agnieszka.com.pl • Niech mnie ktoś pocieszy....
Strona 1 z 1

Niech mnie ktoś pocieszy....

: 19 paź 2006, 23:41
autor: cashalot
Witam wszystkich,
Jestem nowy na forum i piszę tu bo nie mam z kim innym pogadać;).
Mam z sobą poważne problemy
Własciewie to mój problem polega na tym że siebie nienawidzę....i czuję że jestm beznadziejny i wcale to nie jest cos co sobie "tak pisze", to prawda:(
Teraz to ja już sam nie wiem czemu......
na pewno nie lubię swojego wyglądu, ładnych pare razy dostałem po dupie z różnych powodw(i to od dziewczyn, wiec jest to bardziej bolesne)...Jak ktoś sobie ze mnie beke kręci, nawet dla żartu jest mi strasznie przykro, bonp.
ja wiem że jestem np. niski, ale nie przeszkadza mi to w sumie aż tak bardzo dopóki ktoś(szczególnie jakaś dziwczyna) nie stwierdzi czegoś co sugeuje że gardzi niskimi. Ogólnie to mam wrażenie że wszycy tak naprawde mają mnie gęboko w d**** i że jestem nikim.
ogólnie jestem słaby psychicznie i cieżko mi żyć.
kolejny mój problem jest taki że nie mam nikogo z kim mógłbym MIŁO spędzać czas. W szkole nie pasuje do mojej klasy, a w okoliczach miejsca zamieszkania nikogo nie ma. W gimnazjum tak nie było, więc męczę się tymbardziej bo w gimnazjum miałem pełno znajomych i nigdy się nie nudziłem, może gdybym nigdy wcześniej nie miał kolegów teraz by mi to tak nie przeszkadzało.
jak sobie teraz pomyslę to w sumie kolegów w taj szkole mam masę, ale nie czuję sie wśród nich zbyt dobrze i nie spędzamy razem czasu poza szkołą.
Jak jestem na imprezie to nie umiem się bawić tylko dołuje mnie to że widze jak inni się dobrze bawią. nie lubie pić alkocholu, a małe ilości nic mi nie pomagają, dopiero jak naprawde się naje*** to wtedy nie wiem cos sie ze mną dzieje i to subiektywnie daje ulgę, ale nie lubie byś w stanie gdy się nie kontroluję bo boję sie że coś komus powiem wiec dużo nie piję.
jeśli chodzi o dziewczyny to jestem raczej młody i mam bardzo małe doświadczenie z nimi.
Miałem koleżankę już ładnych pare lat, teraz jest u mnie w szkole, 2 lata temu sie w niej zakochałem, wiec uciekłem(przestałem się z nią spotykać), nie było to takie nagłe tylko zawsze jak ją widzialem(a ona mni nie) to spieprzałem jak najdalej więc gadaliśmy ze sobą coraz rzadziej, bo ona nie była tego świadma i żadko na mnie wpadała.w szkole ona jest w innej klasie, gdzie sa same dziwczyny więc żyjemy w innych środowiskach i nie muszę się z nią już zadawać...ale zawsze ja widze, co więcej obserwuje:P
Nie chcę tutaj napisać że uważam że jest realne to żeby ona była ze mną, ale po porstu jako że nie mam zbyt dużo znajomych i jest mi ciągle źle i smutno, to myslę o niej non stop. Jest moim "marzeniem", które się w sumie sprawdza(dokładnie tak jak leci pisenka everly brothers all i have to do is dream) bo jak zamknę oczy i przytule się do poduszki to autentycznie czuje jakąc ulgę w środku.
i teraz kto mi powie że jestem normalny??
to co napisałem jest żałosne i śmieszne, ale prawdziwe i świadczy też o tym że wszytko co napisałem jest prawdziwe:(
nie wiem co by się musaiło stać bym poczuł się lepiej...
jakbym miał jakieś realniejsze marzenie niż ta dziewczyna, coś co by rzeczywiście mogłoby się stać, to by było łatwiej.
Jedyne o co się modlę to o to bym nie musiał już żyć, bo nie widzę żadnej realnej szansy na to bym polubił siebie, znalazł sobie kolegów i zaczął się cieszyc z życia.
Ja już nie dam rady dużo dłużej, czuje jakby mnie bolało coś w środku jak o tym myślę(albo to tylko w mojej głowie).
proszę was nie piszcie tylko rad typu zajmoj się jaims hobby, bo to już robie i nic nie daje.
sport tez ine działa:(
a do psychologa nie pójdę bo już z psychologami gadałem i mam do nich uraz bo po 30min rozmowie mają wrażenie że znają mnie lepiej niz ja sam i gadają bzdury....
All in all
i need a hug :|

: 19 paź 2006, 23:52
autor: Golly Gee
cashalot pisze:a do psychologa nie pójdę bo już z psychologami gadałem i mam do nich uraz bo po 30min rozmowie mają wrażenie że znają mnie lepiej niz ja sam i gadają bzdury

To błąd. Nie zrozum mnie źle, ale dla psychologa widocznie Tówj problem jest jakiś szablonowym książkowym przyapdkiem. Stąd takie podejście. Zresztą mi też się wydaje Twoja historia jakaś znajoma. Więc nie traktuj tych psychologów tak i pozwól sobie pomóc. A poza tym zapewniam Cię że Ci przejdzie. Nie wiem czy w czymś Ci to pomoże ale nie jestes pierwszą ani ost6anią osobą która mam coś takiego. Tylko o tym nie wiesz. ja Ci nie pomogę nie ejstem psychologiem. Ale on Ci pomoże.

TFA pisze:Pocieszam Cie.

TFA pisze:Nie.

A Mysiorek pisał dzisiaj że ma dosyć lakonicznych nic nie wnoszących postów w działach tematycznych. Nie boisz się? <hahaha>

: 20 paź 2006, 00:20
autor: krackowiaczek
Łukasz84 pisze:proszę was nie piszcie tylko rad typu zajmoj się jaims hobby, bo to już robie i nic nie daje.


zajmij sie jakims hobby.











ale nie hobby jako lekarstwem na wszelkie problemy, zajmij sie jakims hobby po prostu. przynajmniej przestaniesz tracic czas na glopie rozmyslanie czy jestes cos wart. jesli zacznie ci cos w tym temacie wychodzic moze to tylko pomoc przy braku pewnosci siebie. pozatym panny podobno leca na pasjonatow ;].

a do psychologa wroc.

: 20 paź 2006, 00:40
autor: paula19
nie hobby to idz do pracy, gdybyś sobie tak zdrowo pozapierniczał to byś nie miał czasu na smutki. A nowe środowisko to nowi ludzie, nowe znajomości.

na pewno jest ktoś w twojej klasie kto równiez czuje się samotny....

: 20 paź 2006, 01:36
autor: Jacek
cashalot pisze:i teraz kto mi powie że jestem normalny??

Ja. Gdybyś był nienormalny, to prawdopodobnie nie napisałbyś tego posta żyjąc w przekonaniu że wszystko jest o.k, a to że masz kompleksy które sprawiają że trudno jest Ci zaakceptować samego siebie akurat nie jest niczym nienormalnym, powiem więcej, w tak pojmowanej normalności, tj. funkcjonowaniu według pewnych schematów opartych na powszechnie uznanych wzorcach zachowań, to wręcz norma, zwłaszcza w Twoim wieku. Problem pojawia się wówczas gdy nasze kompleksy są wyimaginowane.

Piszesz żeby przypadkiem nie radzić Ci abyś znalazł sobie jakieś zajęcie, hobby itd., ale to naprawdę doskonałe lekarstwo na tego typu rozterki! Większość uzależnień czy np. przypadków ludzi po traumatycznych przejściach leczy się właśnie poprzez skoncentrowanie ich uwagi na czymś innym (np. pracy), bo nie ma chyba nic gorszego dla chorej lub zranionej duszy od bezczynności i nieustannej konfrontacji z własnymi myślami.

Ale dobra, skoro twierdzisz że taka rada jest do dupy bo w Twoim przypadku w ogóle się nie sprawdza, to dam Ci inną. Co jest najlepszym antidotum na nasze kompleksy? Publiczne wyśmianie ich przez Ciebie, autoironia! Gwarantuję Ci że wtedy Twoje kompleksy bardzo szybko się od Ciebie wyprowadzą. Musisz nabrać większego dystansu do siebie i swoich wad i starać się obrócić je w żart, potraktować z uśmiechem na ustach choć w duchu na początku wcale nie musi być Ci do śmiechu, zobaczysz że wtedy i ludzie zaczną Ciebie inaczej odbierać.

Opowiem Tobie taką małą anegdotkę. Mam młodszego kolegę który jeździ na wózku od ładnych paru lat, pamiętam pierwsze momenty po jego wyjściu ze szpitala i to poczucie niezręczności kiedy go odwiedzałem w domu. Kiedyś o czymś tam gadaliśmy, a w tym miejscu trzeba dodać, że rozmowa z kimś świeżo po takim wypadku i udawanie że nic się nie zmieniło nie należy do najprostrzych, po prostu człowiek musi stale się kontrolować żeby przypadkiem nie palnąć czegoś co mogłoby przywrócić bolsne wspomnienia i nagle wypaliłem że pójdziemy sobie razem tam i tam.. chwila konsternacji, zrobiło mi się głupio kiedy zorientowałem się że dałem ciała z tym pójdziemy, nagle mój koleś z lekkim uśmieszkiem na ustach powiedział że on nie pójdzie, ale że ma sportowy wózek to na pewno dotrzyma mi kroku, a zaręczam Cię że na pewno nie było mu do śmiechu. Lody zostały przełamane, później już nie czułem się tak skrępowany podczas naszych spotkań a jemu dzięki temu że właśnie w taki sposób podchodził do swojego kalectwa, łatwiej było akceptować rzeczywistość.

To co prawda bardzo przejaskrawiony przykład, ale tym lepiej pokazuje jak działa ten mechanizm o którym pisałem powyżej, bo zaręczam Cię że on zamieniłby się z Tobą na ten wzrost z pocałowaniem ręki a czy Ty zamieniłbyś się z nim skoro jesteś aż tak nieszczęśliwy... ??

I na koniec, weź Ty się k...a lepiej w garść chłopie i nigdy więcej nie pisz: " Jedyne o co się modlę to o to bym nie musiał już żyć ", bo zwyczajnie bluźnisz!!! Wiesz, tak to może powiedzieć człowiek umierający na raka w kraju gdzie eutanazja jest zakazana a Ty pomódl się lepiej za zdrowie bliskich i za to żebyś wreszcie przestał chować się przed życiem i stawił jemu czoło, najlepiej z uśmiechem na twarzy bo tak będzie łatwiej.

<;)>

: 20 paź 2006, 08:35
autor: _normalna_
Jacek pisze:I na koniec, weź Ty się k...a lepiej w garść chłopie i nigdy więcej nie pisz: " Jedyne o co się modlę to o to bym nie musiał już żyć ", bo zwyczajnie bluźnisz!!! Wiesz, tak to może powiedzieć człowiek umierający na raka w kraju gdzie eutanazja jest zakazana a Ty pomódl się lepiej za zdrowie bliskich i za to żebyś wreszcie przestał chować się przed życiem i stawił jemu czoło, najlepiej z uśmiechem na twarzy bo tak będzie łatwiej.


Pięknie napisane, nic dodać nic ująć. Nie ma co się użalać nad sobą tylko brać życie za ryj.

: 20 paź 2006, 09:11
autor: Andrew
No normalnie przejaw głupoty <aniolek> ale jesli popelni samobojstwo wszyscy orzekną , ze był w depresji <hahaha> ale co mi tam.
sorki Mysiorek <browar>

: 20 paź 2006, 13:59
autor: Lina
Tak napreawdę wiele w twoim życiu zależy od Twojego podejścia...jeśli czujesz się przegrany ludzie też tak ciebie odbierają...wiem, że to może kiepska rada ale poczytaj poradnik o dobrym samopoczuciu i automotywacji (bo tego na pewno ci brakuje). nie znajdziesz tam gotowego rozwiązania, ale pewne metody czy rady mogą wydać ci się pomocne...
co do hobby to polecam...najlepiej takie, żeby wiązało się z kontaktem z ludźmi ...

: 20 paź 2006, 14:12
autor: unlucky_sink
cashalot pisze:a do psychologa nie pójdę bo już z psychologami gadałem i mam do nich uraz bo po 30min rozmowie mają wrażenie że znają mnie lepiej niz ja sam i gadają bzdury....
no to jestes kolejny raz u psychologa, bo to forum to tak jakby gabinet ..przychodzisz, wywalasz swoje problem na stol, a ludzie mniej lub bardziej trafnie cie oceniaja i doradzaja rowniez mniej lub bardziej trafnie.
cashalot pisze:to co napisałem jest żałosne i śmieszne, ale prawdziwe i świadczy też o tym że wszytko co napisałem jest prawdziwe:(

nie wydaje mi sie zeby to o tym swiadczylo...
cashalot pisze:Ja już nie dam rady dużo dłużej, czuje jakby mnie bolało coś w środku
nie dasz rady dluzej i co ? co zrobisz?

: 20 paź 2006, 14:21
autor: lollirot
cashalot pisze:Jedyne o co się modlę to o to bym nie musiał już żyć

i masz rację, tylko co z tego, jak nie możesz przekazać tej swojej marnej egzystencji nikomu spośród tysięcy ludzi, którzy by się z Tobą zamienili i pokazali Ci, że jeśli się chce, to MOŻNA życie wykorzystać na maksa - tylko te tysiące nigdy nie będą mieć szansy na normalne korzystanie z niego :(
we łbie Ci się poprzewracało, daję słowo.

: 20 paź 2006, 14:29
autor: Hardcore
Zjedz kwasa albo trochę grzybów i wtedy zastanów się nad tymi kwestiami. Zobaczysz, że to wszystko tak naprawdę jest nie ważne :) Polubisz siebie bez względu na to jak wyglądasz i tak dalej...
To taka psyche-terapia <czarodziej>

: 20 paź 2006, 17:21
autor: Golly Gee
Hardcore pisze:Zjedz kwasa albo trochę grzybów

Ale żeś go pocieszył spoko. Generalnie w tym przypadku to jest chyba najgłupszy pomysł. Zreszta w ogóle branie tego to głupi pomysł. No zioła jeszcze zrozumiem <maryskaok>

: 20 paź 2006, 18:20
autor: tarantula
Bez psychologa i psychoteriapi sie nie obejdzie jesli "samo nie przejdzie". Wiem ,ze zabrzmi to szablonowo ale...jestes w wieku dorastania, wtedy prawie wszystko wydaje sie bee.To normalne i masz prawo tak sie czuc.Powiem Ci jedno-to minie-wiem co mowie <przytul>

Andrew pisze:No normalnie przejaw głupoty <aniolek> ale jesli popelni samobojstwo wszyscy orzekną , ze był w depresji <hahaha> ale co mi tam.

Nie wkur...mnie zarozumialy, wszystko wiedzacy "starszy" Panie