agnieszka.com.pl • Wpływ partnera na Ciebie
Strona 1 z 2

Wpływ partnera na Ciebie

: 19 lis 2006, 17:53
autor: Ted Bundy
jak w temacie? :) Zauważacie takie zmiany u siebie? In plus czy in minus? Czegoś zaprzestaliście, coś przerwaliście, a może coś się nasiliło :)
Wiem po sobie. W pewnym sensie się uspokoiłem. Szarpałem się długi czas, nie do końca będąc przekonanym do słuszności czy sensu pewnych swoich zamierzeń. To raczej minęło. Taki psychiczny spokój, mimo faktu iż związek, który buduję, to "walka" dwóch silnych charakterów. Ale jakże miła walka :)

: 19 lis 2006, 18:10
autor: madzix:)
TedBundy pisze:Zauważacie takie zmiany u siebie?

zauważyłam i to bardziej pozytywne:) Troche sie uspokoiłam nie imprezowałam tak często i intensywnie jak kiedyś.Stało sie tak dlatego że bardzo mi na nim zależało

: 19 lis 2006, 18:20
autor: Ted Bundy
mniej też palę, niż kiedyś. Z drugiej strony, moja kobieta przy mnie wróciła do nikotynowego nałogu <diabel>

: 19 lis 2006, 18:29
autor: me19
mówiąc nieskromnie: wpływ na mojego chłopaka mam ogromny. Od początku naszego związku zmienił się dzięki mnie bardzo i to na plus (co inni i on sam zauważa). Stał się mniej leniwy, bardziej ambitny (uczy się od najlepszych:)) ,ale tez niestety ,w skutek przebywania z tak znerwicowana osoba jak ja, bardziej nerwowy.. Co dziwne-ja się absolutnie ani troche nie zmieniłam..

: 19 lis 2006, 18:37
autor: mrt
me19 pisze:Co dziwne-ja się absolutnie ani troche nie zmieniłam..
Tyranka! ;)

Ja się zmieniłam. Jestem bardziej tolerancyjna, na wiele rzeczy, o które kiedyś robiłam trzydniową awanturę, macham ręką.

No i przestałam latać ze ścierką 24 godziny na dobę, odkurzać dwa razy dziennie itd. Paprochy są? Dobra, jutro się odkurzy, bo właśnie leżymy na kanapie i oglądamy film. A kiedyś za cholerę bym tego filmu nie obejrzała, tylko natychmiast wyjęła odkurzacz :D

: 19 lis 2006, 19:01
autor: złotooka kotka
Zmienilam sie, ale nie bardzo drastycznie. Przede wszystkim wydoroslamam, doszlam do ladu ze swoimi emocjami, stalam sie silniejsza i bardziej smiala.
No i sprawil, ze jestem szczesliwa [:D]

Napisze tez nieskromnie, ze ja na mojego mialam duzy wplyw - przede wszystkim nauczylam go sie smiac. Ale to juz nie na temat :0

: 19 lis 2006, 19:05
autor: Pegaz
Odmarzłem..
Czsasem sie czuje sponiewierany..

: 19 lis 2006, 19:56
autor: ksiezycowka
Cholernie ale ciezko powiedziec jak.
Silniejsza?No moze. Bardziej cierpliwa?Moze.

Czuje sie bezpieczniej. Mam nowe cele i w ogole. To tak dawno bylo ze ja juz nie za abrdzo pamietam jak bylo przed. <aniolek>

Moj na pewno wydoroslal i tobardzo. Jak go poznalam to tak zero obycia z kobietami i w ogole. 1000 bledow na minute doprowadzjacych do szalu. Zrobil sie duzo ambitniejszy.
Momentami az za. I pozbyl sie duzej dozy swojego idealizmu. Bardziej stapa po ziemi bo go bardzo czesto na nia sciagam.

Ja sie chyba bardziej otworzylam. I stalam wiekszych ciepluchem i domatorem. No i nabylam nieco wiedzy o takich tam informatycznych rzeczach i o prawie i pijawkach itp. <aniolek>

: 19 lis 2006, 20:09
autor: Black007_pl
Ja zawsze na gorsze, staje się miękki... :/
Za bardzo się staram, nie widzę świata po za nią i potem się kończy, jak się kończy, raz prawie straciłem wszystkich przyjaciół... :/

: 19 lis 2006, 20:42
autor: Wildrose
U mnie nic.
No dobra, ma sie te 14 wiosen dopiero, ale chyba powinno sie cos zmienic na lepsze... Jak na razie to mam chroniczna chandre, bo odkryłam w sobie mnóstwo wad. <zalamka> Ale on tez nie jest lepszy. <diabel>
A w zasadzie to co z tego?
Wedlug mnie milosc to zaakceptowanie odmiennosci ukochanej osoby, nawet jesli to masakrycznie drazni.

: 19 lis 2006, 21:22
autor: Bash
Wildrose pisze:Wedlug mnie milosc to zaakceptowanie odmiennosci ukochanej osoby, nawet jesli to masakrycznie drazni.

Czy miłość może "masakrycznie drażnic" ?
Ja zmieniłem się "po" związku. Czy na gorsze, czy na lepsze, sam nie wiem. na pewno jestem bardziej otwarty na ludzi, kontaktowy. Inaczej też spostrzegam kobiety, może toche egoistycznie, ale tak już życie uczy :))

: 19 lis 2006, 21:25
autor: Elspeth
Każdy się zmienia pod wpływem partnera. Bo związek to kompromis więc trochę temperuje charakter.
Ja się bardzo zmieniłam pod wpływem poprzedniego faceta. I to nie dlatego, że on chciał mnie zmienić, ale po prostu jakoś takl samoistnie zachodziły te zmiany. Dorosłam przy nim. I za to zawsze będę mu wdzięczna.

: 19 lis 2006, 21:30
autor: Imperator
Ja też mojej będę wdzięczny za to, że jednak na mnie wpłynęła jakoś. Wiele rzeczy w sobie zmieniłem. Dużo się nauczyłem. I zawsze będę jej za to wdzięczny. Cokolwiek się z nami stanie... :(

: 19 lis 2006, 21:32
autor: Mysiorek
TedBundy pisze:Zauważacie takie zmiany u siebie?

Wreszcie gadam :D
Zawsze gadałem do siebie, a tu... ding... ktoś słucha i odpowiada ;P
Mało tego, ktoś się kłóci i napiera :D - fajnie :)

Tedziu - w reszcie ktoś Ci wymieszał JA na MY :D
Owszem, dalej jestes JA, ale teraz musisz współdzielić TY i stąd się bierze MY.
Kiedyś pisałem tu na ile można się zmienić. Czy 100% JA i 100% TY może się zmienić na więcej niż 100% MY - sądzę, że tak!
I to jest ta bajka :)

: 19 lis 2006, 21:34
autor: Joasia
Przestałam się zachowywać jak zwariowana nastolatka, stałam się silniejsza <evilbat>
Czasami czuję się bardziej pewna siebie.

: 19 lis 2006, 21:56
autor: Imperator
Zastanawiam się, czy ja ją też zmieniłem choć troszkę. Bo jak się widzi osobę lat kilka to zmian można nie dostrzegać. Hmm, ciekawe. :)

: 19 lis 2006, 21:56
autor: toya
nauczylam sie odpoczywac przy nim, nauczylam sie nie klamac i nie oszukiwac, mowic mu wszystko, nigdy tak nie umialam.
a on uczy sie odemnie - zdecydowania, chciala bym bardzo, zeby bardziej wiedzial, czego chce, i mowil mi o tym.

: 19 lis 2006, 22:14
autor: ksiezycowka
Bash pisze:Ja zmieniłem się "po" związku.
Wtedy to sie czlek najbardziej zmienia chyba. Jak mnie byly zostawil to cale moje zycie podejscie do niego prirytety kontakty z innymi z rodzina wszystko sie zmienilo o 180 stopni. I tez:
Elspeth pisze:I za to zawsze będę mu wdzięczna.

Pryz mojej przrwie z moim nabralam pokory mniej agresji wiecej zrozumienia jakiegos samoistnego bo nawet o tym nie gadlismy w sumei co zle samo sie ulozylo.

: 19 lis 2006, 22:18
autor: Ted Bundy
Mysiorek pisze:Owszem, dalej jestes JA, ale teraz musisz współdzielić TY i stąd się bierze MY.
Kiedyś pisałem tu na ile można się zmienić. Czy 100% JA i 100% TY może się zmienić na więcej niż 100% MY - sądzę, że tak!


słuszna uwaga :) Zostawiasz, dajesz część siebie , otrzymując część drugiej osoby.I vice versa. Taka mimowolna wymiana. Udział procentowy z pewnością przekracza stówę :]

: 20 lis 2006, 10:20
autor: lollirot
uspokoiłam się. tak jak martka:
mrt pisze:Jestem bardziej tolerancyjna, na wiele rzeczy, o które kiedyś robiłam trzydniową awanturę, macham ręką.

dokładnie tak :]
jestem bardziej zorganizowana i ambitna.

: 20 lis 2006, 11:15
autor: Dzindzer
me19 pisze:Od początku naszego związku zmienił się dzięki mnie bardzo i to na plus (co inni i on sam zauważa)

w wiekszej czesci zmi8enil sie bo chcial, a jesli juz to dla siebie i ciebie a nie dzieki Tobie. Fakt pewnie ty i Twoja obecnośc pomogły, ale wiekszosc juz zalezała od jego woli
Wildrose pisze:Wedlug mnie milosc to zaakceptowanie odmiennosci ukochanej osoby, nawet jesli to masakrycznie drazni.

widac, ze w zyciu jeszcze nie kochałas tak na prawde
moon pisze:ash napisał/a:
Ja zmieniłem się "po" związku.
Wtedy to sie czlek najbardziej zmienia chyba.

dokładnie ja zmiany zauwazałam własnie po zwiazkach, wtedy musiałam sie z czyms uporac, cos przemyslec, posprzatac, wtedy miałam jalepszy czas na zmiany.
Nie wiem czy to pod wpływem factaea ale podchodze bardziej emocjonalnie do wszystkiego. Kiedys jak mialam lat nascie byłam baaardzo emocjonalna, potem w wieku lat 17 mineło mi i coraz mniej emocje mna kierowały. Teraz znou wiecej emocji daje o sobie znac, o dziwo nie przesłaniajac mi w waznych sprawach jakiegos realizmu.
lollirot pisze:jestem bardziej zorganizowana

oj ja tez, ale to chyba bardziej wynki tego, ze nie mieszkam z rodzicami.
w sumie nie wiem na ile zmieniłam sie bedac pod wpływem faceta a ile wymusiła zmaian stylu zycia, bo mieszkanie bez rodziców zmiania bardzo wiele

: 20 lis 2006, 11:41
autor: ptaszek
Polubiłam przy nim oliwki, doceniłam czosnek, odkryłam smak kebaba, nauczył mnie pić piwo ! <pijak>

A na poważnie:
- mam jakieś pojęcie o polityce, bo zanim go poznałam, nie interesowałam się tym tematem kompletnie
- zaraża mnie swoimi pasjami (gł. film); rozwijam się przy nim - po prostu :)


I najważniejsze:
mrt pisze:Jestem bardziej tolerancyjna, na wiele rzeczy, o które kiedyś robiłam trzydniową awanturę, macham ręką.

I na wiele spraw otworzyły mi się oczy. Nabrałam dystansu w niejednej kwestii.

: 20 lis 2006, 21:49
autor: Yasmine
Stalam sie bardziej nerwowa, placzliwa, wrazliwa, emocjonalnie niestabilna.
A ja podobno mam zbawienny wplyw na ludzi, ktorzy byli ze mna w zwiazku. Dojrzewaja, kochają...

: 20 lis 2006, 22:06
autor: lollirot
oj ja tez, ale to chyba bardziej wynki tego, ze nie mieszkam z rodzicami.

to na pewno też dużo dało, ale i tak widzę różnicę - nie mogę teraz myśleć tylko o sobie, co sporo zmienia także w organizacji czasu - przede wszystkim, takowa zaczyna istnieć <lol2>

: 20 lis 2006, 22:06
autor: joj_sport87
z jednej strony zrobilem sie bardziej ambitny i walcze o swoje, ale zarazem stalem sie bardziej nerwowy i chyba mniej tolerancyjny wobec ludzi :(

: 21 lis 2006, 14:42
autor: georgia
zawsze w pewnym stopniu partner mam na nas wpyw. A na mnie ma ogromny pod warunkiem, ze kocham

: 21 lis 2006, 15:00
autor: Dzindzer
georgia pisze:A na mnie ma ogromny pod warunkiem, ze kocham

a konkretnie to copod jego wpływem sie w Tobie zmieniło ??

: 21 lis 2006, 15:08
autor: Imperator
Dobrze. To ja zadam pytanie pomocnicze: Czy po rozstaniu z partnerem wracaliście do starych nawyków, przyzwyczajeń, a to co partner wniósł odeszło w niepamięć?

A także, czy nie jest tak czasem, że oboje się starają... do ślubu. :| A potem, skoro są już razem to siadają na laurach i już się nie starają nic zmieniać? Czyli: ten wpływ był znów chwilowy ale podyktowany poczuciem niepewności?

: 21 lis 2006, 15:12
autor: Ted Bundy
Imperator pisze:czy nie jest tak czasem, że oboje się starają... do ślubu


tak też bywa, ale IMO wyłącznie w przypadkach, gdy te dokonane zmiany są częścią pewnej gry, mającej na celu usidlenie i szybkie "zaobrączkowanie" drugiej osoby. Gdy cel zostaje osiągnięty, spoczywają na laurach i mają wszystko gdzieś. Tandeciarstwo,jednym słowem :]

: 21 lis 2006, 15:18
autor: Andrew
To co przed slubem zaobserwujesz wśród relacji tesciowa - tesc , wylezie po slubie predzej czy później ! nie ma zmiłuj sie (poza wyjatkami oczywiscie ) miedzy Tobą , a twa wybranką .