agnieszka.com.pl • w zwiazku -powodzenie u kobiet, stan wolny -nikle powodzenie
Strona 1 z 2

w zwiazku -powodzenie u kobiet, stan wolny -nikle powodzenie

: 12 paź 2006, 17:49
autor: teofil
witam, ostatnio po nagminnie powtarzajacym sie incydencie nasunal na mysl mi sie pewien wniosek. otoz zaobserwowalem ze gdy jestem wolny kobiety "slabo sie mna interesuja" a gdy mam kogos to po prostu mam wrazenie ze kazda chce mnie pozrec wzrokiem i gdy nasze spojrzenia sie spotkaja to w ich oczkach widze pragnienie zapoznania sie. a aby to potwierdzic dzis w kwiaciarni gdy zobaczylem ze pewna kobieta na mnie spoglada, spojrzalem rowniez na nia, podszedlem i rozpoczalem krotka konwersacje i bez problemu otrzymalem nr telefonu ;) oczywisce niepotrzebny mi on i go nie wykorzystam bo mam juz kogos, chcialem tylko podac przyklad. wydaje mi sie ze kobiety dostrzegaja szczesliwych, pewnych siebie facetow i dlatego sie tak dzieje bo majac kogos juz naturalnie jestem szczesliwy i moja samoocena i inne tego typu rzeczy zwyzkuja ;) a gdy jestem sam no to wiadomo, osamotnienie, ogolna niechec do zycia itp. itp. ;p wy tez tak moze macie? u mnie to sie dzieje jak juz mowilem nagminnie i zawsze jak mam kogos to mam spore powodzenie ; P a jak nie mam to znikome...

: 12 paź 2006, 17:56
autor: Mona
Pewnie, jak jesteś w związku, to jesteś bardziej radosny i pewny siebie. Nierozumiem jednak tematu tego topicu: być albo nie być :?
Ps.Może pogadaj z faciem o nicku arw, bo On ma jakieś absurdalne problemy z kontaktem wzrokowym ;)

: 12 paź 2006, 20:16
autor: arw
he, he.
Mona jakie absurdalne problemy?
Teofil dokladnie potwierdził to, co pisałem w swoim wątku :(

Powodzenie u kobiet jest nikłe. Faktycznie. Zwlaszcza, jak ktos niedojż, ze nie ma kobiety, to w dodatku nigdy jej nie mial, a żeby mało tego było - nie ma przyjaciół, koleżanek i kolegów. Chcecie jeszcze dokładke? :D Chyba spasuje...

To moze napiszcie jak te nikłe szanse powodzenia przerodzić na mniej nikłe?

: 12 paź 2006, 20:52
autor: Mona
arw pisze:ak ktos niedojż

Wiesz, to może po prostu musisz dojrzeć :?
arw pisze:Chcecie jeszcze dokładke?

A co to tutaj - Brazylia? :)

: 12 paź 2006, 21:43
autor: ksiezycowka
Ja tam u siebie widze odwrotnie. Od kiedy jestem z moim mam wrazenie jakbym miala na czole plakietke "zajęte".

: 12 paź 2006, 21:54
autor: Joasia
moon pisze:Od kiedy jestem z moim mam wrazenie jakbym miala na czole plakietke "zajęte".
Mam tak samo.
Niektórzy kumple to nawet ograniczyli ze mną kontakt do zera.

: 12 paź 2006, 22:11
autor: Dzindzer
teofil pisze:spojrzalem rowniez na nia, podszedlem i rozpoczalem krotka konwersacje i bez problemu otrzymalem nr telefonu ;) oczywisce niepotrzebny mi on i go nie wykorzystam bo mam juz kogos, chcialem tylko podac przyklad

flirtowałes by mieć przykład na forum :P
teofil pisze:a gdy jestem sam no to wiadomo, osamotnienie, ogolna niechec do zycia itp. itp. ;p wy tez tak moze macie?

jak jestem sama to jestem sama, bycie samemu nie oznacza bycia smutnym. Skoro ty szczesliwy jestes z kims a samemu nie umiesz to zanczy, że masz problem

: 12 paź 2006, 22:25
autor: Black007_pl
Zgadzam się z autorem posta.
Jak byłem "szczęśliwie zakochany", to obracały się za mną kobiety na ulicy, że aż moja luba idać obok mnie się zataczła ze smiechu, że takie napalone.
A jak jestem sam, to co prawda zdarza się, ale jednak sporadycznie....

Ciekawy ewenement, może iwększość kobiet podnieca myśl, ze ten facet jest niedostępny??

Pozdrawiam.

: 12 paź 2006, 22:31
autor: Lina
Black007_pl pisze:Ciekawy ewenement, może iwększość kobiet podnieca myśl, ze ten facet jest niedostępny??


To chyba naprawdę chodzi o to, że gdy jesteśmy zakochani to promieniejemy i czujemy się bardziej atrakcyjni.

Mija ciebie 10 kobiet. 5 z nich ogląda się z Tobą a 5 nie. Gdy jesteś sam zwrócisz uwagę na to, że się nie oglądają. Gdy jesteś zakochany, że lepią się do ciebie wzrokiem. Oba twierdzenia są równie prawdziwe, tylko zależą od Twojego stanu ducha...

: 12 paź 2006, 22:38
autor: Dzindzer
Black007_pl pisze:może iwększość kobiet podnieca myśl, ze ten facet jest niedostępny??

mnie ograniczona dostepnośc, ale nie spowodowana tym, że ma partnerke a osobowościa, czyli ktos kto jest w jakis sposób tajemniczy, o kogo wzgledy trzeba sie starac.

: 12 paź 2006, 22:53
autor: ksiezycowka
Raczej chodzi o to ze skoro jakas sie nim zainteresowala to dno jakies niewarte uwagi nie moze byc. Wiec mzoe go sprawdzic co on tam ma do zaoferowania? :> Cois w ten desen.

: 12 paź 2006, 23:02
autor: Dzindzer
moon tez racja, u wielu kobiet tak to działa. Własnie mi sie przypomiało, bardzo dawno jak jeszcze byłam nastolatka, to czasami ogladałam swiat według Bundych( czy jak sie to pisze) zwłaszcza z kolezankami. Pamietam jak Bad spotkał sie z jakas starsza babka a potem dziewczyny "lercialy" na niego, bo skoro umial zaspokoic starsza kobiete to je pewnie też. Przerysowane jak cholera, ale mi sie przypomniało a w sumie cos w tym jest

: 12 paź 2006, 23:11
autor: paddy
stereotyp: "któraś go chce - znaczy się jest dobry i ma coś w sobie
jest bezpański - pewnie coś z nim nietak."
a jednak :) czasem to się potwierdza, ale myślę że tak po prostu już jest, że akurat gdy chcemy być z kimś, ta osoba jest zajęta albo wolna osoba nam się nie podoba. Ale to tylko znak, że widocznie to nie TA połówka ;)

: 12 paź 2006, 23:23
autor: kot_schrodingera
[quote="paddy"]stereotyp: "któraś go chce - znaczy się jest dobry i ma coś w sobie
jest bezpański - pewnie coś z nim nietak."
czyż więc "opłacało sie" wejśc w związek z kimś kogo się nie kocha by stac się atrakcyjnym dla własciwej osoby ??

: 12 paź 2006, 23:25
autor: paddy
Blazej30 pisze:czyż więc "opłacało sie" wejśc w związek z kimś kogo się nie kocha by stac się atrakcyjnym dla własciwej osoby

oczywiście że nie! nie można ranić innych dla potrzeb własnych. Bedzie miala być ta druga połowa - to będzie. Czy ktoś będzie zajęty, czy stanu wolnego..
Jeśli ten, który jest w związku, sam zrezygnuje dla innej, to już jego sprawa. Ale nic na siłę nie można nikomu odbierać ;)

: 12 paź 2006, 23:32
autor: ksiezycowka
Blazej30 pisze:czyż więc "opłacało sie" wejśc w związek z kimś kogo się nie kocha by stac się atrakcyjnym dla własciwej osoby ??
Pewnie ze tak. Pod warunkiem ze kobita tez ma ten problem i robicieuklad pt " pochopdzmy razem po ulicach" w celu przyciagniecia innych chetnych na nas <lol>

: 13 paź 2006, 07:28
autor: Black007_pl
moon pisze:
Blazej30 pisze:czyż więc "opłacało sie" wejśc w związek z kimś kogo się nie kocha by stac się atrakcyjnym dla własciwej osoby ??
Pewnie ze tak. Pod warunkiem ze kobita tez ma ten problem i robicieuklad pt " pochopdzmy razem po ulicach" w celu przyciagniecia innych chetnych na nas <lol>


Moon. Podoba mi się twoje podejście, bardzo praktyczne:D Muszę kiedyś zastosować :)

: 13 paź 2006, 10:19
autor: larena
niektorzy jak sa samotni to tak jakby sie "chowaja" dopiero jak sa w zwiazku " dostaja skrzydel" staja sie widoczni, pewniejsi siebie, ujawniaja niektore swoje cechy charakteru, wraca im poczucie wlasnej wartosci.

: 13 paź 2006, 14:53
autor: teofil
larena dokladnie ; ) mam cos takiego.
Black007_pl pisze:Ciekawy ewenement, może iwększość kobiet podnieca myśl, ze ten facet jest niedostępny??
Pozdrawiam.

black, ale skad one maja wiedziec ze jest niedostepny? ja akurat w kwiaciarni stalem sam i kupowalem kwiaty na dzien nauczyciela wiec to nie tak. larena ladnie to sprecyzowala. dzindzer :P nie ze przyklad na forum ale sam chcialem sprawdzic bo to mi sie zdarza od poczatku zwiazkow
Lina pisze:Mija ciebie 10 kobiet. 5 z nich ogląda się z Tobą a 5 nie. Gdy jesteś sam zwrócisz uwagę na to, że się nie oglądają. Gdy jesteś zakochany, że lepią się do ciebie wzrokiem. Oba twierdzenia są równie prawdziwe, tylko zależą od Twojego stanu ducha...

tu sie nie zgodze, bo to nieprawda i wiem ze bym zauwazyl ; )

: 13 paź 2006, 15:05
autor: Dzindzer
teofil pisze:dzindzer :P nie ze przyklad na forum ale sam chcialem sprawdzic bo to mi sie zdarza od poczatku zwiazkow

a jak bys sie poczuł jak by kiedys jakas atrakcyjna kobieta testowała to na Tobie ??

: 13 paź 2006, 15:39
autor: Golly Gee
Coś w tym jest na pewno. To jest normalne chyba.
moon pisze:Raczej chodzi o to ze skoro jakas sie nim zainteresowala to dno jakies niewarte uwagi nie moze byc. Wiec mzoe go sprawdzic co on tam ma do zaoferowania?

No np tak to może działać jak pisze moon.

czyż więc "opłacało sie" wejśc w związek z kimś kogo się nie kocha by stac się atrakcyjnym dla własciwej osoby ??

Najpierw odpowiedz sobie na pytanie czy umiałbyś? Bo ja bym tak nie umiał być z kimś wbrew sobie. Straszne... niesmaczne... obrzydliwe wręcz. Choć jest szansa, że coś mógłbyś w ten sposób osiągnąć. To jednak tutaj cel nie uświeca środków.

: 13 paź 2006, 16:12
autor: Dzindzer
Łukasz84 pisze:Najpierw odpowiedz sobie na pytanie czy umiałbyś

tak na to trzeba sobie odpowiedziec
i na to czy chce sie byc zkims dla kogo trzeba takie myki robic, z kims kto nie szanuje innych i interesuje sie tylko kims kim juz ktos sie zainteresował
Łukasz84 pisze:To jednak tutaj cel nie uświeca środków.

z tym sie zgadzam. tu zahacza sie o zabawe innym człowiekiem ( tym z którym sie jest jako z lepem) oraz nieszanowanie potrzeb i uczuc własnych

: 13 paź 2006, 16:23
autor: Black007_pl
Lina pisze:Mija ciebie 10 kobiet. 5 z nich ogląda się z Tobą a 5 nie. Gdy jesteś sam zwrócisz uwagę na to, że się nie oglądają. Gdy jesteś zakochany, że lepią się do ciebie wzrokiem. Oba twierdzenia są równie prawdziwe, tylko zależą od Twojego stanu ducha...


No nie wiem, bo jak jestem zakochany, to nie zwracam uwagi na nic innego, po za moja lubą - Chyba na tym to polega nie ?? :D.
A jak jestem sam, to wtedy dopiero zauważam cokolwiek i kogokolwiek.

: 13 paź 2006, 16:32
autor: Dzindzer
Black007_pl pisze:No nie wiem, bo jak jestem zakochany, to nie zwracam uwagi na nic innego, po za moja lubą - Chyba na tym to polega nie ?? :D .

ja jak jestem zakochana to zwracam uwage na wiele wiecej niz obiekt moich westchnień
Black007_pl pisze:A jak jestem sam, to wtedy dopiero zauważam cokolwiek i kogokolwiek.

a ja zawsze, no chyba, ze jestem zamyslona, lub sie bardzo spiesze

: 13 paź 2006, 16:50
autor: kot_schrodingera
Dzindzer pisze: tu zahacza sie o zabawe innym człowiekiem ( tym z którym sie jest jako z lepem) oraz nieszanowanie potrzeb i uczuc własnych
niestety ma jeszcze skrupóły <diabel> ale coraz częściej myślę o wejsciu w związek z osoba do której nic nie czuję.

: 13 paź 2006, 17:02
autor: Dzindzer
Blazej30 pisze:ale coraz częściej myślę o wejsciu w związek z osoba do której nic nie czuję.

w zwiazek kóry mial by udawac taki z miłoscia, partnerstwem i wzajemnościa
czy układ bez wiekszych uczuc, taki ot by sie spotkac, pogadac gdzies wyskoczyc isc do łózka ??

: 13 paź 2006, 19:02
autor: ptaszek
Jeśli chodzi o przyczyny tego zjawiska, to myślę, że obie teorie się sprawdzają:
Mona pisze:Pewnie, jak jesteś w związku, to jesteś bardziej radosny i pewny siebie


moon pisze:Raczej chodzi o to ze skoro jakas sie nim zainteresowala to dno jakies niewarte uwagi nie moze byc. Wiec mzoe go sprawdzic co on tam ma do zaoferowania? :> Cois w ten desen.


Natomiast jeśli chodzi o związek bez miłości, ot po prostu żeby nie być samotnym i zwiększyć swą atrakcyjność w oczach innych... to dla mnie nie jest najlepszy pomysł. Chyba że ta druga osoba ma świadomość istoty tej relacji i ona również wie, że to związek bez miłości. Inaczej faktycznie jest to nie fair.

: 13 paź 2006, 19:03
autor: kot_schrodingera
Dzindzer pisze:w zwiazek kóry mial by udawac taki z miłoscia, partnerstwem i wzajemnościa
czy układ bez wiekszych uczuc, taki ot by sie spotkac, pogadac gdzies wyskoczyc isc do łózka
może pójde na kompromis i nie będę patrzył w ogóle na urodę. W takim razie druga opcja ni ma sensu. Ciekawe jak to jest gdy komuś zależy...

: 13 paź 2006, 19:19
autor: Mona
ptaszek pisze:Chyba że ta druga osoba ma świadomość istoty tej relacji i ona również wie, że to związek bez miłości.

To jest związek? Nie pasuje mi ta nazwa, jak to tylko układzik dziki. W ogóle żadna nazwa nie przychodzi mi do głowy, aby nazwać to "coś"... Nie wyobrażam sobie, aby można było wyłączyć uczucia do zera.

: 13 paź 2006, 19:31
autor: Lina
Mona pisze:To jest związek? Nie pasuje mi ta nazwa, jak to tylko układzik dziki. W ogóle żadna nazwa nie przychodzi mi do głowy, aby nazwać to "coś"... Nie wyobrażam sobie, aby można było wyłączyć uczucia do zera.


to jest na zasadzie: pobądźmy ze sobą, bo w sumie czemu nie, a jak się trfi ktoś lepszy to spadaj...nie bardzo to widzę...zwłaszcza jeśli mimo "umowy" którejś stronie zacznie zależeć a ta druga nadal będzi ją traktowała jak przynęte na lepszy model

Poza tym uważam, że jest wiele dziewczyn, które mają zasadę :widzę, że zajęty - nie tykam co nie moje...