Co się z nią dzieje... ?
: 05 lis 2006, 19:55
Kurcze, przestaje powoli rozumieć dziewczęcą nature... Myślałem że to jest chociaż jedna rzecz w życiu którą naprawdę poznałem .
Przybliże troche sytuacje. Jesteśmy razem już ponad 4 miesiące, wszystko jest super, ona jest dla mnie wspaniałą dziewczyną, ale coś między nami się nie układa. Z mojej strony jest wszystko ok - pamiętam o wszystkich datach['miesięcznicach'], obdarowuje ją kwiatami [ale oczywiście nie za często], staram się pokazywać, że mi na niej zależy, organizuje nasze spotkania.... Do czasu, obecnie z tym ostanim jest duży problem. W ciągu ostaniego miesiąca spotkaliśmy się raptem poza szkołą RAZ... Głównie z jej powodu, cały czas jej coś wypadało, nie miała czasu, albo miała ważniejsze rzeczy do roboty [np. spotkanie z kolegami, koleżankami...] Swoją drogą nie mogę sobie wyobrazić aby spotkanie z kolegą/koleżanką było ważniejsze od spotkania z chłopakiem, z którym nie miała okazji dłużej się widzieć przez taki okres czasu!
Nasza postawa do siebie jest bardzo podobna. Oboje gramy osoby "niedostępne, którym na niczym nie zależy"[ciekawy sprawdzony sposób na dłuższą metę, aby nie znudzić się za szybko sobą]. Oczywiście napisałem to w cudzysłowiu, gdyż mi cały czas bardzo na niej zależało i ciągle zależy. Po jej zachowaniu w mojej obecności da się wyczuć, że także nie jestem dla niej obojętny, gdyż oboje czujemy się ze sobą świetnie.
Ostatnio przez to stałem się bardzo drażliwy na ten temat, ostatnio gdy chciałem zorganizować spotkanie, była oczywiście niedostępna, a gdy zaczęliśmy o tym rozmawiać usłyszałem "jesteś bardzo wymagający"... Ja? Chłopak który chce się spotkać z własną dziewczyną jest wymagający? Ja powinienem nie mieć czasu, jestem teraz w maturalniej klasie, ona jest rok młodsza.
W dodatku jesli już zmusze się okazyjnie na jakiś czuły gest albo sentencje mówi - "nie wypowiadaj pochopnie słów, kiedyś, jak już nie będziemy razem będziesz ich żałował..." a co mnie obchodzi przyszłość, chce być szczęśliwy tu i teraz, razem z nią...
Podsumowując, dziewczyna z jednej strony zachowuje się jakby chciała bardzo ze mną być, z drugiej strony hamuje ten związek...
Tu nasuwa się moje pytanie - co mam robić? Czy tylko chłopak powinien starać się w związku DWOJGA osób? Dlaczego ona tak się zachowuje? Mam ciągle starać się i otrzymywać takie ciosy prosto w serce, czy mam grać totalny głaz, któremu już nic nie zależy...
PS. Jesteśmy jeszcze przed magicznym "kocham Cię", nie mogę teraz tego wypowiedzieć [choć bardzo chce], bo byłoby to tylko moim stwierdzeniem... A ja chce aby moja partnerka sama poczuła, że jej chłopak ją kocha... niestety to jest chyba niemożliwe z naszą dynamiką związku ;/
Przybliże troche sytuacje. Jesteśmy razem już ponad 4 miesiące, wszystko jest super, ona jest dla mnie wspaniałą dziewczyną, ale coś między nami się nie układa. Z mojej strony jest wszystko ok - pamiętam o wszystkich datach['miesięcznicach'], obdarowuje ją kwiatami [ale oczywiście nie za często], staram się pokazywać, że mi na niej zależy, organizuje nasze spotkania.... Do czasu, obecnie z tym ostanim jest duży problem. W ciągu ostaniego miesiąca spotkaliśmy się raptem poza szkołą RAZ... Głównie z jej powodu, cały czas jej coś wypadało, nie miała czasu, albo miała ważniejsze rzeczy do roboty [np. spotkanie z kolegami, koleżankami...] Swoją drogą nie mogę sobie wyobrazić aby spotkanie z kolegą/koleżanką było ważniejsze od spotkania z chłopakiem, z którym nie miała okazji dłużej się widzieć przez taki okres czasu!
Nasza postawa do siebie jest bardzo podobna. Oboje gramy osoby "niedostępne, którym na niczym nie zależy"[ciekawy sprawdzony sposób na dłuższą metę, aby nie znudzić się za szybko sobą]. Oczywiście napisałem to w cudzysłowiu, gdyż mi cały czas bardzo na niej zależało i ciągle zależy. Po jej zachowaniu w mojej obecności da się wyczuć, że także nie jestem dla niej obojętny, gdyż oboje czujemy się ze sobą świetnie.
Ostatnio przez to stałem się bardzo drażliwy na ten temat, ostatnio gdy chciałem zorganizować spotkanie, była oczywiście niedostępna, a gdy zaczęliśmy o tym rozmawiać usłyszałem "jesteś bardzo wymagający"... Ja? Chłopak który chce się spotkać z własną dziewczyną jest wymagający? Ja powinienem nie mieć czasu, jestem teraz w maturalniej klasie, ona jest rok młodsza.
W dodatku jesli już zmusze się okazyjnie na jakiś czuły gest albo sentencje mówi - "nie wypowiadaj pochopnie słów, kiedyś, jak już nie będziemy razem będziesz ich żałował..." a co mnie obchodzi przyszłość, chce być szczęśliwy tu i teraz, razem z nią...
Podsumowując, dziewczyna z jednej strony zachowuje się jakby chciała bardzo ze mną być, z drugiej strony hamuje ten związek...
Tu nasuwa się moje pytanie - co mam robić? Czy tylko chłopak powinien starać się w związku DWOJGA osób? Dlaczego ona tak się zachowuje? Mam ciągle starać się i otrzymywać takie ciosy prosto w serce, czy mam grać totalny głaz, któremu już nic nie zależy...
PS. Jesteśmy jeszcze przed magicznym "kocham Cię", nie mogę teraz tego wypowiedzieć [choć bardzo chce], bo byłoby to tylko moim stwierdzeniem... A ja chce aby moja partnerka sama poczuła, że jej chłopak ją kocha... niestety to jest chyba niemożliwe z naszą dynamiką związku ;/
tak można pogrywać, jak się jest na etapie flirtu, a nie związku! nazywanie jej ![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
