on, ona, ono i ona
: 27 paź 2006, 15:52
Wyobraźcie sobie sytuacje....
Poznajecie faceta swojego zycia... od samego poczatku wiecie ze pasujecie do siebie pod kazym wzgledem, chcecie byc razem. nie jest to szczeniackie uczucie, myslicie powaznie o zyciu, malzenstwie, rodzinie itd. oboje chcecie tego samego.... jest cudownie przez 2 miesiace.....
pozniej pojawia sie jego byla. nawet nie chodzil z nia. przespal sie z nia kiedys po jakiejs imprezie. byla lekiem na samotnosc i na zranione serce..... osiadcza ze jest w ciazy. cala rodzina doslownie zmusza faceta do slubu z "byla".... chopak nie wie co ma robic. kocha jedna, a z druga ma dziecko., z druga do ktorej totalnie nic nie czuje, ktora go meczy i traktuje jak gnojka. decyduje sie na slub, ale w dniu slubu dzwoni do kobiety ktora kocha i prosi zeby zaczekala, bo ja kocha i sie rozwiedzie.....
spotkaja sie dalej... zona dowiaduje sie o wszystkim, robi mu awantury, malzenstwo stalo sie koszmarem. facet chce rozwodu, ale zona go szantarzuje, ze jesli sie z nia rozejdzie to dziecka nie zobaczy. on juz jest na skraju wyczeroania nerwowego, zona kontroluje go na kazdym kroku, meczy, wrzeszczy.... tak bylo zawsze (to sie nie zmienilo dlatego ze dowiedziala sie o kochance)....
czy facet powinien sie rozejsc tak szybko jak to mozliwe i zwiazac sie z kobieta ktora kocha naprawde?
co powinna zrobic ta druga kobieta? czekac? czy odejsc?
na chwile obecna facet by sie zalamal, gdyby odeszla.....
Poznajecie faceta swojego zycia... od samego poczatku wiecie ze pasujecie do siebie pod kazym wzgledem, chcecie byc razem. nie jest to szczeniackie uczucie, myslicie powaznie o zyciu, malzenstwie, rodzinie itd. oboje chcecie tego samego.... jest cudownie przez 2 miesiace.....
pozniej pojawia sie jego byla. nawet nie chodzil z nia. przespal sie z nia kiedys po jakiejs imprezie. byla lekiem na samotnosc i na zranione serce..... osiadcza ze jest w ciazy. cala rodzina doslownie zmusza faceta do slubu z "byla".... chopak nie wie co ma robic. kocha jedna, a z druga ma dziecko., z druga do ktorej totalnie nic nie czuje, ktora go meczy i traktuje jak gnojka. decyduje sie na slub, ale w dniu slubu dzwoni do kobiety ktora kocha i prosi zeby zaczekala, bo ja kocha i sie rozwiedzie.....
spotkaja sie dalej... zona dowiaduje sie o wszystkim, robi mu awantury, malzenstwo stalo sie koszmarem. facet chce rozwodu, ale zona go szantarzuje, ze jesli sie z nia rozejdzie to dziecka nie zobaczy. on juz jest na skraju wyczeroania nerwowego, zona kontroluje go na kazdym kroku, meczy, wrzeszczy.... tak bylo zawsze (to sie nie zmienilo dlatego ze dowiedziala sie o kochance)....
czy facet powinien sie rozejsc tak szybko jak to mozliwe i zwiazac sie z kobieta ktora kocha naprawde?
co powinna zrobic ta druga kobieta? czekac? czy odejsc?
na chwile obecna facet by sie zalamal, gdyby odeszla.....


