agnieszka.com.pl • Śmierć
Strona 1 z 3

Śmierć

: 02 lis 2006, 23:00
autor: Maverick
"Nie boje sie wlasnej smieci, boje sie smierci swoich najblizszych"
Takiego SMSa przeczytalem na TVN24. Zdumiewajaco dobrze oddaje to co mysle. Bo ja sie swojej smierci nie boje. Baaa - ja ja kocham. Boje sie jedynie smierci najblizszych. Bo to by bylo dla mnie ciezkie.

Gdzies przeczytalem, ze człowiek odważny umiera raz, tchórz umiera nieskończoną ilość razy. Ja sie swojej smierci nie boje. W zyciu czlowieka sa dwie rzeczy na 100% pewne. Urodziny i smerc. Glupio wiec bac sie smierci. W koncu to taka mila, martwa i czarna pani... :)

: 02 lis 2006, 23:03
autor: Ciekawski
...i dlatego, że to taka miła, martwa i czarna pani nie boję się śmierci najbliższych, bo nie zmienia to dla mnie postaci rzeczy zarówno w odniesieniu do siebie jak i innych.
Wiadomo, odejście bliskich boli, jednak nie wywołuje we mnie strachu. Naturalna kolej rzeczy. Podajcie choć jeden powód, dla którego miałbym zacząć się tego bać :)

: 02 lis 2006, 23:14
autor: Maverick
Ja sie nie boje. Ale jestem egoista i chce zeby zyli dla wlasnej przyjemnosci :)

Re: Śmierć

: 02 lis 2006, 23:16
autor: ptaszek
Maverick pisze:" Glupio wiec bac sie smierci. W koncu to taka mila, martwa i czarna pani... :)

Na obrazkach chyba. W zasadzie ma jeszcze więcej postaci niż miłość.

I tak wszyscy jesteśmy martwi (" Kto wie, może to co nazywamy życiem oznacza śmierć, a śmierć - życie?" Eurypides)

: 02 lis 2006, 23:27
autor: Mysiorek
Maverick pisze:człowiek odważny umiera raz, tchórz umiera nieskończoną ilość razy.

A jeśli taki człowiek umarł za życia? Straszne deko, dla innych.
ptaszek pisze:I tak wszyscy jesteśmy martwi

Może inaczej: śmiertelnie chorzy, w/g... "Życie to śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową".
Wszyscy umrzemy biologicznie, ale niektórzy umierają najpierw psychicznie. To też ciekawe zjawisko :) Takie życie po życiu.
Bliscy... mądry ten, kto zrozumie odejście bliskiej osoby, pogodzi się z tym, że ma lepiej. Jeśli nie - będzie rozpacz połączona z niezrozumieniem.

: 02 lis 2006, 23:33
autor: paddy
wg. śmierć bliskiej osoby to obawa przed samotnością, przed tym że "już NIGDY.... to czy tamto.."
przemijanie..
osobiście śmierci się nie boję.. boję się tylko świadomości, że umierając i będąc przy zdrowych zmysłach będę sobie wypominać, że tak wiele w tym życiu źle zrobiłam, i że nic konkretnego dla ludzkości nie zostawiam po sobie..

: 02 lis 2006, 23:33
autor: Black007_pl
Kiedyś bałem się śmierci.
Podobno tylko wariat się nie boi... (Ciekawe :D)
Ale tak naprawdę śmierć jest tylko elementem życia, jak ktoś to już napisał.
Nie wierzę w życie pozagrobowe, dlatego staram się przeżyć życie jak najlepiej.... tylko co to znaczy..? :/

Pozdrawiam.

Re: Śmierć

: 02 lis 2006, 23:35
autor: GNRose
Maverick pisze:"Nie boje sie wlasnej smieci, boje sie smierci swoich najblizszych"
Takiego SMSa przeczytalem na TVN24. Zdumiewajaco dobrze oddaje to co mysle. Bo ja sie swojej smierci nie boje. Baaa - ja ja kocham. Boje sie jedynie smierci najblizszych. Bo to by bylo dla mnie ciezkie.

Gdzies przeczytalem, ze człowiek odważny umiera raz, tchórz umiera nieskończoną ilość razy. Ja sie swojej smierci nie boje. W zyciu czlowieka sa dwie rzeczy na 100% pewne. Urodziny i smerc. Glupio wiec bac sie smierci. W koncu to taka mila, martwa i czarna pani... :)


Jesli mowisz o smierci w podeszlym wieku, smierci, na ktora jestes przygotowany i pogodzony z nia, to zgadzam sie. Ale nie wmowisz mi, ze teraz w chwili zagrozenia nie robilbys WSZYSTKIEGO, zeby uratowac zycie. Tylko glupiec lub fanatyk nie ma podstawowego instynktu- samozachowawczego.

: 02 lis 2006, 23:39
autor: Kermit
Maverick pisze:W zyciu czlowieka sa dwie rzeczy na 100% pewne. Urodziny i smerc.


i PODATKI



Gdyby miala umrzec moja dziewczyna, wolalbym umrzec ja - wlasnie z egoizmu, ja gdyby ona umarla cierpialbym niemilosiernie, nie wiem jak bym sobie poradzil a jak bym ja umarl to bym nie czul nic :)

: 02 lis 2006, 23:39
autor: paddy
GNRose pisze:Tylko glupiec lub fanatyk nie ma podstawowego instynktu- samozachowawczego.

zgadzam się. i dla wielu śmierć stanowi najłatwiejsze rozwiązanie problemów i wyjście z sytuacji, które tak naprawde rozwiązaniem nie jest.
każdy walczy o życie, bo w końcu po coś je ma, jednak gdyby tak juz miało być - pogodziłabym się chyba.

[ Dodano: 2006-11-02, 23:41 ]
Kermit pisze:wlasnie z egoizmu

no faktycznie
chyba jestem inna :/
miałam mysli samobójcze, ale tak sobie myślałam, że ten którego kochałam miałby potem chyba same wyrzuty że to przez niego :/ i nie mógłby chyba tak zupełnie normalnie żyć. Ale może się myliłam.. ważne że żyję i mam się good :)

: 02 lis 2006, 23:42
autor: Mysiorek
GNRose pisze:nie wmowisz mi, ze teraz w chwili zagrozenia nie robilbys WSZYSTKIEGO, zeby uratowac zycie.
paddy pisze:zgadzam się. i dla wielu śmierć stanowi najłatwiejsze rozwiązanie problemów i wyjście z sytuacji

Nie bylibyście w stanie oddać swojego życia za inne? :| lub chociażby , zaryzykować swoim życiem dla innych? :|

: 02 lis 2006, 23:45
autor: GNRose
Kermit pisze:Gdyby miala umrzec moja dziewczyna, wolalbym umrzec ja - wlasnie z egoizmu, ja gdyby ona umarla cierpialbym niemilosiernie, nie wiem jak bym sobie poradzil a jak bym ja umarl to bym nie czul nic


A gdybys chwile przed tym, jak mialbys poswiecic za nia swoje zycie, dowiedzial sie, ze Cie zdradzala- czy to by zmienilo Twoj stosunek do tego?

[ Dodano: 2006-11-02, 23:47 ]
Mysiorek pisze:Nie bylibyście w stanie oddać swojego życia za inne? lub chociażby , zaryzykować swoim życiem dla innych?


Tego nie powiedzialem, aczkolwiek o takich rzeczach dobrze sie rozmawia lub oglada je na filmach. Uwazam, ze gdyby przyszlo co do czego, to niewielu sposrod nas byloby w stanie faktycznie oddac zycie dla innej osoby.
Co innego ryzykowac zycie dla kogos- to zupelnie inna historia, niz dobrowolnie je oddac.

: 02 lis 2006, 23:48
autor: paddy
Mysiorek pisze:Nie bylibyście w stanie oddać swojego życia za inne?

tego się nie planuje..
to jest wpływ impulsu, zależy od sytuacji, ale na pewno robiłabym wszystko zebyśmy oboje przeżyli..

: 02 lis 2006, 23:49
autor: GNRose
paddy pisze:na pewno robiłabym wszystko zebyśmy oboje przeżyli..

Otoz to.
Acha, Mysiorek, jeszcze osobna sprawa jest oddanie zycia za wlasne dziecko. Mysle, ze tutaj wiekszosc (o ile nie kazdy) z kochajacych rodzicow byloby w stanie tak sie poswiecic, ale to tylko moj domysl- nie mam dzieci poki co, ale wiem, ze nie ma wiekszej tragedii dla rodzica, niz byc na pogrzebie swojego dziecka. Rodzica, ktoremu pozostalo juz nie az tak wiele zycia, i dziecka, przed ktorym jest ono jeszcze prawie cale.

: 02 lis 2006, 23:53
autor: Kermit
GNRose pisze:A gdybys chwile przed tym, jak mialbys poswiecic za nia swoje zycie, dowiedzial sie, ze Cie zdradzala- czy to by zmienilo Twoj stosunek do tego?

tak.
dlugo by nie pozyla :P



paddy pisze:miałam mysli samobójcze, ale tak sobie myślałam, że ten którego kochałam miałby potem chyba same wyrzuty że to przez niego :/ i nie mógłby chyba tak zupełnie normalnie żyć. Ale może się myliłam.. ważne że żyję i mam się good :)



ech jak fajnie byc nastolatkiem i miec wszystko gdzies....

: 02 lis 2006, 23:54
autor: Mysiorek
paddy pisze:tego się nie planuje..

Co Wy nie powiecie? :|
W tym momencie nie bylibyście w stanie określić grona osób, dla których zrobilibyście to? A KOCHACIE w ogóle kogoś? :|

: 02 lis 2006, 23:57
autor: GNRose
W tym momencie nie bylibyście w stanie określić grona osób, dla których zrobilibyście to? A KOCHACIE w ogóle kogoś?


5 osob, z czego max za 4 bylbym w stanie sie poswiecic, chociaz szczerze mowiac wcale nie jestem siebie az tak pewny- nie zapominaj, ze ludzie w sytuacjach ekstremalnych mysla i dzialaja zupelnie inaczej, niz siedzac spokojnie przed komputerem i zastanawiajac sie nad sensem zycia.

W ogole, to o czym my rozmawiamy? Nie jestem w stanie wyobrazic sobie takiej sytuacji (chyba jedynie przeszczep organu albo terrorysci)...

Kermit pisze:dlugo by nie pozyla

No wlasnie :) Czasem ta sama rzecz widziana z innej perspektywy nabiera zupelnie innych ksztaltow i znaczenia :)

: 03 lis 2006, 01:57
autor: paula19
Gówno prawda, teraz się nie boicie... ale gdy przyjdzie wasz czas to bedziecie się kurczowo trzymać życia... każdy cwaniak... ja na chwile obecną czuje że się nie boje i umierać bym mogła, ale to tylko pozory...

: 03 lis 2006, 02:54
autor: Wujo Macias
Maverick pisze:Ja sie nie boje. Ale jestem egoista i chce zeby zyli dla wlasnej przyjemnosci :)
Pieprzysz tak teoretycznie, czy byles kiedys "na granicy"?

: 03 lis 2006, 07:10
autor: runeko
Wujo Macias pisze:Pieprzysz tak teoretycznie, czy byles kiedys "na granicy"?

Ja bylam. Na kanadyjsko- amerykanskiej...

Kotek..."granica" tu nie ma nic do rzeczy bo powinnam nie zyc juz pare razy. Nie wszystkich tych razow bylam nawet swiadoma. Wiedziec nie bedziemy jak to jest dopoki nie umrzemy naprawde.
Niewazne jakie kto mial stany przedsmiertne. Przeczytaj sobie "Piec osob, ktore spotykamy w niebie"- bedziesz wiedzial.
GNRose pisze:Nie jestem w stanie wyobrazic sobie takiej sytuacji

Ja jestem. NIE oddalabym zycia za: kraj, wolnosc czy tam inna sprawiedliwosc. ODDALABYM za: swoja matke, brata i kogos, kogo naprawde kocham

Re: Śmierć

: 03 lis 2006, 07:44
autor: czero
Maverick pisze:"Nie boje sie wlasnej smieci, boje sie smierci swoich najblizszych"
Takiego SMSa przeczytalem na TVN24. Zdumiewajaco dobrze oddaje to co mysle. Bo ja sie swojej smierci nie boje. Baaa - ja ja kocham. Boje sie jedynie smierci najblizszych. Bo to by bylo dla mnie ciezkie.

Popieram mając te same zdanie. Rozbuduję trochę tę myśl: nie boję się własnej śmierci, bo na nią czekam...

[ Dodano: 2006-11-03, 07:54 ]
Wujo Macias pisze:
Maverick pisze:Ja sie nie boje. Ale jestem egoista i chce zeby zyli dla wlasnej przyjemnosci :)
Pieprzysz tak teoretycznie, czy byles kiedys "na granicy"?
Mój ojciec był całkiem niedawno. Zapewniam was, że jasnego tunelu nie widział, ale czuł że jest gdzieś w pobliżu. Widzi się życie jak w kalejdoskopie, przepływa wszystko - jesteś widzem jak w potężnym multiplexie. Nie czuje się strachu, paniki, absolutnie niczego. Człowiek jest spokojny, skoncentrowany i skupiony na jednym.
Ojciec po powrocie powiedział znamienne zdanie - Boga tam nie ma... Ojciec był wierzący.
Cieszę się, że nigdy nie wierzyłem.

Całe życie ludzkie nic nie znaczy, to że ktoś wierzy i daje mu to siłę jest może i dobre - człowiek wie komu powierzyć swe troski. A niewierzący? Sobie...

: 03 lis 2006, 07:59
autor: Mona
GNRose pisze:Acha, Mysiorek, jeszcze osobna sprawa jest oddanie zycia za wlasne dziecko

Wiesz, oddanie życia za swoje dziecko, to banalne i chyba raczej normalne, bo właśnie - któż by tego nie zrobił? :) Oddaj życie za obcą osobę, to będzie dopiero mocarne :D

Byłam przy śmierci dwóch osób - Mama i moja podopieczna (obca, ale bliska) i powiem Wam, że wcale nie przerażała mnie ich śmierć, bo im dała ukojenie. Bardziej przerażała mnie ta myśl, że jak ja będę teraz żyła bez Mamy? Bez Jej głosu słyszanego codziennie w telefonie i bez tego, że zawsze była przy mnie. Przerażona byłam samą sobą, bo musiałam nauczyć się żyć bez Niej. Żeby tylko ktoś nie pomyślał, że Mama niańczyła mnie, gdy byłam już dorosła. Nie, ale była - po prostu. Właśnie o to chodzi w tym, co zacytował Mav:
Maverick pisze:"Nie boje sie wlasnej smieci, boje sie smierci swoich najblizszych"

Swojej śmierci nie boję się, ale jedynie tego, żeby to nie było za wcześnie. Muszę wypuścić w świat całą moją trójkę Dzieci i być pewną, że żyją dobrze i są szczęśliwe.

: 03 lis 2006, 08:10
autor: Ted Bundy
czero pisze:Widzi się życie jak w kalejdoskopie, przepływa wszystko - jesteś widzem jak w potężnym multiplexie.


fakt. Mówi się, że niedługo przed śmiercią własna świadomość urządza taki jednorazowy pokaz dla tylko jednego widza....

: 03 lis 2006, 08:24
autor: paddy
Mysiorek pisze:W tym momencie nie bylibyście w stanie określić grona osób, dla których zrobilibyście to?

w tym momencie powiedziałabym TAK, ODDAŁABYM ŻYCIE za rodziców, braci, ich dzieci i może za kogoś kogo bym jeszcze tam kochała.
Ale jeśli byłaby to nagła sytuacja i byłoby jakieś ryzyko, że pomimo mej śmierci tamta osoba nie przeżyje, wahałabym się. Poza tym, pewnie przed taką decyzją przeleciałoby mi całe życie prze oczami i wszystko związane z tą osobą - taki bilans tego co dla mnie zrobiła dobrego i złego. Materialnie :)

: 03 lis 2006, 08:34
autor: Nikita
".... boje się śmierci moich bliskich" - jakos tak rozumiem to..... pół roku temu zmarł moj Tato...to było w sumie nagle... miał wylew... stało się to w nocy....zmarł w przeciągu 12h.... do czego zmierzam....wszystko rozegralo sie po polnocy.... miałam strach przed nocą... balam sie zasnąć... czulam lęk bo balam sie ze znów cos takiego sie wydarzy Pozniej rowne 3m-ce po zmarla moja prababcia.... Od razu tysiac mysli... co byloby jakby stalo sie np cos mojej babci w ogóle moim dziadkow ( z nimi jestem strasznie zwiazana... pozniej uswiadomoilam sobie ze gdyby mamie cos by sie jeszcze stalo to zostałabym zupełnie sama.... i to jest chyba ten strach...
W sumie swojej smierci równiez sie boje tzn nie boje sie umrzec tylko boje sie cierpienia najblizszych.....

: 03 lis 2006, 11:04
autor: Sir Charles
"Gdyby ludzie potrafili zdobyć się na uczciwe podejście do sprawy, ryliby na nagrobkach soczyste przekleństwa pod adresem Natury, która tak to urządziła, zamiast ukrywać dowody jej zbrodni pod wiązanką kwiatów"

Lem

: 03 lis 2006, 11:50
autor: Mona
Sir Charles pisze:"Gdyby ludzie potrafili zdobyć się na uczciwe podejście do sprawy, ryliby na nagrobkach soczyste przekleństwa pod adresem Natury, która tak to urządziła, zamiast ukrywać dowody jej zbrodni pod wiązanką kwiatów"
Lem

To zależy, bo wg niektórych życie na ziemi, to dopiero wstęp.

: 03 lis 2006, 11:53
autor: Sir Charles
Mona pisze:To zależy, bo wg niektórych życie na ziemi, to dopiero wstęp.

Ale nie dla Lema. Dla mnie też nie. Dlatego przytoczyłem ten gorzki cytat :)

: 03 lis 2006, 11:58
autor: GNRose
Sir Charles pisze:
Mona pisze:To zależy, bo wg niektórych życie na ziemi, to dopiero wstęp.

Ale nie dla Lema. Dla mnie też nie. Dlatego przytoczyłem ten gorzki cytat :)

Ja powiem tak: dobrze wierzyc, ze smierc to jeszcze nie koniec, ale... warto jednak na wszelki wypadek wycisnac z tego zycia ile sie da ;)

: 03 lis 2006, 12:24
autor: ptaszek
Mona pisze: powiem Wam, że wcale nie przerażała mnie ich śmierć, bo im dała ukojenie. Bardziej przerażała mnie ta myśl, że jak ja będę teraz żyła bez Mamy? Bez Jej głosu słyszanego codziennie w telefonie i bez tego, że zawsze była przy mnie. Przerażona byłam samą sobą, bo musiałam nauczyć się żyć bez Niej. Żeby tylko ktoś nie pomyślał, że Mama niańczyła mnie, gdy byłam już dorosła. Nie, ale była - po prostu. Właśnie o to chodzi w tym, co zacytował Mav:
Maverick pisze:"Nie boje sie wlasnej smieci, boje sie smierci swoich najblizszych"

W tym sęk. Zazwyczaj po śmierci bliskiej osoby nie płaczemy nad nią, tylko nad sobą. Nad sobą się użalamy, boli tęsknota i nagłe poczucie pustki. Sama śmierć rzeczywiście przynosi zmarłemu spokój. Nie musi się już męczyć w tym ziemskim piekiełku ;)

A co do okrucieństwa Natury - owszem, trudno się z tym nie zgodzić, ale taka jest kolej rzeczy. W Naturze wszystko ma swoje miejsce i określony porządek. Staram się o tym zawsze pamiętać. Tak już po prostu jest.