Spotkania w cztery oczy/ kontakt za pośrednictwem techniki.
: 25 lis 2006, 09:08
Witam po krótkiej nieobecności.
Temat może sie troche niezrozumiały wydawać, ale sprawa wygląda następująco...
Od około 2 lat pojawia sie w moim otoczeniu pewnien znajomy facet. Jakiś czas temu przypadkowo go spotkałam, rozmawialiśmy chwile. Zrodziła sie we mnie myśl, ze warto byłoby sie z nim spotkać w końcu sam na sam. No i zdobyłam numer, odezwałąm się, umówiłam.
Spotkaliśmy sie 2 razy i było bardzo pozytywnie. Myśle, ze jest mną zainteresowany, z resztą wydaje mi się, ze już zanim sie z nim umówiłam tak było (pewnie sama bym nie zaczynała w przeciwnym przypadku). Podczas spotkań wszystko jest, tak jak powinno. I zapowiada sie, ze na kolejne spotkanie, ale...
Sęk w tym, ze między nimi on sie praktyczniebw ogóle nie odzywa. Tzn. jak wyślę sms'a np, chwile późnej otrzymuję długą bardzo miłą odpowiedź i propozycje spotkania. Chodzi tylko o to, że on prawie w ogóle nie odzywa sie jako pierwszy. Moze to głupi problem, ale nie rozumiem takiego zachowania. A nie będę się narzucać co chwile, bo lepiej spierniczyć sprawy nie można:)
Teraz postanowiłam, że sie pierwsza nie odezwe, no i 4 dzień cisza. Ale z drugiej strony na spotkaniu ostatnim on sugerował,że będa kolejne i nawet deklarował sie w załatwieniu pewnych rzeczy dla mnie.
On jest troche jakby poza światem, zakręcony bardzo, ale nie wiem, czy traktować to po prostu, jako wielkie roztargnienie, nieśmiałość, jakąś próbę mojej desperacji
, czy po prostu sposób na subtelne spławienie.
Choć wątpie, zeby był takim dobrym aktorem, jest dosyc nieśmiały.
Był ktoś w takiej sytuacji? Heh, a niektórzy mówia, że to kobiety sie dziwnie zachowują...
Pozdrawiam
Temat może sie troche niezrozumiały wydawać, ale sprawa wygląda następująco...
Od około 2 lat pojawia sie w moim otoczeniu pewnien znajomy facet. Jakiś czas temu przypadkowo go spotkałam, rozmawialiśmy chwile. Zrodziła sie we mnie myśl, ze warto byłoby sie z nim spotkać w końcu sam na sam. No i zdobyłam numer, odezwałąm się, umówiłam.
Spotkaliśmy sie 2 razy i było bardzo pozytywnie. Myśle, ze jest mną zainteresowany, z resztą wydaje mi się, ze już zanim sie z nim umówiłam tak było (pewnie sama bym nie zaczynała w przeciwnym przypadku). Podczas spotkań wszystko jest, tak jak powinno. I zapowiada sie, ze na kolejne spotkanie, ale...
Sęk w tym, ze między nimi on sie praktyczniebw ogóle nie odzywa. Tzn. jak wyślę sms'a np, chwile późnej otrzymuję długą bardzo miłą odpowiedź i propozycje spotkania. Chodzi tylko o to, że on prawie w ogóle nie odzywa sie jako pierwszy. Moze to głupi problem, ale nie rozumiem takiego zachowania. A nie będę się narzucać co chwile, bo lepiej spierniczyć sprawy nie można:)
Teraz postanowiłam, że sie pierwsza nie odezwe, no i 4 dzień cisza. Ale z drugiej strony na spotkaniu ostatnim on sugerował,że będa kolejne i nawet deklarował sie w załatwieniu pewnych rzeczy dla mnie.
On jest troche jakby poza światem, zakręcony bardzo, ale nie wiem, czy traktować to po prostu, jako wielkie roztargnienie, nieśmiałość, jakąś próbę mojej desperacji
Był ktoś w takiej sytuacji? Heh, a niektórzy mówia, że to kobiety sie dziwnie zachowują...
Pozdrawiam



