agnieszka.com.pl • Facet z depresją
Strona 1 z 1

Facet z depresją

: 02 gru 2006, 13:08
autor: Black007_pl
Witam.
Pytanie głownie do pań, ale możemy też obrócić poniższą sytuację....

Mam 22 lata, jestem studentem, moi znajomi mnie lubią, mogę powiedzieć, że pierwszy raz od bardzo dawna czuję się dobrze, bo dopiero na studiach poznałem fajnych ludzi.
Generalnie wśród znajomych uchodzę, za fajnego równego kolesia, większość z moich kumpli wie, że leczyłem się na terapii i że biorę obecnie tabletki (nie psychotropy - lecz selektywne inhibitory wychwytu zwrotnego serotoniny - chcecie, sprawdźcie, co to) i powiem wam, że miło się rozczarowałem, bo nie robią z tego problemów.

Chciałbym natomiast poznać opinię kobiet na ten temat:

Poznajecie fajnego faceta, wszystko jest ok, ale potem dowiadujecie się od niego, ze jest chory na depresję, że kiedyś chciał się zabić, samookaleczał się i takie tam, ale teraz nauczył się kontrolować chorobę i wie, co ma robić w razie nawrotu itp.itd. Obecnie zażywa tabletki.

Czy przeszkadza wam to ?

Pozdrawiam.

: 02 gru 2006, 13:19
autor: ksiezycowka
Black007_pl pisze:Czy przeszkadza wam to ?
A czemu by mialo? Oczywiscie ze nie, ale sie bierze zawsze poprawke na to ze teraz jest dobrze, potem byc nie musi i czy chcemy w to brnac w takiej sytuacji.

: 02 gru 2006, 16:14
autor: larena
Black007_pl pisze:Czy przeszkadza wam to ?

jeśli polubiłabym go to w ogóle by mi to nie przeszkadzało. to że kiedyś był chory nie ma dla mnie wielkiego znaczenia jeśli teraz jest wszystko w porzadku.

: 02 gru 2006, 16:22
autor: Olivia
To jest bardzo ciężki temat.
Ja bym się bardzo poważnie zastanawiała, jeśli w ogóle bym raczyła to zrobić. Dlaczego? Bo nie chcę przechodzić przez to, co mój tata.
Ale Ty bierzesz tabletki i starasz się. W koleżeństwie czy przyjaźni zupełnie by mi to nie przeszkadzało. Ale związku bałabym się stworzyć.
larena pisze:to że kiedyś był chory nie ma dla mnie wielkiego znaczenia jeśli teraz jest wszystko w porzadku.

Oj jak bardzo się mylisz... Nie wiesz, co piszesz...

: 03 gru 2006, 00:39
autor: Joasia
Nie przeszkadza mi to ale przyznam że bałabym się wchodzić w związek.
Wiedziałabym że ta osoba jest bardzo delikatna i bardzo łatwo jest ją zranić. Ale jeśli by mi się spodobał i bym go polubiła takim jakim właśnie jest to myślę że razem z nim starałabym się to przezwyciężyć pomimo tego że pewnie nie byłoby łatwo.

: 03 gru 2006, 01:23
autor: sophie
Ja przerabialam cos takiego kilka lat temu. Tj. zwiazek z osoba z depresja - choc bez okaleczen itp. Co prawda wtedy sie leczyl i to przynosilo efekty. Ale calej prawdy dowiedzialam sie juz w sumie po zwiazku - zeby bylo jasne, nie rozpadlo sie przez depresje :]
Przez kilka lat bral rozne leki - nie pamietam teraz co. Jest swietnym facetem, kumplujemy sie.
Ale... otoczka otoczka, tyle ze jednak za bardzo bral rozne rzeczy do siebie, mial nieco problemy z poczuciem wlasnej wartosci. Prywatnie, w pracy - dawal sie czasem sprowadzac do parteru. I sam stwierdzil jakis czas temu, ze przez to mial np problemy z dziewczynami. Zreszta do tej pory szuka "tej jedynej" :]
Na szczescie, juz nie bierze lekow, czuje sie swietne. Oby tak dalej :] Choc teraz zdarza mu sie kombinowac z jakimis "psychologicznymi sztuczkami" - np w stosunku do podwladnych w robocie. Irytuja mnie takie rzeczy :]


larena pisze:to że kiedyś był chory nie ma dla mnie wielkiego znaczenia jeśli teraz jest wszystko w porzadku.
To nie jest takie hop, siup, ze jest dobrze i mozna zapomniec o wszystkim. Niestety, dopoki zupelnie sie z tego nie wyjdzie, moga byc nawroty.


Hmm, jakby tak sie bardziej zastanowic, to nie bylabym obecnie w stanie byc z kims z depresja. Mimo roznych swoich wad :] jestem osoba, ktora musi miec rownego sobie partnera, ktory by tez dawal mi motywacje do dzialania, ktory wie czego chce, umie sie postawic (takze mi :]) i twardo dazy do wyznacoznego celu. Oczywscie, kazdy moze miec zly dzien, ale za duzo zlych dni, to juz niezbyt jak na 2ga polwke. Co nie oznacza, ze skreslam takich ludzi. Facet - nie, kumpel,przyjaciel - tak :]

: 03 gru 2006, 19:56
autor: Mysiorek
Tak jak i koloru skóry nie mozna zmienić bez efektów ubocznych, tak nasza cała dotychczasowa historia wpływa na teraźniejszość i przyszłość.
Nie zadroszczę ludziom mających partnerów depresyjnych.

: 03 gru 2006, 20:03
autor: stepien
a pozstaw sprawe odwrotnie. czy Tobie przeszadzkaloby wejsc w zawiazek z kims takim? na pewno trzeba troche sie poswiecic jezeli myslimy o zwiazaniu sie z taka osoba, ale czego sie nie robi z milosci :)

: 03 gru 2006, 20:05
autor: mrt
Ja mam pociąg do świrów, ale sama mam skłonności depresyjne, więc raczej unikałam partnerów z depresją, żebyśmy przypadkiem nawzajem się przez okna nie powyrzucali.

Ale właściwie to, co dziwaczne, raczej pociąga, więc nie sądzę, żeby dziewczyna miała problem z zaakceptowaniem Twojej depresji.

: 03 gru 2006, 20:14
autor: Mysiorek
mrt pisze:raczej pociąga, więc nie sądzę, żeby dziewczyna miała problem z zaakceptowaniem Twojej depresji.

Zaakceptuje w ciemno, gdy nigdy nie dotknęła problemu.
Pociągać to może u "znajomych" i na krótką metę. Na całe życie deko gorzej - z tym już przecie trzeba umieć żyć.

: 03 gru 2006, 20:28
autor: mrt
Mysiorek pisze:Zaakceptuje w ciemno, gdy nigdy nie dotknęła problemu.
Dokładnie <browar>

A swoją drogą pokażcie mi teraz człowieka bez depresji. Chyba tylko takiego, który jeszcze do lekarza nie trafił ;)

: 03 gru 2006, 20:47
autor: Mysiorek
mrt pisze:pokażcie mi teraz człowieka bez depresji.

Eno. Nie przesadzaj. Załamki ma każdy, ale deprecha to masakra powiązana z długotrwałą chemią. Nie tam... jakieś załamki :)

: 03 gru 2006, 20:54
autor: Black007_pl
Wydaje mi się, że jestem na takim etapie, że dobrze sobie radzę sam i raczej nie byłbym ciężarem dla nikogo, więc to, że mam depresję nie znaczy, ze potencjalna partnerka musiałaby się ze mną obchodzić, jak z jajkiem.
Jestem normalnie funkcjonującym człowiekiem, kiedyś było gorzej i czasem mam nawroty, ale ogólnie idzie ku lepszemu :).

Co do tego, czy mógłbym być z kimś takim...
Trudno powiedzieć, z jednej strony wiem, jak to wygląda i na czym polega i wydaje mi się, że jeśli ona chciałaby walczyć, to bym ją wspierał.

Ale nie dowiem, się dopóki mnie to nie spotka "na żywca".

Zresztą miałem kilka "normalnych" dziewczyn i w momentach kryzysu, zawsze je wspierałem...

Edit:
No tak proszę nie mylić załamek, jak ktoś tu napisał z depresją, to coś innego, choć załamki trwające przez dłuższy czas mogą zamienić się w depresję

: 04 gru 2006, 00:04
autor: misiucha22
mrt pisze:Ja mam pociąg do świrów, ale sama mam skłonności depresyjne
- jakbym czytała o sobie

: 04 gru 2006, 04:14
autor: runeko
Nie przszkadza- przeciez to rzecz ludzka. Depresja nie czyni z Ciebie psychopaty czy innego swira. Jesli jakas laska nie bedzie umiala zrozumiec tego, ze to choroba, jak kazda inna, tylko, ze nie widac jej tak jak np. zlamanej nogi- to coz, raczej zdania nie zmieni. Na pewno bedzie Ci potrzebny ktos stabilny, kto bedzie Cie "wyciagal" i nie da sie dalej zalamywac. No i nie ktos toksyczny, kto moze doprowadzic do nawrotu choroby.

: 04 gru 2006, 09:49
autor: amazonka
Możecie mnie oskalpować, ale ja boję się wrażliwych ludzi. Nigdy nie wiadomo do końca co im w głowie siedzi. I nie chodzi tu wcale o chorych na depresję czy z innymi problemami. Ja mam chyba męski mózg. Jestem zwolenniczką czarnego i białego.

[ Dodano: 2006-12-04, 10:03 ]
A jeżeli chodzi o facetów z depresją... Nie wykluczam takich zupełnie. Jeśli ktoś popadł w depresję na skutek faktycznie ciężkich przeżyć typu śmierć kogoś bliskiego to mogłabym być oparciem dla takiego faceta. Ale jeśli ktoś popada w depresję, bo niebo jest takie szare, nic mu się nie układa a i perspektyw brak to facet nie ma u mnie najmniejszych szans. Nie mam cierpliwości, za dużo mam energii aby marnować czas na biadolenie. Poza tym facet ma być naszą ostoją bezpieczeństwa. Jasne, że nie zawsze każdy musi być w świetnym nastroju. To naturalne, że zdarzają się doły i dołeczki. Ale depresja? Ja raczej spasuję... No chyba że dopadłaby ona faceta, z którym już jestem to nie odeszłabym z takiego powodu. Ale my mówimy tu o sytuacji iw której dopiero poznajemy faceta z depresją.