pomóżcie ją zrozumieć...
: 15 lis 2006, 14:36
Postaram się pokrótce przedstawić moją sprawę:
Dość dawno poznałem pewną dziewczynę. Byłem wtedy zakochany w innej (nic z tego nie wyszło) ale mimo to coś mnie ciągnęło do tamtej, była śliczna i bdb się przy niej czułem. W pewnym momencie poczułem coś więcej, zaczęła mi się podobać jako kobieta. I zacząłem próbować zacieśnić znajomość (bo wcześniej były to raczej sporadyczne rozmowy). Zadanie mam ułatwione bo często mamy razem zajęcia. Z początku ciężar rozmowy spoczywał tylko na mnie, ale szybko to się zmieniło, rozmawiało nam się coraz lepiej. Zaprosiłem ją gdzieś na zasadzie wspólnych zainteresowań i poprosiłem żeby sprawdziła w necie czy ma ochotę. Ale potem zignorowała totalnie moje smsy (chciałem zadzwonić, ale w zaistniałej sytuacji stwierdziłem, że lepiej nie naciskać). A na zajęciach znowu było wszystko pięknie. I ona ani słowem nie poruszyła tematu. Za to poprosić o drobną pomoc czy rozmawiać normalnie z uśmiechem i na luzie to nadal potrafi. Szczerze mówiąc byłoby dla mnie ok gdyby się nie zgodziła, powiedziała "odczep się"... Ale takiego zignorowania to ja już nie rozumiem... Może któraś z obecnych tu Pań mi podpowie o co jej może chodzić i czy mam sobie dać spokój?:)
Dość dawno poznałem pewną dziewczynę. Byłem wtedy zakochany w innej (nic z tego nie wyszło) ale mimo to coś mnie ciągnęło do tamtej, była śliczna i bdb się przy niej czułem. W pewnym momencie poczułem coś więcej, zaczęła mi się podobać jako kobieta. I zacząłem próbować zacieśnić znajomość (bo wcześniej były to raczej sporadyczne rozmowy). Zadanie mam ułatwione bo często mamy razem zajęcia. Z początku ciężar rozmowy spoczywał tylko na mnie, ale szybko to się zmieniło, rozmawiało nam się coraz lepiej. Zaprosiłem ją gdzieś na zasadzie wspólnych zainteresowań i poprosiłem żeby sprawdziła w necie czy ma ochotę. Ale potem zignorowała totalnie moje smsy (chciałem zadzwonić, ale w zaistniałej sytuacji stwierdziłem, że lepiej nie naciskać). A na zajęciach znowu było wszystko pięknie. I ona ani słowem nie poruszyła tematu. Za to poprosić o drobną pomoc czy rozmawiać normalnie z uśmiechem i na luzie to nadal potrafi. Szczerze mówiąc byłoby dla mnie ok gdyby się nie zgodziła, powiedziała "odczep się"... Ale takiego zignorowania to ja już nie rozumiem... Może któraś z obecnych tu Pań mi podpowie o co jej może chodzić i czy mam sobie dać spokój?:)
Tym bardziej, że mieliśmy iść na coś, co na dniach miało zostać zamknięte.