Strona 1 z 2
Zmęczenie materiałem, zaufanie, smutek
: 09 gru 2006, 12:28
autor: Marissa
Ciężko znów mi się tutaj pisze, zakłada nowy temat. Ale cóż zrobić. Jestem zmęczona całą moją sytuacją, której tak naprawde przecież nie ma. Minął miesiąc od rozstania, a ja dalej ciągle o nim myśle. Nie moge przestać, bo ciągle gdzieś w zakamarkach dalej siedzi. Jestem tym zmęczona, ciągle czekam aż napisze, chociaż bardzo dobrze wiem że nie napisze, nawet wykasowałam jego nr gg, żebym nie musiała się poniżać i sama pisać do niego pod wpływem jakiegoś impulsu. Czekam, a zarazem nie chce żeby on się odzywał, bałabym się w ogóle go spotkać na mieście, Warszawa wydaje mi się za mała dla nas obu.
Nie chce już o nim myśleć, nie chce wspominać tych dobrych chwil, które spędziliśmy razem (a co gorsza ostatnio lawinowo przychodzą). Przecież nawet nie chce być z nim, nie chce czuć, że ktoś się mnie wstydzi, nie chce wiedzieć, że jak do mnie przyjeżdżał to robił to dla mnie - bo mu się nie chciało. Po prostu jestem pogodzona z tym, że nie będziemy razem, ale dalej ciągle o nim myśle, "zabiegam" jakoś o ten kontakt (to wydaje mi się żałosne - ale jakieś tam opisy wpisuje, żeby się zainteresował). Najśmieszniejsze jest to, że ja przecież w ogóle go nie kochałam, a zachowuje się jak jakaś zakochana do szaleństwa. Tak, jestem tego w 100% pewna, że go nie kochałam - przynajmniej tego jestem pewna. Byłam z nim, bo bałam się samotności, chciałam mieć jakąś więź z drugim człowiekiem. Teraz niestraszna mi samotność, ale też jestem masakrycznie zmęczona tym co czuje teraz.
Chodze smutna, chociaż też się śmieje. Boje się że nie zaufam żadnemu facetowi - bo ciągle będę miała pamięć o tym, jak to Mat denerwował się, kiedy opowiadałam jakie miałam nieprzyjemności z facetami, jakie kompleksy przez to powstawały. Zaufałam mu, oddałam mu siebie, a jemu nawet bardzo nie zależało na mnie - nawet nie wiedział, czy mu zależy czy nie. To jak następnemu zaufać, skoro on był takim porządnym człowiekiem, a zrobił to co zrobił?
: 09 gru 2006, 12:34
autor: Pegaz
Nie wiem co zrobił..ale wiem natomiast że każdy człowiek jest inny..Andrew powiedział by że wszytsko się zmienia..i ma racje.
: 09 gru 2006, 12:37
autor: Rafeek
hmm.....
No ja akuratnie nie bede w tym momencie nie napisze ci co masz robic jak myslec by sie z tego wyrwac....
Nie napisze bo jestem na tym samym o ile nie dalej (dalej od normalnosci) co ty.
Moge powiedziec ci tylko tyle ze jestem z toba i wierze ze jakos nam sie to wszystko pouklada:(
Ja sam sie dzis zoorienowalem ze minely 3 miechy a ja cigla o niejmysle cogla analizuje i takie tam...dzis chyba o raz pierwszy swiadomie zooriwntowalem sie ze tak mam:(
Ja tez jestem juz strasznie zmeczony..czasami jak sie pojawiam wsrod znajomych pytaja sie gdzie i co robilem w nocy bo wygladam jak po niezlej imprze..hahah
Czasami nie tylko mysle ale i wygladam jak mysle

zenada
TRZYMAJ SIE CIEPLO
: 09 gru 2006, 12:39
autor: katerina
Marissa pisze:To jak następnemu zaufać, skoro on był takim porządnym człowiekiem, a zrobił to co zrobił?
Kurcze, ale moze on to zrobil, bo:
Marissa pisze:ja przecież w ogóle go nie kochałam
: 09 gru 2006, 12:40
autor: joj_sport87
ludzie sie nie zmieniaja... pokazuja jacy potrafia byc naprawde...
ja tez mysle, ze chyba nie zaufam juz zadnej kobiecie, ale to zalezy od czlowieka... jesli bedzie mi dawala sposobnosci do tego zebym jej zaufal to bedzie super

Ty tez bedziesz tak miala, bo pomysl - kazdy jest inny.
A skoro go nie kochalas, ani nie kochasz to raczej nie ma wiekszego problemu - miesiac to nic w porownaniu do tego ile inni czekaja

wiec nie lam sie - czas leczy rany, a z tego co mi sie wydaje Twoja rana jest malutka

: 09 gru 2006, 12:42
autor: Marissa
katerina pisze:Marissa pisze:To jak następnemu zaufać, skoro on był takim porządnym człowiekiem, a zrobił to co zrobił?
Kurcze, ale moze on to zrobil, bo:
Marissa pisze:ja przecież w ogóle go nie kochałam
On też mnie nie kochał.
Kiedyś, na długo przed rozstaniem, z początkiem tak naprawde powiedział mi, że jak zerwiemy to przecież nie mógłby powiedzieć że nigdy mnie nie kochał.
I nie kochał. To sobie wyjaśniliśmy.
: 09 gru 2006, 12:44
autor: Pegaz
Marissa pisze: nie kochał. To sobie wyjaśniliśmy.
Ty też nie więc chyba wszystko w normie..a wolny czaś wypełnij myśleniem o czymś innym

: 09 gru 2006, 12:46
autor: katerina
Marissa pisze:On też mnie nie kochał.
No to w czym problem? Przebolejesz. Czasu trzeba - mimo wszystko, jezeli robi sie cos razem, a potem czlowiek zostaje sam, to mu zle - bo ma wrazenie, ze czegos go pozbawiono, a to nie jest wszak przyjemne. Proponowalabym zajac sie czyms nowym, cos ciekawego do rbienia sobie znalezc - na tyle angazujacego uwage, zeby nie bylo czasu ani ochoty myslec o tym, co bylo. I samo zniknie. I nie wkrecac sie w klimaty esknoty i frustracji "bo go nie ma". Im dluzej to rozpamietujesz, tym gorzej to znosisz.
: 09 gru 2006, 12:49
autor: Kermit
kurcze a ja nie rozumiem. jezeli go nie kochalas to dlaczego tak tesknisz?
a moze kochalas i kochasz dalej tylko boisz sie sama przed soba to przyznac?
: 09 gru 2006, 12:59
autor: joj_sport87
wydaje mi sie, ze skoro tak o nim rozmyslasz to chyba jednak boisz sie tej samotnosci... tak jak wielu ludzi myslisz, ze nie znajdziesz juz takiego czlowieka jak on. I to prawda - taki sam nie bedzie, bo kazdy jest inny...

: 09 gru 2006, 14:50
autor: Snowblind
Dlaczego tęsknisz za kimś kto Cię skrzywdził ?
Bo boisz się samotności a on nie.
Miałem podobne rozterki podobne wątpliwości. Większość ludzi na świecie je ma.
To my jesteśmy tą stroną której zależy a ta druga osoba jest świadoma że przestało jej zależeć i zaczęła układać sobie życie bez nas ,choćby w myślach. Podjęła decyzje. Jest jeden krok przed nami.
W innym przypadku druga strona mogła nas po prostu wykorzystać: kobietę ktoś po prostu ZZZ - zdobył zaliczył znudził się ( kobiety rzadko to robią) a mężczyznę kobieta po prostu wykorzystywała bo z nim czuła się bezpiecznie, nie była samotna i było to jej wygodne.
Temat rzeka i szkoda na niego czasu.
Uwierz Marissa szkoda czasu na filozofowanie i analizowanie.
Analizować możesz przez miesiąc po rozpadzie związku żeby wynieść obok wspomnień także doświadczenia. A potem dość i czas na zabijanie w sobie uczucia nie przez nienawiść ale obojętność a to przychodzi z czasem. Daj go sobie i skup się na czymś żeby przetrwać ten okres.
Niechciane uczucie szkodzi głównie Tobie.
Za pól roku może wcześniej może później znowu kogoś spotkasz.
Jak to mawia mój szef w odniesieniu do biznesu
Panie Bartku rozstał się pan z dziewczyną ? Tak. Nie wyszło ?. Czy to oznacza że z każdą kolejną też nie wyjdzie ? Oczywiście że nie.
Uczyć się ! To jest jak trening na siłowni , bez bólu nie ma postępów.
: 09 gru 2006, 17:26
autor: Jawka
Marissa pisze:Teraz niestraszna mi samotność, ale też jestem masakrycznie zmęczona tym co czuje teraz.
Właśnie o to chodzi, że straszna....
Twoja reakcja na rozpad związku jest jak najbardziej naturlna, i może to potwierdzić każdy kto choć raz przez coś takiego przechodził. Minoł dopiero miesiąc.... i wiedz, że najgorsze przed Tobą, wiedz także, że jedyne lekarstwo na Twoj ból to czas. Nie ma innego, nie przeskoczysz tego, ani za pomocą koleżanek, imprez, alkoholu, sportu, natłoku pracy... musisz po rpostu przejść każdy etap. Rozliczyć się sama ze sobą... będzie bolało, będziesz czuła zwątpinie, żal... ale z każdym dniem będzie lepiej. Niedługo przestaniesz czekać na wiadomość od niego i nie będziesz odwracała glowy za każdym samochodem, który podobny jest do jego...
Trzymaj się

: 09 gru 2006, 19:32
autor: Marissa
Na pewno go nie kochałam, podświadomie sama to chciałam zakończyć. Byłam wredna, zołzowata, denerwowało mnie w nim wszystko dosłownie.
Nie miałam sił tego zakończyć, ale w końcu odważyłam się i to zrobiłam. Postąpiłam słusznie, wiem to. Ale nie wiem czemu tak się zachowuje, skoro to ja sama chciałam i nadal tego chce
No nic, chyba musze przetrzymać... Na szczęscie (nieszczęście?) straciłam prace, to może to mnie odciągnie od tych głupich wspomnień.
: 09 gru 2006, 23:02
autor: joj_sport87
strata pracy ? wydaje mi sie, ze jakbys byla zajeta praca to bys nie myslala tak o nim... chyba, ze pracujecie razem
: 09 gru 2006, 23:56
autor: Yenna
Co z tego ze go nie kochala? W jakis sposob przywiazalas sie do niego, oprocz milosci jest wiele uczuc, ktore moga laczyc dziewczyne z chlopakiem. Przyjazn, poczucie bezpieczenstwa, bliskosc. Nie trzeba kochac, zeby za kims tesknic. Moze zastanow sie czego Ci najbardziej brakuje po jego odejsciu - znajdziesz w tym odpowiedz na to, dlaczego jestes smutna. A gdy juz bedziesz znala przyczyne, moze latwiej Ci sie bedzie z tym pogodzic?
: 10 gru 2006, 00:55
autor: wildcard
u mnie pól roku od tego jak mnie zostawila,boli jak bolało ale i kaliber zwjazku inny 5 lat.
Czuje sie jak wyrwanny z kontekstu, niby nie mysle ale mysle caly czas,niby nie kocham bo jak zdradzila mnie ale młosci z serca pozbyć sie nie moge,niby juz jest lepiej ale ani troche
: 10 gru 2006, 07:15
autor: Marissa
joj_sport87 pisze:strata pracy ? wydaje mi sie, ze jakbys byla zajeta praca to bys nie myslala tak o nim... chyba, ze pracujecie razem
Na szczęście nie pracowaliśmy razem. On siedzi w domu i nic nie robi. Ale jak straciłam prace, to myśle co tu zrobić, rozglądam się za inną i te myśli wypierają jego.
Yenna pisze:W jakis sposob przywiazalas sie do niego, oprocz milosci jest wiele uczuc, ktore moga laczyc dziewczyne z chlopakiem. Przyjazn, poczucie bezpieczenstwa, bliskosc. Nie trzeba kochac, zeby za kims tesknic. Moze zastanow sie czego Ci najbardziej brakuje po jego odejsciu - znajdziesz w tym odpowiedz na to, dlaczego jestes smutna. A gdy juz bedziesz znala przyczyne, moze latwiej Ci sie bedzie z tym pogodzic?
No właśnie - przywiązanie, przyjaźń.
Ale chyba najbardziej boli nie to że się rozstaliśmy (bo to już nie boli), ani to że tęsknię za nim (bo nie tęsknie), ale to, że byłam taka głupia i pchałam się w to, pomimo że widziałam znaki że jemu w ogóle nie zależało. Ta czy inna dziewczyna - dla niego bez znaczenia było. Byłam po prostu tragicznie głupia, naiwna i to mnie boli najbardziej. Bo w końcu zafundowałam sobie wszystko na własne życzenie.
: 10 gru 2006, 11:48
autor: Yenna
nie bylas glupia -> tylko zauroczona. Moze myslalas na poczatku, mialas taka zludna nadzieje, ze dla Ciebie ten chlopak sie zmieni, ze dasz mu cos pod wplywem czego stanie sie inny, zacznie mu bardzo zalezec na tobie, nawet cie pokocha.
: 10 gru 2006, 14:19
autor: Marissa
Byłam głupia, bo co jakiś czas dawał mi sygnały... Może i byłam zauroczona, ale powinno to być zauroczenie z głową, tak jak kochać powinno się z odrobiną dozy mądrości
A ja nie wiem w ogóle co sobie myślałam. Może i to, że w końcu się on zmieni, w końcu jakieś mi tam sygnały wysyłał że nie jestem mu obojętna. Ale co z tego? Na to wychodzi że źle odczytywałam przez cały ten czas jego znaki. Bo "skarbie" to nie dowód na to, że komuś na kimś zależy, a już szczególnie kiedy mówi to chłopak, który sam nie wie czego chce.
: 10 gru 2006, 19:13
autor: Majka85
Marissa pisze:To jak następnemu zaufać, skoro on był takim porządnym człowiekiem, a zrobił to co zrobił?
Nie był porządnym człowiekiem, to już wiemy. No właśnie jak zaufać

Wydaje się człowiekowi, że już nie można drugi raz. Umiera w nas coś z tej naiwnej niewinności. Szkoda bo ona jest taka piękna.

: 10 gru 2006, 19:42
autor: Veni
to smutne kiedy odchodzi ktoś tak bliski... nie napiszę ci że wiem co czujesz Marissa bo każdy jest inny i każdy inaczej przeżywa rozstanie. Trzymam kciuki żebyś szybciutko się pozbierała i mocno stanęła na nogi. pozdrawiam...
: 10 gru 2006, 19:59
autor: Marissa
Majka85 pisze:Marissa pisze:To jak następnemu zaufać, skoro on był takim porządnym człowiekiem, a zrobił to co zrobił?
Nie był porządnym człowiekiem, to już wiemy. No właśnie jak zaufać

Wydaje się człowiekowi, że już nie można drugi raz. Umiera w nas coś z tej naiwnej niewinności. Szkoda bo ona jest taka piękna.

Nie był porządnym człowiekiem... W końcu to zrozumiałam (albo się oszukuje, nie wiem czy to prawda). Oszukiwał siebie, a co gorsza i mnie - dając złudzenie, że jednak jestem dla niego kimś ważnym, dając złudne nadzieje na to, że i dla mnie coś dobrego się należy od życia, a tak naprawde zależało mu tylko na bliskości fizycznej, tylko o to chodziło. I w tej swojej "porządności" oszukiwał siebie, bo jakże, on taki dobry chłopiec i miałby się zachowywać jak ktoś kim należy pogardzać...
No cóż, życie toczy się dalej, czas stanąć na nogi i w końcu zapomnieć o nim.
: 10 gru 2006, 20:10
autor: Yenna
Nie kochalas go - ale nie mozesz zapomniec. Na to tylko czas pomoze.
A teraz to pozostalo Ci juz tylko jedno - nauka
Marissa pisze:Byłam po prostu tragicznie głupia, naiwna i to mnie boli najbardziej.
Nie badz wiecej glupia, badz madrzejsza o to doswiadczenie. Skoro sie przekonalas na wlasnej skorze i raz sie sparzylas to drugi raz bedziesz ostrozniejsza zanim znow wlozysz reke w ogien ;] pozdrawiam cieplutko
: 10 gru 2006, 20:22
autor: Marissa
Tak, nauczyłam się, że facet któremu mogę zaufać to mój ojciec. A reszte mogę traktować z przymrużonym okiem.
: 10 gru 2006, 21:39
autor: Snowblind
Marissa:
Mój szef kiedyś w czasie dyskusji o nowym biznesie oczywiście

nagle zapytał:
-"Panie Bartku rozstał się pan ostatnio z kobietą ?"
Ja zaskoczony poziomem abstrakcji

:
-"No tak, przecież pan wie"
Druga szybka piłka z strony szefa:
-"Czy to oznacza że nigdy nie zacznie pan się spotykać z inną i nie zaufa jej ?"
Kopara mi opada (zrozumiałem co próbował mi uświadomić) i śmiejąc się:
-"Oczywiście że spróbuje jeszcze raz".
Dlatego też ufaj a może raczej daj kredyt zaufania
Ryzyko zawsze istnieje ale zaczynamy nowe związki ponieważ cel jest piękny
Wystarczy jeśli nauczymy się minimalizować możliwość bankructwa.

: 11 gru 2006, 11:56
autor: Marissa
O kredyt również trzeba się starać. Tak łatwo nie będzie dla nikogo. Dam i znów się nadzieje na to samo, nie dziękuje, niech najpierw "taki ktoś" powalczy, pokaże że mu zależy, wtedy ewentualnie mogłabym pomyśleć o takim kredycie.
: 11 gru 2006, 16:31
autor: Snowblind
Marissa pisze:O kredyt również trzeba się starać. Tak łatwo nie będzie dla nikogo. Dam i znów się nadzieje na to samo, nie dziękuje, niech najpierw "taki ktoś" powalczy, pokaże że mu zależy, wtedy ewentualnie mogłabym pomyśleć o takim kredycie.
Wątpie czy jest możliwe na początku zorientować się czy ktoś myśli o nas poważnie. Jak i w biznesie tak i w miłości podstawą jest zaufanie

. Oczywiście z rozwagą Marissa.
Bylebyś nie przegapiła transakcji życia

: 11 gru 2006, 17:18
autor: Marissa
No widzisz, Snowblind, raczej nie można zorientować się. A i ja nie zamierzam traktować facetów bardzo poważnie. Jeśli jakiemuś się spodobam i on będzie chciał czegoś więcej, to będzie musiał to udowodnić.
Ale nie zamierzam ufać na 100%, już nie.
: 12 gru 2006, 19:33
autor: joj_sport87
mi tez jest zal... ale nie tego co bylo, no moze po czesci, ale najbardziej szkoda mi siebie

tak jak Ty Marissa mialem duzo znakow, ale trwalem w tej beznadzieji z glupia mysla, ze moze bedzie lepiej, jak tez z glupia miloscia, ktora za wiele wybaczala...
Zaufac raczej mozna po takim czyms... gorzej jak ktos Cie zdradzi tak jak mnie... fuck, ale wierze, ze zaufanie kiedys wroci, ale na pewno do kogos, kto da mi sposobnosc zebym mu zaufal

: 13 gru 2006, 16:45
autor: Marissa
Hmm, autopodsumowanie czas zacząć.
No więc tak, chociaż niedawno zakładałam ten temat, to już troszke się u mnie pozmieniało. Nadal czekam na jakąś wieść od niego (ale to już bardzo osłabło - a może to tylko przyzwyczajenie do tego uczucia? nie wiem - nieważne w sumie), ale z każdym dniem upewniam się, że miałam jednak niejakiego pecha, poznając go. Wcześniej obawiałam się, że jak już ktoś mnie zechce, to będę tylko dla niego materacem. Obawiałam się tego - i słusznie, bo tym dla niego byłam, zabawką, która zawsze była chętna do zabawy. Tylko na bliskości fizycznej mu zależało, a ja głupia zaufałam. To boli, ale nie tak jak wcześniej. W końcu co nieco zrozumiałam i cieszę się z tego. Mam tylko nadzieję, że następnym razem (o ile będzie ewentualny następny raz) nie popełnie tych samych błędów.
Aha, no i już tak o nim nie myśle - dobre i to. Mam nadzieje że do świąt już się pogodzę sama z sobą
