agnieszka.com.pl • Spotkałam się z kimś, kto kocha kogoś innego....
Strona 1 z 2

Spotkałam się z kimś, kto kocha kogoś innego....

: 24 lis 2006, 09:58
autor: biedronka00
Witajcie. Ostatnio spotkałam się z chłopakiem, który mi się mega bardzo spodobał, miło spędziliśmy czas, czułam się jak w niebie, poczułam coś czego nigdy wcześniej nie czułam... ale jest problem, on przed spotkaniem powiedział mi,że miał wcześniej dziewczyne, był z nią 4 lata, ale ona z nim zerwała, bo nie poświęcał jej tyle czasu ile ona by chciała... to była pierwsza wersja... po spotkaniu pisze mi na gg, że on cały czas o niej myśli, a nasze spotkanie traktował na luzie. Skoro traktował to na luzie, to po jaką cholere mnie przytulał, po co w ogóle sie ze mną spotkał skoro jedno jej słowo i znowu wróci do swojej "byłej". Czuje się teraz jak przerywnik w jego cierpieniu... czuje się odrzucona i gorsza, jest mi przykro, naprawde przykro. Bo jakbz

[ Dodano: 2006-11-24, 10:00 ]
Bo jakbyscie Wy sie czuli spotykajac sie z kims , kto caly czas mysli tylko o swojej bylej? :(

: 24 lis 2006, 10:17
autor: amazonka
"Bo jakbyscie Wy sie czuli spotykajac sie z kims , kto caly czas mysli tylko o swojej bylej?"

Jedno spotkanie nie znaczy zbyt wiele. Myśli o byłej, ale to nie oznacza, że ma siedzieć w domu i płakać do poduszki. Ale jeśli chciałabyś faktycznie związać się z tym chłopakiem to zaczekaj... Daj się poznać jako koleżanka... i czas pokaże. Jednka jeżeli obsesyjnie rozmysla o tamtej to go olej... nie jest miło być chusteczką na otarcie łez.

: 24 lis 2006, 10:22
autor: biedronka00
tak, mysli o niej ciagle, powiedzial mi wprost ze jeden tylko jej gest i nawet nie zastanawialby sie czy do niej wrocic, tylko zrobilby to OD RAZU ;/

: 24 lis 2006, 10:24
autor: _normalna_
biedronka00 pisze:tak, mysli o niej ciagle, powiedzial mi wprost ze jeden tylko jej gest i nawet nie zastanawialby sie czy do niej wrocic, tylko zrobilby to OD RAZU ;/


to nie ma się nad czym zastanawiać OLEJ GO !!

: 24 lis 2006, 10:32
autor: ksiezycowka
biedronka00, daj se spokoj. Niepowazny jakis! Nie przejmuj sie i idź w swoja strone moze kiedys zrozumei jaki blad popelnil...

: 24 lis 2006, 11:09
autor: amazonka
Popieram dziewuchy. Olać!

: 24 lis 2006, 11:13
autor: Andrew
Najlepiej olac ! a jak ....... <aniolek>
Bo po co walczyc ? jak moze nie warto ? po co sie starac i przechodzic to wszystko , lepiej siegnac po coś prostrzego .

: 24 lis 2006, 11:19
autor: Ted Bundy
potraktował Cię jak "plaster". Zdarza się :) Nic przyjemnego,życie,po prostu.

: 24 lis 2006, 12:31
autor: Mysiorek
Facet nie wystudził się jeszcze. Dalej ciągle bucha. Przydałaby mu się jakaś zamrażarka :)
Jeśli jest tego wart, to se bądź obok. Jeśli nie chcesz cierpieć - zmykaj.

: 24 lis 2006, 13:03
autor: nie_zapominajka
uciekaj Biedronka ...nie warto! po co Ci duchy z Jego przeszlosci?? olej gosci dopoki jeszcze nie zaangazowalas sie zbytnio...im szybciej tym latwiej!

biedronka00 pisze:Bo jakbyscie Wy sie czuli spotykajac sie z kims , kto caly czas mysli tylko o swojej bylej?

podle!!! <bederzygal>

: 24 lis 2006, 13:11
autor: Ciekawski
Uciekaj...po co?
Moim zdaniem powinnaś przychylić się do tej rady:
Mysiorek pisze:Facet nie wystudził się jeszcze. Dalej ciągle bucha. Przydałaby mu się jakaś zamrażarka :)
Jeśli jest tego wart, to se bądź obok.

Nie musisz mieć przez niego bezsennych nocy. Po prostu bądź. Mu przejdzie, bardzo możliwe że Tobie też. Jeśli nie, to traficie wówczas na siebie w idealnym momencie, tymczasem zrozum go - skończył związek, który miał na niego bardzo duży wpływ i zajmował znaczną część jego życia oraz serca. Nie dziwię mu się, że myśli o swojej byłej, że za nią tęskni. A że się przytulał, potrzebował bliskości - Ty byś w takiej sytuacji nie potrzebowała? Zauważ, że jeśli miejsce będzie miała opisana (i podkreślona) przeze mnie sytuacja, wtedy wsparcie, jakiego mu udzieliłaś będzie najlepszym punktem wyjścia do czegoś więcej.
Co z tego, że traktował to spotkanie na luzie? Jestem pewien, że to co się na nim wydarzyło nie było mu zupełnie obojętne. Jakkolwiek by się nie zarzekał.
nie_zapominajka pisze:po co Ci duchy z Jego przeszlosci??

Gdybym miał takie podejście nigdy bym nie wszedł w związek. Przeszłość nas kształtuje, bez niej nie bylibyśmy tym, kim jesteśmy. Albo się ją akceptuje, albo nie. Tyle, że w tym drugim przypadku może być tak, jak kiedyś opisała to bodajże Sophie, że przeszłość stanie w gardle partenrowi/partnerce i tyle z tego będzie.

: 24 lis 2006, 14:11
autor: zet
no to kobiety widze ostro jada, a ja sie zgadzam z Ciekawskim
u mnie ostatnio wszystko wywrocilo sie do gory nogami, nawet zrobilem cos za co kiedys kazdy bylby u mnie skreslony, wisze w zwiazku duzo bardziej wykreconym

wiec nigdy nie mow nigdy

Andrew to byla ironia?? ;)

: 24 lis 2006, 15:45
autor: nie_zapominajka
Jesli Biedronka sie zaangazuje bedzie miala bezsenne noce...a kazde Jego wspomnienie o bylej bedzie bolalo.
Ciekawski musisz byc bardzo cierpliwym czlowiekiem...ciekawe ile czasu poswiecilbys na pocieszanie z powodu minionej milosci osobe na ktorej by Ci zalezalo???
poczatki sa latwe jednak po jakims czasie zaczyna bolec i ma sie dosc ze ktos ryczy z powody innej/innego kiedy my jestesmy obok ://

Ciekawski pisze:po co Ci duchy z Jego przeszlosci??

Gdybym miał takie podejście nigdy bym nie wszedł w związek. Przeszłość nas kształtuje, bez niej nie bylibyśmy tym, kim jesteśmy. Albo się ją akceptuje, albo nie. Tyle, że w tym drugim przypadku może być tak, jak kiedyś opisała to bodajże Sophie, że przeszłość stanie w gardle partenrowi/partnerce i tyle z tego będzie.
_________________


piszac o duchach z przeszlosci nie mialam na mysli bylych partnerow ...tylko powracajacych uczuc po Nich.
masz racje ze przeszlosc nas ksztaltuje...ale juz minela i nie mozna zbyt dlugo nia zyc pozbawiajac sie nowych doswiadczen, uczuc...
Uwazam , ze jesli zwaizek mozna uratowac i sie tego chce to prosze bardzo...ale jesli sie go konczy to trzeba sie otworzyc na nowych ludzi a nie rozpaczac komus komu na nas zalezy, za kims z kim po prostu bylo zle...inaczej zwiazek przetrwalby.
A Biedronka moze probowac : widze dwie opcje... choc moge sie myslic... albo Go z tej milosci wyleczy i beda zyli dlugo i szczesliwie...;) albo Ona sie zaangazuje a On wroci do bylej...w kazdym razie zycze Jej powodzenia i wytrwalosci.

: 24 lis 2006, 16:29
autor: Ciekawski
nie_zapominajka pisze:ciekawe ile czasu poswiecilbys na pocieszanie z powodu minionej milosci osobe na ktorej by Ci zalezalo???

Z zasady nikogo nie pocieszam. Wspierać - owszem, ale w pocieszaniu nie widzę sensu.
nie_zapominajka pisze:poczatki sa latwe jednak po jakims czasie zaczyna bolec i ma sie dosc ze ktos ryczy z powody innej/innego kiedy my jestesmy obok :/ /

Nie musisz mi tego tłumaczyć, przerabiałem większość z opisywanych tu sytuacji.
nie_zapominajka pisze:ale jesli sie go konczy to trzeba sie otworzyc na nowych ludzi a nie rozpaczac komus komu na nas zalezy, za kims z kim po prostu bylo zle...inaczej zwiazek przetrwalby.

Najpierw trzeba wyleczyć rany, bo jak otwierać się na nowych ludzi w momencie, kiedy to Ci właśnie ludzie sprawili, że jesteśmy w takiej a nie innej sytuacji?
nie_zapominajka pisze:widze dwie opcje... choc moge sie myslic... albo Go z tej milosci wyleczy i beda zyli dlugo i szczesliwie...;) albo Ona sie zaangazuje a On wroci do bylej...w kazdym razie zycze Jej powodzenia i wytrwalosci.

Widzę jeszcze trzecią - Biedronka da sobie z nim spokój, on będzie trwał jakiś czas w tym stanie, po czym zrozumie co stracił, gdy będzie już za późno.

: 24 lis 2006, 16:30
autor: Stormy
bylam i to niedawno w takiej sytuacji, ale raczej po przeciwnej stronie... rzucil mnie chlopak za ktorym tesknilam calym sercem i caymi dniami. poznalam chlopaka ktory okrutne, mial byc klinem zebym zapomniala o tamtym... ile on sie musial nameczyc... ale po krotkim czasie coraz bardziej zaczynalam sie angazowac, pomysl klina przeszedl, podejscie na luzie tez. oczywiscie kiedy zdalam sobie sprawe ze z tamtym juz nic nie chce i sie zakochaje teraz, byly sie odezwal... bylo ciezko, ale R. nalezy do wytrwalych... na bylego zlewam, nie se bedzie z ta dla ktorej mnie rzucil.byle sie nie odzywal... a cierpliwosc w pewnych wypadkach poplaca... gdyby nie R.siedzialabym zaplakana nadal.. a tak jestesmy razem i to bardzo szczesliwi..pzdr dla wytrwalych

: 24 lis 2006, 18:03
autor: ksiezycowka
Lilian pisze:byle sie nie odzywal...
A jak sie odezwie? Wahcnaia watpliowosci iw szystko wraca?

: 24 lis 2006, 18:10
autor: soulvibrates
zmykaj poki sie nie zaangazowalas ,z wlasnego doswiadczenia wiem ze im szybciej tym lepiej,bo facet sam moze nie wie czego chce i tylko bedzie Cie ranil,a u Ciebie to sie moze skonczyc deprecha.Nie ma sie co zdzierac....nie ten to inny.

: 24 lis 2006, 19:12
autor: madzix:)
soulvibrates pisze:bo facet sam moze nie wie czego chce i tylko bedzie Cie ranil

tak pewnie będzie.W końcu nie da sie przewidzieć ludzkich zachowa.a jeśli ona kiwnie palcem bo zechce do niego wrócić a on jak wierny piesek do niej pobiegnie to będzie Cie jeszcze bardzije bolało :/ wiem jak to jest przechodziłam przez to (tyle że on nie wróci do byłej tylko został ze mną)

: 24 lis 2006, 19:24
autor: Mona
Mysiorek pisze:Facet nie wystudził się jeszcze. Dalej ciągle bucha.

Taa... Spotkał się z biedronką i zrobiło się jemu "dziwnie".

biedronka - on był z nią 4 lata i nic dziwnego, że tak zareagował. Widocznie tylko zdawało się jemu, że jest gotowy na "coś" nowego. Ciesz się, że jest szczery.
biedronka00 pisze:to po jaką cholere mnie przytulał

Pewnie jemu tego brakowało. To wcale nie jest dziwne, przecież to nie seks.

Jeśli to było Wasze pierwsze spotkanie, to po prostu Ty za bardzo to przeżywasz. Tak na przyszłość - postaraj się pierwsze spotkania traktować na luzie właśnie, a nie będziesz czuła się pokrzywdzona.

: 24 lis 2006, 19:30
autor: larena
mozesz probowac lecz bedzie ciezko. musisz odpowiedziec sobie na pytanie czy warto. czy chcesz przez to wszystko przechodzic. jesli masz obawy ze nei starczy Ci sil to zmykaj, wycofaj sie dopóki jeszcze nie jest za podno
on traktuje Ci na razie jak powiernika swoich cierpien, jak przytulanke

: 24 lis 2006, 20:08
autor: Snowblind
Moje zdanie ? Nie bądź plastrem na bolącą dupę. Dobre pytanie po co zawraca Ci głowę jeśli nadal nie skończył starego związku ?

: 24 lis 2006, 20:18
autor: Mona
Piszecie tak, jakby on spotykał się z Nią pół roku i "się wydało". To normalne, że facet może mieć takie chwile i to po 4ech latach. Trzeba przeczekać i tyle, a nie dąsać się. Przede wszystkim cierpliwość jest potrzebna, bo w końcu facet podoba się Jej.
biedronka - nie rób teraz nic, ale żyj swoim życiem.

: 24 lis 2006, 20:42
autor: madzix:)
larena pisze:jak przytulanke

i może troche jak plaster na ból :(.W swoim czasie opisywałam swój problem i ktoś mi napisał ze tali ,,plaster koi ale nie goi''

: 24 lis 2006, 20:57
autor: Rafeek
A ja wiem ze jak ona pstryknie to on sie natychmiast teleportuje do niej ...wiem bo ja czekam na takie pstrykniecie :(

: 24 lis 2006, 21:17
autor: Mysiorek
Rafeek pisze:A ja wiem ze jak ona pstryknie to on sie natychmiast teleportuje do niej ...wiem bo ja czekam na takie pstrykniecie

Teraz... ale czas zrobi swoje.
Tak jak nie wyobrażamy sobie życia po śmierci najbliższych (porównanie może tu pasować), tak nie wyobrażamy sobie życia z kimś innym.
A to się dzieje, niestety non-stop.
Czas i płynąca z tym mądrość czynią cuda (prawie) :)

: 24 lis 2006, 21:18
autor: zasmucony
A może trzeba powalczyć ???? zacząć tak skromnie, bez zbędnych emocji.

: 24 lis 2006, 21:40
autor: Rafeek
Mna zadza emocje calkowicie skrajne i pewnie toba tez..jak pozbede sie emocji nie bedzie mi juz na niej zalezec

: 25 lis 2006, 11:00
autor: Olivia
Po co zawraca Jej tyłek? Bo potrzebuje bliskości. Być z kimś 4 lata a potem się rozstać, to spory szok termiczny.
A do tego pewnie chce Mu się podymać. Nie daj się, Biedronka!

: 25 lis 2006, 11:34
autor: soulvibrates
jak przytulanke,jak plaster a moze po prostu jak "wypelniacz"wolnego czasu jaki mu nagle powstal po zakonczeniu tamtego zwiazku,nie ma co chlopak zrobic ze soba to sobie szuka zabawki

: 26 lis 2006, 01:59
autor: Stormy
moon pisze:
Lilian pisze:byle sie nie odzywal...
A jak sie odezwie? Wahcnaia watpliowosci iw szystko wraca?


odzywa sie... i to boli...ale juz sie nie waham.. bo wiem co tracilam wtedy, a co R. mi daje teraz... i wiem ze mu zalezy... i wiem jak bardzo mi zalezy... mimo ze malo czasu minelo, i sie do konca nie pozbieralam... ale wszystko zalezy od czlowieka... od tego kto dla kogo sie stara... widocznie tak mialo byc... gdyby nie byly nie poznalabbym R... niech tamtej gnidzie Bóg zdrowie da :P bo w koncu jestem szczesliwa :)