Mona
To teraz odwróć sytuację, Black007, i zapytaj się samego siebie o to, czy Ty posiadasz te cechy, które wymieniłeś :)
Już kiedyś pisałam na forum o tym, że nasz partner, to nasze lustro, więc wniosek nasuwa się sam... ;)

: 25 gru 2006, 20:42
autor: Pegaz
Ja myśle że chłopak popsrostu sam sobie takie dziewczyny wybiera..
Wiem bo sam podobnie czyniłem..
Bardzo dużą satysfakcje sprawia pomoc takiej dziewczynie która ma czy miała jakieś problemy..jednak nic nie trwa wiecznie a taka dziewczyna potrafi przytłumić człowieka jej problemami..
i często się okazuje że jeśli pomoże się takiej osobie ona nie okarze za to ani krzty wdzięcznośći ale czy nie jest nagrodą już samo to że komuś takiemu się pomogło?
Ja nie żałuje ani jednego razu kiedy pomogłem takiej osóbce.. :)

: 25 gru 2006, 20:49
autor: Imperator
Pegaz pisze:Bardzo dużą satysfakcje sprawia pomoc takiej dziewczynie która ma czy miała jakieś problemy..jednak nic nie trwa wiecznie a taka dziewczyna potrafi przytłumić człowieka jej problemami..
i często się okazuje że jeśli pomoże się takiej osobie ona nie okarze za to ani krzty wdzięcznośći ale czy nie jest nagrodą już samo to że komuś takiemu się pomogło?

Albo inaczej - oferujesz różne sposoby pomocy. Niestety dziewczę nie chce z żadnego skorzystać albo po większych namowach jednak łaskawie się podejmie próby.

Pomagać komuś - jestem za. Ale cierpliwość ma prawo się wyczerpać, jeśli ten ktoś nie chce nic. :|

: 25 gru 2006, 21:03
autor: Ted Bundy
Imperator pisze:Pomagać komuś - jestem za. Ale cierpliwość ma prawo się wyczerpać, jeśli ten ktoś nie chce nic.


słusznie, poza tym postawa miłosiernego samarytanina w aspekcie związku i "prostowanie" jednostki, która ww cechy, które podał Black powinna "wyssać z mlekiem matki", jest cokolwiek śmieszne. I skazane na porażkę :)

: 25 gru 2006, 21:53
autor: Miltonia
Black007_pl pisze: jestem przyjazny, sympatyczny, całkiem zabawny, nie czuję się skrępowany w nowym towarzystwie, jestem otwarty na ludzi i nowe znajomości, zawsze gotów do pomocy, lubię rozmawiać, żartować itp. itd. dużo by wymieniać, to co mam zmienić? Bo z tego, jak się opisałem i jak mi się wydaje, że ludzie dookoła mnie postrzegają to chyba mam dobry kontakt z ludźmi?



Skoro jest tak cudownie, to dlaczego nie jest?

Mysle, ze bardziej to pobozne zyczenia + to, co pisala Mona. Ludizie sa rozni, ich wyborem Ty kierujesz. I wszystko.
Moze zweryfikuj swoje myslenie o sobie, tak na spokojnie, dla siebie. Moze nie jest az tak cudownie i lukrowato? To Ci da odpowiedz na Twoje pytanie...

: 25 gru 2006, 21:58
autor: Black007_pl
Mona pisze:czy Ty posiadasz te cechy, które wymieniłeś :)


Tak.

FlyingDuck pisze:Jakoś nie wierzę w istnienie takiego podziału - za wiele razy widziałem metamorfozę szarej myszki w całkiem nie szarą i całkiem nie myszkę.


Ja też, mimo, ze na początku zgadzałem się w 100% z opinią mrt

mrt pisze: Być może dziewczyny, które w towarzystwie zwracają na siebie uwagę i generalnie są obiektem pożądania. Wśród takiej grupy łatwiej znleźć takie, które wykorzystują swoją pozycję i przebierają w facetach, bo są najnormalniej w świecie rozpuszczone i idą przez życie przebojem. Dlaczego mają nie wykorzystywać swojej pozycji? Dopóki nie wydorośleją do końca, nie będą rozumiały, że postępuje się inaczej.

Szare myszki czekają na tego jednego, a jeśli już go trafią, są wierne i do rany przyłóż, bo dla nich jest to skarb, a nie coś, co łatwo można wymienić na innego. Dla nich jest to trudniejsze z założenia - mają mniejsze szanse ze względu na niższą atrakcyjność.


To teraz dla mnie jest nie do końca prawdą.

Miltonia pisze:Mysle, ze bardziej to pobozne zyczenia + to, co pisala Mona. Ludizie sa rozni, ich wyborem Ty kierujesz. I wszystko.


Nie mnie to oceniać, mówię tylko, jak uważam. Chcesz, możemy się spotkać, to sama ocenisz :P :D.

Do koła mnie jest dużo takich przypadków... może to środowisko w którym się obracam...

: 25 gru 2006, 23:00
autor: mrt
FlyingDuck pisze:Jakoś nie wierzę w istnienie takiego podziału - za wiele razy widziałem metamorfozę szarej myszki w całkiem nie szarą i całkiem nie myszkę.
Nigdy nie ma się pewności, że wamp nie przebrał się za szarą myszkę, bo taką obrał akurat taktykę, a normalnie paraduje w zupełnie innej skórze.

Może czasem nie doceniacie dziewczyn. Może czasem nabieracie się naiwnie na gry, jakie toczą, i broń, jaką przeciwko Wam wytaczają ;) Wbrew pozorom dość często dziewczyny są mistrzyniami manipulacji, a jeśli atrakcyjniejsze - często rozgrywają batalię, o jakiej Wam się nawet nie śniło, a której łupem padacie ;) Może.

: 25 gru 2006, 23:05
autor: Miltonia
Oj,mrt, nie rob juz z dziewczyn takich modliszek :)

Kazdy kto ma oczy, zobaczy co trzeba, jesli chce. Jak chce sie nabrac, to kazdy sie nabierze, dziewczyna na gry faceta i odwrotnie.

Blck007, zapraszam do wawy, to od razu Ci powiem co i jak. Mam nosa do ludzi 8)

: 25 gru 2006, 23:27
autor: mrt
Miltonia pisze:Oj,mrt, nie rob juz z dziewczyn takich modliszek
Od razu modliszek <foch> I nie mów, że to przesada, bo Ci nie uwierzę <mlotek>
Miltonia pisze:Kazdy kto ma oczy, zobaczy co trzeba, jesli chce. Jak chce sie nabrac, to kazdy sie nabierze, dziewczyna na gry faceta i odwrotnie.
Taaaaaaak? Ok, wyobraźmy sobie, że masz mentalność dziewczyn tego typu i zamierzasz zakołować faceta. Uważasz, że Ci się nie uda? Myślisz, że to do wykrycia, że jest ofiarą swego rodzaju intrygi? A w życiu! :D Szczególnie, kiedy jest wyjątkowo taką dziewczyną zainteresowany.

: 25 gru 2006, 23:34
autor: Miltonia
Starego misia na sztuczny miod sie nie nabierze. Ale to wlasnie kwestia doswiadczenia. Czasami gdzies tam chcemy byc oszukani, bo tak sie zafiksujemy na jakas osobe, ze inne rzeczy nie maja znaczenia, choc je widzimy.

Ja tylko mowie, ze autor powinien przypatrzec sie sobie. Szukanie, w tym przypadku, winy na zewnatrz jest slicznie wygodne, ale zupelnie niepraktyczne, bo predzej czy pozniej odkryjemy ta swoja wypielegnowana raczke idealu we wlasnym zapaskudzonym nocniczku.

: 26 gru 2006, 00:32
autor: BoomEr
Ja osobiscie uwazam ze moja dziewczyna jest wariatka i jest dziwna ale w sensie pozytywnym. Dziwne ze na same takie trafiasz ale moze mieszkasz w okolicy jakiegos domu dla takich dziwnych ludzi?

: 26 gru 2006, 09:37
autor: kot_schrodingera
mrt pisze:Zastanów się, jakie dziewczyny preferujesz. Domyślam się, że otwarte, bezpośrednie, atrakcyjne (gdzieś tam wspomniałeś, że nie taki ostatni z Ciebie facet więc pewnie oglądasz się za równie atrakcyjnymi dziewczynami). Być może dziewczyny, które w towarzystwie zwracają na siebie uwagę i generalnie są obiektem pożądania. Wśród takiej grupy łatwiej znleźć takie, które wykorzystują swoją pozycję i przebierają w facetach, bo są najnormalniej w świecie rozpuszczone i idą przez życie przebojem. Dlaczego mają nie wykorzystywać swojej pozycji? Dopóki nie wydorośleją do końca, nie będą rozumiały, że postępuje się inaczej.
ja patrzę na to trochę inaczej. kobiety pociąga przedewszystkim samiec alfa. Dlaczego ?? Być może archaiczny instynkt każe szukac im partnera w samcu najlepiej rokujacemu dla potomstwa <evilbat> a może kobiety tak mają że nie pociąga ich, tak jak nas samców tylko uroda, ale i pewne cechy drugorzędne (fakt, że osobnikowi wysokiemu,przystojnemu, łatwiej osiągnąc wysoką pozycję, lecz nie jest to regółą). W każdym bądź razie tyle jeśli chodzi i facetów. Teraz piękne kobiety. Wydaje mi się że demonizujesz ich urodę. Naet jeśli pomaga ona im w życiu nie oznacza to że one zdają sobie z tego sprawę. Często kobiety o posągowej urodzie są nisamowicie zakompleksione. Często mają złe doświadczenia, bo ktoś potraktował je przedmiotowo. Black007_pl, co do meritum to myślę że kobiety tak mają. Pojmują świat odrobinę inaczej od facetów. Dla nich relacje między ludźmi są o wiele bardziej widoczne i ważniejsze. I być może stąd wynika ta ich korba <evilbat> No i reagują o wiele bardziej emocjonalne. I mają o wiele bardziej rozbudowane to życie. Nie szukaj "normalnej" naucz się życ z tymi "nienormalnymi"

: 26 gru 2006, 09:48
autor: Ted Bundy
Blazej30 pisze:kobiety pociąga przedewszystkim samiec alfa


nie mam już siły tego komentować <hahaha> Może i człowiek ma dużo ze zwierzątek, ale litości... nie sprowadzaj tych relacji do tak prymitywnego stopnia, stary :)

: 26 gru 2006, 10:29
autor: Black007_pl
Witam.

Ok. Wasze wypowiedzi dały mi dużo do myślenia.

Kilka przemyśleń:

Zgadzam się z Blazej30, że szukają samca alfa, bo tak jest..

Zgadzam się z Miltonią, ze to chyba kwestia doświadczenia, bo chyba mam go trochę mało.

Ok. często popełniałem błędy, nie widząc wad dziewczyny, która mi się podobała, więc to też moja wina.

Nie uważam, żebym się też jakoś specjalnie znał na stosunkach damsko-meskich. Może latwiej jest analizowac cos z boku, ale trudno zachowac czystosc umyslu, jak sie jest w centrum wydarzen.

Ale moim zdaniem odbiegamy od tematu.. Chodziło mi o wariatki, dziewczyny, które naprawdę mają jakieś problemy ze sobą.

Przeanalizujmy to:

Moja pierwsza - rozpieszczona księżniczka, która wstydziła się mnie, bo nie pochodziłem z bogatej rodziny, ale była ze mną, bo z kimś wypadało, a ja się akurat napatoczyłem.
Po cholere to ciągnęła, skoro co rusz w towarzystwie szeptała mi na ucho, że mo dowcip nie był śmieszny, że to czy tamto... W zasadzie nic jej we mnie nie pasowało, więc po censored ze mną była ?

Fakt: ja bylem zaslepiony, wiec dalem sie tez tak traktowac, ale po jakims czasie dalem sobie spokoj, a ona 7 razy mnie prosila, zebym wrocil, ja 7 razy wracalem, i censored z tego byl zawsze to samo, nic sie nie zmienilo.

Moja druga - Ok. Pewna siebie dziewczyna, nie jakaś rozpieszczona kur.wa jego mać księżniczka, ale jej mamusia decyduje za nią, co mamusia powie, to ta robi, jak mamusia zwraca uwagę, że ja mam zle krawat zawiązany, to ta zaraz mi zwraca uwage zebym poprawil, jak mamusi sie nie podobało, że chodzę w niebieskim swetrze, ktory lubilem, to córunia zaraz do mnie z pyskiem.

Trzecia - Niby normlana, nie modelka, (w zasadzuie, jak teraz oceniam, to najbrzydsza z nich wszystkich - padla teza, o szarych myszkach??) ale taka, która jest pewna siebie, lubi się bawić i ok. Wyskakuje nagle z wielka miloscia do mnie, a potem cale pol roku wspomina z zalem, ze rzucila 5 lat wczesniej starszego od siebie faceta, ktory ja traktowal, jak szmate, i placze za nim po nocach, gdy ja leze obok (!!! <chory> ). Potem mi wmawia, ze on ja przesladuje, final jest taki, ze jak ja rzucam, to wmawia swojemu nastepnemu facetowi, ze ja ją przesladuje.

A do tego byla w fazie przeistaczania sie z szarej myszki w wampa, tak wiec nie omieszkiwala czasem podrywac facetow na dyskotekach, zeby podniesc sobie ego (kobieto, masz mnie, po censored se cos udowadniac - wiem, zabrzmialo nieskromnie, ale chodzi o to, ze albo masz fajnego faceta, albo se dawaj dupy po dyskotekach)

czwarta - nie warto wspomina,c bo to trwalo tydzien, ale tez niestabilna emocjonalnie.

W zasadzie nie wspomnialem o jednej jedynej, ktora byla normalna - poznalem ja na koloniach, jak mialem 10 lat. Trwalo 3 tygodnie, gówniarskie uczucie.
Ją jako jedyną wspominam jako normalna i fajną dziewczyne.

O to mi chodzi, a nie o to ,czemu dziewczyny patrza na swiat inaczej... bo to ,ze patrza inaczej, to wiem... Zreszta sami ocencie, czy te 3 przypadki nie nadaja sie do lekarza.

Pozdrawiam.

: 26 gru 2006, 11:31
autor: mrt
Nie wiem, czy to jakieś szczególne wariatki. Przypuszczam, że całkiem normalne dziewczyny z problemami, jak każdy. To Ty nie umiałeś sobie z tym poradzić i sprawić, żeby było normalnie. Ludzi idealnych, szczególnie w młodszym wieku, nie ma, a mam wrażenie, że Ty normalne uważasz za wariatki, a idealne za normalne. Na moje oko masz przesuniętą skalę, bo nie radzisz sobie ze schodami i docieraniem się w związku.

: 26 gru 2006, 12:18
autor: Iglooo
mrt pisze:Nie wiem, czy to jakieś szczególne wariatki. Przypuszczam, że całkiem normalne dziewczyny z problemami, jak każdy. T


A może one są świadome swoich, hmm, problemów... Może jakoś podświadomie szukają kogoś, kto w jakiś tam sposób mógłby im "pomóc"
Może np. jedna z nich "ceniła" w Tobie, że jesteś zazdrosny?
Może inna uwielbiała czuć się lepsza, "wyżej podtawiona", a Ty dawałeś jej do tego powody?
Może jeszcze inna w związku chciała głównie jakiegoś pocieszenia, stąd jej obsesja?

Ale to, że można po fakcie powiedzieć, że się ma innego? Tego nie jestem w stanie pojąć :)

: 26 gru 2006, 12:27
autor: Black007_pl
mrt pisze:Nie wiem, czy to jakieś szczególne wariatki. Przypuszczam, że całkiem normalne dziewczyny z problemami, jak każdy. To Ty nie umiałeś sobie z tym poradzić i sprawić, żeby było normalnie. Ludzi idealnych, szczególnie w młodszym wieku, nie ma, a mam wrażenie, że Ty normalne uważasz za wariatki, a idealne za normalne. Na moje oko masz przesuniętą skalę, bo nie radzisz sobie ze schodami i docieraniem się w związku.


Moze masz rację, ale są pewne zasady, które albo się powinno wyssać z mlekiem matki, albo starzy powinni wychować.

No wyobraź sobie.
Leżysz ze swoim ukochanym, na którym Ci zależy w łóżku, a on jest smutny, kiedy pytasz czemu, to on odpowiada:

- a bo byłem na mieście i spotkałem moją była z jej nowym facetem, no i wspomnienia wróciły. Wiesz jednak mnie to boli, że ona ma kogoś, ciekawe czy jest jej lepiej niż ze mną. Bo ja ją tak kochałem i się tak starałem, ale musiałem ją rzucić, bo mnie zdradzała.

A po 10 minutach dodaje:

- Może nie idźmy jutro na miasto, bo możemy ją spotkać i znowu wrócą do mnie wspomnienia i będę miał cały dzień do kitu.

Czy to jest normalna sytuacja?
Bo mine by na twoim miejscu szlag trafił.
A ja miałem takie sytuacje i starałem się jakoś to zwalczyć, ale nie umiałem, teraz jak na to patrze, to trza ją było kopnąć w dupe mocniej żeby wylądowała u psychologa, ale nie miałem siły, i tu przyznaje Ci rację.

Mogę wspierać moja kobietę, gdy straci pracę, gdy ma problem z rodzicami, gdy ma problem z koleżankami, gdy została napadnięta, a jeśli w dzieciństwie jej ojciec ją molestował, to mogę z nią chodzić na terapie, jeśli jest taka potrzeba, ale jesli ja jestem częścią problemu, a jestem, bo jej problem polega na tym, że jest ze mną, a tęskni za tamtym, to chyba jest ponad moje siły i powinna o tym pogadac z matką/koleżanką/siostrą a nie mówić mnie o tym nie sądzisz ?

A może one są świadome swoich, hmm, problemów... Może jakoś podświadomie szukają kogoś, kto w jakiś tam sposób mógłby im "pomóc"
Może np. jedna z nich "ceniła" w Tobie, że jesteś zazdrosny?
Może inna uwielbiała czuć się lepsza, "wyżej podtawiona", a Ty dawałeś jej do tego powody?
Może jeszcze inna w związku chciała głównie jakiegoś pocieszenia, stąd jej obsesja?

Ale to, że można po fakcie powiedzieć, że się ma innego? Tego nie jestem w stanie pojąć :)


To znaczy, ze z pełną determinacją traktują mnie jak przedmiot, zabawkę do poprawiania sobie humoru...